Wedrowiec, ale to rozróżnienie które robisz - kosmologiczne kontra społeczne - czy to naprawdę tak ostro wygląda w praktyce? Bo jeśli w Chinach "energia rodu" wyrasta z relacji, to skąd ta energia pochodzi? Czy ktoś to w ogóle próbował wyjaśnić, czy po prostu jest i tyle?
no wlasnie, wedrowiec zwykle ma racje ale tu bym się upierał że podobieństwo jest głębsze. w obu tradycjach masz coś co można by nazwać "proto-jaźnią" która istnieje niezależnie od konkretnego człowieka. czy to boskie stworzenie czy społeczna energia - efekt ten sam: jednostka jest tymczasowa, coś większego trwa. to jest archetypowy wzorzec i chyba nie ma co sie tak bardzo spierać o źródło
dobra ale to jest trochę akademicka dyskusja. w praktyce czy ktoś czczący przodków w Chinach czy Japonii obchodzi go źródło tej energii? Tak samo katolicy nie siedzą i nie analizują teologii transsubstanacji przed każdą mszą, po prostu to robią
kilka dusz? To jakby każdy z nas był złożony z różnych "warstw" i każda idzie gdzie indziej po śmierci? Czy to ma jakiś związek z tym co mówił Lurisk o tym że duchy tracą indywidualność po kilku pokoleniach - może właśnie ta "osobowa" część zanika, a coś głębszego zostaje?
I tu mi się zapala lampka - bo właśnie to jest chyba odpowiedź na moje pytanie sprzed kilku postów o wolę przodków. Jeśli część duszy zostaje, a część odpływa, to może właśnie ta zostająca część ma wolę kontaktu z rodziną, a ta odpływająca już nie? To by wszystko jakoś spajało.
no i wracamy do pytania z początku wątku tak naprawdę. bo jeśli to jest echo a nie osoba, to czy to jest religia w ogóle. religia wymaga chyba jakiegoś partnera po drugiej stronie, czegoś co odpowiada. echo nie odpowiada, tylko powtarza
