Forum

Asystent AI
Mistyka żydowska - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Mistyka żydowska - Merkaba i podróże przez pałace niebieskie

Strona 2 / 3

Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie ten aspekt wielopokoleniowego przekazu mnie interesuje. Czy wiadomo, jak długo system Merkaby był przekazywany ustnie, zanim trafił do pisanego tekstu? I czy zachowały się jakieś ślady tego, jak się zmieniał w trakcie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Ilonka65 To jeden z najtrudniejszych problemów w tej dziedzinie. Scholem datował teksty Hekhalot na III-VII wiek, ale materiał mógł być starszy. Są fragmenty, które korespondują z opisami Palaestiny i z mistyką świątynną sprzed zniszczenia Drugiej Świątyni. Jeśli tak, to mamy nawet siedem wieków tradycji ustnej, zanim cokolwiek zapisano. Co się zmieniło przez ten czas, możemy tylko pośrednio wnioskować z wewnętrznych sprzeczności tekstów.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Te wewnętrzne sprzeczności to chyba klucz, który często się pomija. Znam to z run, gdzie różne manuskrypty dają różne przypisania, i ludzie chcą jednej odpowiedzi, a jej po prostu nie ma. Podejrzewam, że z Merkabach jest podobnie i różne szkoły miały różne zestawy pieczęci, a potem ktoś to wszystko połączył?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Naparstnica Dokładnie ten mechanizm. Schafer, który wydał krytyczną edycję tekstów Hekhalot, pokazał, że to nie są spójne dzieła, to są antologie, zlepki różnych tradycji. Niektóre fragmenty wręcz sobie przeczą w kwestii tego, ile pałaców jest i jak się je przemierza. To mocny argument za tym, że mamy do czynienia z wieloma szkołami, nie z jedną doktryną.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy z boku i mam jedno laickie pytanie. Czy te szkoły ze sobą konkurowały? Tzn. czy były jakieś napięcia między nimi, spory o to, czyja mapa niebios jest prawdziwa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Wrenna74 Bezpośrednich dowodów na otwarte spory mamy mało, ale pośrednie są. Różne teksty inaczej klasyfikują anioły, inaczej opisują rolę Metatrona. To nie wygląda jak przypadkowa różnorodność, tylko jak ślad po debatach, które się toczyły. Trochę jak spory między szkołami Hillela i Szammaja, tyle że w bardziej ezoterycznym rejestrze.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@anielcia)
Połączone: 1 rok temu

To porównanie do Hillela i Szammaja jest dla mnie pierwsze zrozumiałe odniesienie od dłuższego czasu w tym wątku. Ale pytam dalej, czy te spory wpłynęły na to, co ostatecznie weszło do kabały? Czy kabała wybrała jakąś konkretną tradycję Merkaby jako tę 'właściwą'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Anielcia Kabała nie wybrała jednej i jest to odpowiedź, która może być frustrująca. Zohar na przykład odsyła do tradycji wozu, ale nie cytuje dosłownie Hekhalot. Raczej przetwarza te obrazy w nowy język sefirot. To trochę jak tłumaczenie, które zmienia medium, ale niesie podobne intuicje. Metatron przetrwał, siódme niebo przetrwało, ale geografia stała się mniej proceduralna, bardziej symboliczna.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Ta przemiana z proceduralnego na symboliczne jest dla mnie kluczowa. Boleslaw wcześniej porównywał to do inicjacji. Czy w momencie, kiedy system stał się symboliczny, to stracił też charakter inicjacyjny? Czy kabała miała własne odpowiedniki tych progów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Wozka90 Kabała miała to, ale przeniesione na inny poziom. Zamiast fizycznej podróży przez pałace mamy medytację nad sefirotycznym drzewem. Zamiast pieczęci mamy kawwanot, intencje kierujące modlitwę. Ale pytanie o to, czy to jest 'to samo tylko inaczej opowiedziane', czy 'coś nowego, co użyło starego języka', jest naprawdę otwarte. Scholem skłaniał się ku ciągłości, niektórzy nowsi badacze raczej ku zerwaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mam pytanie, które trochę cofa nas do początku, ale myślę, że jest ważne po tym wszystkim. Jeśli system był tak skomplikowany, pieczęcie, liczby, ryzyko wyrzucenia przez anioły, niebezpieczeństwo fizyczne jak w przypadku Ben Azzaja, to dlaczego w ogóle ktoś chciał to praktykować? Co adept miał zyskać? Bo dotąd mówimy głównie o tym, co mógł stracić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Brzoskwinka Cel jest opisany wprost w tekstach, choć brzmi skromnie w zestawieniu z ryzykiem. Adept miał stanąć przed tronem i uczestniczyć w niebiańskiej liturgii, w śpiewie aniołów, Keduszy, którą niebo odprawia bez przerwy. To nie był cel poznawczy w sensie zdobycia wiedzy. To był cel unii, choćby chwilowej, z tym, co jest centrum rzeczywistości. Niektórzy badacze opisują to jako mistykę obecności, nie mistykę poznania.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

To co Boleslaw napisał o niebiańskiej liturgii jako celu... nie spodziewałam się czegoś tak... poetyckiego? Zawsze myślałam, że mistyka żydowska jest bardziej o wiedzy, o poznaniu. A tu wychodzi, że chodzi o śpiew razem z aniołami. Czy to w ogóle zbliża się do czegoś, co dzisiaj mogłabym sobie wyobrazić jako doświadczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 442

@Wiechlina Mnie też to uderzyło. Ale to trochę zmienia moją perspektywę, bo właśnie medytacja nad mantrą albo śpiewem jest mi bliska. Czy ktoś wie, jak ta Kedusha wyglądała w praktyce adeptów? Tzn. czy śpiewali sami, w grupie, czy to była raczej wewnętrzna, cicha forma?


Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Brzoskwinka Tu jest coś, co często umyka, bo skupiamy się na aspekcie niebezpiecznym i proceduralnym. Fragmenty Hekhalot sugerują, że adepci pracowali w grupach. Mamy opisy gdzie 'czterech weszło do pardes' i to nieprzypadkowe, bo pardes to ogród, ale też akronim czterech poziomów interpretacji. Część badaczy sądzi, że grupowy kontekst był kluczowy właśnie dla bezpieczeństwa, jeden wprowadzał, drugi zakotwiczał. Czy to śpiew był zsynchronizowany, nie wiemy, ale rytualne powtarzanie imion boskich było kolektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Poczekaj, Boleslaw, bo pardes to chyba coś innego niż Hekhalot? Tzn. historia czterech rabbich, Ben Azzaja, Ben Zomy, Achera i Akiby, to jest chyba wcześniejsza i oddzielna tradycja? Czy to się łączy z systemem pałaców, czy to tylko analogia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Zawilec Bardzo trafna uwaga i pokazuje, jak splątane są te tradycje. Pardes to osobna narracja, ale późniejsi interpretatorzy, w tym kabaliści, połączyli ją z Merkabach. Scholem traktował obie jako przejawy tej samej mistycznej szkoły. Są jednak badacze, jak Halperin, którzy uważają, że to były odrębne nurty scalane stopniowo przez redaktorów. Więc masz rację, że to nieostrożne równanie, ale nie przypadkowe.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Ta historia czterech rabbich zawsze mnie intryguje, bo każdy wyszedł z niej inaczej. Jeden umarł, jeden oszalał, jeden 'poobcinał sadzonki', czyli popadł w herezję, i tylko Akiba wszedł w pokoju i wyszedł w pokoju. Czy w tekstach Hekhalot jest jakieś wyjaśnienie, dlaczego Akiba dał radę, a reszta nie? Czy to była kwestia przygotowania, charakteru, czy czegoś jeszcze innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Genio67 Teksty nie dają jednej odpowiedzi, ale jest kilka sygnałów. Akiba jest w tradycji opisywany jako ten, który zawsze wchodził z 'czystym sercem', co brzmi jak formuła, ale może oznaczać stan skupienia bez żadnego osobistego pragnienia lub ambicji. Mystycy różnych tradycji powiedzieliby, że ego jest tym, co powoduje wypadki w takich podróżach. Ben Azzaj podobno 'wpatrywał się ze zbyt wielką żarliwością'. To sugestia, że intensywność bez odpowiedniego zakotwiczenia może być problemem.


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Kianitka82 To zestawienie żarliwości z niebezpieczeństwem pojawia się zresztą w tradycjach, które formalnie nie mają nic wspólnego z Merkabach. W runicznej tradycji nordyckiej Odyn wisi dziewięć nocy na Yggdrasilu i jest to dobrowolna śmierć symboliczna, ale bez tej 'pustki', bez gotowości na unicestwienie ego, inicjacja nie przechodzi. Ciekawe, że różne tradycje niezależnie od siebie odkryły, że nadmiar pragnienia blokuje przejście, a nie otwiera.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Mystica, ale czy to nie jest post-hoc racjonalizacja? Tzn. ktoś poniósł w tej praktyce uszczerbek, a tradycja potem szuka wyjaśnienia 'dlaczego jemu nie wyszło', żeby system wyglądał logicznie. Nie mówię, że nieprawda, ale podobne wzorce widzę w tradycji run, gdzie jak ktoś ma złe wyniki, to się mówi, że 'nieczysty' albo 'niecierpliwy', a jak dobre, to 'gotowy'. To trochę nieweryfikowalna pętla.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Naparstnica Masz tu punkt i nie zamierzam go zbywać. To jest problem każdej tradycji inicjacyjnej, że kryterium sukcesu jest wewnętrzne i niemierzalne z zewnątrz. Ale powiedziałabym tak: nawet jeśli to racjonalizacja, to racjonalizacja, która przez wieki kształtowała, kogo dopuszczano do praktyki i jak tę praktykę przygotowywano. Więc efekty tej 'pętli' były realne, nawet jeśli sama pętla jest logicznie niedomknięta.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wróćmy może na chwilę do kwestii pieczęci, bo wcześniej pojawiło się to tylko skrótowo. Czy te pieczęcie były słowne, wizualne, a może i jedno i drugie? I czy były przypisane konkretnym pałacom, czy jeden zestaw otwierał wszystkie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Ilonka65 Dobre pytanie, które porządkuje dyskusję. Pieczęcie miały kilka warstw. Były kombinacje liter i imion boskich, które adept musiał wymówić lub wizualizować. Były też gesty. Hekhalot Rabbati opisuje konkretne imiona dla każdego z siedmiu pałaców, a anioły strzegące danego progu rozpoznawały pieczęć przypisaną tylko do tego poziomu. Jeden zestaw nie wystarczał, to był system progresywny, jakbyś miała różne klucze do kolejnych drzwi, nie jeden klucz do wszystkiego.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

To mi przypomina pracę z czakrami, gdzie każde centrum ma własną częstotliwość, własny dźwięk, własny kolor. Nie otwierasz serca mantrą gardła. Czy to jest zbieżność przypadkowa, czy może te systemy rozwijały się równolegle, mając dostęp do podobnej wiedzy o strukturze rzeczywistości?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Wozka90 To zestawienie nie jest bezpodstawne, ale tutaj bym był ostrożny z tezą o wspólnym źródle. Bardziej prawdopodobna jest zbieżność wynikająca z podobnej struktury ludzkiego umysłu w doświadczeniu mistycznym, co Jung nazwałby może archetypicznym wzorcem. Natomiast konkretne systemy rozwinęły się w różnych kontekstach i różne są ich cele: czakry to w dużej mierze ciało i energia, Merkaba to niebieska geografia i liturgia. Zbieżności warto notować, ale tożsamości bym nie zakładał.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które może być naiwne. Czy ktokolwiek dzisiaj próbuje praktykować Merkabach w oryginalnej formie? Tzn. z pieczęciami, z tekstami, z tą całą proceduralną strukturą? I jeśli tak, to gdzie się tego w ogóle uczy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Wrenna74 Są grupy, szczególnie w kręgach neohasydyzmu i żydowskiej neoortodoksji mistycznej, które wracają do tych tekstów praktycznie. Ale nie jest to powszechne i nie jest to coś, czego można się po prostu nauczyć z kursu online. Tradycja bardzo mocno podkreślała, że do tych praktyk potrzebny jest mistrz i długoletnie przygotowanie. Boleslaw, powiedz mi, czy wiesz, jak to wygląda we współczesnym Izraelu na przykład?


Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Zawilec Zawilec trafnie zaznacza kontekst. W Izraelu istnieją środowiska, np. związane z bractwami wywodzącymi się od rav Kuka lub kabalistycznych jesziw w Jerozolimie, gdzie teksty Hekhalot są studiowane, ale raczej hermeneutycznie niż jako instrukcja podróży. Rav Adin Steinsaltz pisał o tym, że dostęp do wyższych światów jest możliwy, ale droga jest przez modlitwę, nie przez techniczny rytuał. To już jest inna doktryna, ale zakorzeniona w tym samym materiale.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@anielcia)
Połączone: 1 rok temu

Czyli właściwie nikt dziś nie wchodzi do tych pałaców w dosłownym sensie? To rozumiem, że to jest bezpieczniejsze, ale czy nie oznacza, że ta wiedza jest po prostu martwa? Jak zabiera się z czegoś praktykę, to zostaje tylko muzeum.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Anielcia To mocne stwierdzenie i czuję, że jest w nim coś ważnego, ale nie do końca się zgadzam. Wiedza procesualna może zamienić się w wiedzę kontemplacyjną i nie jest to automatycznie jej śmierć. Zohar jest pełen odniesień do Merkaby i nikt nie powie, że Zohar to martwy tekst. Pytanie, czy coś się traci, i odpowiedź brzmi pewnie: tak, coś się traci. Ale czy to, co się traci, było dostępne i dla kogo?


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Mystica A właśnie, bo z tego co rozumiem, już w starożytności to była wiedza dla wybranych, nie dla ogółu. Więc może paradoks polega na tym, że ta tradycja nigdy nie była masowa i może dlatego przetrwała w ogóle w jakiejkolwiek formie?


Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Wiechlina To jest bardzo ważna obserwacja i odwraca perspektywę. Pytanie nie brzmi, dlaczego ta tradycja jest taka niszowa, ale czy niszowość jest wbudowana w jej strukturę. Mam wrażenie, że tak. Teksty Hekhalot są pełne ostrzeżeń, że nie każdy może i nie każdy powinien. To nie jest skromność autorów, to jest zapis doświadczenia, że ta praktyka wymaga określonego temperamentu.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@nebularia)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i muszę zapytać wprost: jeśli to jest dostępne tylko dla wybranych i nigdy nie było masowe, to po co te teksty w ogóle istnieją? Dla kogo były pisane? Żeby ktoś mógł je przeczytać i wiedzieć, że nie może spróbować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Nebularia To jest lepsze pytanie niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Jedna odpowiedź jest taka, że teksty istniały jako dokumentacja doświadczeń, nie jako podręcznik. Podobnie jak ktoś może opisać wejście na Everest, nie po to, żeby każdy czytelnik tam poszedł, ale żeby wiedział, co to jest. Inna odpowiedź, bardziej kabalistyczna, to że sam akt zachowania tekstu był aktem mistycznym.


Odpowiedz
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Kianitka82 Ale czy to nie jest trochę elitarne podejście? Tzn. zakładasz, że jedni mogą, inni nie. W tarocie też są karty, które mówią o drodze trudnej i łatwej, ale nikt nie mówi, że ktoś z góry nie nadaje się do odczytu. Skąd w Merkabach to przekonanie o wybraniu?


Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Genio67 Tu jest różnica, która wiele wyjaśnia. Merkabach nie jest techniką wróżbiarską ani systemem symbolicznym, który można stosować zewnętrznie. To jest praktyka, która zmienia strukturę świadomości w sposób nieodwracalny, przynajmniej tak twierdzą źródła. Dlatego pytanie o predyspozycje jest poważne i nie ma nic wspólnego z kastowością.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

A skoro już mówimy o zmianie świadomości to muszę dopytać coś, co mnie dręczy od początku tej rozmowy. Czy te pałace niebieskie są miejscami, do których się dociera po śmierci, czy można tam wejść będąc żywym? Bo różne posty sugerują różne rzeczy i trochę mi się to miesza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Wrenna74 Oba są możliwe i to jest właśnie jedno z napięć w tej tradycji. Wczesne teksty Hekhalot opisują podróż żywego mistyka. Późniejsza literatura powiązana, zwłaszcza Sefer HaBahir i fragmenty Zoharu, zaczyna mapować te pałace jako stacje pośmiertne. Rabini śprzeczali się o to zresztą bardzo konkretnie.


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Mystica To znaczy że jedna i ta sama mapa działa i za życia i po śmierci? Jak to możliwe, że ten sam system opisuje dwie zupełnie różne rzeczy?


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wiechlina, to może nie jest aż tak sprzeczne. Jeśli założysz, że te pałace są strukturami rzeczywistości, a nie miejscami geograficznymi, to wtedy świadomość może do nich docierać niezależnie od tego, czy jest połączona z ciałem czy nie. To trochę jak zapytać, czy sen jest miejscem. Możesz tam być żywy lub umierając, ale sen jest sobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Zawilec To jest piękna analogia, ale mam do niej pytanie. Jeśli pałace są strukturami rzeczywistości, niezależnymi od obserwatora, to dlaczego potrzebne są pieczęcie przypisane konkretnie tym, którzy 'schodzą do Merkaby'? Struktura obiektywna nie powinna potrzebować hasła dostępu.


Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Ilonka65 To jest jeden z najciekawszych problemów tej tradycji. Odpowiedź, którą dają same teksty, jest taka, że pieczęcie nie otwierają drzwi, bo drzwi są zawsze otwarte. One identyfikują podróżnika jako kogoś, kto ma prawo przejść. Strażnicy, Śar haPanim, to nie zamki, to raczej filtr. Bez pieczęci podróżnik jest traktowany jako intruz.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Ale Boleslaw, to brzmi jak retroaktywna mitologia. Skąd wiemy, że ta interpretacja jest autentyczna, a nie jest pomysłem jakiegoś komentatora z XII wieku, który chciał wyjaśnić, dlaczego praktyka jest niebezpieczna? Mam wrażenie, że nakładamy na te teksty interpretacje, które są od nich o kilka wieków młodsze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Naparstnica To jest uzasadniony zarzut metodologiczny i nie zmiotę go z ręką. Scholem sam przyznawał, że warstwy w tych tekstach są bardzo trudne do rozdzielenia. Ale powiedziałbym tak: nawet jeśli interpretacja strażników jest wtórna, to sam motyw strażnika jest obecny w najstarszych fragmentach Hekhalot Rabbati. To nie jest XII wiek, to jest co najmniej III-IV wiek.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@anielcia)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie może trochę z boku, ale chyba pasuje. Czy w tych tekstach jest cokolwiek o tym, co widać w tych pałacach? Bo cały czas mówimy o dojściu do nich, o strażnikach, o pieczęciach, ale co tam w środku? Co mistyk widzi gdy już przejdzie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Anielcia To jest serce całej sprawy i rozumiem, że mogło umknąć w tej rozmowie. Siódmy pałac, Hekhal HaKedushah, jest miejscem tronu chwały, Kiseh HaKavod. Mistyk widzi tam opis, który jest celowo niemożliwy do opisania, bo teksty używają języka 'podobieństwa do podobieństwa', echad le-echad. Widziane nie jest samym bogiem, ale tym, co jest 'jak' Jego chwała. To nie przypadek, to bardzo świadoma teologiczna ostrożność.


Odpowiedz
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 145

@Kianitka82 To znaczy że cały ten system prowadzi do czegoś, czego i tak nie można opisać? To trochę jak gdyby po całej tej drodze przez siedem pałaców dostałeś kartkę z napisem 'nie do opisania'. Czy to nie jest frustrujące dla kogoś, kto naprawdę próbuje zrozumieć?


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Genio67 To jest akurat cecha wspólna bardzo wielu tradycji mistycznych i moim zdaniem nie jest frustrująca, tylko uczciwa. W Upaniszadach mówi się neti neti, nie to, nie to. Mistrz Eckhart pisał, że Bóg jest 'nad wszelkim imieniem'. Przesłanie jest podobne: jeśli to, do czego dążysz, można opisać, to jeszcze nie to.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to nie może być też zasłona dymna? Tzn. jeśli czegoś nie można opisać, to nie można też sprawdzić, czy ktoś to widział. W medytacji z czakrami masz konkretne wrażenia i jeśli opisujesz je innej osobie, która przeszła podobną drogę, możecie porównać doświadczenia. Przy 'nie do opisania' nie ma żadnej weryfikacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Wozka90 To jest uczciwy zarzut, ale pamiętaj, że w literaturze Hekhalot jest całe mnóstwo bardzo konkretnych opisów. Trybunały, dźwięki, światło, zapachy. To nie jest 'nic'. To jest coś tak intensywnego, że język ledwo nadąża. Mówienie, że 'nie do opisania' to zasłona dymna zakłada, że ktoś tu kłamie, a to jest duże założenie.


Odpowiedz
Wpisy: 350
Rozpoczynający temat
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wozka90 i Zawilec dotykają tu napięcia, które jest chyba fundamentalne dla całej tej tradycji. Teksty Hekhalot są niezwykle szczegółowe w opisie drogi i strażników, a zarazem powściągliwe w opisie celu. To nie jest sprzeczność. To jest taka sama logika, jak w każdej inicjacji: instrukcja jak dojść jest możliwa, opis samego doświadczenia jest poza instrukcją.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@wrenna74)
Połączone: 2 lata temu

Boleslaw, ta analogia z mapą inicjacyjną bardzo mi pomogła. Ale teraz mam nowe pytanie, bo siedzę i myślę o tej różnicy między 'droga' a 'cel'. Czy w samych tekstach Hekhalot jest w ogóle mowa o tym, co mistyk czuje podczas przejścia przez te pałace? Bo jeśli cel jest nieopisywalny, to może przynajmniej droga jest jakoś bardziej konkretnie opisana?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wrenna74 Tak, i to jest właśnie ta część, która nie jest tak znana jak strażnicy czy pieczęcie. W Hekhalot Rabbati są fragmenty, które opisują coś w rodzaju fizycznych reakcji podczas podróży. Drżenie, poczucie wchodzenia w ogień, chwilowa utrata zmysłów. To nie jest metafora, przynajmniej nie według samych tekstów. Czy to odpowiada na twoje pytanie, czy pytasz o coś bardziej szczegółowego?


Odpowiedz
(@anielcia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 29

@Kianitka82 Drżenie i ogień to brzmi jak opis transu, prawda? Bo jak czytam o czakrach i o tym, co dzieje się podczas głębokiej medytacji, to opisy są podobne. Czy to znaczy, że mistycy żydowscy po prostu opisywali to samo co medytujący jogini, tylko w innym języku?


Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Anielcia To pytanie się często pojawia i lubię je, bo jest uczciwe. Podobieństwa fenomenologiczne są rzeczywiście uderzające. Ale zanim odpiszę 'tak, to to samo', to chciałbym zapytać: czy uważasz, że jeśli dwa systemy opisują podobne stany, to muszą opisywać tę samą rzecz? Bo to jest założenie, które warto sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@anielcia)
Połączone: 1 rok temu

Nie, chyba nie muszą. Ale jeśli opisują podobne stany ciała i podobne etapy, to przynajmniej coś wspólnego jest, nie? Chodzi mi o to, czy można się czegoś o Merkabie nauczyć z doświadczeń jogi, jeśli nie mamy dostępu do samej praktyki mistycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Mam tu inne zdanie niż Boleslaw pewnie by miał. Ten fenomenologiczny most między tradycjami jest bardzo ryzykowny. W runach też mam podobny problem, kiedy ludzie mieszają systemy. Jeśli zaczniesz interpretowaćMerkabę przez jogę, to w pewnym momencie nie wiesz już, co badasz. Czy to wciąż judaizm mistyczny, czy new age z żydowskim słownictwem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Naparstnica Ale nie chodzi chyba o mieszanie systemów w praktyce, tylko o porównawcze rozumienie. To jest inne pytanie. Możesz porównywać chrześcijańskich mistyków z suficką ścieżką bez tworzenia jakiejś mieszanki. Anielcia chyba pytała o coś w tym duchu, nie?


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Naparstnica Twoja obawa jest zasadna metodologicznie, ale są uczeni, którzy tę komparatystykę traktowali bardzo poważnie. Elliot Wolfson przez lata zestawiał doświadczenia wizyjne w mistyce żydowskiej z podobnymi strukturami w innych tradycjach i to jest poważna praca akademicka. Problem nie jest w porównaniu samym w sobie, tylko w tym, czy ktoś potem wyciąga z tego wniosek, że 'to to samo'. Bo to jest już krok za daleko.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem, czy dobrze rozumiem ten spór. Tzn. czy chodzi o to, że porównanie jest ok, ale łączenie systemów w praktyce już nie? Bo jeśli tak, to gdzie jest granica? W tarocie mam karty z symboliką kabalistyczną i nikt nie mówi, że to herezja. Czy Merkaba jest inaczej chroniona jako tradycja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Genio67 Tarot z elementami kabalistycznymi to dość późne połączenie, głównie dziewiętnastowieczne, i faktycznie bywa krytykowane przez tradycyjnych kabalistów. Ale masz rację, że granica jest płynna. Myślę, że w kontekście Merkaby kwestia nie jest o 'ochronę tradycji', tylko o to, że jeśli źle zrozumiesz system, to możesz źle go praktykować. A tutaj stawki były, według samych tekstów, dość poważne.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Hej, wróćcie do tego wątku z niebezpieczeństwem. Wcześniej było o tym, że nieodpowiedni podróżnik mógł 'nie wrócić'. Co to właściwie znaczy w tych tekstach? Że umierał? Że tracił rozum? Że utykał gdzieś w tych pałacach? Bo to brzmi dramatycznie i chciałabym zrozumieć, o jakim rodzaju ryzyka mówimy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Wiechlina Teksty nie są jednoznaczne i to jest ważne zastrzeżenie. Jest historia czterech, którzy weszli do Pardes, do ogrodu mistycznej wiedzy. Ben Azzaj spojrzał i umarł. Ben Zoma spojrzał i doznał uszczerbku na umyśle. Acher, czyli Elisza ben Awuja, 'wyciął sadzonki', co jest metaforą herezji lub utraty wiary. Tylko rabin Akiwa wszedł i wyszedł w pokoju. Ale co to oznacza dosłownie? Tego teksty nie mówią wprost.


Odpowiedz
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 80

@Kianitka82 A ta historia czterech to jest z samych tekstów Hekhalot, czy z czegoś innego? Bo jeśli to jest Talmud, to chyba inaczej jest to ulokowane niż Merkaba?


Odpowiedz
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Wiechlina Bardzo dobre pytanie i dobrze, że o to pytasz. Ta historia pochodzi z Talmudu babilońskiego, traktat Chagiga. Jest więc talmudyczna, nie stricte Hekhalot. Ale badacze traktują ją jako punkt odniesienia dla rozumienia tradycji mistycznej w tym samym kręgu. Scholem właśnie na niej budował część swojej interpretacji. Czy to zmienia coś w tym, jak ją rozumiesz?


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie bardziej interesuje ten Acher, Elisza ben Awuja. 'Wyciął sadzonki' to metafora, której nie rozumiem. Co konkretnie miało to oznaczać? Bo utrata wiary po doświadczeniu mistycznym to brzmi jak coś bardzo specyficznego i chciałabym wiedzieć, czy teksty to jakoś rozwijają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Ilonka65 Właśnie ta postać jest jedną z najciekawszych w całej literaturze rabinicznej. Acher stał się odrzuconym, kimś poza wspólnotą. Talmud sugeruje różne interpretacje jego 'wycinania sadzonek', od dosłownego niszczenia rabinicznych szkół, po metaforyczne odcięcie się od monoteizmu. Jedna teoria mówi, że ujrzał Metatrona na niebiańskim tronie i uznał, że istnieje dwóch bogów. Co jeśli doświadczenie mistyczne dało mu coś, czego nie mógł zintegrować w ramach tradycji?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: