Zacząłem ostatnio czytać o rytualnym znaczeniu wody w różnych tradycjach i uderzyło mnie, jak bardzo podobne wzorce powtarzają się niezależnie od siebie. W Słowiańszczyźnie mamy na przykład kult źródeł i rzek, które były uważane za siedziby duchów opiekuńczych. Obmycie przed ważnym rytuałem to był absolutny warunek, nie opcja. Ale już w islamie mamy wudu, w judaizmie mykwę, w chrześcijaństwie chrzest wodą. Zastanawiam się, czy to przypadek kulturowy, czy coś głębszego, jakaś wspólna intuicja o tym, że woda naprawdę coś robi z człowiekiem na poziomie duchowym. Co wy o tym myślicie? Ktoś praktykuje ablucje na co dzień, nie tylko od święta?
Pytasz o codzienną praktykę i owszem, u mnie to wygląda tak, że poranne obmycie twarzy jest świadomym gestem, nie tylko higieną. Przez lata wyrabiałam tę uważność i teraz naprawdę czuję różnicę, kiedy to robię mechanicznie, a kiedy z intencją. Ale mam pytanie do Ciebie, Perun - piszesz o duchach siedlących w wodach, to słowiańska specyfika, ale czy w tych tradycjach woda oczyszczała z czegoś konkretnego, czy była raczej ogólnym progiem wejścia w sacrum?
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że wszyscy mówimy o wodzie jako symbolu, ale mało kto mówi o tym, co naprawdę czuje podczas takiego obmycia. Ja mam tak, że po wejściu do wanny z intencją oczyszczenia dosłownie zmienia mi się nastrój, nie przez sam relaks, ale przez coś, czego nie umiem nazwać. Zastanawiam się, czy to działa przez czakry, bo kojarzyłam wodę z czakrą sakralną, ale Igorek chyba wie więcej w tym temacie. Czy woda aktywuje tę czakrę, czy raczej ją oczyszcza?
Przepraszam że się wtrącam ale chce zapytać bo trochę nie rozumiem. Jak sie robi takie oczyszczenie w wannie to trzeba mieć jakieś specjalne sole albo zioła czy sama woda wystarzy? I czy to musi byc woda ze źrodła czy zwykła z kranu też zadziała? Bo czytałam gdzieś że kranówka jest "martwa" energetycznie ale nie wiem czy to prawda.
A czy ktoś ma dowód na to, że "energetycznie martwa" kranówka działa inaczej niż źródlana, poza subiektywnym odczuciem? Bo zaczynam tracić wątek. Perun napisał o słowiańskich duchach w wodach, potem zaczęliśmy mówić o czakrach, teraz o soli do wanny. Gdzie tu sakralność, a gdzie po prostu rytuał relaksacyjny z ładną oprawą?
Ja mam pytanie trochę z boku ale jednak powiązane. Czy w runach jest coś o wodzie? Kojażę, że Laguz to jest runa zwiazana z wodą, ale nie wiem czy z oczysczeniem w sensie sakralnym, czy bardziej z emocjami i nieświadomością. Ktoś to ciągnie i wie co ta runa mówi w kontekscie takim rytualnym a nie tylko wróżebnym?
Mam inne podejście do tej rozmowy. Pracuję z tarotem i kiedy wyciągam karty przed sesją, zawsze najpierw myję ręce. To nie jest higieniczny odruch, to dosłownie przestawienie się. I teraz słuchając was myślę, że może właśnie o to chodzi w tych wszystkich ablucjach z różnych religii, nie o magię wody samej w sobie, ale o powtarzalny gest, który przestawia stan umysłu. Ale Perun wcześniej mówił o progowości, że woda to granica. Czy to nie jest właśnie to samo, tylko powiedziane inaczej?
Czytam tę dyskusję od początku i chcę zapytać o coś osobistego, bo nie wiem gdzie indziej szukać. Ostatnio mam sny, w których pojawia się woda, raz rzeka, raz deszcz, raz jakiś basen pełen spokojnej wody. Budzę się z bardzo dziwnym poczuciem, że coś zostało, jakby oczyszczenie się dzieje we śnie. Czy ktoś miał podobnie? I czy to ma związek z tym, o czym tu piszecie, że woda robi coś z człowiekiem na poziomie, który nie jest tylko świadomy?
Dobre pytanie i nie mam jednej odpowiedzi. Laguz w kontekście snów to dla mnie woda przed przebudzeniem, taka, która jeszcze nie wie, że jest wodą. Płynna, ale nieświadoma swojego kierunku. Woda żywa to raczej coś, co już znalazło koryto. Może dlatego właśnie Talizman ciągnął Laguz przy pytaniu o to, czego teraz potrzebuje. Bo ta runa często mówi "zanurz się, zanim zaczniesz rozumieć".
Wracam do kamieni, bo mam pytanie, które gdzieś tu pasuje. Mam akwamaryn, który leży u mnie od dawna i dosłownie nie wiem co z nim zrobić. Czytałem, że związany z wodą i morzem. Czy ktoś używał akwamarynu przy ablucjach albo kąpielach? Zastanawiam się czy można go wkładać do wody czy raczej trzymać obok.
Czytam tę dyskusję od jakiegoś czasu i mam pytanie trochę z boku, ale zostało ze mną po słowach Peruna o tym, że obmycie było sygnałem dla duchów. Czy to znaczy, że duchy reagują na czystość fizyczną? Czy raczej na energetyczną? Bo to by zmieniało sens całej tej rozmowy o kranówce i źródlanej.
Czyli rozumiem, że w tej słowiańskiej tradycji nie dało się oczyścić energetycznie bez fizycznego kontaktu z wodą? Nie było czegoś w rodzaju intencji bez wody, samego skupienia myślowego?
A czy masz na myśli konkretnie wodę ze źródła, rzeki, czy też deszczówka wchodziła w grę? Bo to by mogło wyjaśniać też coś, o czym mówiła Lawendowa z tą miską. Jeśli woda stojąca ma inny status rytualny niż płynąca, to siedzenie przy misce i woda ze źródła to zupełnie różne rzeczy energetycznie.
No to teraz mam pytanie o siebie, bo ta miska z wodą, którą opisywałam, stała właśnie spokojnie, nie płynęła. Czy to znaczy, że robiłam coś bardziej wróżebnego niż oczyszczającego, nawet jeśli o to mi nie chodziło?
Czekajcie, bo zgubiłem wątek. Czy my teraz mówimy że miska z wodą jest niebezpieczna czy nie? Bo rozumiem że Laguz to woda bez kierunku, a ta miska to wróżenie, ale skoro Lawendowa czuła się lepiej, to chyba nie ma problemu? Albo to lekkie uczucie też może być mylące?
