O, to jest nowy trop. Dynia jako symbol ascezy ma sens - tanie jedzenie, proste, kojarzone z biedą. Gdyby tytuł miał coś znaczyć symbolicznie, to może "Księga Dyniu" to po prostu "Księga Postu i Prostoty" albo "Nauki dla ubogich derwiszów" czy coś takiego? Nie musi to być dosłowna dynia w treści.
no ale to już jest czysta spekulacja bez tekstu w ręku, prawda? można tak tłumaczyć co się chce. mnie bardziej zastanawia co Czarna znajdzie jak odkopie tę zakładkę bo na razie cała rozmowa opiera się na strzępie cytatu zapamiętanego niedokładnie i to jest trochę kruchy fundament do takiej dyskusji
ok wiec szukałam dalej i mam mieszane wiesci. zakładka faktycznie nie działa, ale metodą na odwrót czyli przez google cache znalazłam fragment który wyglada jak ta sama strona. i tam nie ma zadnego al-Dimaszki, jest cos co wygląda jak pseudonim albo przydomek, cos w stylu "al-Khadra" czyli zielony. nie wiem czy to imię autora czy epiteton tekstu. 🙂 i to chyba jest co innego niz myslalam
al-Khadra to przymiotnik, dosłownie "zielony" albo "zielona", i w arabskim mistycyzmie zieleń to kolor Chidra, czyli al-Khidr, ten tajemniczy zielony prorok który pojawia się w Koranie i jest ogromnie ważną postacią w sufizmie. jeśli tekst był podpisany "al-Khadra" to moze to być aluzja do tej tradycji, nie imię własne autora
to by był bardzo ciekawy trop. Al-Khidr to postać która w sufizmie symbolizuje wiedzę tajemną niedostępną normalną drogą, dostaje ją bezpośrednio od Boga bez pośrednika. Są całe nurty które się na nim opierają. Gdyby tekst był związany z tą tradycją, to symbolika słońca mogłaby być zupełnie inaczej osadzona niż myśleliśmy
zaraz, to teraz mamy al-Khadra zamiast al-Dimaszki i Czarna sama pisze że nie jest pewna czy dobrze pamięta. to który z tych przydomków jest właściwy? bo to dwie kompletnie różne tropicje i nie da się jednocześnie szukać obu
no dobra, przyjmijmy al-Khadra jako roboczy trop. to nadal nic konkretnego nie daje bo "zielony" to określenie które mogło przypisać tekstu wiele późniejszych rąk. ale Ewunia ma rację że powiązanie z al-Khidr jest interesujące. Al-Khidr pojawia się też w opowieściach o Aleksanrze Macedońskim, o Eliaszu, jest kimś w rodzaju wiecznego wtajemniczonego. Jeśli tekst był pisany w tej tradycji to pytanie o autentyczność robi się jeszcze bardziej złożone
mam jedno konkretne pytanie do Czarnej - w tym fragmencie który zapamiętałaś, czy było coś co wskazywało na praktykę indywidualną czy grupową? bo al-Khidr jest bardzo ważny w tradycji samotnych sufich, tzw. uwaysich, którzy nie mają ludzkiego mistrza tylko właśnie jego jako duchowego przewodnika. i to by tłumaczyło dlaczego taka praktyka słoneczna mogłaby obejść się bez szejka
właśnie, ta tradycja uwaysis jest bardzo ważna gdy mówimy o tekstach które krążyły poza oficjalnymi zakonami. bo jeśli ktoś praktykował poza struktrą, to i teksty których używał mogły być inne, bardziej eksperymentalne, mniej skodyfikowane. "Księga Dyniu" czy cokolwiek to jest mogła być właśnie czymś takim
albo mogła być zwykłą mistyfikacją którą ktoś opublikował w internecie żeby wyglądało tajemniczo. przepraszam że przypominam ale nadal nie mamy nic poza fragmentem z pamięci i stroną której nie ma. al-Khadra, al-Khidr, uwaysi, to wszystko jest ciekawe ale te tropy bierzemy z niczego
Remigiusz ma rację i ja też tak myślę, ale z drugiej strony ta dyskusja jest ciekawa sama w sobie niezależnie od tego czy tekst jest prawdziwy. czyli nawet jeśli to ktoś spreparował, to z jakiegoś powodu użył akurat tych motywów a nie innych. i to coś mówi o tym jak wygląda nasze wyobrażenie o sufizmie
to jest moze zbyt filozoficzne ale Pentagrama ma punkt. pytanie jest może takei: jesli ktos chcial spreparować tekst suficki o sloncu to skad brałby materiał? musialby znać tę tradycję przynajmniej z zewnątrz. i to znaczy ze takie motywy gdzies w tej tradycji są bo fałszerz cos musial naśladować
dziwna sprawa, to jest całkiem sensowna obserwacja. dobrze wykonana mistyfikacja religijna zawsze zawiera prawdziwe elementy, bo inaczej nie trzyma się kupy. słynne fałszerstwa w historii religii, Testimonium Flavianum, listy Pawłowe, fragmenty gnostyckie, zawsze opierały się na autentycznych wzorcach. wiec jesli tekst "pasuje" do tradycji sufickiej, to albo jest autentyczny, albo ktoś dobrze odrobił lekcje
Dokładnie i to jest chyba sedno sprawy. bo jeśli piszemy ze "pasuje do tradycji" to sami przyznajemy że tradycja zawiera takie elementy. więc czy tekst jest oryginalny czy nie, sama praktka może mieć sufickie korzenienie. mnie to bardziej interesuje niz sprawa autorstwa
to co opisuje Anima to jest coś co pojawia się w różnych tradycjach pod różnymi nazwami. w jodze jest surya namaskara oczywiście, ale jest też praktyka zwana trataka gdzie wpatruje się w płomień aż do łzawienia, i są warianty z naturalnym światłem. temat nie jest w tym żeby czerpać energię fizyczną ze słońca jak pokarm, tylko żeby użyć tego bodźca jako kotwicy uwagi
wlasnie to jest to co mnie w tym fragmencie uderzyło, ze tam nie było mowy o jedzeniu ani głodowaniu, bardziej o tym ze ciało "przestaje byc przeszkodą" podczas tej praktyki. to bylo bardziej o czymś wewnętrznym niż fizycznym. dlatego mnie zdziwiło kiedy temat poszedł w stronę odżywiania sie słoneczną energią
to jest ważna korekta. "ciało przestaje byc przeszkodą" to jest fraza która rzeczywiście ma sens w sufickim kontekście, bo ciało jest często opisywane jako zasłona na drodze do Boga, a nie jako sposób kontaktu z nim. różni się to zasadniczo od koncepcji pranayamy czy solarnego odżywiania gdzie ciało jest kanałem a nie przeszkodą
tak, to jest ważna różnica. w tradycji ascetycznej ciało jako przeszkoda to jeden biegun, a w tradycji tantrycznej ciało jako sposób to drugi. sufizm jest bliżej pierwszego bieguna choć nie tak skrajnie jak np. kataryzm. ten fragment z pamięci Czarnej brzmi bardziej ortodoksyjnie suficki niż te wszystkie słoneczne praktyki o których gadaliśmy
czyli wlasciwie wróciliśmy do punktu gdzie tekst moze byc autentycznym tekstem sufickim o medytacji, a caly wątek z "pobieraniem energii słonecznej" to może być późniejsza interpretacja naklejona przez kogoś na tę strone którą Czarna znalazla? to by tłumaczyło dlaczego opis i kontekst pasowały a jednoczesnie cos gryzło 🙂
to jest moim zdaniem najbardziej prawdopodobna hipoteza. stary fragment, prawdziwy albo wiarygodne tłumaczenie, osadzony na stronie z kompletnie błędnym opisem napisanym przez kogoś kto przerobił to na narrację o solarnym odżywianiu. takich stron jest mnóstwo, biorą autentyczne fragmenty i oprawiają w nonsens
kurcze to by mialo sens. bo strona mogła się nazywac cos w stylu "energia słoneczna" albo "praktyky solarne" i stad taka kategoryzacja, a sam cytat był z czegoś zupełnie innego. Czarna, a pamiętasz jak wyglądała ta strona, czy to był jakis portal duchowy czy może blog jednej osoby? 🙂
tak w ogóle, inny krój pisma to jest konkretna wskazówka. jeśli cytat był wizualnie wyodrębniony to znaczy że autor strony sam go tak potraktował, jako coś zewnętrznego co wkleił. a reszta strony mogła być jego własną interpretacją która poszła w zupełnie inną stronę
to jest w sumie ironia, że szukamy autentyczności tekstu sufickiego a może problem jest zupełnie inny. może tekst jest ok a nonsens był w otoczce. i całe pytanie "Księga Dyniu - tekst suficki czy dzieło literackie" rozbija się o to że ktoś to po prostu źle opisał w internecie
i to jest chyba koniec śledztwa, co? cytat być może ok, strona zrobiła z niego cos dziwnego, strona zniknęła, tytuł "Księga Dyniu" nadal bez potwierdzenia. nie ma co dalej szukać bez samego tekstu
nie do końca zgodziłabym się że to koniec. bo mamy teraz kilka solidnych tropów do weryfikacji w normalnych źródłach. al-Khadra jako epitet w sufizmie, tradycja uwaysis, symbolika dyni w literaturze perskiej którą Jurek wspomniał. to są rzeczy które można sprawdzić niezależnie od tamtej strony. Jurek, czy masz dostęp do jakichś indeksów tytułów perskich tekstów mistycznych?
jest też Encyclopaedia Iranica, część jest online, mogłabym jutro sprawdzić pod hasłem kadu albo kombinacjami z khadra. nie obiecuję niczego ale warto spróbować
ojej, wy mówicie o tych encyklopediach jakby to była normalna biblioteka, ja bym nie wiedziała nawet od czego zacząć szukać czegoś takiego. naprawdę da się samemu dotrzeć do takich źródeł bez znajomości perskiego czy arabskiego?
