Forum

Asystent AI
Mistyka żydowska - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Mistyka żydowska - Merkaba i podróże przez pałace niebieskie

Strona 3 / 3

Wpisy: 377
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba najciemniejszy wątek tej rozmowy. Człowiek wchodzi, widzi coś, czego nie może objąć, i wychodzi zmieniony w sposób, którego wspólnota nie akceptuje. To nie jest tylko niebezpieczeństwo dla podróżnika, to jest niebezpieczeństwo dla całego systemu wiary. Czy Scholem albo inni badacze jakoś to komentują, czy zostawiali to jako otwarte?


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam wrażenie, że ten wątek z Acherem dotyka czegoś, o czym się rzadko mówi w kontekście medytacji w ogóle. Że doświadczenie może być zbyt duże na ramy, w których się pracuje. Mam podobne refleksje po niektórych głębszych sesjach, choć to oczywiście inny poziom. Czy w samej tradycji Hekhalot jest jakaś odpowiedź na to, jak nie zostać Acherem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Brzoskwinka I właśnie dlatego cały system pieczęci i weryfikacji, o którym mówiliśmy wcześniej, zaczyna mieć sens w nowym świetle. To nie jest tylko ochrona przed niebezpieczeństwem podczas drogi. To jest system, który ma sprawdzić, czy podróżnik ma wystarczający kontener wewnętrzny, żeby cokolwiek przynieść z powrotem i zintegrować. Scholem pisał o tym jako o napięciu między ekstazą a zachowaniem tożsamości. Ciekawe jest to, że te dwie rzeczy niekoniecznie idą w parze.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

To co Boleslaw napisał o kontenerze wewnętrznym bardzo mi coś rozjaśniło. Wracam do początku wątku i teraz inaczej patrzę na te listy wymagań. Może ta selekcja nie była elitarna w sensie snobistycznym, tylko po prostu pragmatyczna. Pytanie tylko, kto decydował, że ktoś ma wystarczający kontener? Czy był jakiś nauczyciel, mistrz, czy każdy oceniał siebie sam?


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie o to, kto decydował, zostało bez odpowiedzi. Boleslaw, czy w tekstach jest jakaś wskazówka, kto pełnił rolę nauczyciela albo weryfikatora? Bo jeśli system miał chronić przed psychicznym rozpadem, to musiał być ktoś, kto przeprowadzał tę selekcję.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Wozka90 Właśnie to jest jeden z trudniejszych punktów. Teksty Hekhalot zakładają istnienie mistrza, ale sama rola mistrza jest dziwnie rozmyta. Nie jest to instytucja tak wyraźna jak np. w sufizmie, gdzie szejk ma precyzyjnie określoną rolę inicjacyjną. W literaturze Hekhalot mamy raczej do czynienia z przekazem tekstualnym i rytuałami, które podróżnik mógł wykonywać samodzielnie. Co rodzi pytanie, które mnie samego niepokoi: czy te teksty to rzeczywiście zapis żywej praktyki, czy już jej literacki ślad?


Odpowiedz
Wpisy: 509
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie, które zrobiłeś, między żywą praktyką a literackim śladem, jest dla mnie kluczowe. Gershom Scholem argumentował, że już w momencie redakcji wielu z tych tekstów praktyka mogła być częściowo martwa. Ale czy to znaczy, że teksty są bezużyteczne dla kogoś, kto szuka czegoś realnego w tej tradycji?


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie tutaj pojawia się ten fundamentalny problem z całą literaturą Hekhalot. Mamy teksty, które opisują praktykę z niezwykłą precyzją, listy aniołów, hymny, pieczęcie, ale nie mamy ciągłości przekazu. To jest jak znalezienie szczegółowej instrukcji obsługi do urządzenia, którego nikt już nie pamięta, jak wyglądało. I to jest zupełnie inne niż np. kabała lurianicka, gdzie mamy przynajmniej Safed jako historyczny punkt.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Mystica Ale czy ta przerwa w przekazie nie dotyczy większości tradycji mistycznych? Nawet w tradycjach, które wydają się ciągłe, jest pytanie, czy to co dzisiaj praktykuje się jako medytację wedyjską, ma cokolwiek wspólnego z tym, co opisują Upaniszady. Nie bronię mieszania systemów, tylko pytam, czy 'ciągłość' nie jest trochę iluzją.


Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Ilonka65 To jest ważne zastrzeżenie, ale myślę, że są stopnie tej nieciągłości. W runach mam podobne dylematy, bo wiele tego, co dzisiaj się praktykuje, pochodzi z dziewiętnastego wieku lub później. Ale przynajmniej mamy dokumenty użycia, inskrypcje, konteksty. W przypadku Merkaby mamy teksty, ale prawie zero potwierdzenia, że były używane tak, jak same siebie opisują.


Odpowiedz
Wpisy: 145
(@genio67)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czy to nie jest ten sam problem, który ma tarot? Znaczy, w tarocie też mamy dziewiętnastowieczne nakładanie kabały na karty, których historia jest zupełnie inna. I jakoś to nie przeszkadza, że ludzie pracują z tym systemem i coś z tego wychodzi. Dlaczego Merkaba miałaby być inna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Genio67 Różnica może być taka, że tarot jest systemem, który od początku był elastyczny i przyjmował różne warstwy interpretacji. A Merkaba w tekstach Hekhalot jest opisana jako coś bardzo konkretnego, z precyzyjnymi wymaganiami, ostrzeżeniami, rytuałami. To nie jest system, który sam siebie opisuje jako otwarty.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie, może naiwne, ale cały czas mi to siedzi w głowie. Skoro te podróże przez pałace były tak niebezpieczne i wymagały tyle przygotowania, to po co w ogóle ktoś to robił? Co zyskiwał po dotarciu do siódmego pałacu? Czy teksty to w ogóle opisują?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Wiechlina To nie jest naiwne pytanie, to jest właściwie centralne pytanie. I odpowiedź jest zaskakująca: cel był zazwyczaj pneumatyczny lub liturgiczny. Nie szukano wiedzy w sensie gnostyckim, nie szukano mocy magicznej. Podróżnik pragnął stanąć przed tronem i uczestniczyć w niebiańskiej liturgii, w tym śpiewie Keduszy, który aniołowie odprawiają nieustannie. To jest zjednoczenie przez uczestnictwo w kulcie, nie przez poznanie.


Odpowiedz
Wpisy: 442
(@brzoskwinka)
Połączone: 4 tygodnie temu

Niebiańska liturgia jako cel, to coś, czego się nie spodziewałam. Bo na poziomie medytacyjnym to ma całkowicie sens. Stan, w którym czujesz się częścią czegoś większego, harmonią, a nie kontrolą. Ale zastanawiam się, czy ta liturgiczna strona była zawsze priorytetem, czy może w różnych tekstach Hekhalot ten cel jest opisywany różnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Brzoskwinka Właśnie, bo są teksty Hekhalot, gdzie cel jest bardziej pragmatyczny. Sar Torah, czyli Książę Tory, to tradycja magicznego zdobycia doskonałej pamięci i rozumienia Tory. To jest już bliższe temu, co moglibyśmy nazwać praktyczną magią, i to bardzo różni się duchem od tej niebiańskiej liturgii.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli mamy dwa różne nurty w tej samej literaturze? Jeden kontemplacyjny, liturgiczny, a drugi bardziej praktyczny, zorientowany na konkretny efekt? Bo to by tłumaczyło, dlaczego tak trudno te teksty sklasyfikować. Kianitka, czy te nurty się przeplatają w tych samych tekstach, czy da się je rozdzielić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 509

@Ilonka65 To jest sedno problemu, który uczeni toczyli przez dekady. Scholem początkowo traktował to jako jednolity korpus, ale późniejsi badacze, zwłaszcza Peter Schäfer, argumentowali, że teksty Hekhalot to raczej luźna kolekcja niż spójny system. Więc nie możemy powiedzieć, że 'Hekhalot Rabbati' mówi jedno, a inne coś innego, bo sam skład tych tekstów jest niestabilny.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@mystica)
Połączone: 11 miesięcy temu

I to jest punkt, w którym komparatystyka robi się szczególnie skomplikowana. Jeśli sam korpus jest niestabilny, to porównywanie go z np. suficką drogą stacji jest obarczone ryzykiem, bo porównujesz coś ruchomego z czymś bardziej zdefiniowanym. Wolfson sobie z tym radził, ale wymagało to bardzo ostrożnej metodologii.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@anielcia)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wracam do wcześniejszego wątku, ale to, co Kianitka powiedziała o Sar Torah, czyli o zdobyciu pamięci i rozumienia, to brzmi prawie jak coś, czego bym chciała. Czy to jest tradycja, która gdzieś jeszcze żyje, czy to tylko tekst historyczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@naparstnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 377

@Anielcia Szczerze, to jest pytanie, na które bym bardzo ostrożnie odpowiadała. Są środowiska, które twierdzą, że praktykują Sar Torah, ale to jest bardzo mglisty obszar. Rytuały z tych tekstów są bardzo konkretne, posty, specyficzne hymny, długotrwałe praktyki. To nie jest coś, co można po prostu wziąć z internetu i zastosować, i to nie jest moje uprzedzenie, to wynika z samych tekstów.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

To, o czym mówi Naparstnica, kojarzy mi się z podobnym problemem w runach. Są systemy, które można pracować z nimi na własną rękę, stopniowo, z ostrożnością. I są takie, gdzie bez żywego przekazu możesz zrobić coś nie tak nie dlatego, że duchy się rozzłoszczą, ale dlatego, że nie masz korekty, gdy coś idzie nie tak we wewnętrznej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 350
Rozpoczynający temat
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Anielci i tego, co napisała Naparstnica. Sar Torah jako żywa praktyka to bardzo ciekawy przypadek. Są chasydzi, którzy mają własne techniki uczenia się Tory z elementami, które mogą być odległymi echem tych tradycji, ale bez zachowania ciągłości z samymi tekstami Hekhalot. To nie jest tak, że ta wiedza gdzieś się ukryła i czeka. Pytanie o to, co żyje i co jest martwe w tej tradycji, jest szczerze otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@wiechlina)
Połączone: 1 rok temu

Boleslaw, czy możesz powiedzieć, co cię osobiście przyciągnęło do tych tekstów? Bo przez całą rozmowę mówisz o nich z dużą znajomością, ale nie powiedziałeś, skąd to twoje zainteresowanie. Pytam, bo może to pomoże mi zrozumieć, jak do tego podchodzić komuś, kto nie jest akademikiem, ale też nie chce po prostu robić czegoś bezmyślnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boleslaw)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 350

@Wiechlina To trudne pytanie, bo odpowiedź jest trochę osobista. Trafiłem na te teksty przez kabałę, przez Zohar, ale Zohar mimo całej swojej głębi jest jednak systemem teologicznym. A literatura Hekhalot ma w sobie coś zupełnie innego, jakąś surową, niemal fizyczną konkretność. Te opisy pałaców, strażników, pieczęci, to nie jest alegoria. Ktokolwiek to pisał, pisał o czymś, co przeżył albo o czym wierzył, że da się przeżyć. I to mnie chwyciło. Nie jako historyk, bo historykiem nie jestem, ale jako ktoś, kto medytuje od wielu lat i wie, że pewne stany świadomości są absolutnie realne, niezależnie od tego, jak je opiszesz. Przeczytałem Hekhalot Rabbati i pomyślałem: znam ten krajobraz. Nie z tej tradycji, ale z wewnątrz. I od tego momentu nie mogłem przestać.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: