Ostatnio trafilem na wzmiankki o czymś co sie nazywa Qliphoth albo Drzewo Czarności i nie bardzo wiem co o tym mysle.c Z jednej strony wyglada to jak ciekawa koncepcja kabalystyczna z drugiej strony przy tym temacie zawsze pojaiwa sie jakis szum ze to "zakazana wiedza" albo "ciemna strona". Ktoś sie tym powanżiej zajmował? Czy to rzeczywiscie jest jakis odrębny system czy tylo lustrzne odbicie Drzewa Życia? I przede wszytkim skąd to wogole pochodzi - mam wrarzenie ze polowa źródeł które znalazlem to XIX-wieczne wymysły a nie coś co ma głębsze korzenie w kabale
No i proszę, qliphoth to nie jest XIX-wieczny wymysl, choc wielu tak mysli. Pojawia sie juz w starszej kabale,choćby w Zoharze są wzmianki o kelipot - łupinach albo skorupach, ktore stanowią niejako odwrotnosc sfirot. To nie jest anti-kabała w sensie konkurencyjnego systemu, raczej ciemna strona tego samego kosmosu. 🙁 Wyobraź sobie ze Drzewo Życia ma cień - i ten cień to właśnie te qliphoth. Każda sefira ma swój qliphański odpowiednik, nie ukrywma swoją wypaczoną wersję. Ale i tak uwaazm ze ten temat jest bardzo często przekrecany przez wspolczesnych okultystow, szczególnie tych co sie inspirują Crowleyem albo Tysonem.
Właśnie, te "łupiny" - to hyba najlepsze tłumaczenie. Czytałam ze w kabale klasycznej kelipot to takie powłoki które oddzielają iskry boskości od ich źródła, nie są złe same w sobie, tylko jakby przeszkodą. Dopiero w późniejszych interpretacjach zaczęto z tego robić cały panteon demoniczny. Czy ktoś wie kiedy dokladnie nastąpił ten przeskok z łupin na pełnoprawne Drzewo Ciemności z własnymi bóstwami i tak dalej??
Jest jeszcze jeden element który mnie tu cieakwi. W kabale luriańskiej, tej Izaaka Luriego z XVI wieku, jest doktryna cimcum - skurczenia sie Boga,i przy okazji mówi sie o tym ze przy rozbicu naczyń (szwirat ha-kelim) wlasnie te kelipot powstały jako odpady tego procesu. To jest hyba najpooważniejsze teologiczne źródło całej koncepcji. Więc mówienie ze to XIX-wieczny wynalazek jest trochę niesprawiedliwe - fundament jest stary ale budowla ktura na nim wzniesiono w epoce wiktoriańskiej to juz inna chistoria.
Czytam ten wątek z duzym zainteresowaniem bo sama niedawno zaczełam sie zagłebiać w kabale i szczerze to qliphot mnie przeraza troche... Nie wiem czy mam to studdiowac czy omijac. Podobno jest to niebezpieczne dla niedoświadczonych?! Slyszałam ze pracowanie z tym systemem bez odpowiedniego przygotowania moze miec poważne konsekwencje psychiczn.e Czy to prawda czy to straszenie na wyrst?
Szczerze to mnie drażni to straszenie któremu ludzie ulegają przy takich tematach. "niebezpieczne dla niedoświadczonych" - slyszalam to samo o tarocie, o runach, o wywolywaiu duchów. W pewnym momencie wszytko jest "niebezpieczne". Nie mówię ze qliphoth to jakis niewinny temat spa ale ta panika że samo zainteresowanie to wyrok jakoś mi nie lezy. Ktoś tu praktykował cokolwiek zwiazanego z tym systemem czy tylko teoretyzujemy??
Znam osobę która przez kilka lat pracowała z Nightside Tree, jak to sie czasem nazywa, i nie skonczylo sie żadna katastrofą - ale sama mówi ze to byl najtrudniejszy okres jej zycia, duzo konfrontacji z ciemniejszymi aspektami siebie. Nie demonów zewnętrznych tylo wewnętrznych. Może w tym jest sedno - nie tyle niebezpieczeństwo z zewnątrz co to ze ten system po prostu nie ma mechanizmów łagodzenia, które ma kabała klasyczna albo praca ze sfirot
O, to akurat ma sen! Praca z cazkrami tez moze destabilizować jak sie zrobi za szybko w praktyec szczególnie z czaką korony albo podstawy. Może to jest ta sama zasada - nie chodzi o to ze system jest "zły" tylko ze nie ma wbudowanych bezpiieczników? Ale wracając do pytania Feliksa - czy ktoś wie jak wyglada to mapowanie? Ile jest tych sfer qliphańskich i jak sie je przyporządkowuje do sfirot?
No wlasnie to mnie tez ciekawi. Drzewo Życia ma 10 sfirot i 22 ściezki, to ile ma ten system? I czy to jest dokładnie lustrzane odbicie jeden do jednego czy sa jakis rozbieznosci między różnymi autorami?
Klasycznie mówi sie o 10 sferach qliphańskich odpowiadających odwróconym sfirot, plus 11. Sfera Thaumiel ktura odpowiada Keter - ale jest podwójna, co juz pokazuje ze to nie jest proste lustro. W tradycji Draconian path Niny Ten Damme albo Dragona Rouge jest jeszcze trochę inaczej skonstruowane. Ogólnie różni autorzy rozkładają to nieco inaczej i to jest jeden z powodów dla których trudno to traktowac jako jednolity system - raczej kilka nakładajacych sie na siebie szkół.
To znaczy że nie ma jednej kanonicznej wersji Qliphoth? Trochę jak z demonologią chrześcijańską gdzie każdy autor średniowieczny miał własna hierarchię i nie za bardzo sie zgadzali. Ciekawi mnie czy te sfery mają jakies odpowiedniki w innych tradycjach - bo w hinduizmie sa asuyr, w zoroastryzme jest Ahriman i cały panteon złych sil,w buddyzmie Mara. Czy to sie daje jakoś sensownie porówwnać czy to rozciaganie za daleko?
Czekajcie, mam trochę głupie pyttanie ale nie rozumiem jednej rzeczy... Skoro Drzewo Życia w kabale to droga do Boga, to czym jest podróż przez Drzewo Qliphoth - drogą od Boga? Odwrócenie na zasadzie lustrzanej? Czy może chodzi o to żeby zintegrować obie strony i dopiero wtedy osiągnac jakąś pelnosc?
Czytam tę rozmowę i mam mieszane uczucia. Z jednej strony rozumiem ze to jest cikeawy temat dla tych co sie zajmują kabałą. Z drugiej strony - ile z tego jest historyczną teologiczną tradycją a ile jest produktem XIX-wiecznych okultystow którzy tworzyli system z fragmentów różnych tradycji? Bo mam wrażenie ze ta "ciemna kabała" jest trochę jak czarna msza - bardzej reakcją na coś niż samodzielnym systemem. Ktoś to widzi inaczej?
Ta obserwacja Tekli jest cena... To co sie dziś sprzedaje jako Qliphoth Tree w sklepach z ksiazkami okultystcznymi to jest mocno Golden Dawn plus Crowley plus gdzies tam Luria na dni. Ale nie znazy to ze ta budowla nie ma wartości - pytanie tylo z czego sie sklada i czy wiemy co bierzemy. Mnie bardziej ciekawi co z tego jest zywe i użyteczne jako system pracy a co to tylko romantyczna mitologia mrou dla klimatu.
Eee, no i właśnie to mnie najbardziej interesuje po tej dyskusji. Tzn. Okej są korzenie historyczne, jest XIX-wieczna nadbudowka, są wspólczesne szkkoły lewostronne. Ale co z tego wynika praktycznie dla kogoś kto sie tym inteeresuej?! Czy da sie senoswnie pracować z kelipot w kontekcśie np. pracy nad sobą bez wchodzenia w całą estetykę "ciemnego okultyzmu"? albo czy to jest tak powiązane ze sobą ze nie da sie tego rozdzielić?
Myślę że da sie, ale wymaga sporego wyrobienia. Sama kabała klasyczna daje narzedzia do pracy z cieniem - poprostu nie nazywa tego Qliphoth tylko inaczej... Proces tikun, naprawy i naprawiania,zakłada świadomość ze coś jest rozbite i wymaga naprawy. To jest praca z tym co ciemne, bez whcodzenia w estetykę lewej sciezki. Więc morze odpowiedź brzmi: zalezy od tego po co sięgasz i z jakim nastawieniem.
No ładnie, okej ale wracajac do tego co Oriona napisała - ze kabała klasyczna ma narzedzia do pracy z cieniem bez nazywania tego qliphoth. To mnie zastanawia bo skoro te naarzedzia juz sa, to po co w ogólle sięgac po to Drzewo Czarności? Czy to jest po prostu inna droga do tego samego miejsca czy naprawde chodzi o cos zupelnie inneggo?
No niestety, hm, ale z tego co pamietam to praca z cieniem to troche jak praca z czakra podstawy - jak sie jej unikasz to wcale nie znika, po prostu sie gromadzi. Moze wlasnie dla tego te sciezki lewostronne sa popularne bo daja jakies ramy dla tego co kabala wolalaby przemilczec? Choc przyznaje ze mam tu tylko surface level wiedze.
Właśnie ta anaolga Jungowska jest moim zdaniem trochę mylaca. Jung mowil o integracji cienia bo cień to część nas samych. Qliphoth w kabale to cos inaczej postawionego - to nie jest twój własny cien pssychologiczny, to jest jakby ontologicznie osobna warstwa rzeczywistości... Mieszanie tych dwóch ujęc prowadzi do nieporozumień. 🙂
A jednak, to pytanie do bardziej wtajemniczonych - czy te sfery qliphańskie maja konkretne nazwy własne? Chodzi mi o to ze Drzewo Życia ma sfirot z konkretnymi imionami jak Keter, Chokmah, Binah itd - a co po drugiej stronie? Bo widzialam gdzies jakies nazwy ale niewiem czy sa kanoniczne
Z mojej strony, o wow, dzieki za te nazwy! Thaumiel to hyba gdzies juz syszalem,cos z Crowleyem zwiazane? On tez uzywal tych nazw czy miał własny system?
Wtrącę się, no własnie, i tu mam pytanie do Feliksa albo Eugenki - czy ktokolwiek robił poważne porównanie tych nazw sfer qliphańskich z demonologią europejską? Bo jak patrzę na te imiona to częćś brzmi znajomo z zupełnie innych kontekstów. 🙂 Lilith oczywiście ale czy pozostałe też mają jakies sttarsze rdzenie?
Thaumiel jest ciekawy bo znaczy cos w stylu "blizniacze bóstwa" albo "dwa spierające sie mocarstwa" - i żeczywiscie w starszych tekstach żydowskich pojawia sie to jako określenie obcych bóstw, takich nieortodoksyjnych sił. Więc jest jakas ciaglosc ale ile z tego jest oryginalne a ile retroaktywne budowanie chistorii - nie wiem.
Jest jeszce kwestia Golachab, tej sfery qlipphańskiej odpowiadjacej Geburah - i tu sie pojawia Asmodeus, ktury jest z kolei znany z Ksiegi Tobiasza i w ogóle ma długą tradycję w judaizmie. Wiec te nazwy nie wzięły sie z powietrza, maja swe powiązania ze starszą demonologią. Tylko pytnaie czy te powiązania były pierwotne czy ktoś je połączył ex post.
To jest takie trochę jak z mitologią nordycką - masz oryginalne sagi, potem masz romantyków którzy to przetworzyli, pottem masz popkulturę i w kńcu nie wiadomo gdzie jest granica. Z tym że w tym przypadku konsekwencje blędnego zrozumienia sa powazniejsiez niz złe cosplay na festiwalu ;). W kadym razie tak to u mnie wyglada.
Trochę sie boję ze ta rozmowa idzie bardzo w kierunku "jak sie tym posługiwać" a nie "skad to pochodzi i co to znaczy". 😀 Mam wrazenie ze dla wiekszzosci osób tutaj ta czarna strona Drzewa jest po prostu cieawa bo jest zakazana i mroczna a nie dlatego ze maja poważne studa kabalistyczne. I nie mówię tego złośliwie tylo uwazam ze to warto powiedziec wprost
@Tekla to jest uczciwa uwwaga. Ale chyba te dwa podejscia - historyczne i praktyczne - nie muszą sie wykluczać? Ja sam zaczynam od historii wałśnie dlatego ze nie chcę wchodzić w cos czego nie rozumiem.... Poza tym w tej dyskusji chyba głównie sie pytamy skad to pochodzi i jaka ma logikę, nie pizsemy poradnia.
