Słuchajcie, przepraszam że znowu pytam o rzezy podstawowe, ale co to jest ta apofatyka?? Gdzies to słyszałam ale nie baaardzo rozumiem.
Wracając do pyttania Floks bo myślę że kryje się w nim coś ważnego dla praktyki. Kiedy medytuję i dochodzę do tego miejsca gdzie znika "ja" i jest tylko... Coś, mniej wiecej to co jest w tym momencie czy to jest ta sama nie-opisywalność co Ein Sof Plotyna Brahmana? Bo mnie nie interesuje akademicka odpowiedź, interesuje mnie czy te tradycje prowadzą do tego samego miejsca w doświadczeniu czy nie.
Wtrącę się, wlasnei, blędna kategoria. Rod nie jest materialem bo maetrial to cos biernego... Rod działa, tworzy, rodzi ciągle. Bardziej jak ogien ktory sam jest i pali jednoczesne niz jak drewno z ktorego zrobiony jest stol.
To co mówi Trzygłow06 o Rodzie to jest dla mnie klucz do całej dyskusji. Bo my cały czas pytamy "z czeog zbudowany jest bóg" jak byśmy szukali składnika. A morze właściwe pytanie brzmi "co robi bóg" albo "czym jest działanie boga". I wedy panteizm i panenteizm to nie dwie opdowiedzi na to samo pytanie, tylo dwa różne pytania wogóe
To jest ciekawe co Kupalo58 mówi, ale mnie sie wydaje że to nie jest tak prosto rozdzielone. Jak medytuję i próbuję dotknąć tej "immaterii" o której pisze Bulawka, to nie czuję ani "z czego", ani "co robi", tylo bardziej jakieś "jest". Takie czyste jest, bez formy. Czy to wpisuje się w którykolwiek z tych nurtów w ogóle?
No i wlasnie! To jest ten moment kiedy zawsze ta dyskusja odpływa w rejony gdzie przestaję za nią nadążać, moim zdaniem bo każdy mówi coś innego ale wszyscy kiwają głowami. Jak "pełnia bez niczego w środku" ma mi powiedziec cokolwiek konkretnego o tym czy bóg jest materiałem wszechświata czy nie?! Poważnie pytam
No popatrzcie, okej ale jak Rod cały czas rodzi to co z rzeczami ktore umierają? Bo jeśli wszystko z Roda wychodzi to gdzie wraca? Przepraszam jeśli to za naiwne pytanie ale naprawde mnie to ciekawi
Chcę wrócić do tego co napisał wczśeniej Sigilnik94 o Katzu i perennializmie bo mysle że tu jest napięcie które nie zostało rozwiązane. Katz ma rację że doświadczenie mistyczne jest kształtowane przez jęyzk i kontekst, ale z tego nie wynika że nie ma żadnego wspólnego substratu. To byłoby jak powiedzenie że różne języki opisują różne rzzeczywistości nie jedną. A jednak "drzewo" i "tree" i "Baum" wskazują na coś co stoi za oknem. Problem jest w tym że w przypadku absolutu to drzewo jest niewidoczne dla zmysłów i każdy język konstruuje je inaczej. Ale czy z tego wynika że drzewa nie ma?
Ta analogia z drzewem jest troche kulawa mojim zdaniem. Bo drzewo możesz pokaać palcem, sfotografować, zmierzyć. Absolutu nie możesz. Więc skąd wiesz że wszyscy wskazują na to samo, a nie na różne rzeczy, albo na nic? To nie jest złośliwość, naprawdę pytam.
Albo jako dowód że ludzki umysł wszędzie widzi to samo bo tak jest zbudowany. Nie przekonuje mnie ten argument ale ok, nie chce tu być jednyym zimnym prysznicem :). Nie czytalem calego watku wiec moze cos pominalem
Czekajcie,przepraszam że sie wtrącam ale ta analogia z drzewem mi coś skojarzyła. Jak dzieci uczą się słowa "mama" to każde dziecko ma inną mamę, ale słowo jst to samo i wskazuje na coś prawdziwego dla każdego z nich. Czy to ma sens jako porównanie? Może immateria jest jak ta "mama" ale bardzej...
Właśnie, relacja a nie substancja. Whitehead to rozumiał jako "wzajemne stawanie sie", bóg i świat współtworzą się nawzajem. To radykalne odejście od klasycznej teologii gdzie bóg jest niezmienny i doskonały z definicji. W panenteizmie procesualnym bóg się zmienia razem ze światem jest poruszany przez to co się w świecie dzieje. Mnie to zawsze bardzo mocno trafiało wlasnie dlatego że daje podmiotowość światu, nie tylo bogu.
A mnie to niepokoi trochę bo jśli bóg sie zmienia razem ze światem to co z modlitwą? Do czego się modlę? Do czegoś nieprzewidywalnego? W chrześcijaństwie jest ten spokój że bóg wie lepiej i jest stały. Nie mówię że to jedyna droga ale rozumiem że dla wielu osób ta stałość jest ważna.
Wchodzę tu cicho bo śledziłam od jakiegoś czasu i chce dodać jedno: ta immateria z tytułu wątku to może być też poprostu nazwa na ten momet przed pytaniem... Zanim ktokolwiek spyta "z czego" albo "kto", jest chwila ciszy... I może tamta csiza jest bardzej prawdziwa niż każda odpowiedź którą tu napisaliśmy.
Okej ta cisza którą opisała Lunaria to mi trochę coś ruszyła, bo to jedyne w tej dyskusji co nie próbuje mi czegoś udowodnić... Ale nadal nie rozumiem jak to sie ma do pytania z tytułu, bo "cisza przed pytaniem" to nie jest odpowiedź czy bóg jest materiałem wszechświata, prawda?
Myślę że Lunaria celowo odpowiedziała na inne pytanie niż to które zadano. I nie jest to unik, to wskazanie że samo pytanie "z czego jest wszechświat" zakłada pewną ramę, material, substrat, podłoże, a ta rama może być problemem a nie rozwiązaniem. Pytanie wcześniejsze niż każde pytanie to nie jest mistyczny chwyt, to jest uwaga o strukturze jzęyka który mamy do dyspozycji
No wlansie i tu jest ten paradoks że jak zaczniesz rozkładać pytanie na części to w koncu dochodzisz do miejsca gdzie język się kończy ale po drodze zdążyłeś powiedzeić calkiem sporo... Nagarjuna robił dokładniie to samo pustyła wszystkie pojęcia jedno po drugim, i na końcu zostało śunjata,ale żeby dojść do śunjata to czeba było przejść przez całą tę droge a nie po prostu milczeć od razu
No popatrzciee, jakoś tak a co to jest śunjata przepraszam? Słyszałem to słowo ale nie wiem co znaczy
Właśnie to połączenie Nagarjuny z Whiteheadem to jest coś co mnie kręci już od dłuższego czasu. W obu wypadkach rzeczy nie "są", one się "stają". I jeśli to prawda to pytanie z tytułu wątku brzmi trochę inaczej, nie "z czego jest zbudowany wszechświat" tylo "jakim procesem jest wszechświat". Bóg jako materiał versus bóg jako ruch. To hyba duża różnica?
Ta różnica między bogiem jako materiałem a bogeim jako ruchem jest dla mnie bardzo konkretna praktycznie. 🙂 Bo do ruchu można się dołączyć, można mu towarzyszyć, można z nim coś robić. Do materiału z którego wszystko jest zrobioen to trochę jak do ściany, nie bardzo wiem co z tym zrobić w modlitwie czy medytacji
Ale Gizelka, wlasnie to jest chyba argument za tym że te koncepcje budujemy pod nasze potrzeby tak czy siak nie pod to jak rzeczy naprawdę są. "bóg jako ruch" brzmi lepiej bo łatwiej sie z tym emocjonnalnie pracuje. To nie znaczy że to prawda
To co Gizelka mówi ma nawet nazwę, pragmatyzm teologiczny. Prawda reigijna jest prawdą jeśli transformuje jśli otwiera. James coś takiego pisał. Nie wiem czy to mnie przekonuje do końca ale nie jest to bez podstaw
Moi drodzy, chcę się zapytać o coś morze naiwnego, bo ta dyskusja jest trochę ponad mnie w miejscach. Ta "immateria" z tytułu, to jest jakiś konkretny termin z jakiejś tradycji czy Bulawka sama go wymyśliła? Bo nie spotkałam się z tym słowem wczesniej i zastanawiam się czy szukać gdzieś więcej informacji. Zobaczymy.
Wymyśliłam na potrzeby tematu ale nie całkowicie z powietrza. Jest termin "materia prima" w alchemii i scholastyce, pierwsza materia przed wszelkimi formami, i chciałam pokazać jej odwrotność albo raczej poprzedniczkę. To co jest przed materią, zanim jeszcze materia dostała jakąkolwiek określoność. W różnych tradycjach są analogiczne pojęcia: ain w kabale, apeiron u Anaksymandra, prakryti przd manifestacją w sankhji
O, apeiron to ciekawe że go wymieniłaś bo to jest chyba najstarszy zacchodni odpowiednik. Anaksymander mówi że to jest bez granic i bez określenia, i że wszystkie rzeczy z niego wychodzą i do niego wracają jako kara za wyodrębnienie się. To brzmi baaardzo podobnie do Roda jak Trzygłow06 opisywał
Trzeba jednak być ostrożnym z tym porównaniem, bo apeiron jest zasadniczo bezosobowy, czysta nieokreśloność ontologiczna, a Rod w rekonstrukcjach słowiańskich ma jednak cechy osobowe, jest rodzicielem, relacyjny. To jest różnica podobna do tej między Brahmanem nirguna a Brahmanem sagna, i obie formy mają swoje miejsce ale nie są tym samym. Zestawianie ich bez zaznaczenia tej różnicy trochę splaszcza
Hej wchodzę bo ten wątek z czakrami mi trochę gra w głowie przez tę dyskussję... Jak bóg jest materiałem albo ruchem z kótrego wszytko,to gdzzie są czakry w tym oraie? Bo czakry to są cntra w ciele ale jeśli ciało jest częścią tej immaterii to czy czakry to miejsca gdzie immateria jest jakoś gęściej? Nie wiem jak to powiedziec lepiej
