Czyli jakby ktoś napisał dziś tekst stylizowany na starożytny i wstawił do niego 'przepowiednię' o drugiej wojnie światowej - brzmiałoby to bardzo przekonująco. A reszta mogłaby być zupełnie niejasna i to by tylko dodawało tajemniczości.
A jak to się ma do przepowiedni sybilliński w kontekście chrześcijańskim? Bo wcześniej ktoś wspominał że Kościół je włączył do swojej tradycji - czy to znaczy że chrześcijanie traktowali je jak autentyczne zapowiedzi Chrystusa?
To co Leopold napisał o ojcach Kościoła jest naprawdę kluczowe dla zrozumienia dlaczego te teksty przeżyły. Sybilla stała się kimś w rodzaju pogańskiej prorokini na usługach chrześcijańskiej apologetyki. Tylko mam pytanie - czy to nie było trochę ryzykowne dla samego Kościoła? Powoływać się na teksty które były dosłownie pogańskie?
A czy ta sybilla z chrześcijańskiej tradycji to ta sama postać co z tradycji grecko-rzymskiej, czy już zupełnie przerobiona? Bo mam wrażenie że to mogą być dwie różne postacie pod tym samym imieniem.
Przy okazji tej instytucjonalizacji sybilli warto zauważyć że liczba dziesięć u Laktancjusza nie jest przypadkowa. Dziesiątka w symbolice numerycznej to liczba pełni, zamknięcia cyklu - Pitagorejczycy czcili tetraktyds jako źródło wszystkich liczb kończące się właśnie na dziesiątce. Czy ktoś sprawdzał ile sybill pojawia się w innych tradycjach i czy te liczby mają jakiś wzorzec?
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale - te sybille były prawdziwymi kobietami historycznymi? Tzn. żyły naprawdę, czy od początku były tylko postaciami mitycznymi?
Tzn. trochę jak z wróżką Baba Jagą - może kiedyś była jakaś konkretna zielarka a potem ją zmitologizowali?
To jest akurat motyw który pojawia się w bardzo wielu tradycjach - dar proroctwa jako ciężar, nie błogosławieństwo. Kasandra, Tejrezjasz, sybilla... Czemu starożytni tak bardzo podkreślali że widzenie przyszłości to przekleństwo?
Czytam tę dyskusję i zastanawiam się - czy te przepowiednie sybillińskie miały jakiś konkretny wpływ na decyzje polityczne w Rzymie? Tzn. czy ktoś naprawdę robił coś dlatego że sybilla tak powiedziała, czy to było bardziej dekoracyjne?
No i tu właśnie jest sedno sprawy z tymi księgami - to nie były prywatne przepowiednie do szuflady. To był dokument państwowy, przechowywany w świątyni Jowisza na Kapitolu, chroniony przez specjalne kolegium kapłańskie zwane quindecimviri. Dostęp był ściśle reglamentowany. Pytanie które mnie zawsze nurtuje: skoro były tajne i dostępne tylko dla wybranych, to skąd w ogóle wiemy co tam było napisane?
Ale skoro i tak można było 'zbierać od nowa' i dodawać to co pasowało, to czy te proroctwa nie stawały się po prostu sposobem do legitymizowania decyzji które już ktoś podjął? Czyli nie 'sybilla powiedziała rób X' tylko 'chcemy zrobić X, więc znajdźmy proroctwo które to popiera'?
To znaczy że te przepowiednie działały mniej więcej jak dzisiejsze sondaże? Ktoś mógł je interpretować na różne sposoby i wybrać interpretację korzystną dla siebie, a reszta musiała to przyjąć bo kwestionowanie sybilli byłoby czymś w rodzaju bluźnierstwa?
A czyi te proroctwa dotyczyły tylko spraw panstwowych, czy też ludzie prywatni mogli sie jakos dowiediec co sybilla mówi? Bo mam wraenie ze to było bardzo niedostepne dla zwyklych ludzi.
Wróćmy na chwilę do tych chrześcijańskich Oracula Sibyllina - Leopold wcześniej mówił że to były teksty żydowsko-chrześcijańskie. Czy one były pisane celowo jako propaganda, czy może autorzy naprawdę wierzyli że przepisują autentyczne proroctwa?
