Ostatnio wrróciłem do tematu karmmy i zacząłme sie zastanawiać nad jedną rzeczą, ktura mnie gryzie od dawna. W buddyzmie, hinduizmie, dżinizmie karma działa trocęh inaczej w każdym przypadku ale wszędzie jest to prawo przyczyny i skutku. No dobra ale tu się pojawia pytanie ktore hyba każdemu kto głębiej wchodzi w tmat muszi w końcu stanćą przed oczami: jeśli każdy czyn powoduje skutki karmiczne to czy mamy wogóle wolną wolę??? Czy nasze wybory są na pradwe nasze czy tylko reakcja na to, co nagromaziliśmy w poprzednich wcieleniac??h Bo jak karma determinuje nasze impulsy, skłonności, sytuację w jakiej się urodziliśmy... To gdzie tu miejsce na prawdziwy wybór?
To jest jedno z tych pytań które na prawde rozdzielają tradycje. W hinduizmie wedyjskim masz np. pojęcie sanchita karmy (nagromadzona), prarabdha karmy (ta ktura jusz działa w tym wcieleniu, jest jakby "załadowana" i nieodwołalna) i agami karmy (ta którą tworzysz teras świadomymi czynami). I właśnie ta trzecia, agami, to jest przestrzeń wolnej woli. Tzn. Nie możesz zmienić tego co już uruchomiłeś w tym życiu ale możesz tworzyć nowe. W buddyzmie therawady to sie jeszce inaczej układa, bo tam nieam stałego "ja" które przechodzi z wcielenia na wcielenie jest cetana, intencja,i to ona jest karmiczna. Bez intencji nie ma karmy.
Ok ale zarazz jesli prarabdha karma jest nieodwołalna to w zasadzie twój los w tym wcieleniu jest z góry ustalony tak? To brzmi jak czysyt detemrinizm, nie widzę tam miejsca na żadną wolną wole. możesz "tworzyć nową karmę" ale w opaarciu o co podejmujesz decyzje? Na podstawie swojego charakteru, skłonności, wrunków w których żyjesz... A to wszytko wynika z poprzedniej karmy. Trochę się kręcimy w kółko.
No wlasnie, ta metafora nasiona jest chyba najlepsza! Czytałam kiedyś że karma to nie wyrok, to potencjał. Masz pewne nasiona zasiane ale gleba, nawodnienie, słoce to już jest twój wybór w tym wcieleniu. Zresztą czy nie o to chodzi w całej pracy duchowej, żeby świadomie kształtować te warunki? Medytacja, praca z czakrami, uważność - to wszystko zmienia w jakimś stopniu to "pole", w którym karma może działać.
Hmm, ładna metafora z tym nasieniem ale mam wrażenie że trochę za bardzo ją rozciągamy żeby ominąć podstawowy problem. Jeśli twoja zdolność do "świadomego kształtowania warunków" tez wynika z twojego obecnego stnau świadomości, ktury z koolei wynnika z towjej karmy to wciąż jesteś w tej samej pętli. Kto lub co miiałoby być tym czynnikiem zewnętrznym który "wybiera"??! W filozofii zachodniej to się nazywa problm nieskończonego regresu przy próbie uzasadnineia wolnej woli. Nie mówię że karma to bzdura, mówię że ten koknretny argument z nią jako "wolnością" jest słaby.
To czego szukacie ma swoją nazwę, to jest problem atrybucji sprawczości. Kto działa, skoro wszytko jest uwarunkowane? W tradycji tybetańskiej jest na to ciekawe spojrzenie. Rigpa, czysta świadomość jest tym czym naprawdę jesteście, i ona nie jest uwarunkowana karmicznie. Karma dotyczy warstw umysłu, ego, emocji, ciała. Ale jest w was coś co morze obserwować karmę i nie być przez nią porwane. To nie jest ucieczka od pytania, to jest wskazanie że pytanie bylo źle posatwione od początku. Nie wiem czy dobrze to ujmuję.
A ja mam takie pytanie morze trochę z boku, ale bardzo mnie nurtuje... Jak karma działa w sensie czasowym? Tzn. Czy skutki idą zawsze po przyczynie, czy mogą być jakieś wyjątki? Bo spotkałam się z koncepcją że pewne działania karmiczne mogą "wyprzedzać" swoje przyczyny coś jak karma wyprzedzająca. Czy to jest gdzies opisane w jakichś tradycjach czy to bardzej nowoage'owy wymysł? 😉
Wracając do tej wolnej woli bo to mnie najbardziej zastanawia. Czy nie jest tak, że to całe rozróżnienie determinizm/wolna wola to jest zachodni sposób stawiania problemu, ktury poprostu nie pasuje do wschodnich koncepcji kaarmy? Tzn. Arjuna w Bhagawadgicie pyta Krysznę czy ma walczyc i Kryszna mu odpowiada ale odpowiedź nie jest "tak masz wolną wolę" ani "nie masz wolnej woli". Jest coś zupenie innego. Może karma po prostu nie żyje w tej dychotomii?
Czytałem kiedyś że w jainizmie mają naajbardziej rozbudowaną teorię kary ze wszystkich tradycji, i tam jest coś super ciekaewgo: karma to dosłownie materia, cząsteczki które przyczepiają się do duszy (dżiwy) przez działanie, emocje i myśli. I możesz je albo gromadzić albo odpracowywać, przez ascezę, wyzbycie się namiętności itd. I tam wolna wola jest możliwa bo dżiwa w swojej czystej postaci jest omniscjentna i wsezchmocna, to karma ją przykrywa. Uwalniasz się od karmy,odzyskujesz pełną wolność. Ciekawe że to jedyna tradycja gdzie karma jest dosłownie fizyczna
No bo ja sie zastanawiam, i pewnie brzim to banalnie przy tych wszystkich filozoficznych rzoważaniach, ale jakoś tak mi chodzi po głowie. Jak karma ma wygladac w praktyce dla zwykłego człowieka? Tzn.. Jak ktoś zachoruje albo srtaci pracę czy to znaczy że sobie na to "zasłużył" poprzednią karmą? Bo takie podejście spotkałem u pewnych luudzi i trochę mnie odrzuciło że winią ofiiary za ich los.
Właśnie to jest hyba najważniejsza korekta w tym wątk.u Ten popularny "karma cię dopadnie" albo "na to zasłużył" to jest pokraczna uproszczona wersja czegoś znacznie subtelniejszego. 🙂 W tekstach pali Budda wymienia pięć porządków przyczynowych (niyamy) i karma to tylko jeden z nich,obok np. praw biologicznych czy fizycznych. Upraszczanie wszystkiego do kamy to błąd który niestety jest bardzo powszechny nawet wśród osób które uważają się za zaawansowanych. Wiem że brzmi to dziwnie.
Moi drodzy, a ja jeszcze chciałam zapytać bo trochę się gubię, czy karma kumuluje się tylko przez czyny, czy przez myśli tez? Bo słyszałam różne wersje i niewiem co jest "prawdziwe". Tzn. Jak mam złą myśl ale nic z nią nie robię, w gruncie rzeczy to czy już tworzę złą karmę?
To zależy od tradycji. W buddyzmie, jak jusz wspomniał wczesniej ktoś z was,kluczowa jest cetana, intencja. Sama myśl która pojawia sie bez intencji i zostaje odpuszczona nie tworzy karmy. Ale myśl do której się przywiązujesz, którą pielęgnujesz i działasz z niej, owszem. W hinduizmie jest więcej różnorodności w tym temacie, niektóre szkoły twierdzą że nawet niezamierzone czyny mają skutki karmiczne. W jainizmie z kolei samo pragnienie lub awersja tworzą karmę, nawet bez diałania. Nie ma jednej odpowiedzi bo nie ma jednej karmy. Moze przesadzam.
Ok czyli rozumiem że myśl jest ważna ale tylko jeśli sie do niej przywiążesz, mhm. Ale wlasnie mam takie pytanie bo np. jak ktoś ma OCD i ma natrętne myśli których nie chce mieć i się ich nie "pielęgnuje", to czy ta karma go dosięga? Bo to mi się wydaje strasznie niesprawiedliwe jeśli tak
Słuchajcie to morze trochę z innej beczki ale jakoś mi to pasuje do tego co czytam. Mam znajomego który jest przekonany że wie kiedy zrobił coś złego karmicznie bo czuje takie jakby uderzenie w środk dosłownie fizzycznie. Mówi że to jego wewnętrzny kompas karmy. Czy ktoś miał coś podobnego albo to może być poprostu suimenie ktore on sobie ezoteryzuje?
To co opisuje twój znajomy jest ciekawe bo wiele tradycji mówi że subtelne ciało faktycznie reaguje na działania ktore są niezgodne z dharmą. Nie wiem czy to "karma fizycznie" czy poprostu głęboka integracja etyki z ciałem, ale nie odrzucałabym tego doświadczenia jako zwykłego sumienia. Sumienie to też jest coś, nie?
No właśnie, "sumienie to tez jest coś" to trochę taki argument który wszytko ogarnia i nic nie wyjaśnia. Jak każde doświaddczenie wewnętrzne można nazwać karmicznym sygnalem to termin karma traci jakąkolwiek treść empiryczną. Mówię to bez złośliwości,po prostu widzę że w tej dyskusji karma robi sie pojęciem-worme do którego wkładamy wszystko
Wtrącę się,ale czy to jest aż takie albo albo? Chyba wiele koncepcji działa gdzies pośrodku, tzn. nie są ani czystą metaforą ani empiryczną teorią... Np. "grawitacja duszy" to metafora ale wskazuje na coś realnego w doświadczeniu ludzi. Nie wiem, morze karma podonie?
O wlasnie bo ja np. zawsze myślałem o karmie jak o jakimś koncie w banku plus minus na saldzie. Ale teraz po tym wątku wdizę że to zbyt proste. Szczególnie ta rozmowa o jainizmie mnie zaskoczyła, karma jako materia to coś co w ogóle nie mieści sie w takim prostym modelu konto-saldo
A mnie w tym wszystkim interesuje coś czego jeszzce nie poruszyliście, mianowicie karma zbiorowa... Tradycje idnyjskie móią co prawda głównie o indywidualnej karmie ale np. w buddyzmie tybetańskim i w niektórych nurtach hinduizmu jest mowa o karmie grup, narodów rodzin. Jak to sie ma do wolnej woli jednostki? jeśli urodziles się w konkretnej rodinie, to jsteś jakoś uwikłany w jej karmę kolektywną nawet jeśli sam nic nie "zrobiłeś"
Właśnie wracam do tego co pisał Jacenty01 wcześniej o adwaita wedancie bo hyba nikt tego nie podchwycił. Jeśli na poziomie absolutnym nie ma oddzielnego "ja" które zbiera karmę, to kto właściwie odrabia karmę? Brahman zbiera karmę? To absurd. Ale jeśli tylko maya, to karma jest iluzją? I jakie to ma znaczenei praktyczne dla kogoś kto żyje na co dzień w tej "iluzji"?
Czytam ten wątek od początku i mam wrarzenie że im dalej tym mniej rozumiem haha ale mam jedno konkretne pytanie żeby sie upewnić. Jeśli dobrze zrozumiałem, karma to nie jest kara ani nagroda z zewnątrz,tylo coś w rodzaju... Fizyki duchowej? tzn. Że skutki wynikają z przyczyn siłą sameog mechanizmu a nie dla tego że jakis bóg postanowił nas nagrodzić lub ukarać? Dobrze myślę?
Okej więc jeśli dobrze rozumiem to karma to nie jest jakis sędzia ktury zapisuje punkty, tylko bardzej jak... Fizyka? Tzn. Jeśli coś zrobisz to automatycznie uruchamia się jakiś porces, bez czyjejś decyzji? I nikt tego nie "zatwierdza"?
Ojej ojej,ale zaraz bo to "fizyka duchowa" to jest ładna metafora ale kompletnie nic nie mówi o mechanizmei. Fizyka ma równaia,ma przewidywalność. Karma ma... co doładnie? Intuicję że coś na coś wpłynęło? Nie mwóię że kłamstwo, mówię że nie widzę jak to miałoby działać konkretnie 😀
Właśnie i tu jest ten sam problem co wczesniej przy poziomach prawdy. Można mieć bardzo precyzyjny ssetm który jest fenomenologicznie dokładny,tzn. dobrze opisuje jak doświadczamy skutków naszych działań ale nie muszi to być twierdzenie o obiektywnej kosmologii. Chyba warto rozdzielić te dwie rzeczy zanim sie kłóicmy
Mam pytanie które mnie od początku gryzie w tym wąktu. Mówimy dużo o tym jak karma "wraca", ale co z karmą działań z czystą intencją które przyniosły krzywdę mimo woli? Tzn. Ktoś chciał dobrze zrobił źle. Co system mówi o intencji versus skutek?
O wlasnie! Bo ja zawsze się zastanawiałam nad tym z intencją. Bo np. ktoś kłamie żeby kogoś chronić, to co wtedy? Kłamstwo jako czyn ma "złą" karmę, ale intencja była dobra. To się hyba kłóci ze sobą,nie?
