Żydowska? To znaczy że Żydzi pisali pod nazwiskiem sybilli? Dlaczego? Nie rozumiem po co komuś taka mistyfikacja.
I co ciekawe, chrześcijanie potem przejęli tę samą metodę. Wiele ksiąg Oracula Sibyllina ma warstwy - żydowskie jądro i chrześcijańskie interpolacje dodane później. Badacze jak John Collins latami pracowali żeby te warstwy oddzielić. Niektóre fragmenty są wciąż dyskutowane - czy to żydowski oryginał czy chrześcijańska edycja.
A to nienajlepiej wygadało z tym odróżnianiem warstw. Znaczy, skoro ktoś edytował tekst dodajać swoje, to mozna w ogóle ufać jakiemukolwiek fragmntowi że jest 'oryginalny'? Pytam szczerze bo jak patrzę na runy i ich interpretacje to tez mam problem z tym co jest stare a co ktoś dopiero ostatnio wymyślił.
To pytanie które Runiarka zadaje chyba dotyczy wszystkich starożytnych tekstów profetycznych, nie tylko sybillińskich. Mam wrażenie że im bardziej tekst był uznawany za autorytatywny, tym chętniej różne grupy go 'poprawiały' na własne potrzeby. Czy jest w ogóle jakiś starożytny tekst prorocki który nie ma takich warstw redakcji?
Trudno by wskazać taki który przeszedł przez wieki bez żadnej edycji. Ale stopień ingerencji bywa bardzo różny. Tabliczki gliniane z Mezopotamii - Enuma Anu Enlil czy seria astralna MUL.APIN - są stosunkowo stabilne bo ich kopiowanie było precyzyjne i skryptorium świątynne traktowało błąd w kopii jako zły omen. Ale literatura pseudoepigraficzna jak sybilińska była z definicji otwarta na rozbudowę - to był żywy gatunek, nie zamknięty kanon.
To jest właściwie genialne z punktu widzenia przekazywania idei. Mam pytanie do Luriska albo Leopolda - czy te żydowskie warstwy Oracula Sibyllina mają jakiś specyficzny temat przewodni? Tzn. co konkretnie żydowscy autorzy chcieli przekazać greckiemu czytelnikowi poprzez usta sybilli?
To brzmi jak coś co mogło być dopisane z dużą starannością, żeby wyglądało autentycznie. Ale mam pytanie do Leopolda - czy Rzym, kiedy konsultował swoje Libri Sibyllini, wiedział że te teksty mogą być sfałszowane? Tzn. czy mieli jakiś sposób weryfikacji?
Że Sulla redagował? Ten Sulla co był dyktatorem? Człowiek znany z okrucieństwa miał decydować co jest autentycznym proroctwem a co nie? To trochę tak jakby ktoś najbardziej zainteresowany wynikiem decydował o tym co tekst mówi.
To co opisujecie z tym Augustusem - spalenie 'nieautentycznych' fragmentów - brzmi jak klasyczna cenzura religijna. Ale co mnie zastanawia, to czy te spalone teksty mogły zawierać przepowiednie nieprzychylne jemu albo jego dynastii. Czy jest jakieś źródło które sugeruje co w nich mogło być?
Mnie to bardzo przypomina jak późniejsze kościoły decydowały które ewangelie sa kannoniczne a ktore nie. Czy ktoś widzi tu podobny schemat? Bo ta kontrola nad 'co jest autentyczne' to chyba nie jest tylko starożytny Rzym.
To jest ciekawe rozróżnienie które Jasiek postawił. Debata versus monopol na dostęp. W numerologii jest analogia - tekst który przechodzi przez wiele rąk i interpretacji zostawia ślady różnych warstw, które można próbować odczytywać. Tekst pod kluczem w jednej instytucji - jego energia jest hermetycznie zamknięta, nie przepływa. Może dlatego Libri Sibyllini jako żywy tekst mają się dobrze głównie w tych fragmentach które wyciekły do obiegu, a nie w tym co zostało utajnione.
Hej, a mam takie może głupie pytanie - te przepowiednie sybilli, te które przetrwały w Oracula Sibyllina, czy one w ogóle sprawdziły się w czymś konkretnym? Bo cały czas rozmawiamy o tym kto je pisał i po co, ale nie o tym co przepowiadały i czy cokolwiek z tego wyszło.
Czyli wracamy do tego co Marowit mówiła wcześniej o różnicy między wyrocznią a przepowiednią. Może całe zamieszanie wokół sybilli bierze się z tego że przez wieki ludzie chcieli żeby były to przepowiednie, a tymczasem oryginalny mechanizm był wyroczniarski. Szukamy czegoś czego tam może nigdy nie było?
To rozróżnienie między wieszczką a tekstem mnie zatrzymuje. Bo w numerologii rozróżniamy między liczbą jako żywym symbolem a liczbą zapisaną - pierwsza ma potencjał, druga jest już zamrożona w jednej interpretacji. Czy ktoś wpadł na pomysł że może właśnie w momencie zapisu sybillińskie proroctwa straciły swój pierwotny charakter? Że stały się czymś zupełnie innym nie przez fałszerstwo, ale już przez sam akt utrwalenia?
A ja mam pytanie trochę z boku, bo się zastanawiam - czy te sybille w ogóle były kobietami czy to jest jakiś tytuł czy funkcja? Bo cały czas mówimy 'sybilla przepowiedziała' ale nie wiem czy to jest jedna konkretna postać, kilka, czy raczej rola którą ktoś pełnił?
Psychopomp to normalnie Hermes albo Charon. Dlaczego Wergiliusz dał tę rolę sybilli? Czy to był jego wynalazek czy oparł się na jakiejś wcześniejszej tradycji?
To znaczy że siarkowe wyziewy mogły powodować halucynacje i stąd te 'proroctwa'? Czytałem coś podobnego o Delfach - że szczelina w skale wypuszczała gazy które wprawiały Pytię w trans.
Czyli pytanie brzmi czy trans chemiczny to 'prawdziwy' kontakt z bóstwem czy tylko stan neurologiczny który umożliwia taki kontakt? To chyba kwestia wiary a nie badań.
To jest dokładnie ta granica której religioznawstwo stara się nie przekraczać - opis mechanizmu nie przesądza o naturze doświadczenia. Ale wracając do Ksiąg Sybillińskich właściwych: teksty Oracula Sibyllina które mamy dziś są zdecydowanie produktem piśmiennym, nie ekstatycznym. Ktoś siedział i pisał, planował strukturę, dobierał słowa. To jest literatura apokaliptyczna, nie zapis transu.
A czy te teksty które mamy, tzn. te Oracula, sa gdzieś dostepne po polsku? Pytam bo chciałabym samą zobaczyć jak to brzmi, bo na razie znam tylko opisy z waszych postów i nie mam pojęcia jak to właściwie wygląda.
A skąd w ogóle wiadomo że to Charlesworth jest wiarygodny? Pytam szczerze bo nie znam się na tym - czy to jest taki sam rodzaj pytania jak 'komu wierzyć w tarocie' czy tutaj są jakieś obiektywne kryteria?
Zastanawia mnie jedna rzecz której jeszcze nikt nie powiedział wprost - te Oracula Sibyllina są pisane heksametrem, tak? Czyli tym samym metrum co Iliada i Odyseja. Czy to było świadome naśladownictwo żeby dodać powagi, czy heksametr był po prostu oczywistym metrum dla tego rodzaju literatury prorockiej w tamtym czasie?
To znaczy że już samo metrum było czymś w rodzaju sygnału 'to jest prorocza mądrość'? Jak dziś ktoś by napisał coś starosłowiańszczyzną żeby brzmiało jak zaklęcie?
okej ale skoro te teksay były pisane żeby brzmieć jak autentyczne proroctwa, to jak rozróżniano 'prawdziwe' od 'fałszywych'? Bo przecież ktoś mógł napisać co chciał i powiedzieć że to sybilla przepowiedziała. Nie było żadnej kontroli?
Brzmi jak dzisiejsze fake newsy, tylko w formie wiersza.
Ale jak odróżnić kogoś kto naprawdę wierzy że ma wizję od kogoś kto świadomie manipuluje? Szczególnie w kontekście starożytnym gdy nie mamy dostępu do autora?
Mam pytanie które może być naiwne, ale - czy te przepowiednie kiedykolwiek się sprawdziły? Tzn. czy jest coś w tych tekstach co można uznać że pasuje do późniejszych wydarzeń, poza tym że zostały napisane po fakcie?
