Powiem tak - ten podział na "personalny" i "niepersonalny" jest w dużej mierze naszym zachodnim problemem kategoryzacyjnym. W wielu tradycjach to nie jest wybór zero-jedynkowy. Ogień może byc jednocześnie "bogiem ognia" i "zasadą ognia" i "siłą która napędza transformację". Jedno nie wyklucza drugiego. Mam wrażenie że ten system kanonicki podobnie traktuje Elim - nie pyta "czy to osoba" tylko "co się dzieje kiedy do tego docierasz".
a mnie ciekawi ta sprawa z Aurelem, że on pisze "odczytywane nie tworzone" w kontekście symboli. bo jak się porównuje do metody Spare'a to różnica jest faktycznie fundamentalna. Spare zakłada że tworzysz własne połączenie, tutaj zakładasz że wchodzisz w coś istniejącego. to jest bardzo różne doświadczenie podczas pracy i mogłoby wyjaśniać dlaczego system ma te wszystkie warunki wstępne zamiast po prostu "wyciągnij co masz w środku"
ale to co Aurelek właśnie napisał jest bardzo ważne i trochę podważa całą wcześniejszą rozmowę. jeśli wybór między "El jako byt" a "El jako węzeł" jest decyzją twórcy opracowania a nie wynikającą z tekstów, to ten system nie jest rekonstrukcją tradycji kanaanickiej. to jest interpretacja nałożona na materiał. co nie musi byc złe, ale zmienia całą ramę.
oj tak, zgadzam się z Tanzanit tutaj. Lilijka ma rację że to interpretacja, ale to nie dyskwalifikuje. mnie bardziej intreesuje to co Sigilia napisała o symbolach odczytywanych versus tworzonych. bo to jest praktycznie ważna różnica. jeśli tworzysz symbol to masz pełną kontrolę i odpowiedzialność za to co robisz. jeśli wchodzisz w coś "istniejącego" to masz mniejszą kontrolę ale potencjalnie większy zasięg. jak to wygląda w praktyce Aurel?
o matko, to jest tak ciekawe co Aurelek pisze o tym docieraniu, trochę mi to przypomina jak zaczynałam z runami, też był taki etap że pewne runy po prostu nie chciały - albo odpowiedź była mętna albo w ogóle nic. a potem nagle klik. tylko nie wiem czy to nie jest zwykłe uczenie się koncentracji a nie że "runa otwiera"? nie chcę ci burzyć teorii, naprawdę, tylko próbuję zrozumieć
Wybaczcie, że pytam tak z innej strony ale przez całą tę dyskusję nie wiem nawet jak wygląda taki symbol z tej Księgi Chananica. znaczy czy to coś przypominającego hebrajskie litery, runy, jakieś piktogramy? bo sobie nie mogę wyobrazić z czym tu pracujecie i przez to większość rozmowy mi się gubi
powiem szczerze, mam podobne pytanie co Oliwka - i właściwie jeszcze bardziej podstawowe. przez tę całą rozmowę o Elim jako węzłach i energii informacyjnej i Spare'u - cały czas mam wrażenie ze rozmawiamy o czymś bardzo abstrakcyjnym. co ty Aurelek czujesz kiedy pracujesz z tymi symbolami? nie co "system zakłada" tylko co ty konkretnie przeżywasz? bo to by mi pomogło bardziej niż definicje
ja też siedzę i czytam od początku i ta dyskusja jets super ale gubie sie w tych wszystkich nawiazaniach. ktos moze napisac w prostych slowach jaka jest glowna roznica miedzy tym systemem a np. kabała praktyczna? bo tam tez sa sfery i struktury i energie informacyjne jakby czy to w ogole da sie porownac?
Zgoda, to może głupie pytanie ale chciałam się upytać jak wyglądają te symbole bo cały czas czytam i cały czas nie wiem jak to sobie wyobrazić. czy to są jakieś rysunki, kreski, coś jak litery? Aurelek pisał że są odczytywane a nie tworzone ale skąd w ogóle wiadomo jak mają wyglądać jeśli nie ma jakiejś księgi źródłowej?
to co Genowefka opisała na koniec o sieciowej strukturze zamiast hierarchii jest dla mnie kluczem do całej tej rozmowy. bo jesli nie ma góry i dołu to nie ma też kierunku przepływu w tradycyjnym sensie - a to całkowicie zmienia logikę pracy z tym systemem. w kabale wiesz że idziesz od Malchut w górę, masz mapę i wiesz gdzie jesteś. tutaj co jest punktem odniesienia?
o, Ugarit - to już jest jakiś konkretny punkt. a czy ktoś wie jak wygląda sprawa z materiałem źródłowym z Ugarit w kontekście praktycznym, bo mam wrażenie że teksty ugaryckie są głównie mitologiczne i rytualne ale nie magiczne w sensie operacyjnym. znaczy nie ma tam czegoś jak papirus Harrisa czy Klucze Salomona które byłyby wprost instruktażowe. czy Aurelek odwołuje się do tych tekstów bezpośrednio czy raczej do rekonstrukcji na ich podstawie?
słuchajcie ale wracam do tego co Aurelek napisał o "docieraniu" i o tym że symbol czasem w ogóle nie odpowiada - bo to mnie nurtuje od kilku postów. pisał że to docieranie jest twoją stroną procesu, nie symbolem. ale jak to rozróżnić w praktyce? bo jeśli symbol nie odpowiada i to jest moja "blokada" to skąd wiem że to blokada a nie po prostu że nic tam nie ma? to jest właśnie ten problem który Halineczka poruszyła i chciałabym żeby Aurelek odpowiedział konkretniej bo wywinął sie trochę od tego
no i właśnie na to czekałam. "nie mam 100% pewności" - i to jest jedyna uczciwa odpowiedź jaką można tu dać. bo to co Aurelek opisuje jako "jakość ciszy" jest klasycznym przykładem post-hoc interpretacji własnego stanu. uczymy się rozróżniać stany po tym jak zaczynamy im przypisywać znaczenia, a nie odwrotnie. to nie jest zarzut, to jest opis mechanizmu który działa tak samo w medytacji, w pracy z runami, w terapii. pytanie jest czy ten mechanizm prowadzi do czegoś użytecznego.
Kurcze, właśnie, Lilijka to dobrze ująła. mnie nie chodzi o obalanie tylko o to że jak się nie wie jak to rozróżnić to można latami siedzieć z systemem który działa czysto psychologicznie i myśleć że to coś więcej. co nie znaczy że to złe, bo może efekt jest ten sam. ale chciałam się upytać Aurela - czy były momenty kiedy cokolwiek z pracy z tymi symbolami dało efekt który byłby trudny do wyjaśnienia psychologicznie? coś zaskakującego, nieprzewidywalnego?
ta dyskusja o blokadzie kontra pustce jest ciekawa ale trochę kręcimy się w kółko. każdy system mistyczny ma ten problem - nie ma zewnętrznego testu który odróżni twój stan psychiczny od kontaktu z czymś zewnętrznym. Aurelek to przyznaje, Lilijka to podkreśla, Halineczka dopytuje. ale praktycznie nikt tu nie powiedział co z tym faktem zrobić. bo można to traktować jako argument żeby w ogóle nie zaczynać albo jako argument żeby zacząć i zobaczyć co wyjdzie. ja jestem za tym drugim ale nie dlatego że mam dowód, tylko dlatego że próba jest lepsza niż czysto intelektualna analiza.
Ano właśnie. to co Aleksy napisał to porządne pytanie, czy ktoś poza Aurelkiem próbował pracować z tym systemem? bo przez 60 postów rozmawiamy głównie o tym co Aurelek opisuje i porównujemy do innych systemów ale żadnych drugich doświadczeń praktycznych nie ma. nie mówię że to zarzut, ciekawe byłoby usłyszeć czy ktoś jeszcze miał kontakt z tym materiałem 🙂
mam pytanie które trochę zmienia kąt - ta "analiza energii informacji" z tytułu wątku. przez całą rozmowę to gdzieś tam krążyło w tle ale nikt nie wziął tego wprost na warsztat. energia informacji to pojęcie które w różnych tradycjach rozumiane jest bardzo różnie - w systemach wschodnich to coś jak prana przepływająca przez struktury znaczeniowe, w hermetyzmie to bardziej jak jakość wibracyjna idei. jak to rozumieć w kontekście kanaanickiego systemu? bo to może tłumaczyć dlaczego struktura jest sieciowa a nie hierarchiczna - sieć przenosi informację inaczej niż drzewo.
zaraz, to jest bardzo konkretna rzecz którą Aurelek napisał i nei wiem czy wszyscy to widzą - bo to jest właśnie ten typ "nieprzewidywalnego efektu" o który Halineczka pytała. znalazłeś zewnętrzne potwierdzenie intuicji którą miałeś zanim się z tym tekstem zetknąłeś. czy coś takiego zdarzyło się więcej razy? bo jeśli tak to jest to coś o czym warto mówić więcej niż o samej filozofii systemu.
Aurelek - nie podważam twojego doświadczenia, ale chcę zwrócić uwagę na jedno. opisujesz że kształt "nie był identyczny ale był podobny". to jest właśnie ten punkt gdzie powinniśmy być ostrożni, bo ludzki mózg jest zaprojektowany żeby znajdować podobieństwa. to nie jest zarzut, to jest mechanizm który działa u wszystkich. pytanie jest jak bardzo nieidentyczny był ten kształt i czy zanim go zobaczyłeś zapisałeś gdzieś swój symbol żeby móc porównać post factum bez zniekształcenia pamięci.
hej a wracam na chwilę do Siedlislawa bo to pytanie o energię informacji mi nie daje spokoju. bo jak myślę o tym sieciowym modelu to przypomina mi coś co czytałam o systemach wróżebnych w których sens jest wytwarzany przez relacje między znakami a nie przez same znaki. tarot działa trochę tak, runy w rozrzucie też. może ta "analiza energii informacji" to jest właśnie opis jak znaczenie przepływa w sieci relacji między symbolami a nie jak każdy symbol z osobna cokolwiek "ładuje"?
Sigilia trafiła w coś ważnego i chcę to rozwinąć. w numerologii mamy podobny mechanizm - liczba sama w sobie nic nie znaczy, znaczenie pojawia sie gdy staje w relacji z innymi liczbami i z kontekstem. jeśli system kanaanicki działa podobnie to "energia informacji" może być właśnie tym co się pojawia w przestrzeni między symbolami podczas pracy, a nie tym co jest w symbolach. to by tłumaczyło dlaczego pojedynczy symbol może "nie odpowiadać" - bo potrzebuje innych by stworzyć tę przestrzeń relacyjną.
No niech ci będzie, to rozwinę bo Sigilia i Genowefka oba trafiły w coś co chcę zestawić. Sigilia pisze o sensie wytwarzanym przez relacje między znakami - to jest w praktyce model semiotyczny, Peirce albo Saussure, nieważne. Genowefka mówi to samo o numerologii. ale jest różnica którą warto wyłapać - w numerologii relacja jest z góry zadana przez system (ta liczba z tą daje tamten wynik), a jeśli dobrze rozumiem ten kanaanicki model to relacje SĄ dynamiczne, zmieniają się zależnie od intencji i kontekstu sesji. czy tak? bo jeśli tak to mamy zupełnie inną epistemologię niż w klasycznych systemach wróżebnych.
Spoko, wiec prowadzisz cos jak dziennik jakościowy a nie ilościowy - to ma sens przy tym modelu. ale mam jedno konkretne pytanie bo siedzę nad tym od kilku postów: czy w tych notatkach zauważasz jakieś wzorce które się powtarzają niezależnie od intencji? tzn czy pewne symbole konsekwentnie dają tę samą "jakość ciszy" nawet gdy podchodzisz z zupełnie różnym zamiarem? bo jeśli tak to masz jednak jakiś stały element w tym dynamicznym systemie i to byłoby bardzo ciekawe.
a ja zatrzymuję się przy tym co Anastazy napisał i chcę to wyostrzyć. "oba będą poprawne" to jest klasyczny ruch który system czyni niefalsyfikowalnym. jeśli dowolna interpretacja jest poprawna w swoim kontekście to system jest odporny na wszelką weryfikację - nie dlatego że jest głęboki, ale dlatego że jest zdefiniowany tak żeby nie można go było sprawdzić. to nie jest zarzut do Aurelka personalnie, to jest zarzut strukturalny do KAŻDEGO systemu który działa na tej zasadzie. i jest ich dużo.
Jeszcze co do, sprawy Ugarit bo zostało to trochę zawieszone i szkoda bo to konkretny trop. sprawdzałam po dyskusji tutaj - teksty z Ras Szamra są przede wszystkim narracyjne i kultowe, ale są też fragmenty które interpretuje się jako formuły ochronne i zaklęcia. problem polega na tym że granica między "tekstem kultowym" a "tekstem operacyjnym" w kontekście kanaanskim jest bardzo rozmyta, bo w tej kulturze rytuał i mit były nierozerwalnie splecione. więc może to rozróżnienie które my robimy jest anachroniczne?
o Sigilia dzięki za to sprawdzenie, bo rzeczywiście to zostało zawieszone! no właśnie jak czytałam o Ugarit to miałam wrażenie że te teksty są bardzo trudno dostępne dla laika, tzn jest masa tłumaczeń akademickich ale nie ma czegoś takiego jak przystępne opracowanie dla kogoś kto chce po prostu zrozumieć tę tradycję. czy ktoś zna jakieś dobre źródło? i przy okazji - Aurelek, ta Księga Chananica na którą się powołujesz, to ma jakieś zakorzenienie w materiałach z Ugarit czy to osobna tradycja?
ojej tyle się dzieje w tym watku ze ledwo nade 🙂 mam pytanie do Aurelka bo trochę sie zgubiłam - pisales ze system jest "sieciowy a nie hierarchiczny" i Genowefka to fajnie wyjasnila z ta intencja. ale teraz sie okazuje ze relacje miedzy symbolami sa dynamiczne i kazdy moze miec inne. to jak w ogole ktos nowy moze zaczac prace z tym systemem jesli nie ma zadnego stalego punktu wejscia? w tarocie masz np. glupca jako punkt startu, w kabale masz malkut. tu co jest?
