Siedziałem ostatnio nad starrymi tekstami i wróciła do mnie myśl kutra nie daje mi spokoju od lat. Prawie każda tradycja, do której zagłębiam się głębiej, ma swój obraz czau jako koła albo spirali, nie linii. Hindusi mają jugi, Majowie długgi rachunek, Grecy mieli Wielki Rok, Słowianie mieli swoje rozumienie kołowrotu natury wplecioengo w kosmologię. Egipcjanie mówili o cyklach istnienia po śmierci... Nawet w objawieniach Jana jest coś z tego wiecznego powrotu. Chciałem tu założyć temat bo ciekai mnie jedno - czy waszym zdaniem to przypadkowa zbieżność, wspólna intuicja ludzkości czy morze coś głębszego? I co ważniejsze jak rozumiecie praktycznie tę ideę wiecznego kołowrotu, nie tlko jako teorię?!
Zawsze kiedy wychodzi temat cykliczności, myślę o kartach... Koło Fortuny w tarocie to dosłownie obraz tego o czym piszesz. Nie jest to przypadkowe kooło ono ma swoje symbole na czterech rogach - cztery żywioły, cztery istoty, ktore stoją nieruchomo gdy samo koło sie obraca. I to mojim zdaniem jest clue tej koncepcji we wszystkich tych tradycjach,jest coś nieporuszonego w centrum, a ruch i cykl to to co widzimy z zewnątrz. Ale mam pytanie do Ciebie, bo piszesz o Słowianach, czy masz na myśli jakieś konkretne źródła, czy to raczej rekonstrukcja? Tak mi się wydaje.
Numerologicznie cykl 9 jest właśnie kołem. Suma dowonlego cyklu zawsze wraca do jedynki bo 9+1=10, 1+0=1. Widzę to w każdej kulturze, lizcy się inaczej, z tego co pamiętam ale wibracja jest ta sama. Wielki Rok platona to 25920 lat, 2+5+9+2+0=18, 1+8=9. Cykl Majów baktun to znów liczba, ktora po redukcji wraca do 9. Przypadek? Watpie. Ale moge sie mylic. 😉
Wrzosianka, chwila. Ten sposob redukcji można zastosowac do prawie każdej dużej liczby i wyjjdzie 9 bo 9 pojawia sie czesciej statystycznie przy wiekszych liczbach przy tej metodzie. To nie jest dowod na nic, to własność matematyki. Nie mówię ze numerologia jest bez sensu, ale tego konkretnego argumentu bym nie używała jako podstawy do wielkich tez. 😉
Wracając do tematu bo numerologia to osobna rozmowwa. astrologia zna ten temat doskonale, mamy Wielki Rok zodiakalny, precesja osi zeimi zamyka się w okolicach 25-26 tysięcy lat i w tym czasiie punkt równonocy wiosenny przesuwa się pzez cały zodiak. Stąd "epoki",era Ryb, era Wodnika o której tyle się mówi. Każda era trwa około 2160 lat. To nie jest mit, to astronomia. Czy to cykliczne? Oczywiście. Czy chistoria się w tym czasie jakoś powtarza? To już jest pytanie na kttóre różni astrolodzy mają rozne zdanie.
Eee, a właśnie chciałam zapyttać o tę erę Wodnika. Skoro wchodzimy w nowy cykl, to czy to znaczy że poprzednie wzorce z ery Ryb po prostu znikną???? Bo czytałam że religie monoteistyczne to właśnei Ryby,a Wodnik ma być bardziej wspólnotow, poziomy, bez hierarchii. Ale jednocześnie ta era miała podomno zacązć sie z pooczątkiem XX wieku i jakoś ta hierarchia nigdzie nie znikła 😉
Ale wlasne ten obraz nakładajacych sie fal jest tez opisany w hinduskiej koncepcji jug. Kali Juga nie zaczela sie nagle po skończeniu Dwaapara Jugi. Był okres przejsciowy zwany sandhya. I to jest hyba mądrość tych starych systemów, że nikt tam nie liczył na jeden moment zmiany,w gruncie rzeczy wiedzieto że przejscia trwają setki lat albo i wiecej.
Ojej, to jest naprawdę niesamowite jak to wszytko do siebie pasuje! Nigdy nie myslałam o tym w ten sposob ze hinduim i astroologai mowią właściwie o tym samym tylko innymi słowami. Dzieki za to wytłumaczenie Jagienka, to naprawdę otwiera oczy 🙂 A ten okres przejścia czyli ta sandhya,to trwa ile dokładnie według tych tekstów?
Czyli niema jednej odpowiedzi nawet wewnątrz jednej tradycji? To trochę podważa tezę ze te systemy są spójne i "wiedzą coś czego my nie wiemy", nie?
Kwarcowa, nie do konca. Wewnetrzna różnorodność interpretacji nie oznacza, ze system jest niespójny. Chrześcijaństwo tez nie ma jednej odppowiedzi na pyatnie czym jest łaska albo kiedy jest koniec śwwiata, i nikt z tego nie wyciąga wniosku że chrześcijaństwo nic nie wie. Różnorodność w obrrębie tradyjci to raczej znak ze temat jest głęboki,a nie ze jest pusty
Okej,przyjmuję ten argument. Ale mam wrarzenie ze w popularnych opracowaniach te systemy są zawsze prezentowane jako spójne i precyzyjne, i to mnie drażni. Wolę wiedziec że jest wiele wersji niż ze ktoś mi sprzedaje pewność której tam niema. 🙂
A czy ktoś zna teorię wiecznego powrotu Nietzschego w kontekście duchowym? Bo on tez pisał o kole że każad chwila powtórzy się nieskończoną ilość razy. Czytałam że to nawiązuje do orfizmu, do greckiej idei cyklu dusz. I numerologicznie to też gra, bo Nietzsche urodził się w 1844, 1+8+4+4=17, 1+7=8, a ósemka to nieskończoność i kolo...
To pytanie o kontakt kultur jest zresztą calkiem zasadne historycznie, grecy mieli kontakty z Persją, Persja z Indiami, a pitagorejczycy podobno podróżowali na wschód. Ale z drugiej strony morze po prostu ludzka psychika wszędzie dochodzi do podobnych wniosków, bo cykl natury, pory roku, dzień i noc, to są rzeczy które obserwuje każdy człowiek niezależnie od szerokości geograficznej. Idea kola mogła powstac niezależnie w kilku miejscach jednocześnie. U mnie sprawdza sie akurat tak
Izoldka,to pieknie ujęte ale mam pytanie praktyczen bo zawsze mnie to interesuje. Jeśli przyjmiemy że jesteśmy wpisani w cykle, to czy można to jakoś używać świadomie? Nie mówię o wielkiej kosmologii, ale o codzienności. Czy jest jakaś tradycja ktura daje konkretne wskazówki jak żyć zgodnie z kołem?
No to wracam do pytania które zadałam, bo nie dostaałm odpowiedzi. Mówicie o wielkich cyklach kosmicznych, ale czy jest jakaś tradycja która przekłada to na praktkyę? Codzienna robota z cyklami,nie tylko filozofia?
Dobrusia odpowiem bo faktycznie to ciekawe i zaniedbane w tej dyskusji. Tradycją która najbardziej systematycznie przekłada cykle na praktykę jest hyba magia ceremonialna i hermetyzm - tam cały rok jest podzielony na okresy z których każdy ma inną jakość energetyczną i inne cele rytualne. Ale tez rodzime tradycje słowiańskie tak to rozumiały, obrzędy rolnicze nie były przypadkowe, były zsynchronizowane z cyklem słonecznym i księżycowym. Nikt tam nie myślał o tym w kategoriach filozofii, poprostu tak się żyło. 😉
A tarot też pracuje z cyklami choć rzadko sie o tym mówi wprost. Koło Fortuny jako karta to dosłownie kołowrót o którym rozmawiamy, ale cały system majorów można czytać jako cykl inicjacyjny który wraca do punkut zero - Błazen na początku i na końcu. 😉 To nie przyppadek że Błazen nie ma numeru albo ma zero. Koniec jest też początkiem.
@Jola ma rację w tej kwestii i to jest właściwie argument z filozofii języka, nie z ezoteryki. Znaczenie jest kolektywne i historyczne, nie ma sensu mówić że coś jest "tylko nałożoonym sensem" kiedy ten sens ma realną historię i realnych użytkowników. Inna sprawa czy tarot faktycznie opisuje coś poza psychologią ale sam fakt że ma spójny system symboliczny jest niepodważalny. Sam niewiem.
A ja wróciłam żeby zapytać o coś praktyczniejszego bo zgubiłam wątek. Mówiliście wcześniej o cyklach księżycowych i że są tradycje które to praktykuja. Czy ktoś morze wytłumaczyć jak zaczac to stosować dosłownie?! Bo rozumiem że nów to zaczetek a pełnia to kulminacja ale co to znaczy w praktyce kiedy chce np. coś zacząć w życiu?
Ojejej, jak dla mnie oraklia, dodam do tego co Betalia napisała, że kluczowe jest żeby nie traktować tego jako magicznego przełącznika. To raczej uważność że w czasie nowiu twoja energia naturalnie jest bardzej skupiona do wewnątrz, a przy pełni bardzije ekspansywna. Nie musisz w to wierzyć ideologicznie, wystarczy obserwować siebie przez kilka cykli i zobaczyć czy coś się potwierdza.
I to jest właśnie mądrość doświadczenia o której mówię od lat. Cykl księżycowy to 29,5 dnia, numerologicznie 2+9+5=16, 1+6=7, liczba mistyczna, pełnia i wiedza. Nie przypadek. A numerologicznie każdy rok ma swoją wibrację cykliczną, lata osobiste od 1 do 9, po 9 zaczyna sie nowe koło. To jest ta sama struktura tylko inny rytm.
Oj,to trochę kłopotliwe że "intencja" decyduje co liczyć. Bo wtedy zawsze można dostać taką liczbę jaką chcemy dostać, nie? Moze przesadzam.
Wtrącę się od strony astrologii bo tu jest paralela. W astrologi tez mamy problem "intencji" przy wyborze systemu dmoów czy metody aspektów. Różne szkoły dają różne wyyniki. I to jest faktyczne napięcie wewnątrz systemu. Ale astrologia mimo tego ma sprawdzalne korelacje w tysiącach kart,które niezależnni badacze analizowali. Numerologia ma ten problem w ostrzejjszej formie bo jej "dane wejściowe" są bardziej arbitralne
Bardzo się cieszę że Bonifacy to powiedział, bo to jest wlasnie różnica między systemem który ma wewnętrzną dyscyplinę a systemem który jest zbyt elastyczny żeby można go falsyfikować. 🙂 Nie mówię że numerologia jest bezwartościowa ale te dwa poziomy to nie to samo. I warto to rozróżniać żeby nie wrzucać wszystkiego do jednego worka.
Hej ale wracam do czegoś co ktoś wczesniej poruszył a co mnie nie daje spokoju. Cykl Nietzschego, wieczny powrót, kontra hinduskie jugi. Nietzsche mówił że ta sama chwila powróci nieskończoną ilość razy w sensie kosmologicznym, bo czas jest skończony a kombinacje materii nieskończone, ale czy to jest to samo co hinduski cykl? Bo tam dusza rośnie i sie wyzwala, a u Nietzschego jest czysta pętla bez wyjścia.
Lowczyni, to ważne rozróżnienie ktore wielu ludzi pomija. Są de facto dwa różne modele cyklu. Jeden to spirala każdy obrót wyżej,jest postęp i wyzwolenie,tak działa hinduizm, buddyzm, orfizm. Drugi to koło, czysta reppetycja bez kierunku, i to jest Nietzsche, ale też w pewnym sensie grecik mit Syzyfa. Te modele mają zupełniie inne implikacje etyzcne. na spirali ma sens praca nad sobą. Na kole pytanie po co jest znacznie bardziej dramatyczne. Moze kiedys do tego wroce
Z mojej strony, to jst naprawdę ważne co Anastazy napisał! Bo ja zawsze myślałam że reinkarnacja to po prostu porwót i powrót ale treas widzę że to raczej spirala wzwyż. To bardzo zmienia jak myślę o tym całym procesie. Dziękuję za to rozroznienie,naprawdę! A to znaczy że karma to właśnie ten mechanizm który decyduje czy idziemy wyżej czy zostajemy na tym samym poziomie spirali?
