Brygitka, nie sprawdzałem kiedy dokładnie, ale lipa zwykle kwitnie gdzieś w połowie lata u nas. Mam jeszcze kilka tygodni. I tak - chyba właśnie do tego zmierzam że może czas rytuału powinien wynikać z drzewa a nie z jakiegoś kalendarza który nałożę z zewnątrz. To by się z całą tą rozmową o autentyczności spięło.
to co Florek mówi o rytmie drzewa jako kalendarzu to jest coś fundamentalnego w przyrodniczym podejściu do rytuału. Ciało drzewa wyznacza czas lepiej niż nasz plan. I z perspektywy przygotowania energetycznego - zacząć obserwować to drzewo tygodnie przed, wchodzić tam codziennie bez intencji, tylko żeby być, to jest właśnie to przygotowanie które nie wygląda jak przygotowanie ale jest nim
ojej, "wchodzić bez intencji zeby być" - to brzmi tak prosto a jednoczesnie wiem że dla mnie byloby najtrudniejsze. bo zawsze jak gdzieś idę to już mam w głowie co chcę z tego wynieść. a tu chodzi o odwrót, tak? po prostu być przy tym drzewie i nie oczekiwać?
nie ukrywam, czytam tę rozmowę od początku i mam jedno konkretne pytanie do tych co więcej wiedzą - czy ktokolwiek z was miał faktycznie doświadczenie które przypisał Mołodzieck? nie "pracował z jej energią" abstrakcyjnie, ale coś konkretnego, wizję, sen, zmianę w ciele? bo to mi w całym wątku brakuje, dużo teorii o przygotowaniu a mało co z tego wynikło
no to powiem szczerze - ja miałam coś co mogę próbować przypisać tej energii, choć nie wiem czy to akurat Mołodzieck, bo nie szukałam jej wtedy aktywnie. śniło mi się że stoję pod kwitnącym drzewem i ktoś mnie dotyka po włosach, nie widziałam twarzy, tylko białe kwiaty i taki dziwny spokój. brzmi może banalnie ale to był jeden z tych snów co się pamięta po miesiącach. 😛 nie wiem co z tym zrobić, stąd pytam 🙂
ojej, ta historia Czaromiry jest niesamowita. ale mam pytanie może głupie - czy takei sny można wogóle traktować jako kontakt z bóstwem czy raczej to jest bardziej archetypowy obraz z własnej podświadomości? bo niby to rozróżnienie ma znaczenie, prawda?
Galaktyka, to rozróżnienie jest ważne ale może nie w taki sposób jak myślisz. pytanie nie brzmi "czy to bóstwo czy podświadomość" tylko raczej "co z tym doświadczeniem robisz dalej". sen Czaromiry ma konkretne elementy które warto zanotować. zapach, dotknięcie, brak twarzy. to są dane, niezależnie od tego jak je kategoryzujesz
Czaromira to naprawdę nie jest banalne. właśnie dlatego pytałem - bo sam mam kilka takich momentów pod moją lipą które nie są "niczym" ale też nie wiem jak je opisać. i zastanawiam się czy moje przygotowanie do rytuału ma w ogóle dobrą formę skoro te kontakty dzieją się jakby obok, nie przez rytualny rygor
Tylko że, to nie jest tak proste jak Dreamweaver mówi. "zbyt sformalizowane" to brzmi jakby rozwiązaniem było po prostu przestać się przygotowywać i czekać aż coś się stanie samo. rytuał bez formy to nie rytuał, to siedzenie i marzenie. jakiś rdzeń struktury musi być
wchodzę do tej części bo mysle ze tu jest cos ważnego - czy przy pracy z Mołodzieckiem nie powinno sie w ogole zacząć od przygotowania zmysłowego a nie energetycznego? mam na myśli - zapach lipy, może miód, moze coś żółtego albo białego wizualnie. zanim w ogole jakakolwiek forma rytualna. czy to ma sens czy to za bardzo "wstępniaki"?
Właśnie a z tej perspektywy to pytanie Anastazego o roślinę i drzewo z wcześniej nie było wcale off-topic tylko dotykało sedna. przygotowanie zmysłowe zanim przygotowanie "techniczne". Florek, masz w ogóle dostęp do kwiatu lipy żywego, nie suszonego?
to brzmi... naprawdę dobrze? jak tak czytam tę całą rozmowę to zaczynam żałować ze nie mam gdzieś w pobliżu żadnego konkretnego drzewa do którego mogłabym regularnie wracać. 🙂 Zostawiam to bez puenty, bo sam jej nie mam.
