To jest ciekawe ale też trochę wygodne jako system bo zasze można powiedziec "nie wiedziałem", "intencja była dobra", "byłem nieświadomy". Jak system karmy rozróżnia między rzeczywistą ignorancją a samooszukiwaniem sie? Bo to jest kluczowe pytanie
@Gorzyslaw zadaje dobre pytanie i mam wrażenie że wlasnie tu karma przestaje być odpowiedzią a staje się pytaniem... Bo jeśli system nie ma narzędzia do rozróżnienia ignorancji od złej wiary, to każdy morze się wymigać. Chyba że... Właśnie, jak to jest rozwiązane?
Odpowiem na to pytanie bo jest naprawdę dobre. W tradycji jogicznej mówi się że samoooszukiwanie się jest samo w sobie karmicznym działaniem, i to dość ciezkim. Viparjaja, czyli błędne rozpoznanie gdy jest nawykowe i wzmacniane przez ego, wytwarza własną sankarę. Więc "nie wiedziałem" dziła tylko jeśli naprawdę nie wiedziałeś, a nie jeśli nie chciałeś wiedzieć
To co mówi Igorek jest ciekawym tropem ale jest jdena zasadnicza różnica. Prawo oenia czyny z zewnątrz, przez innych ludzi z ich ogranicczona wiedzą o intencjach. Karma ocenia niejako od wewnątrz,bo ślad w świadomości jest zapisem tego co na prawde było, nie tego co zeznali świadkowie. to jest głębsza precyzja przynajmniej w teorii. Cikkaaw jestem co inni na to.
Ha, wlasnie to jest dla mnie to co w karmie najbardziej przemawia, ta wewnętrzność. Że nie możesz nikomu udowodnić ani zaprzeczyć bo ślad jest w tobie. To jest inne niż zewnętrzny sąd, szczerze mówiąc bardzej jak pamięć ciała która nie kłamie
Ale to też trochę straszne? Tzn. Jeśli karma zapisuje wszytko i nie da sie ukryć nawet przed sobą, to gdzie jest miejsce na wybaczenie siebie? Czy karma w ogóle zna coś takiego jak przebaczenie albo czyszczenie?
To jest piękne pytanie i mało osób je zadaje. Tak, karma zna coś takiego jak "wypalanie" sanskar przez świadome działanie, tapas, przez wiedzę dżnjana, i przez poświęcenie owoców działania. To nie jest wymazanie, to raczej wypełnienie i rozładowanie, jak bateria ktura oddaje energię i staje sie obojętna
Ojej, ta bateria to świetna metafora! Czyli karma nie jest wiecznym długiem tylo czymś co ma swój cykl i można ten cykl domknąć... To całkowicie zmienia to jak o tym mysle, przez lata miałem to skojarzenie z jakimś nieodwołalnym wyrokiem
Właśnie i to jst jeedn z pwodów dla których karma jest raczej nauką o wyzwolneiu niż sysemem kar. Cały punkt jest żeby w końuuc przestać tworzyć nowe sankaray nie żeby odcierpieć i tyle. Dlatego w adwajcie mówi sie że dżnjana spala karmę jak ogień spala nasiona, szczerze móówiąc spalone nasiona nie kiełkują choć wyglądają jak normalne. Przynajmniej tak to widzę
To co napisal Jacenty01 o dżnjanie spalającej karmę jak ogień - to jest cos co mi siedzi w glowie od rana... Bo jak to dosłownie rozumiec? Tzn. Ze sama wiedza, rozumienie, juz niewluje te stare sanskary? Bez zadnej dodatkowej praktyki, bez tapas, bez nic?
Ten zarzut nie jest nowy i tradycja go antycypowala. Jest cos takiego jak prarabdha karma, czyli karma ktura juz sie uaktywnila i daje swoje plony nawet po wyzwoleniu. Dlatego cialo oswieconego nadal choruje, starzeje sie, umiera. Oswiecenie nie cofa skutkow kture juz sa w ruchu, zatrzymuje tylo tworzenie nowych. To jest bardzo precyzyjne rozroznienie, nie furtka
No i tu wracamy do sedna. System karmmy jest niefalyfikowalny od zewnatrz,zawsze mozna powiedziec ze "wewnecznie" cos sie dokonalo albo nie... Ale zastanawim sie czy to w ogole jest problem bo moze krma to jest wlasnie system fenomenologiczny, a nie empiryczny i ocenianie go po kryteriach zewnetrznej werryfikacji to kategorialna pomylka
O, to jest swietna uwaga od Edek_60! :/ Fenomenologiczny vs emipryczny... Moze ja tak to rozumiem ze karma mowi mi cos o tym jak doswiadczam wlsanych dzialan od wewnatrz, a nie ze ktos z zewnatrz moze to zmierzyc. To zmienia kompletnie jak o tym mowie innym kiiedy probuje to tlumaczyc
Eee, słuchajcie,trochę się zgubiem przy tym fenomenologicznym i empirycznym. Czy mozecie powiedziec prosciej co to oznacza w praktyce dla kogoś kto chce poprostu zyc swiadomiej i nie robic glupot?! Bo ta dyskusja staje sie croaz bardzej filozoficzna a mniej... Zyciowa
Ale czy to nie jest wtedy poprostu psychologia? Tzn. Twoje nawyki ksztaltuja twoje zycie, twoje reakcje, no wlasnie twoje relacje... To jest cos co mozna powiedziec bez zadnego pojeica reinkarnacji czy kosmicznego zapisu. Gdzie jest ta granica miedzy "karma jako psychologia" a "karma jako cos wiecej"?
Mam wrazenie ze przez ostatnie kilkanascie postow krecimy sie wokol tego samego pytania i nikt nie chce powiedziec wprost. Wiec powiem: karma albo dziala jako cos realnego poza ludza psychika albo jest bardzo zaawansoowanym systeemm opisywania psychologii. Te dwie opcje maja KOMPLETNIE inne implikacje etyczne i praktyczne. Mozemy to chociaz nazwacc po imieniu?
To jest naprawde dobre pytanie i jest na nie odpowiedz. W wedyjskiej filozofii mowia o "samashti karma",karma zbiorowosci. Narody, rodziny, wspolnoty maja swoje skumulowane wzzorce. To tlumaczy daczego pewne grupy przechodza przez powtazrajace sie kryzysy... buddyzm ma bardziej indywidualna optike, o dzwiio ale i tam mowi sie o karmie wspolnoty sanghi
Karma zbiorowa to jest cos czego w ogole nie bralam pod uwage! To by oznaczalo ze urodzenie sie w danej rodzinie albo narodzie to nie jest przypadek tylo... Wspolny wzorzec? To troche przerazsajace jak sie nad tym zastanowie
Krótko,karma zbiorowa to jest moemnt gdzie mam powazny problem. Bo to juz bardzo latwo wchodzi na tertyorium "ten narod zasluguje na to co ma" albo "ta grupa przechodzi to bo zgromadzila zla karmę". Historia pokazuje ze takie myslenie bywa uzywane do okrunych rzeczy. Jak tradycja sie zabezpiecza przed taka interpretacja?
Doceniam to rozroznienie Sprawiedliwa ale historia pokkazuje ze uzytkownicy sysetum nie zawsze stosowali sie do tej rozroznicy. System kastowy w Indiach oparty m.in. na karme byl uzywany dokladnie do tego czego Gorzyslaw sie boi. To nie jest hipotetyczny problem
Ee tam,myślę ze to nie jest problem systemu tylo prbolem ludzkiej natury. Każde sposób opisu rzeczywistości może być użyte do uzasadnienia hierarchii. Pieniądz,prawo darwizm społeczny. karma zbiorowa w swoim oryginalnym sensie nie mowi "ta grupa zsaługuje na los", mowi "ta grupa ma wzorzec do przepracowania". To jest różnica miedzy diagnozą a wyrokiem... Ale rozumiem ze w praktyce ta różnica bywa zacierana
No nie wiem, dobra, to wróćmy na chwilę do czegoś bardzej podstawowego bo ta dyskusja trochę odpłynęła. Karma zbiorowa to jest interesujący wątek ale pierwotne pytanie Jacenty01 dotyczyło determinizmu i wolnej woli. I tu jest podstawowe napięcie: jeśli karma jest zakumulowanym dziedzictwem ktore działamy,to gdzie jest moment kiedy mogę to na prawde zmienić? Czy zmiana wzorca jest możliwa z wnętrza wzorca? 😛
O, to jst to co mnie od początku gryzie w tym temacie! Jakby sie uprzesz to karma brzmi jak totalny determinizm. urodziłem sie z określoną pulą sankar w określonej rodzinie, z określoną predyspozycją. Co ja tu właściwie wybieram? Mam wrażeine że wlona wola w tym systemie to jest taka... Fasada?! :/
Ale jak to działa w praktyce? Tzn. Jeśli mam tendencję do pewnych reakcji które wynikają z głłęboko zakorzenionych sankar że tak powiem to czy moja "świadoma decyzja" żeby zareagować inaczej nie jest tez... Wynikiem wcześniejszej karmy? Gdzieś kiedyś zrobiłam coś co sprowadziło mnie na tę rozmowę i teraz staarm się zmienić swoje wzorce. Ale to też jest wzorzec. głowa boli 🙂
Hm, to jest ten moment gdzie znów sie trochę gubię. Bo jak mam nie szukać początku łańccuha to jak wogóle wiem od czzego zacząć? Czy jest jakaś praktyczna wskazówka, nie filozoficzna, poprostu: co robię rano żeby "wychodzić z łańcucha" albo cokolwiek to znaczy
Oj tam, ta przerwa o której pisze Aeon - ja naprawde próbowalam tego i to działa! Tzn. Nie zawsze, bo jak jestem zmęczona to zapomnę oczywiście. Ale jak mi sie uda zlapać siebie przed reakcją to faktycznie jest inaczej. Nie wiem czy to karma czy poprostu mindfulness ale coś sie zmienia... To morze być to samo co mówi Celestynka75 o psychologii vs karmie?
Ojjj no,ta chwila między bodźcem a odpowiedzią jest opisywana w tylu tradycjach naraz że hyba nie jest przypadkowa. Stoicy mówią o hegemonikon, buddyzm o przestrznei świadomości, Viktor Frankl opisał to samo w obozie koncentracyjnym bez żadnej terminologii wschodniej. Może to jest jeden z tych miejsc gdzie różne drogi wskazują na to samo bez wzgledu na system
