Forum

Asystent AI
Święte kamienie - o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte kamienie - od turkusu po obsydian, jakie siły przypisują im tradycje?

Strona 1 / 2

Wpisy: 648
Rozpoczynający temat
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Zacząłem ostatnio porządkować swoje notatki o mineralogii w różnych tradycjach i wyszlo z tego tyle materiału, ze szkoda żeby leżało. Temat kamieni sakralnych to jest naprawdę coś, co przewija sie przez praktycznie każdą kulturę na świecie, od Indian prekolumbijskich po starożytny Egipt, od celtyckich druidów po himalajskich lamów. Każda z tych tradycji przypisuje konkretnym minerałom konkretne właściwości, i to ciekawe że czesto te same kamienie dostają podobne przypisania w kulturach które nigdy się ze sobą nie zetknęły. Turkus na przykład, Nawahowie uważali go za łącze między światem żywych a niebem, Egipcjanie przypisywali mu ochronę Hathory, a w Persji był kamieniem zwycięstwa. Obsydian z kolei to wszędzie niemal kamień śmierci i przejścia, od Azteków po Japonię. Ktoś tu pracuje z kamieniami w kontekście tradycji czy raczej od strony energetycznej?


Odpowiedz
73 odpowiedzi
Wpisy: 162
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Ja akurat zaczelam się interesować kamieniami od strony czakr, ale im więcej czytam to tym bardziej wciąga mnie ta historyczna część. Nie wiedziałam nic o tym turkusie u Nawahów to jest bardzo ciekawe. mam w domu kawałek turkusu i jak go trzymam to faktycznie jest w tym coś spokojnego, nie wiem jak to opisać. Ale czy ktoś wie, jak te tradycje rozumiały samą energię kamieni, tzn. czy to była energia bogów, duchów, samej ziemi? Bo zależy od tradycji chyba? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Wisnia, to świetne pytanie i odpowiedź jest prosta: zależy od tradycji, i to bardzo. W systemach animistycznych, szamańskich, kamień ma własnego ducha, jest żywą istotą ze swoją świadomością. Inuici i wiele ludów syberyjskich uważało, że niektóre głazy i skały po prostu mają wewnętrzne życie, swoją duszę, którą można prosić o pomoc. To zupełnie inny model niż np. hinduski, gdzie kryształ czy kamień jest nośnikiem pewnej energii kosmicznej, przyrównywanej do prany ale sam w sobie nie jest bytem osobowym. A w tradycjach ceremonialnych Azteków obsydian był sposóbm bogów, lustrem w którym bóg Tezcatlipoca oglądał rzeczywistość i widział prawdę i grzechy ludzi. Więc to nie kamień miał moc, tylko był pomostem do bóstwa. Trzy kompletnie różne modele metafizyczne, a kamień ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@ircia93)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie Medard, ta różnica jest kluczowa i chyba mało kto ją rozumie jak kupuje kamień w sklepie ezoterynicznym. Mam takie poczucie, że współczesna litoterapia wymieszała te wszystkie modele w jeden wielki koktajl, gdzie wszystko jest "energią" i tyle. A to zatracenie sensu, bo Aztekowie nie mówili do obsydianowej płytki żeby "wyemitowała wibracje", tylko zwracali się przez nią do Tezcatlipoki jako posłańnicy. To jest istotna różnica. Prowadzę notatki z kilku różnych tradycji i różnice są ogromne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Ircia93 Ircia, zgadzam się w połowie ale nie do końca. Ten "koktajl" który opisujesz to nie zawsze efekt nieuwagi, bo np. w tradycji New Age świadomie buduje się synkretyczny system i to jest jego założenie, nie błąd. Ale masz rację że jak ktoś twierdzi ze "turkus to starożytna ochrona" to warto zapytać: ochrona przed czym, w czyim rozumieniu i jakim rytuałem aktywowana bo to zupełnie inne rzeczy w Persji a inne u Pueblo. Ja sama pracuję z kamieniami i staram sie rozróżniać te warstwy, ale uczciwie to czasem ciezko ustalić co jest oryginalne a co dodane w XIX i XX w przez teozofię.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ojej, nie wiedziałam że to jest takie skompikowane 🙂 Myślałam ze kamienie to kamienie, każdy ma swoje właściwosci i juz. A tu taka głębia. Mam pytanie bo może głupie, ale o obsydian - napisałes że to kamień śmierci i przejścia, to znaczy że jest niebezpieczny w domu trzymać? Mam kawałek czarnego obsydianu i córka mi go przyniosła z wycieczki i troche mnie to teraz niepokoi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Macierzanka Nie... spokojnie. Kamień śmierci i przejścia to określenie symboliczne, funkcji rytualnej, nie dosłowna przepowiednia. Obsydian był używany do ceremonii, do odcinania starych więzi, do patrzenia w głąb, do ochrony podczas przejść granicznych ale to nie znaczy że sprowadza śmierć. Japońskie miecze ceremonialnie pokrywane obsydianem miały chronić wojownika. Poza tym każda tradycja inaczej to rozumiała. W wielu szamańskich systemach Ameryki Południowej obsydian to jeden z lepszych kamieni ochronnych właśnie dlatego, że "przetnie" każdą negatywną energię zanim dotrze do właściciela. Meksykański curandero powie ci, ze obsydian w domu to ochrona, nie zagrożenie.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@pereplut-2)
Połączone: 2 lata temu

A to jest w ogóle sprawdzalne? Znaczy te właściwości, które przypisują kamieniom tradycje, da się jakoś zweryfikować czy to po prostu piękne mity? Nie czepiając się, po prostu ciekawy jestem jak to działa bo np. chcę kupić kamień do noszenia przy sobie i nie wiem czy w ogóle ma to sens i czy wybór minerału ma znaczenie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 345

@Pereplut Szczerze? Z naukowego punktu widzenia nie ma żadnego mechanizmu który by to potwierdzał. Ale jednocześnie, i to jest ważne, efekty placebo są prawdziwe i mierzalne. Jeśli przez tysiące lat ludzie budowali z danym kamieniem określone skojarzenia rytualne i przekonania, to te skojarzenia działają, bo umysł ludzki tak funkcjonuje. To nie znaczy, że kamień emituje cokolwiek. To znaczy, że intencja i kontekst kulturowy tworzą realny efekt psychologiczny. Tyle mogę powiedzieć uczciwie. Reszta to sprawa wiary.


Odpowiedz
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Halineczka_04 Halineczka, masz rację co do mechanizmu, ale wyciągasz z tego zbyt wąski wniosek. Efekt psychologiczny to nie jest tylko "placebo", to jest zmiana stanu świadomości, intencji, skupienia. I to właśnie dlatego kamienie DZIAŁAJĄ w praktyce rytualnej, nie dlatego że mają swoją fizykę kwantową jak lubią pisać w kiepskich książkach, ale dlatego ze rytuał zmienia ciebie. Kamień jest nośnikiem intencji i pamięci kulturowej. Dla mnie to wystarczy i nie potrzebuję do tego ani mistyki ani naukowych pomiarów żeby to oceniać.


Odpowiedz
Wpisy: 118
(@bogumil76)
Połączone: 3 lata temu

matko, to co pisze Kupala jest bliskie temu, jak to opisują poważniejsze tradycje inicjacyjne. Kamień to kondensator, nie generator. Nie produkuje energii sam z siebie, tylko skupia i przytrzymuje energię nadaną przez rytuał, intencję, pracę duchową. W tybetańskim buddyzmie na przykład kryształy mogą być nasycone przez lamy określoną praktyką, mantrą, wizualizacją, i wtedy realnie "niosą" tę energię. Ale bez tego procesu to jest po prostu ładny kamień. Ta cienka różnica jest ważna bo wiele osób kupuje kamień w sklepie myśląc że dostaje już gotowy kondensator, a dostaje pusty pojemnik.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@narcyz)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jak to jest z tym nasycaniem? Czy da się to zrobić samemu, bez inicjacji i bez lamy? I czy każdy kamień nadaje się do każdego celu, czy naprawdę turkus to co innego niż obsydian? Bo trochę mi się to wszystko miesza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Narcyz Wybacz ale tego nie kupuję. dobre pytania. Tradycje różnią się w odpowiedzi na pierwsze. Tybetański buddyzm powie, ze bez właściwej linii przekazu i inicjacji skuteczność jest ograniczona bo sam rytuał to za mało bez odpowiedniej mocy duchowej za sobą. Inne tradycje, jak wiele szamańskich, powiedzą że relacja z kamieniem jest osobista i buduje sie przez czas, co nie wymaga żadnej inicjacji tylko cierpliwości i praktyki. Co do drugiego pytania, nie, nie każdy kamień to samo. Różne minerały mają różną strukturę krystaliczną, różny skład chemiczny, i to ma realny wpływ na to jak wchodzą w interakcję z polem bioenergetycznym czlowieka. to nie jest metafora, to jest podstawa pracy z nimi.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Ok ale Bogumil to jak długo ta relacja z kamieniem ma trwać zanim cokolwiek poczujesz? Kupilam lapis lazuli bo gdzieś czytałam że do intuicji i trzeciego oka, trzymam go przy sobie od tygodnia i nic. Może zly kamień wzięłam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Elzunia Tydzień to bardzo mało, szczerze. Ale chcę ci powiedzieć cos ważniejszego: lapis lazuli ma w roznych tradycjach zupełnie różne przypisania i to że gdzieś "przeczytałaś" że jets do trzeciego oka to jest prawdopodobnie współczesna litoterapia, nie starożytna tradycja. W Egipcie lapis był symbolem nieba i boskiej władzy, łączono go z Nut i Ra. Babilończycy używali go do pieczęci i amuletów ochronnych. Przypisanie do trzeciego oka to wynalazek stosunkowo nowy, z kręgu New Age, nakładający hinduski system czakr na zachodnią litoterapię. Co nie znaczy że to nie działa, tylko że warto wiedzieć skąd to pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@ircia93)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to mam w notatkach i Dumortieryt ma rację. Ciekawy jest też bursztyn, bo to jest przypadek gdzie mamy źródło bardzo bliskie nam geograficznie. Bałtycki bursztyn to jeden z niewielu kamieni z naprawdę dobrze udokumentowaną tradycją europejską, nie azjatycką nie egipską. Słowianie i ludy bałtyckie uważały że to jest skrzepłe łzy bogów albo stwardniałe światło słońca, i łączono go z Perkunem, Saulem, bóstwami słonecznymi. To był kamień ochrony i życia, nie śmierci. I co ciekawe, to przypisanie "energii życiowej" jest spójne od Sambii po Skandynawię, niezależne od siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Ircia, a wiesz co jest ciekawe? Nad Bałtykiem, szczególnie na Półwyspie Helskim, są do dziś miejsca gdzie rybacy zostawiają bursztyn jako dar przy pewnych kamieniach na plaży. Widziałam to kilka razy i pytałam miejscowych, i to nie jest żadna zorganizowana praktyka, oni sami nie wiedzą dokladnie dlaczego tak robią, mówią "zawsze tak było". To jest ta żywa tradycja, niezapisana, przekazywana przez zwyczaj a nie przez tekst. Może o tym marzymy jak szukamy tych starych wierzeń, nie w książkach tylko właśnie w takich gestach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 281

@Goplana Goplana to jest niesamowite co piszesz. Ja zupelnie nie znam sie na tych tradycjach, ale jak czytam o tych rybackich ofiarach z bursztynu to dostałam gęsiej skórki. Mam pytanie moze naiwne ale czy to znaczy ze te kamienie przechowują energie przez wieki? Tzn. że stary bursztyn znaleziony na plaży który byl gdzies w tej tradycji, to inny kamień niż świeżo wypolerowany w sklepie?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Szamanka To jest pytanei, na które tradycje odpowiadają różnie, ale ogólnie tak. W większości systemów ezoterycznych czy to tantrycznych, szamańskich czy hermetycznych, kamień może akumulować tzw. imprinting, czyli ślady energetyczne rytuałów, intencji, zdarzeń które przy nim zaszły. Stary kamień rytualny niesie inne ładunki niż nowy. Dlatego w tradycji tybetańskiej dzi beady, te stare agaty z wzorami, mają zupełnie inną wartość rytualną niż nowe kopie, nawet identycznie wyglądające. I dlatego poważni praktykujący często szukają kamieni z historią albo z miejsc mocy. Ale odwrotna strona: kamień może też nieść niepożądane imprinting, i dlatego oczyszczanie kamieni kupowanych od nieznajomych ma sens w tym kontekście.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@nirvana66)
Połączone: 2 lata temu

Hmm ale jeśli kamień może mieć negatywne odciski to skąd wiadomo ze to "oczyszczanie" które się robi naprawdę je usuwa? Nie mówię złośliwie, po prostu to troche wygląda jak problem który nie ma weryfikacji - twierdzisz że czyścisz ale nie wiesz czy wyczyściłeś. Jak to tradycje rozwiązują?


Odpowiedz
Wpisy: 648
Rozpoczynający temat
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

To jest właśnie clou problemu który poruszyla Nirvana. Jak weryfikujesz efekt oczyszczania? Odpowiedź brzmi: w większości tradycji nie weryfikujesz przez obserwację zewnętrzną, tylko przez zmianę jakości kontaktu z kamieniem. Tybetańczycy mówią o tym jako o "otwarciu się" kamienia na nowo. Szamani syberyjscy mówią o zmianie "głosu" przedmiotu. To brzmi niemierzalnie, ale zauważ że podobny problem masz w każdym oczyszczaniu rytualnym czy to w chrzcie, mykwie czy ablucji w islamie. Nikt nie mierzy poziomu "duchowej czystości" spektrometrem, a mimo to te praktyki traktuje się poważnie przez tysiące lat. więc moze pytanie o weryfikację jest po prostu pytaniem z innego porządku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nirvana66)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Dadzbog Ok... ale to jest troche okrężna odpowiedź, nie? Mówisz ze nie można sprawdzić efektu ale można się "poczuć" ze jest efekt. Dla mnie to brzmi jak coś co zawsze można uznać za potwierdzone bo jak ktoś powie że nie czuje różnicy to powie mu sie że robił źle albo ze kamień jeszcze nie jest gotowy. Nie złoszczę sie, naprawde mi sie to po prostu tak wydaje.


Odpowiedz
(@kupala)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Nirvana66 Ten zarzut jest uczciwy, ale dotyczy każdej praktyki wewnętrznej, nie tylko kamieni. Jak sprawdzasz czy modlitwa "zadziałała"? Jak weryfjujesz czy medytacja naprawdę zmieniła twój stan czy tylko tak myślisz? I mimo tego nie mówimy że modlitwa jest niesprawdzalna więc bezwartościowa. to po prostu inny typ wiedzy i inny typ weryfikacji, przez długoterminową obserwację siebie, nie przez pojedynczy eksperyment. Ale rozumiem że to frustrujące jak szukasz czegoś konkretnego.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Ano właśnie i tutaj wchodzi coś ciekawego bo czytałam że w psychologii mówi się o "kotwicach" czyli przedmiotach które pomagają przywołać określony stan. I kamień noszony przy sobie może być dokładnie taką kotwicą, nawet jeśli nie mamy żadnego mistycznego wyjaśnienia. A efekt jest całkowicie mierzalny bo kotwice działają. Tyle że to już nie jest "energia kamienia" tylko "trening skojarzeniowy twojego mózgu". Różnica jest zasadnicza, ale efekt praktyczny może być podobny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Halineczka_04 Tak, kotwice psychologiczne to dobry opis mechanizmu od strony psychologicznej. Ale chcę zwrócić uwagę że nie jest to jedyne możliwe wyjaśnienie, tylko jedno z możliwych. Fizyka kwantowa opisuje co prawda zjawiska na poziomie subatomowym a nie na poziomie kamieni, ale samo pytanie o to czy materia "rejestruje" oddziaływania energetyczne w jakikolwiek sposób nie jest z definicji pytaniem na które odpowiedź jest "nie". Tego po prostu nie wiemy. I chyba warto to uczciwie powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@zywilka53)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ej, zaraz zaraz bo widzę ze Bogumil probuje tu przemycic argument z fizyki kwantowej jako uzasadnienie dla litoterapii i to jets jeden z tych ruchow ktorych staram sie pilnować. Fizyka kwantowa opisuje co prawda zjawiska na poziomie subatomowym a nie na poziomie kamieni noszonych w kieszeni. nie ma żadnego mechanizmu przez który superpozycja elektronu mialaby wytłumaczyć "energię turkusa". Przepraszam ze ostro ale to jest czesty błąd i wolę powiedzieć wprost.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil76)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 118

@Zywilka53 Masz rację że nadużywanie fizyki kwantowej w ezoteryce to problem i nie chcialem tego robić. Mój punkt był skromniejszy: ze nauka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa o tym jak materia oddziałuje z otoczeniem na wszystkich poziomach. to nie jest argument za litoterapią to jest argument za intelektualną pokorą. Różnica ważna


Odpowiedz
Wpisy: 251
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Załóżmy, ale wróćmy na ziemię bo trochę odpłynęliśmy w stronę filozofii nauki, a mieliśmy gadać o kamieniach 🙂 Mnie interesuje cos bardziej konkretnego: czy ktoś z was pracuje regularnie z obsydianem i jak to wygląda w praktyce? Bo ja mam mahoniowy obsydian od kilku lat i rzeczywiście zauważam że jest inny w użyciu niż czarny. Znaczy inaczej go "czuję". Nie wiem jak to opisać inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@narcyz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mahoniowy obsydian to pierwszy raz słyszę, myślałem że jest tylko czarny. Co to jest i czym się różni? I czy to ta praca z nim jakoś wygląda inaczej niż np. 🙂 z kwarcem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Narcyz mahoniowy ma jasne cętki albo smugi, wyglądem przypomina mahoniowe drewno, stąd nazwa. Jest rzadszy i wielu pracujących z kamieniami mówi że ma łagodniejsze działanie niż czarny, mniej "cięcia", bardziej uziemienie. Ja go używam do pracy z trudnymi emocjami, nie tymi najbardziej ostrymi tylko tymi które są gdzieś głębiej i ciągną. Z kwarcem to zupełnie inna bajka, kwarc mi daje poczucie oczyszczenia ale bez tego ciężaru.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

O matko, nie wiedziałam że obsydian jest w roznych odmianach! A co z tym platkoym obsydianem, widziałam w sklepie i byl bardzo ladny z tymi białymi plamkami to też jest czymś innym od zwykłego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Macierzanka Płatkowy obsydian, czyli snowflake obsidian, tak. Te białe plamy to cristobalit, mineralnie to inna sprawa niż mahoniowy. W tradycjach meksykańskich (bo obsydian to przede wszystkim kamień Mezoameryki) używano roznych odmian do różnych celów. Snowflake był kojarzony z przejściami i zmianą, czarny z lustrami wizjonerskimi i patrzeniem w zaświaty.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

Przy obsydianach i Mezoameryce to muszę dopowiedzieć jedną rzecz bo to akurat wiem. Azteckie lustra z obsydianu to był poważny instrument rytualny, nie ozdoba. Tezcatlipoca, jeden z głównych bogów, miał w ikonografii właśnie takie lustro jako atrybut, przez które patrzył w ludzkie serca i przyszłość. I te lustra naprawdę przetrwały, kilka jest w muzeach europejskich, jeden jest bodajże w British Museum. Hernán Cortés przywiózł takie do Europy i John Dee, ten słynny okultyst z XVI wieku, podobno używał obsydianowego lustra do swoich wizji. 🙂 To nie jest legenda, to jest udokumentowane


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@medard)
Połączone: 2 lata temu

Goplana, właśnie o tym Dee chciałem wspomnieć, bo to jest ciekawy przypadek gdzie kamień zmienił tradycję przez kontakt kultur. Dee pracował z anielskim językiem enoch i do scrying używał właśnie obsydianu i kryształu. I to azteckie lustro które trafiło do Europy stało się częścią europejskiej magii ceremonialnej, czyli mamy przepływ praktyki z jednego kontynentu na drugi przez jeden przedmiot. Kamień jako nośnik tradycji, dosłownie.


Odpowiedz
Wpisy: 166
(@ircia93)
Połączone: 2 lata temu

Matko. Medard, to jest niesamowite, bo nawiązuje do czegoś o czym myślę od początku tej rozmowy. Kamienie są jednymi z niewielu przedmiotów które naprawdę podróżują przez wieki i kultury i przynoszą ze sobą praktyki. Szlak bursztynowy czy jedwabny to nie były tylko szlaki handlowe, to były szlaki przepływu znaczeń. Turkus przyszedł do Europy ze wschodu z całym bagażem symbolicznym, lapis lazuli z Afganistanu trafił do egipskich grobowców i na europejskie obrazy. Kamień jest fizycznym dowodem że te kontakty były.


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@szamanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ircia, a to znaczy ze te kamienie "zabrały" ze sobą coś z tamtych tradycji? Tzn. czy turkus który mam ma w sobie tez tę turecką czy perską historię? może głupie pytanie ale naprawde nie wiem jak to rozumieć


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ircia93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 166

@Szamanka Nie głupie wcale. Z perspektywy animistycznej: tak, kamień niesie historię miejsc przez które przeszedł. Z perspektywy psychologicznej: niesie ją przez to że my wiemy o tych skojarzeniach i one wpływają na nasze z nim relację. Czy to "ta sama" rzecz, no właśnie tego nie wiem 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Oj. Hej, wróce do pytania które mnie nurtuje od kilku postów. Dadzbog pisał o negatywnych imprintingach i o tym że kamień może przechowywać ślady po złych zdarzeniach. Ale jeśli kupuję kamień w sklepie to skąd wiem skąd pochodzi i co przeszedł? Kopalnie kamieni nie są jakimś idyllicznym miejscem, może były tam wypadki, może był wydobywany w złych warunkach. Czy to ma znaczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Wisnia To jest pytanie które mało kto zadaje i bardzo dobrze że je zadajesz. W tradycjach które traktują kamień jako żywy podmiot, tak, historia wydobycia ma znaczenie. Stąd w wielu praktykach rdzennych Ameryki czy Australii kamień powinien być zebrany osobiście albo otrzymany od kogoś z odpowiednią intencją, nie kupiony w sklepie. Współczesna litoterapia to całkowicie ignoruje, co jest jedną z jej podstawowych słabości. I tak, oczyszczanie przed pierwszym użyciem to nie jest opcja to jest konieczność w każdej poważnej tradycji


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@aurorka)
Połączone: 10 miesięcy temu

a jak sie oczyszcza kamien po zakupie? bo mam kilka kryształów i nigdy tego nie robiłam o matko. słońce, woda, dym z kadzidła? wyczytałam że jest wiele metod ale nie wiem która jest "prawdziwa"


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Aurorka To dobre pytanie i nie ma jednej "prawdziwej" metody bo każda tradycja robi to inaczej. Sól kamienna to jedna z najstarszych metod, znana w wielu kulturach jako neutralizator energii. Woda bieżąca, najlepiej naturalna, to kolejna. Dym z szałwii albo palo santo pochodzi z rdzennych tradycji Ameryki, kadzidło żywiczne z tradycji śródziemnomorskich. Światło słoneczne działa ale uwaga, niektóre kamienie blakniesz na słońcu, np. ametyst, cytyn czy różowy kwarc. Najbezpieczniejsze metody to sól i pełnia księżyca. Co do pytania "która jest prawdziwa" to zależy czemu służy oczyszczanie z twojej perspektywy bo to zmienia odpowiedź.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@aurorka)
Połączone: 10 miesięcy temu

a amteyst blaknie?? mam jeden fajny ciemny i przez caly rok stal na parapecie na sloncu... i teraz sie boje spojrzec czy cos mu sie stalo 🙁 i co z ta sola, po prostu wsypac kamien w miske z sola i zostawic na noc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wisnia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 162

@Aurorka Ojej, tak, ametyst blaknie przy długim wystawieniu na słońce, fiolet pochodzi z domieszki żelaza i promieniowanie UV go rozjaśnia. Jeśli stał rok na parapecie to prawdopodobnie jest jaśniejszy niż był. Ale energetycznie wielu pracujących z kamieniami mówi że to go nie osłabia, tylko zmienia. Co do soli, tak, sucha sól albo solanka, kamień zakopany w soli na kilka godzin albo noc. Sama tak robię z nowymi zakupami.


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

ej a ja słyszałam ze nie powinno sie moczyc kamieni w wodzie z sola bo niszczy powierzchnie, tzn te bardziej porowate jak selenitm albo malachit? mam malachitowy wisior i teraz nie wiem czy go oczyszczac sola czy nie bo skore bym sie bala


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Macierzanka Masz rację, malachit absolutnie nie może mieć kontaktu z solą ani z kwaśną wodą, bo reaguje chemicznie, sól niszczy powierzchnię. Selenitu tez nie moczymy w ogóle bo jest z gipsu i po prostu się rozpuszcza. Dla takich kamieni najlepsza jest metoda bez kontaktu fizycznego, dym z kadzidła, ustawienie na druzie kwarcu albo selenitowej płytce oczyszczającej, albo wizualizacja. To nie jest ezoteryczne gadanie, to po prostu temat mineralogii, różne kamienie mają różną twardość i porowatość.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@pereplut-2)
Połączone: 2 lata temu

zaraz zaraz, selenitowa płytka oczyszczająca inne kamienie? to selenitowy skrawek sam sie oczyszcza czy trzeba go osobno oczyszczac? bo to brzmi jakby jeden koles sprzatal za wszystkich a nikt nigdy nie sprzatal jego 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dumortieryt94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 251

@Pereplut Haha, trafne pytanie i tak, to troche paradoks. Selenitowi przypisuje się zdolność do samooczyszczania, stąd ta historia. Czy to prawda, no to zależy kogo spytasz. Ja selenitową płytę wystawiam czasem na pełnię przez okno (nie na zewnątrz, bo wilgoć), tyle. 🙂


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: