Forum

Asystent AI
Święte pustynie - p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte pustynie - pustynia jako miejsce oczyszczenia ducha

Strona 1 / 2

Wpisy: 689
Rozpoczynający temat
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Zaczęłam ostatnio myśleć o tym, jak wiele tradycji duchowych wiąże pustynię z oczyszczeniem - nie tylko jako metafora, ale dosłownie, jako fizyczne miejsce transformacji. Jezus szedł na pustynię na 40 dni, Mahomet medytował w jaskini, Mojżesz przez całe pokolenia prowadził lud przez Synaj. Buddyjscy mnisi z Tybetu, ojcowie pustyni z Egiptu, tuarescy szamani... wszędzie to samo: odejdź od ludzi, wejdź w przestrzeń bez skraju, wróć przemieniony. Mnie zawsze to uderzało - że akurat pustynia, a nie las, nie góry, nie morze. Jest w tym coś co przekracza kulturę. Jakiś powód, dla którego właśnie tam czeka coś, czego nie ma w innym miejscu. Ktoś ma jakieś przemyślenia?


Odpowiedz
72 odpowiedzi
Wpisy: 205
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

o matko, właśnie tego szukałam! sama o tym myślałam odkąd czytałam o ojcach pustyni. to niesamowite, że niezależnie od tradycji wszyscy mówią to samo - że pustynia "odziera" człowieka z tego, co niepotrzebne. jakby skwar i cisza robiły to samo co medytacja, tylko intensywniej. mam takie poczucie ze to musi być powiązane z czakrą korony - z sahasrarą - bo pustynia zdaje sie niwelować wszystko co ziemskie i zostaje tylko ta cienka linia między tobą a czymś wyżej. czy to ma sens?


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Willowa, poczekaj chwilę z tą sahasrarą bo to trochę uproszczone. Pustynia nie działa "na jedną czakrę" - to jest przestrzeń, która reorganizuje cały system energetyczny, wlasnie dlatgeo ze wyłącza bodźce zewnętrzne. Myśl o tym tak: normalnie czakry niższe są nieustannie stymulowane - praca, relacje, jedzenie, hałas. Na pustyni te bodźce zanikają. Wtedy energia z dołu systemu może faktycznie wznosić się swobodniej. Ale to nie jest tak, ze korona się aktywuje a reszta śpi - to raczej wyrównanie, rodzaj kalibracji. Ojcowie pustyni mówili o tym własnymi słowami oczywiscie, ale to co opisywali jako "ciszę serca" bardzo dobrze koresponduje z tym modelem.


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

zgadzam sie z Znachorzem w kwestii tego wyrównania, ale mam inne podejście do samego mechanizmu. Pustynia jako miejsce rytualne - to nie jest przypadek że właśnie tam. W wielu tradycjach mamy koncepcję "miejsca bez zasłon" - miejsca gdzie normalne filtry rzeczywistości są cieńsze. Suchość, brak roślinności, brak wody - to wszystko symbolicznie i prawdopodobnie energetycznie usuwa warstwę "wilgoci" która w wielu systemach jest synonimem iluzji, emocjonalnych zniekształceń. Sufi mówią o fana - unicestwieniu ego. Myślę że pustynia to idealne fizyczne środowisko dla tego procesu. 🙂 Pytanie do Mistrali: masz na myśli jakiś konkretny rejon pustynny czy to działa wszędzie tak samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mistralka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 689

@Jarylo Dobre pytanie. Myślę że jest różnica - ale nie każda pustynia działa tak samo. Synaj, Sahara, pustynie arabskie mają długą tradycję praktyki duchowej i te miejsca są jakby "naładowane" pokoleniami szukających. Namib albo Atacama - zupełnie inne energie, bardziej surowe, mniej "przepracowane" przez duchowość ludzką. Choć w Atacamie szamani też pracowali od tysiącleci, więc i tam jest warstw sporo. Co do Iwetki - to jest uczciwe pytanie, ale zauważ, że samo odwodnienie i wyczerpanie nie wyjaśnia jakości tych doświadczeń. Głód i zimno w więzieniu nie tworzą mistyków. Jest coś w otwartej przestrzeni, w tym horyzoncie bez końca.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

ciekawy wątek ale mam małe pytanie - bo troszkę sceptycznie do tego podchodzę. czy nie jest tak po prostu że pustynia jest ekstremalnym środowiskiem i każde ekstremalne doświadczenie zmienia człowieka? Tak samo można by powiedzieć o samotności w górach albo na morzu. Skąd wiadomo że jest tu coś więcej niż fizjologia - odwodnienie, głód, izolacja - co powoduje te doświadczenia? nie mówię że tak jest, po prostu pytam 😉


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

właśnie Iwetka - twoje pytanie jest dobre ale odpowiedź nie jest prosta. Weź pod uwagę że ojcowie pustyni egipskiej, Antonii, Pachomiusz i inni - oni nie byli przypadkowymi ludźmi którym sie przydarzyło odwodnienie. Mieli metody, reguły, techniki modlitwy i pracy z umysłem. Pustynia była dla nich środowiskiem celowo wybranym, nie przypadkowym. Ale co do energetyki tego miejsca - mam wrażenie że pustynie to miejsca gdzie prana, chi, jak to chcesz zwać - jest niesamowicie czysta i jednorodna. Żadnych zakłóceń. Medytowałem w Maroku przez kilka dni na skraju Sahary i różnica była natychmiastowa i wyraźna. Jakby szum zniknął.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nashira75)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Gustlik68 Gustlik, możesz powiedzieć coś więcej o tej medytacji w Maroku? jak to wyglądało praktycznie, jakie metody stosowałeś? pytam bo ciekawi mnie czy ta "czystość energetyczna" o której piszesz dawała jakieś konkretne objawy - bo medytując tu u siebie w domu mam wrażenie że coś mi przeszkadza, jakiś szum tła i zastanawiam sie czy to środowisko


Odpowiedz
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Nashira75 Wracam do twojego pytania bo zasługuje na konkretną odpowiedź. W Maroku medytowałem glownie techniką opartą na obserwacji oddechu, nic skomplikowanego ale w zupełnie innym środowisku. To co zauważyłem to że siedząc na otwartej przestrzeni o świcie kiedy temperatura jest jeszcze niska - wchodzi sie w stany skupienia dużo szybciej niż w zamkniętym pomieszczeniu. Teoria jest taka że brak przeszkód wizualnych i akustycznych plus surowe powietrze po prostu nie daje umysłowi się o co zaczepić. jeśli masz "szum tła" w domu to sugerowałbym spróbować kiedyś na zewnątrz - park, łąka, cokolwiek - i zobaczyć czy to robi różnicę. Nie trzeba od razu Sahary 😉


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

no tak, przepraszam ze sie wtrącam bo na tym forum to ja się słabo znam ale... ojcowie pustyni to byli ci chrześcijańscy mnisi co to sie chowali w Egipcie? czytałam gdzieś coś o tym ale nie bardzo rozumiem po co akurat Egipt i dlaczego pustynia a nie klasztor? chodzi o to żeby być samemu?


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Kocanka, tak, ojcowie pustyni to anachoreci i eremici z III-V wieku, glownie Egipt i Syria. nie chodziło tylko o samotność - chodziło o coś co nazywali "hesychią", co z greckiego oznacza mniej więcej ciszę, spokój wewnętrzny. Pustynia była dla nich miejscem walki duchowej i oczyszczenia jednocześnie. Co ważne: nie uciekali od ludzi dlatego że ich nie lubili - uciekali od rozproszenia, od tego co teraz nazwiemy może hałasem umysłowym. Interesujące jest też to że Ewagriusz z Pontu pisał o logismoi, natarczywych myślach, jako o przeszkodach na tej drodze - i to jest zaskakująco podobne do tego co w tradycji buddyjskiej nazywa się papańca. Różne tradycje, ta sama diagnoza.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@rumianka)
Połączone: 2 lata temu

ale czy nie jets tak ze pustynia PRZYCIĄGA duchy? bo czytałam że to nie jest przypadek że Jezus spotkał tam kusiciela, ze demony żyją na pustyni w tradycji semickiej - Azazel w Biblii jest pustynnianym bytem, Lilith też była łączona z pustynią. to jakby dwie strony tego samego - oczyszczenie ale i ryzyko. co wy na to?


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Rumianka bardzo trafnie - to nie jest tak że pustynia jest "bezpieczną" strefą oczyszczenia. W kabale pustynię wiąże się z sitra achra, "drugą stroną", ciemnym aspektem rzeczywistości. Azazel wysyłano do Azazela - na pustynię - z grzechami ludu właśnie dlatego że ta przestrzeń jest blisko granicy. Miejsca mocy rzadko są jednostronnie dobre - im silniejsze miejsce, tym ostrzejszy kontrast między tym co się tam może wydarzyć. Ojcowie pustyni pisali o demonach bardzo konkretnie, nie metaforycznie - Antoni Wielki walczył z nimi przez lata. Można to interpretować psychologicznie - konfrontacja z własna ciemną stroną - albo literalnie. Ja podchodzę do obu interpretacji z szacunkiem. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

no właśnie ta ciemna strona pustyni to bardzoo ważny wątek. Słyszałam że jak ktoś jedzie na pustynię bez przygotowania duchowego to może "zabrać" ze sobą cos niechcianego. mam znajomą która była w Maroku i po powrocie miała bardzo dziwne sny przez kilka miesięcy - w snach powtarzała się piaszczysta przestrzeń i jakaś postać. myślę że to wlasnie ten efekt otwarcia się w nieodpowiedni sposób. czy ktos sie z tym spotkał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Halszeczka Chwila, chwila - to co opisujesz o twojej znajomej moze mieć naprawde wiele wyjaśnień i nie powiedziałabym tak szybko że "zabrała coś ze sobą". Intensywne podróże do nowych środowisk często zostawiają silne ślady w psychice i snach - to może być po prostu przetwarzanie doświadczenia. Sny o piaszczystej przestrzeni po wizycie na pustyni brzmią dość logicznie. Żeby mówić o czymś niepokojącym trzeba by wiedzieć o wiele więcej - jak się czuła poza snami, czy były jakieś inne objawy, jak długo to trwało. Nie strasz ludzi na darmo 😉


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@wiedunia76)
Połączone: 3 lata temu

oj ale Placyda mam wrażenie że ty zawsze wszytko sprowadzasz do psychologii i ja rozumiem że to ostrożność ale no jednak nie wszystko da sie tak wytłumaczyć. sama miałam sytuację ze wróciłam z pewnego miejsca - nie pustyni ale miejsca z bardzo starą energią - i przez długi czas mialam wrażenie że cos za mną chodzi dosłownie. nie tylko sny. nie wiem jak to wytłumaczyć racjonalnie


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@zina83)
Połączone: 10 miesięcy temu

cały ten wątek o demonach na pustyni jest bardzo ciekawy! czyli można powiedzieć że pustynia to taki... próg? miejsce gdzie granica jest cieńsza i w obie strony? bo jak Jezus mógł tam spotkać diabła to znaczy że te sfery są tam bliżej siebie. mam wrażenie że to pasuje do tego co pisał Jarylo o miejscach mocy - im mocniejsze miejsce tym więcej możliwości i nie tylko tych dobrych


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

No ładnie. Zina, tak, "próg" to dobra metafora i właściwie w wielu tradycjach pustynia jest klasycznym miejscem inicjacyjnym właśnie dlatego. Inicjacja polega na konfrontacji z tym co zwykłe życie ukrywa. W australijskich tradycjach aborygeńskich jest walkabout - wędrówka przez bezkresny outback który nie jest "pustynią" w sensie arabskim ale działa podobnie. W afrykańskich tradycjach inicjacyjnych neofita tez jest wysyłany w przestrzeń poza wioską. Wszędzie ta sama zasada: wyłącz ochronne otoczenie grupy, stań sam wobec przestrzeni, zmierz sie z tym co wyjdzie. To jest strukturalny element inicjacji niezależnie od kultury.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 205

@Znachorz Dobra, przyjmuje tę korektę z tą czakrą korony, masz rację że to zbyt uproszczone. ale zostańmy przy tym wyrównaniu o którym pisałeś - czy to znaczy że pustynia mogłaby być jakimś rodzajem naturalnej terapii energetycznej? rozumiem że to brzmi może trochę naiwnie ale mam na myśli że może właśnie dlatego tak wiele tradycji to odkryło - że to środowisko po prostu naturalnie robi to co szaman albo terapeuta robi intencjonalnie?


Odpowiedz
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Willowa96 Naturalna terapia energetyczna - hmm to ciekawe ujęcie ale troche za bardzo upraszcza mechanizm. pustynia nie "leczy" jak kurs terapeutyczny z programem. ona raczej usuwa zakłócenia - i wtedy system sam się porządkuje, albo nie bo nie każdy jest gotowy na to co wychodzi. widziałem ludzi którzy wyjechali na pustynię żeby sie "oczyścić" i wrócili w gorszym stanie niż byli. bo nie każdy powinien nagle zostawać sam ze sobą na dni bez rozpraszaczy


Odpowiedz
(@rumianka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Znachorz Znachorz mówisz że ktoś wrócił w gorszym stanie - to dokładnie to o czym pisałam wcześniej! ta "ciemna strona" pustyni działa właśnie tak. ją to nie jest tylko metafora z demonami, ale realny mechanizm że coś co siedziało głęboko wychodzi na wierzch. i co wtedy? czy jest jakiś sposb żeby się chronić przed tym przed wyjazdem?


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

czytam tę rozmowę i mam takie przeczucie które ciężko opisać słowami. pustynia dla mnie to zawsze była przestrzeń gdzie czas płynie inaczej, jakby się rozciągał albo w ogóle stawał. śniłam o pustyni kilka razy w życiu i za każdym razem te sny zostawiały mnie z wrażeniem że dotknęłam czegoś bardzo starego, starszego niż jakakolwiek konkretna religia. jakby ta przestrzeń istniała zanim ludzie zaczęli ją nazywać świętą 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 383
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

od strony historycznej warto dodać że ojcowie pustyni mieli bardzo konkretne techniki właśnie na "ciemną stronę" o której tu piszecie. praktyka tak zwanej nepsis, czyli czujności, trrzeźwości umysłu - to był cały system obserwacji własnych myśli zanim staną się czynami albo obsesją. Ewagriusz z Pontu skatalogował tzw. osiem logismoi, ósemkę destrukcyjnych myśli, które najsilniej atakują w samotności. współczesna psychologia poznawcza odkryła to samo kilkanaście wieków później, nazywając to schematami poznawczymi. więc ta "ciemność" którą napotykali - była rozumiana bardzo pragmatycznie, nie tylko jako demon zewnętrzny


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Chalcedonka okej ale to już brzmi prawie jak psychologia a nie religia. te osiem myśli to znaczy że oni wiedzieli o psychice zanim psychologia istniała? czy to po prostu zbieżność przypadkowa? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

Kocanka nie przypadkowa zbieżność bo obie tradycje opisują to samo zjawisko poprostu innymi językami. problem z naszą dyskusją jest trochę taki że mieszamy kilka różnych pytań naraz - czy pustynia działa energetycznie czy działa psychologicznie czy to wogóle ważna różnica. moim zdaniem nie jest. czym miałaby byc "energia" jeśli nie procesami które zachodzą w człowieku? to nie są dwie osobne rzeczy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

Ano właśnie o to mi chodziło od początku jak pisałam że to może byc "po prostu" ekstremalne środowisko. Jarylo mówi to samo co ja tylko z drugiej strony - że nie ma sprzeczności między energetycznym a psychologicznym. ale to trochę nie satysfakcjonuje bo wtedy nie wyjaśnia czemu akurat pustynia a nie inny ekstremalny teren. góry są równie ekstremalne, dżungla jeszcze bardziej, a jednak te tradycje wybierały właśnie pustynię. to musi coś znaczyć


Odpowiedz
Wpisy: 281
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

ta rozmowa o ośmiu myślach bardzo mnie porusza. śniłam kiedyś że jestem na pustkowiu i napotykam kolejno różne postacie - każda coś chciała ode mnie, jakby zbierały się żeby mnie zatrzymać. nie wiedziałam wtedy nic o tym Ewagriuszu ale to czego doświadczyłam w tym śnie było właśnie takie - że musisz każdej z tych postaci powiedzieć "nie" zanim dojdziesz dalej. może sny o pustyni są zapisem tego samego archetypu


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@placyda_76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Frydka69 To piękny sen i rozumiem skojarzenie. ale muszę powiedzieć ostrożnie - archetyp pustyni jako próby jest tak głęboko zakorzeniony w kulturze zachodniej że możemy go po prostu "odtwarzać" w snach bez żadnego szczególnego powodu mistycznego. przeczytałaś gdzieś o pustyni, temat jest tu od jakiegoś czasu, mózg przetwarza to w nocy. to nie neguje wartości snu, ale nie wyciągałabym od razu wniosku że to objawienie


Odpowiedz
(@frydka69)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 281

@Placyda_76 Rozumiem twój punkt widzenia i szanuję to podejście, ale ten sen miałam chyba z dziesięć lat temu, na długo zanim zaczęłam czytać o takich rzeczach. to nie wyklucza twojej teorii oczywiście, ale trochę komplikuje 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@tolcia79)
Połączone: 2 lata temu

a może jest tak że pustynia to jedyne środowisko gdzie naprawdę nie masz dokąd uciec przed samym sobą? w lesie jest coś do oglądania, w górach jest zagrożenie fizyczne które koncentruje uwagę, w morzu jest ruch i dźwięk. pustynia to po prostu... nic. i wlasnie dlatego wszystko wychodzi. 😛 brzmi logicznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 290

@Tolcia79 To logiczne i jednocześnie zbyt proste. byłem na różnych pustyniach i mogę powiedzieć że "nic" na pustyni to iluzja - bo tam jest bardzo duzo: wiatr, cień który się przesuwa, temperatura która zmienia się dramatycznie co kilka godzin, gwiazdy w nocy jakich nie ma nigdzie indziej. to nie jest środowisko pozbawione bodźców to jest środowisko z innym zestawem bodźców. bardzo pierwotnym. i myślę ze właśnie to działa - nie cisza ale strojenie się na zupełnie inną częstotliwość


Odpowiedz
Wpisy: 205
(@willowa96)
Połączone: 2 lata temu

Gustlik - ta zmiana "częstotliwości" to coś co mnie naprawdę interesuje bo trochę zgrywa się z tym co czytałam o czakrze korony. jak ona jest zablokowana to jakby człowiek jest dostrojony do miejskiego hałasu i nie potrafi wyłapać subtelniejszych sygnałów. i te pierwotne bodźce pustyni o których piszesz mogą być dokładnie tym czego potrzeba żeby to odblokować? chyba o to chodziło Znachorzowi kiedy mówił o reorganizacji systemu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@znachorz-1)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 93

@Willowa96 Tak, mniej więcej o to chodziło. z tym że ja bym to ujął jako zmniejszenie szumu tła a nie bezpośrednie działanie na konkretną czakrę. wyobraź sobie że czakry są jak instrumenty w orkiestrze - w mieście gra hałas i nie słyszysz czy twoje instrumenty są nastrojone czy nie. pustynia to jest sala bez pogłosu. wtedy dopiero słyszysz co gra fałszywie. i to bywa niekomfortowe


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@nashira75)
Połączone: 3 lata temu

ta metafora z instrumentami naprawdę coś mi wyjaśniła. mam pytanie trochę praktyczne - czy jest jakaś konkretna praktyka którą można robić żeby się przygotować zanim jedzie na pustynię? bo z tego co Znachorz pisze wynika że jeśli nie jesteś gotowy to możesz wyjść w gorszym stanie. jak sprawdzić czy jest się gotowym?


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Nashira, z mojego doświadczenia najlepsze przygotowanie to kilka tygodni medytacji na trzeźwo, bez żadnych wspomagaczy, żeby zobaczyć co wychodzi w warunkach domowych. jak możesz siedzieć z samą sobą spokojnie przez godzinę to jesteś gotowa na pustynię. jak nie możesz - no to tam dopiero będzie trudniej. a do tego polecam amethyst na czoło przed medytacją, on bardzo pomaga otworzyć się na wyższe vibracje przed takim wyjazdem


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chalcedonka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 383

@Halszeczka Halszeczka, część tego co piszesz ma sens - godzina spokojnej medytacji jako test własnej gotowości, to jest właściwie test z nepsis o którym wspominałam. ale ametyst na czole to nie jest "przygotowanie do pustyni", to nie tak działa. nie chcę być złośliwa ale takie rady mogą kogoś uśpić fałszywym poczuciem przygotowania. jeśli Nashira poważnie planuje taki wyjazd to powinna porozmawiać z kimś kto był, nie polegać na kamieniu


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 303

@Chalcedonka Oj Chalcedonko, znowu to samo. litoterapia ma swoje miejsce i nie trzeba od razu mówić że to nie działa. nie twierdziłam ze ametyst zastąpi całe przygotowanie, napisałam że pomaga. to roznica


Odpowiedz
Wpisy: 645
(@jarylo)
Połączone: 4 miesiące temu

A propos, pytania Nashiry bo to ważne - nie ma jednej odpowiedzi bo różne tradycje inaczej do tego podchodziły. sufici przygotowywali sie miesiącami pod okiem mistrza. ojcowie pustyni mówili że nie ma sensu przygotowywać sie bo sam wyjazd jest początkiem przygotowania. aborygeńskie walkabout nie ma przygotowania, po prostu idziesz. każde z tych podejść jest wewnętrznie spójne z resztą danej tradycji - pytanie do której ci bliżej


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@zina83)
Połączone: 10 miesięcy temu

Jarylo - to że aborygeńskie walkabout nie ma przygotowania to trochę mnie uspokaja bo zawsze myślałam że musisz być jakoś super zaawansowany żeby coś takiego robić. ale z drugiej strony oni to robili od dziecka w swojej kulturze, mają inne zasoby od urodzenia. my nie mamy


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@gustlik68)
Połączone: 2 lata temu

Zina ma rację w tym jednym punkcie. kontekst kulturowy jest kluczowy i tego nie można zignorować. ktoś wychowany w tradycji gdzie pustynne doświadczenie jest częścią drogi od urodzenia - ma zupełnie inne zasoby interpretacyjne dla tego co przeżyje. europejczyk który jedzie sam na Saharę bez żadnej tradycji za sobą to nie to samo co młody Aborygen w walkabout. nie mówię że nie warto jechać, ale trzeba być świadomym że nie masz mapy którą oni mają


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@wrozka_71)
Połączone: 2 lata temu

czytam tę rozmowę i zastanawiam się nad czymś innym. piszecie dużo o tym żeby jechać na pustynię, ale co z osobami które nie mogą? czy można jakoś "symulować" pustynię u siebie? pytam bo mam małe dzieci i wyjazd w te rejony to nie jest teraz opcja, a sama ta rozmowa sprawia że czuję jakieś tęsknienie za takim miejscem


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: