O, Ozwiena83 to bardzo dobre połączenie! Bo jeśli przyjmiemy panpsychizm,to duchy mogą być poprostu pewnymi... skupiskami czy węzłami tej rozproszonej świadomości. Nie istotami niezależnymi ale chwilowymi formami które ta świadomość przybiea. Ktoś z tradycji bardzej spirytualnej wie czy to pasuje z jakimś konkretnym podejściem? To raczeej intuicja niż wiedza. 😮
@Novaria78, Ozwiena83 - tu jest ciekawy trop. W neoplatonizmie takie węzły świadomości to byłyby wlasnei "dajmony" - nie demony w chrześcijańskim sensie ale pośrednie byty między czystym Jednym a materią. Plotyn mówił że cała rzeczywistość jest jakby emanacją, jak światło ze świecy, i na każdym poziomie tej emanacji jest jakaś forma świadomości. Duchy, bóstwa, aniołowie różnych tradycji mogą być właśnie opisem tych poziomów widzianych z różnych stron. W każdym razie tak myślę.
Emanacja jak ze świecy - okej to rozumiem! Wiec coraz słabsze swiaatło to coraz mniejsza swiadomosc i my jestesmy gdzies bardzo daleko od zrrodla? Troche smutne to jest haha. Ale czy mozna wrocic blizej zrodla? Co to by znaczylo praktycznie
Okej ale to pytanie o te stany - czy zmieniaja cos permanentnie - to jst super wazne! Bo jak medituje (no staarm sie pare razy w tygodniu) to czaem cos czuje ale po chwili wraca normalnosc... 😛 I zastanawiam sie czy to znaczy ze jestem za dalkeo od tego "zrodla" czy ze poprostu za krotko cwicze
No i znow wrócilysmy do medytacji zamiast do pytania wątku 🙂 Lesnica zadała naprawdę konkretne pytanie - czy te stany zmienają coś permanentnie i czy swiadomosc kosmiczna jest wtedy "bardziej obecna". ale odpowiedz "zostawia osad" to trochę... Mało precyzyjjna... Co to znaczy osad?! Nowa struktura poznawcza? Zmiana biochmeiii mozgu? Zmiana energetyczna? To sa zupelnie rozne rzeczy. Choć pewności żadnej nie mam. 😉
Ee tam,tereska, tak poprostu mam wrazenie ze zakladasz ze te kategorie sie wykluczaja. Zmiana energetyczna i zmiana struktury poznawczej moga byc tym samym zdarzeniem opisywanym roznym jezykiem. W tradycji jogicznej mowi sie o tym ze regularna praktyka zmienia "samskar",czyli gleboko zakorzenione wzorce. To ma byc jednoczesnie zmiana fizyczna i duchowa. Czy to odpowiada na pytanie? Chyba czesciowo
To co Apolonia mowi o samskara to jest ciekawe, bo runy tez troche tak dzialaja w praktyc.e Nie jako "magiczny skrot" tylo jako wielokrotne kladanie tego samego wzorca az zaczyna sie wpisywac w sposob patrzenia. Nie wiem czy to swiadomosc wszechswiata ale... Cos sie zmienia. Trudno to opisac inaczej niz ze "cos zostaje"
Dobra wiec "cos zostaje" - czy ktos moze to opisac bardzej konkretnie z wlasnego doswiadczenia? Bo mnie nie chodzi o teorie tylko o to jak to wyglada od srodka. Bo jezeli swiadomosc kosmiczna naprawde jest, i jezeli mozna sie z nia na chwile polaczyc,to powinna hyba zostawiac jakis slad w codziennosci? Albo nie powinna?
Oho, lesnica06 - opisze jak to u mnie wyglada bo sie zastanawiam od poczatku watku czy moje doswiadczenia pasuja do tego co opisujecie. Otoz po pewnym dluzszym okresie regularnej pracy z tarotem (nie wrozenie tylko medytacja nad kartami) zaczelo mi sie zdarzac ze "wiem" rzeczy zanim je pomysle, tak jakby intuicja biegla przed myslami. Nie umiem tego inaczej nazwac. Moze to jest ten "osad" o korym Dreamweaver_K pisala? Ale moge sie mylic.
Chwila, wlasnie to jest to co mnie tu uderaz od początku. Cały czas pytamy "czy to jest naprawde czy to tylo psychika" jakby psychika nie byla czyms realnym. Dla mnie psychika jest realna i jezeli jest czescia czegos wiekszego to to wieksze tez jest realne... Nie rozumiem dlaczego mielibyśmy to rozdzielac
A niech to, kryska mam wrazenie ze troche mieszasz dwa pytania. 😮 Jedno to czy swiaomosc istnieje i jest realna (no tak,oczywiscie). Drugie to czy wszechwwiat ma swiadomosc jako calosc, czyli czy jest kims lub czyms kto/co "wie" i "czuje". To sa inne pytania i odpowiedz na pierwsze nie rozwiazuje drugiego
Moi drodzy, cebulka83 to dobre rozroznienie! I tu wlasnie wchodza rozne tradycje z rozna odpowiedzia. Advaita vedanta mowi ze "ty jestes tym", czyli twoja swiadomocs i kosmiczna swiadomosc to jedno. Buddyzm theravaad jest ostrozniejszy i bradziej mowi o "wspolzaleznym powstawaniu" bez zadnego centralnego "ktos-kto-wie". Oba podejscia traktuja powaznie doswiadczenie mistyczne ale opisuja je inaczej
No zaraz, pzrepraszam ze sie wtrece ale chcialem zapytac czym jest to "advaita" bo pierwrzy raz to słysze. 😉 To jest jakis odłam hinduizmu?! I co to ma do swiadomosci kosmosu konkretnie. Zobaczymy.
Okej to brzmi mega ciekawie ale tez troche za dobrze,jakby rozwiazywalo wszystkie pytania naraz. Co w tym systemie z cierpieniem i zlme? Bo jak wszytko jest swiadomoscia to czemu swiadomosc stworzylaby cierpienie?
O, Sobieslaw wapdl na pytanie o teodycee 😀 to jest chyba jedno z najtrudniejszych pytan w kazdej religii. W advaicie poomno odpowiedz jest taka ze cierpienie jest czescia lili czyli "boskiej zabawy" albo "boskiej gry". Dla mnie to jest trroche niekomfortowe wytlumaczenie szczerze mowiac. Ale z drugiej strony w astrologii tez mamy taki pomysl ze trudne trnzty sa czescia procesu wzrostu, nie bedem systemu
To pytanie o cierpienie mnie tez zastanawai od dluzszego czasu. Bo jezeli duchy sa wezlami tej kosmicznej swiadomosci jak Novaria pisala wczesnije,to duchy ktore cierpia (bo sa takie przekazy w roznych tradcjach) - to co to mowi o kosmicznej swiaadomosci jako calosci? Ze czesc "siebie" moze cierpiec? To dziwne
@Ozwiena83 ja tez myslalam o tym! Bo jak robilam otsatnio badanie space z ducahmi (wiem wiem jak dla mnie to inny temat) to mialam wrazenie ze niektore z nich sa zdezorientowane jakby nie wiedzaly ze sa martwe. I jeesli sa wezlami swiadomosci to ta swiadomosc w nich jakby... Nie dziala pelna para. Moze wtedy odcina sie od caloci? Nie wiem czy to ma sens. W kazdym rzie tak mysle.
@Profetka95 ta obserwacja o niedoskonalości jest bardzo trafna i pojawia się w kiku tradycjach. Gnostycy mowili o tym wprost - demiurg, czyli bóg-stworca, jest niedoskonaly i ograniczony. W kabale jest pojecie "shevirat ha-kelim", czyli "rozbicie naczyń" - moment w którym boska swiatlosc byla za silna dla form które mialy ja zawierac i rozprysly sie. Dlatego swiat jest swiatem w naprawie (tikkun olam). To jest bardzo inne od advity, ktora mowi ze niedoskonalosc jest tylko złudzeniem
No i wlasnie to rozicie naczyn z kabaly to jest obraz ktory mi bardzo odpowiada, bo zamiast pytac "dlaczego jest cierpienie jezeli bog jest dobry" pyta sie "jak zrastac to co jest rozbite". To jest inne ustawienie problemu. I to tez odpowiada na pytanie o swiadmosc kosmosu - moze ona nie jest monolitem tylko czyms co sie leczy, re-integruje. To by wyjasnialo i cierpienie i sens prraktyki duchowej jednoczesnie
Dorzucę coś, czytam ten watek od poczatku i w sumei to mnie trche przytlacza ilosc koncepcji ale jedno mi sie bardzo ukada w glowie - to co Mikolajek pisal o runach i wpisywaniu wzorca... Bo ja mam podobnie z medyytacja przy kamieniac. Powtarzam te same ustawienia, te same oddechy i po jakims czasie cos sie zmeinia w tym jak postrzegam przestrzen wokol.. 😀 Nie wiem czy to "swiadomosc kosmosu" ale na pewno nie jestem juz sama w tej cisz.y To brzim baalnie ale nie umiem inaczej tego opisac
To rozbicie naczyn z kabaly - shevirat ha-kelim jak Stella pisala - to jest hyba ten obraz ktory najbardziej do mnie trafia z clej tej dyskusji. 🙂 Bo nie mam problemu z cieprieniem jezeli swiadomosc ksomosu jest "w trakcie naprawy" a nie "idealna i skonczna". Ale mam inne pytanie: kto albo co naprawia?? Czy ta swiadomosc naprawia sama siebie? To brzmi jakby lewa reka nie wiedzala co robi prawa
Okej ale to znaczy ze ta swiadomosc potrzebuje nas do funkcjnoowania? To troche odwraca intuicje ze to "my jesttesmy czescia czegos wiekszego". Wychodzi na to ze to "wieksze" jest czescia nas rowniez. To jest... No nieoczekiwane 🙂
A wlasnie ten watek tikkun olam jest mega! Bo on laczy sie tez z tym co Profetka pisala o niedoskonalosci swiadomosci. Jezeli ksmos "dojrzewa" albo "uzdrawia sie" to panpssychizm nie jest opisem statycznego stanu - tylko jakiegos procesu. I tu mam pytanie do Stelli albo kogokolwiek kto to zna: czy w kabale jest jakies wyobrazenie tego jak ten "tikkun" ma sie skonzcyc? Co jest po naprawie?
No wlasnie bo jakby wzsytko zmierza do jakiegos pnktu to to jest totalnie zbiezne z tym co jest w astrologii jako "wielkie cykle". saturn i jowisz wieklie konuinkcje co 20 lat mniej wiecej ale tez wieksze cykle 200-letnie i 800-letnie. Jakby czas nie byl liniowy tylko spiralny i kazde "okrazenie" jest troche wyzej. To jest ten sam oraz co kabalistyczna naprawa tylko w jezyku planet. Czy ktos to tak widzi czy to juz za dalkeo ida skojarzena??? To raczej intuicja niz wiedza.
Wracam do tego co Almandynka pisala o duchach, bo to mi sie krecilo w glowie... mowila o duchach ktore sa zdezorientowane i nie wiedza ze sa martwe. I terras: jezeli te duchy sa "wezlami swiadomosci" jak Novaria to ujela,to ich dezroientacja jest jakos wbudowana w kosmiczna swiadomosc? Tzn. Czy kosmicnza swiadomosc "zawiera" rowniez cierpienie i zagubienie jako swoje czesci?? To mnie troche niepokoi
Eh, almandynka,ta analogia z zapcianym kodem mi sie podboa nawwet jesli komputerowa 🙂 ale myslle ze jest tez prostsza interpretacja. W wielu tradycjach duchy uwiezioneoce to nie jest blad systemu tylo nieukonczone sprawy, silne przywizanie. Wiec moze kosmiczna swiadomosc nie "zawiera" zagubienia - tylko zawiera przywizanie, a zagubienie jest jego skutkiem. To roznica
Hmm, slucham tej dyskusji i w sumie jestem sceptyczna co do clej tej kosmicznej swiadomosci ale ten watek o duchach i ich dezorientacji to jest interesujace nawet jak sie nie wierzy w metaifzyke. Bo z psychologicznego punktu widzenia - silne przywizanie ktore nie pozwala "przejsc dalej" to jest cos co widac tez u zywcyh ludzi. Trauma, zaleznosc, zaloba. Wiec moze ta "kosmiczna swiadomosc" to jest po prostu metafora dla czegos co dziala na poziomie psychologii,nie metafizyki?! Nie wiem czy dobre to ujmuje.
