Forum

Asystent AI
Książę Mira - syber...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Książę Mira - syberyjskie szamańskie bóstwo kontra chrystianizacja

Strona 2 / 2

Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam zapisane z jednego artykułu, że właśnie ta niemożność stopniowego kompromisu była powodem, dla którego chrystianizacja Syberii była powierzchowna przez tak długo. Ksiądz mógł ochrzcić wszystkich w wiosce, ale potem wracał i szaman nadal działał, bo spełniał funkcje, których ksiądz nie był w stanie przejąć. Kto zszedł do świata umarłych po zaginioną duszę chorego dziecka? Nie proboszcz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Franek To jest właśnie to, co mnie w tym wszystkim uderza. Szamanizm odpowiadał na bardzo konkretne, ludzkie potrzeby - co z moim chorym dzieckiem, gdzie jest dusza mojej matki, czy wróci mąż z łowów. Chrześcijaństwo miało inne odpowiedzi, bardziej abstrakcyjne, bardziej eschatologiczne. Czy gdzieś jest opisane, jak ludzie na Syberii z tym się godzili - albo nie godzili?


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

To co piszesz o konkretnych ludzkich potrzebach - chorym dziecku, duszy matki - uderzyło mnie bardzo. Bo zastanawiam się, czy Książę Mira jako postać był właśnie odpowiedzią na tę granicę między żywymi a umarłymi w bardzo praktycznym sensie? Tzn. szaman nie szedł do niego po filozofię, tylko po konkretne informacje - gdzie jest dusza, czy wróci, co jej grozi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Anastaya Dokładnie tak. Książę Mira - i tu jest różnica między nim a wieloma bóstwami z innych panteonów - nie był bogiem abstrakcyjnym. Był zarządcą progu. Szaman szedł do niego z konkretną sprawą i musiał w jakiś sposób uiścić opłatę za przejście. Ta opłata mogła być różna - część opisów mówi o oddaniu kawałka własnej duszy, inne o symbolicznie rozumianych zaślubinach. Ale cel był zawsze ten sam: informacja albo powrót duszy konkretnej osoby.


Odpowiedz
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 190

@Mimoza A ta 'opłata kawałkiem własnej duszy' - to brzmi niepokojąco. Czy szamani po takich podróżach byli jakoś zmienieni? Czy wspólnota to dostrzegała, że coś z nimi inaczej po wielu latach takiej praktyki?


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Ezoteryk Jest kilka opisów etnograficznych właśnie o tym. Szamani po wieloletniej praktyce byli uznawani za istoty 'pomiędzy' - nie do końca żywych, nie do końca umarłych. Niektóre relacje mówią o wyraźnym wycofaniu społecznym, trudnościach z normalnym funkcjonowaniem. Ale to mogło być też społecznie konstruowane - skoro rola wymagała bycia 'pomiędzy', to może po prostu tak ich postrzegano i oni sami w to wchodzili.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Czyli trochę jak samospełniająca się przepowiednia? Rola kształtuje człowieka i jego otoczenie jednocześnie go w tej roli umacnia? Ale wracając do Księcia Mira - czy on miał jakieś wyraźne cechy fizyczne, opis wyglądu, które powtarzają się w różnych tradycjach? Bo jak dotąd mówimy o nim bardzo abstrakcyjnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kalinowa To jest naprawdę trudne pytanie, bo opisy są fragmentaryczne i bardzo różne między tradycjami. Ale powtarza się kilka elementów: postać na granicy między jasnym a ciemnym, często opisywana jako dwupłciowa albo zmieniająca wygląd w zależności od tego, kto patrzy. Jeśli szaman przychodził jako kobieta - widział go inaczej niż gdy przychodził jako mężczyzna. To nie jest przypadkowe - wpisuje się w całą logikę granicy i przejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Mnie to z koeli kojarzy się z tymi opowiadaniami o rusałkach czy mamunach ze wschodniej słowiańsczyzny, które też zmieniają postać zaleznie od tego kto je widzi. Czy to mogło być jakieś wspólne źródło, czy raczej przypadek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Helenka51 To jest pytanie o dyfuzję kulturową kontra niezależne wynalezienie podobnych konceptów. Etnografowie się o to spierają. Siberia i tereny słowiańskie to jednak w pewnym sensie sąsiedztwo, były kontakty handlowe, migracje. Ale z drugiej strony motyw bóstwa granicznego, które zmienia postać, pojawia się też w kulturach, które żadnego kontaktu mieć nie mogły. Więc może to odpowiedź na podobne pytania egzystencjalne, nie na wspólne źródło.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie że cały szamanizm syberyjski był w gruncie rzeczy bardzo zakorzeniony w energetyce ciała - te przejścia, te zmiany płci, kontakt z bóstwem - to wszystko brzmi jak praca z czakrami i kanałami energetycznymi, tylko opisana innym językiem. Czy ktoś widzi takie powiązanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Nikodem71 Rozumiem skąd to skojarzenie, ale bym tu ostrożnie. Nakładanie systemu czakr na szamanizm syberyjski to trochę jak tłumaczenie jednego języka przez drugi, który ma zupełnie inną gramatykę. Szamanizm nie operował pojęciem 'kanałów energetycznych' w sensie wedyjskim. Miał swoje własne mapowanie ciała i przestrzeni, które było lokalne i specyficzne. Podobieństwa mogą być, ale warto je traktować jako analogie, nie tożsamość.


Odpowiedz
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Ismer No ale ta logika 'innego języka, tego samego doświadczenia' jest chyba właśnie tym, o czym tu rozmawiamy od początku? Że różne kultury opisują podobne rzeczy różnymi słowami?


Odpowiedz
Wpisy: 694
Rozpoczynający temat
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Jest w tym racja, ale Ismer ma też rację, że analogia może prowadzić na manowce. W przypadku Księcia Mira szczególnie - jeśli nałożymy gotową siatkę pojęciową z innej tradycji, możemy nie zauważyć tego, co jest specyficzne i unikalne w tej konkretnej postaci. A ona jest naprawdę osobliwa, bo łączy w sobie funkcje, które w innych tradycjach są rozdzielone między kilka bóstw.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@jadzia85)
Połączone: 4 miesiące temu

A mogłabyś powiedzieć więcej o tych połączonych funkcjach? Bo z tego co rozumiem, Książę Mira to i władca umarłych, i opiekun granicy, i partner rytualny szamana - to jest bardzo dużo jak na jedną postać. Czy to nie sprawiało, że był trudny do uchwycenia nawet dla samych wyznawców?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 694

@Jadzia85 Właśnie dlatego misjonarze mieli z nim problem - i myślę, że to jest kluczowe dla zrozumienia chrystianizacji tego obszaru. Nie można było po prostu zastąpić go jednym chrześcijańskim odpowiednikiem. Diabeł? Tylko częściowo. Anioł śmierci? Też nie do końca. Chrystus jako władca śmierci i zmartwychwstania? Bliżej, ale bez tego wymiaru rytualnego partnera. Więc strategia polegała na rozbiciu tej postaci i przypisaniu jej elementów różnym bytom chrześcijańskim.


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Mimoza To jest bardzo konkretna obserwacja, mam ją zapisaną. Ta strategia rozbicia jednej złożonej postaci na kilka chrześcijańskich to chyba był standard misjonarskiego podejścia, nie tylko w Syberii. Podobnie robiono z wielofunkcyjnymi bóstwami celtyckimi czy słowiańskimi. Ale ciekawi mnie, czy to działało - czy ludzie naprawdę przyjęli tę 'rozbita wersję', czy może Książę Mira dalej funkcjonował nieoficjalnie jako całość?


Odpowiedz
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 926

@Franek Sądząc po tym, jak długo przetrwały praktyki szamańskie mimo chrystianizacji - odpowiedź jest raczej 'nie do końca działało'. Ludzie chrzcili dzieci, chodzili do cerkwi, a szaman i tak działał. Tylko może już nie nazywano Księcia Mira po imieniu publicznie. Coś podobnego działo się w Ameryce Łacińskiej z santeria - bóstwa schowały się za twarzami świętych.


Odpowiedz
(@kasjopeja84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Gabka Ta paralela z santeria jest świetna, bo tam właśnie wiemy jak to działało w praktyce. Czy dla Syberii są jakieś podobne udokumentowane przypadki, gdzie konkretne chrześcijańskie święto albo świętego wyraźnie przejął funkcję dawnego bóstwa? Bo to byłby dowód, że Książę Mira gdzieś się ukrył, a nie zniknął.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kasjopeja84 Jest kilka takich tropów, choć materiał jest rozproszony. Mikołaj z Miry - i tu uwaga na imię, bo to nie przypadek że 'Miry' - stał się w prawosławnej tradycji syberyjskiej postacią o wyjątkowo szerokich kompetencjach, w tym ochrony w podróży między światami, co jest dość nieortodoksyjne. Czy to nakładka na Księcia Mira? Nie da się tego udowodnić bezpośrednio, ale zbieżność jest zastanawiająca i kilku badaczy ją odnotowało.


Odpowiedz
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 108

@Rodis Chwileczkę - Mikołaj z Miry, Książę Mira - to naprawdę nie może być przypadek? Czy to jest znana teoria czy dopiero spekulacja? Bo to brzmi jakby coś bardzo ważnego ukrywało się na widoku.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Hydromanta Ostrożnie z tym 'ukrywało się na widoku', bo to bardzo kusi do nadinterpretacji. Mikołaj był historycznym biskupem z Miry w Licji, to miasto realne. Zbieżność nazwy z 'mira' w sensie słowiańsko-syberyjskim może być przypadkowa albo może być właśnie tym ziarnem, które pozwoliło na nałożenie kultur. Nie wiemy. Ale samo pytanie jest uprawnione i warto je stawiać.


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ale wracając do tego Mikołaja z Miry - czy ktoś sprawdzał, jak ta postać funkcjonuje w tradycji prawosławnych ludów Syberii w praktyce? Bo jedno to zbieżność nazwy, a drugie to czy faktycznie ludzie oddawali mu cześć w kontekście, który wcześniej należał do Księcia Mira. Rodis, masz jakieś konkretne źródła do tego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Hydromanta Mam kilka. Florenski pisał o tym przy okazji badań nad prawosławiem ludowym, a Anisimow w swojej pracy o szamanizmie ewenków wspomina o płynnym przejściu niektórych atrybutów opiekuna drogi pośmiertnej na świętych prawosławnych - i Mikołaj jest wymieniany wprost. Ale to są wzmianki, nie centralny temat tych prac. Nie mamy czegoś takiego jak systematyczne badanie tego przejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 694
Rozpoczynający temat
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

I właśnie to jest największa luka w tej całej układance. Wiemy, że przejście nastąpiło, wiemy mniej więcej jakie funkcje się przeniosły, ale nie wiemy dokładnie jak - czy to był świadomy wybór wspólnoty, czy narzucone przez misjonarzy, czy może samoistny proces, który sam z siebie znalazł wyjście przez najwygodniejszą szczelinę. Mam wrażenie, że te trzy możliwości mogły działać jednocześnie i w różnych proporcjach w zależności od regionu.


Odpowiedz
Wpisy: 629
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z tym dodatkowym kontekstem, który był zasygnalizowany na początku wątku - o seksualnym wymiarze obrzędów? Bo przez całą rozmowę omijamy to dość starannie, a wydaje mi się, że chrystianizacja właśnie tego elementu dotyczyła najbardziej brutalnie. Czy ktoś może rozwinąć, jak Książę Mira funkcjonował w kontekście rytualnej erotyki?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Franek Słusznie to wytykasz, bo to jest sedno problemu z chrystianizacją tych tradycji. W części opisów Książę Mira pełnił funkcję, którą można by nazwać rytualnym kochankiem szamana - i nie mówię tu o metaforze. Relacje etnograficzne z przełomu XIX i XX wieku, przede wszystkim Bogoras i Jochelson badający Czukczów i Koriaków, opisują praktykę, w której szaman w transie podejmował symboliczne lub realne zbliżenie z duchem opiekuńczym. U szamanów-mężczyzn ten duch miał często charakter żeński albo dwupłciowy - i to jest właśnie ta granica, przy której Książę Mira staje się szczególnie skomplikowaną postacią.


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

@Ismer Poczekaj - czyli to nie był po prostu element ekstatyczny, tylko dosłownie rozumiane połączenie z bóstwem? I to bez względu na płeć szamana? Bo to całkowicie zmienia obraz tego, jak wyglądała ta praktyka i dlaczego misjonarze mieli z nią taki problem.


Odpowiedz
(@ismer)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1546

@Kalinowa Tak, i to jest właśnie to, co w opisach Bogorasa tak bardzo szokowało ówczesnych czytelników - i co przez lata było w literaturze naukowej albo przemilczane, albo eufemizowane. Szaman który 'stawał się żoną' ducha opiekuńczego - to jest dosłowny cytat z relacji - był traktowany jako ktoś o wyjątkowych mocach, właśnie dlatego że przekroczył granicę płci. I Książę Mira jako partner w tym akcie symbolizował właśnie to przekroczenie granicy między światami.


Odpowiedz
Wpisy: 190
(@ezoteryk)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest niesamowite i trochę niekomfortowe jednocześnie. Czy te praktyki były powszechne czy jednak wyjątkowe? I czy uczestnictwo w czymś takim było dobrowolne dla szamana, czy traktowane jako rodzaj powołania, którego nie można odmówić?


Odpowiedz
Wpisy: 694
Rozpoczynający temat
(@mimoza)
Połączone: 3 miesiące temu

To pytanie o dobrowolność jest kluczowe i chyba nie ma na nie prostej odpowiedzi. W opisach, do których dotarłam, pojawia się coś, co można określić jako wybranie przez ducha - szaman nie wybierał sobie Księcia Mira jako partnera rytualnego, to Książę Mira 'wzywał' szamana, często przez chorobę inicjacyjną, i odmowa albo ignorowanie tego wezwania kończyło się śmiercią lub obłędem. To nie brzmi jak wolność wyboru w żadnym sensie, który byśmy dziś rozumieli.


Odpowiedz
Wpisy: 926
(@gabka)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie to tłumaczy, dlaczego chrystianizacja musiała iść tak głęboko w re-interpretację całego tego systemu, a nie tylko zmianę nazw. Misjonarze nie mogli zostawić tej praktyki i przykryć ją chrześcijańskim werniksem - ona była zbyt centralna i zbyt widzialna w strukturze społecznej. Szaman, który był 'żoną ducha', był kimś publicznie rozpoznawalnym. Jak to masz wymazać bez wymazania całej roli szamana?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@helenka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale czy to znaczy że szamani byli jakos traktowani jako 'inni' pod wzgledem płci w tych spolegznościach? Jakie mieli miejsce społeczne poza rytuałami, żyli jak wszyscy inni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Helenka51 To się bardzo różniło między tradycjami. U niektórych ludów szamani-mężczyźni z żeńskim duchem opiekuńczym faktycznie przyjmowali kobiece stroje, prowadzili kobiecy tryb życia, niektórzy wchodzili w związki z mężczyznami - i było to akceptowane, wręcz postrzegane jako potwierdzenie siły ich połączenia z duchem. U innych ludów ta 'żeńskość' była wyłącznie rytualna i nie przenosiła się na codzienność. Bogoras pisał o tym jako o 'transformacji miękkiego człowieka' - to był jego termin. I to właśnie te osoby były często najmocnojszymi szamanami.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@nikodem71)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego i myślę, że to jest dokładnie ten rodzaj duchowej androgynii, który pojawia się we wszystkich tradycjach mistycznych, kiedy ktoś osiąga wyższy poziom - połączenie pierwiastka żeńskiego i męskiego, czyli to, co w symbolice czakr oznacza zjednoczenie Szakti i Sziwy. Może Książę Mira był właśnie tym wewnętrznym wzorcem, który szaman musiał ucieleśnić?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: