Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co nie daje mi spokoju od dłuższego czasu. Wszechświat jako całość - czy morze mieć jakąś formę świadomości? Nie mówię o bogu w sensie religijnym, raczej o czymś co filozofowie nazywają panpsychizmem, czyli przekonaniu ze świadomość jest jakąś podstawową własnością materii, a nie tylo produktem mózgu. I co mnie uderza, to ze właściwie każda tradycja mistyczna do tego dochodzi po swojemu. Hinduiści mówią o Brahmianie jako kosmicznej świadomości, taoiści o Tao które przenika wszystko, gnostycy o pneumie neoplatończycy o Jedni. Czy to zbieżność,czy może wszyscy opisują to samo doświadczenie różnymi słowami? Ciekawa jestem co wy o tym myślicie, tak czy siak bo to temat na ktury można patrzeć z wielu stron naraz. 🙁
No właśnie i to jest to co mnie od dawna zastanawia. Jak czytam o Brahmianie to mam wrażeie ze to nie jest metafora,tylo jakis dosłwony opis rzeczywistości. W astrologii tez jest to coś - te połączenia między planetami a wydarzeniami na ziemi sugerują jakis porządeek jakąś inteligencję w strukturze kosmosu. albo to wszytko jest przypadkiem albo... Nie jest. Jak to możliwe ze tak różne kultury bez żadnego kontaktu dochodziły do podobnych wnioskow?
No nie wiem trochę to naciągane. Każda kultura szuka wzorców i sensu bo tak działa ludzki mózg, a nie dlatego że wszzechświat ma świadomość. Zbieżności między tradycjami można tez tłumaczyć tym ze ludzie wszędzie mają podobne potrzeby psychologiczne. To ze buddyści i hindusi i gnostycy mówią o "jedności" to nie dowód na panpsychizm, tylo dwoód ze człowiek zawsze szuka poczucia przynależności do czegoś większego.
Hmm ale Tereska, w sumie twoja odpowiedź tez jest tylo pewnym modelem, psychologicznym. Skąd wiesz że to nie oba wyjaśnienia naraz są prawdziwe? Znaczy - może mózg szuka wzorców I może wzorce są realne? Jedno nie wyklucza drugiego. W hinduizmie jest ciekawe pojęcie Indry i jego sieci - wyobraź sobie sieć rozpiętą w nieskończoność gdzie w każdym węźle jest klejnot odbijający wszystkie inne. To jest metafora tego jak wszystko jest ze wszystkim połączone i każdy element zawiera w sobie odblask całości. Dla mnie to opisuje coś bardzo konkretnego.
Właśnie o to chodzi, to nie jest kwestia tego czy kamień myśli jak człowiek. W panpsychizmie chodzi o to ze świadomość jest stopniowalna, że na najniższym poziomie jest jakaś minimalna foma odczuwania albo reagowania na otoczenie a ludzki umysł to tylko bardzo zlozona wersja tego samego. Whitehead to opisywał, ale podobne intuicje są w filozofii Wschodu od tysięcy lat. W taoizmie nie ma ostrego podziału na materię martwą i żywą, bo Tao przenika jedno i drugie bez różnicy. 😉
Ojej,nigdy nie słyszałam o tym Whiteheadzie ale to co opisujesz Stella brzmi dla mnie bardzo pdoobnie do tego co czuję podczas głębokiej medytacji. Jakby ta granica między mną a tym co mnie otacza była mniej wyraźna. Czy to może być wlasnie doświadczenie tej ksomicznej świadomości o której piszesz? Czy można to w jaiś sposób świadomie ćwwiczyć? Poprawcie mnie jesli sie myle.
@Dreamweaver_K, to co opisujesz to w tradycjach indyjskich nazywa się samadhi albo jego wstępne stany. Tak, można to rozwijć, ale to długa droga... Z mojeggo doświadczenia - po kilku latach praktyki te momenty "rozpuszczenia granicy" stają się coraz wyraźniejsze. Nie wiem czy to dowód że wszechświat ma świadomość ale wiem że coś tam jest co trudno wytłumaczyć tylo neurobiologią.
A ja mam pytanie bo jestem kompletnym laikiem w temacie - ta "kosmiczna swiadomosc" z roznych tradycji to jest cos osobowego? Tzn czy mozna sie do niej zwracac,porsic o cos, modlic sie? Bo jak Brahman czy Tao sa bezosobowe to jaka to roznica wzgleddem powiedzenia ze praawa fzyki sa "swiadome"? Troche mi sie to miesza 😛
Mnie zastanawia jeden wątek czy te tradycje które mówią o kosmicznej świadomości mają jakeiś PRAKTYKI żeby to doświadczyć,a nie tylo teorię? Bo teoria to jedno ale co z tego wynika dla codziennego życia? Hinduizm ma joig, buddyści mają medytację, a co na przykład z gnostykami? Czy oni mieli jakieś konkretne techniiki czy to była głównie filozofia? 🙂
Gnostycy mieli sporo praktyk, choć dużo zaginęło albo było celowo ukrywanych. Część tekstów z Nag Hammadi sugeruje rytualną pracę z wizualizacją,z hymnami,rodzaj kontemplacji. Ale tu jest ciekawy puunkt - oni uważali że ta kosmiczna świadomość Pleromu jest zasłonięta przez warstwy niższych bytów, Archontów. Więc praktyka nie była "połączeniem z kosmosem" tylo przebiciem przez te warstwy. Trochę jak w astralnych tradycjach gdzie czeba przejść przez różne poziomy. Znacie to skojarzenie?
Przepraszam ze sie wtrącę bo dopiero cyztam ten watek i torchę się gubię. Czyli te Archonty to są jakies istoty które blokują dostep do tej wyższej świadomości? To brzmi bardzo podobnie do tego co czytałam o demonach w innych religach,że jakieś byty celowo przeszkadzają w rozwoju duchowym. Czy gnostycy wierzyli że wszechświat jest wrogi człowiekowi?
No ale chwila, bo jak wszechświat jest więzieniem to co to wogóle ma wspólnego z tematem wątku? Skoro świadomość kosmiczna jest gdzieś wyżej i niedostępna, to morze jednak Tereska ma rację i lepiej nie mieszać tych tradycji razem. To są zupełnie inne rzeczy hyba?
Ja mysle ze to nie jest tylko filozofia bo te pytania mają realny wpływ na to jak zyjemy. Jak wiierzysz ze wszechswiat jest zywą świadomością to traktujesz świat inaczej, z wiekszym szacunkiem. W wielu tradycjach rdzeennych na tym właśnie polega etyka, ziemia jest matką, rzeka ma ducha, las ma osobowość. Animizm to jest panpsychizm przed słowem panpsychizm. I jakoś te kultury żyły w równowadze ze środowiskiem przez tyssiące lat.
A to super ze Kryska to napisała bo ja tez tak mysle! Jak w grach jest concept ze wszystko ma HP i może umrzeć, no to właściwie wszystko ma jakis rodzaj bycia. 😛 Haha trochę dziwne porównanie ale serio te rdzennie kultury to mnie zawsze jarają szczególnie jak szamani mwóią ze rozmawiają z duchami miejsca. To jest hyba wlasnie to?
@Icek61, porównanie z grami jest... Oryginalne 🙂 ale coś w tym jest. Animizm faktycznie zakłada ze każde miejsce, każdy obikt ma swój duch czy energię. W parcy z czakrami i energiami tez to czuć,bo różne miejsca mają różny "ładunek". Nie wiem czy to świadomość miejsca czy poprostu energia geologiczna czy co innego, ale to realne doświadczenie wielu ludzi. Kryska ma rację ze to stary panpsychizm po prostu 😛
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i zastanawiam się nad jedną rzeczą. Jeśli wszechświat MA świadomość, to czy ona coś od nas chce? Czy to jest obojętna świadomość ktura poprostu jest, czy raczej coś co ma jakiś cel albo kierunek? Bo to chyba robi ogromną różnicę jak do tego podchodzimy
To pyatnie o cel mnie nie opuszcza odkąd je napisałam. Bo jak patrzę na różne tradycje to widzę dwa obozy - jedne mówią że świadomość kosmiczna jest obojętna jak Tao, poprostu jest i płynie, a drugie że ma jakiś zamysł albo kierunek. I zastanawiam sie czy to nie jest właśnie najważniejszy podział w całym temacie, ważniejszy niż osobowa vs bezosobowa
No i właśnie Whitehead to jest ten punkt gdzie filozofia zachodnia zrobiła coś naprawdę ciekawego bo zamiast mówić "bóg chce" albo "bóg nie chce" zaproponował coś pośredniego. Ale mnie bardziej kręci to co gnostycy z tym robili bo oni by powiedzieli że ta "wola" którą odczuwamy jako kosmizną to morze być wola Demiurga, nie Pleromy... Tzn możemy sie mylić co do źródła sygnału tak to ujmę
No popatrzcie, no ale "jak to poczujesz to będziesz wiedzieć" to jest odpowiedź którą morze dać każdy o czymkolwiek. Serio, to co gnostycy to raczej droga do dezoientacji niż do jakiegoś poznania. Nie zarzucam złej woli ale jednak to brzmi jak "wierz mi, to działa"
@Cebulka83 mam podobną wątpliwość ale chce rozwinąć inaczej - ok może gnostycy są nieprecyzyjni, mojim zdaniem ale np. buddyzm zen też mówi że ośiwecenia nie da się opisać i... Jakoś ma za sobą wieki tradycji i miliony praktykujących którzy coś z tego mają. Więc może ten brak precyzji jest celowy, a nie błąd systemu?
@Novaria78 no tak, ale "miliony praktykujących coś z tego mają" to nie jest argument za prawdziwością żadnego twierdzenia. 🙂 Miliony ludzi na śwecie wierzy w horoskopy i też coś z tego mają, to jest psychologicznie uzasadnione. Pytanie jest czy mamy do czynienia z realną strukturą rzeczywistości czy ze skutecznym syystemem do zarządania własną psychiką
Ale Tereska a to muszi być alboa-lbo? Bo jak dla mnie medytacja działa i jednocześnie niewiem czy "wszechświat jest świadomy" w jakimś obiektywnym sensie. Czy nie można korzystać z tradycji bez rozstrzygania metafizyki?
Szczerze, zgadzam sie z Tereską że pytania są rożne ale nie zgadzam sie ze to jest problem. Na takim forum naturalnie te waki sie przeplatają i imho tak powinno byc. Doświadczenie jest dowodem, morze nie naukowym, patrzac z boku ale jakoś się liczy
Wracając do pytania Perzyny o cel - w astrologii jest coś co mnie tu uderza. Planety nie "chcą" nic konkretnego, ale ich ruch tworzy wzorce kóre wpływają na rzeczywistość... To taka świadomość bez intncji ale z konsekwenjami. Może właśnie o to chodzi,patrzac z boku że cel i intencja to nie to samo?
@Apolonia.x o, to ciekawe rozróżnienie! Tzn cel jako wzorzec czy tendencja,a nie intencja jako świadoma wola. To by pasowało do tego jak np. numerologia widzi liczby - one nie "chcą" czegoś od cieebie ale mają swoją natuę ktura sie przejawia. Czy tak to rozumiesz?
Czekajcie, na moje oko bo trochę sie pogubiłem. To znaczy że czakry mają jakąś własną świadomość niezależnie od człowieka? Czy to raczej że to MY je ożywiamy swoją świadomością? Bo to hyba robi dużą różnicę dla całego tematu wątku
@Pankracy,mam dokladdnie to samo pytanie od początku i nikt mi jezscze nie odpowiedział 🙂 bo jak to działa z duchami na przykład one mają własną świadomość czy to my im ją nadajemy? I czy to nie jest ten sam problem co z kosmiczną świadomością tylo na mniejszą skalę? Tyle z mojej stony.
