mozna wyjasnic prostrze? bo nie wiem czy dobrze rozumiem - jezeli robie numerologie dla osoby i wychodzi jej mocna 7, to czy mam patrzec tez na Wenus i te kolory zielone o ktorych pisala Kornelka? tzn. czy to wtedy zawsze razem chodzi?
To jest coś, z czym długo miałam problem przy łączeniu astrologii z innymi systemami. W końcu doszłam do wniosku, że ważniejsza od wyboru systemu jest jego wewnętrzna spójność. Jeśli pracujesz pitagorejsko, to całą resztę też staraj się dobierać do tego nurtu. Mieszanie przypisań z różnych tradycji bez znajomości ich logiki wewnętrznej to najczęstszy błąd.
To mnie też zastanawia. Bo w snach zdarza mi się, że symbole mają inne znaczenie niż 'podręcznikowe' i te własne znaczenia są mocniejsze, bardziej żywe. Ale nie wiem, czy to znaczy, że mam swój system, czy że doświadczam czegoś pod systemem, jakiejś warstwy wcześniejszej.
Czytam tę rozmowę i mam pytanie które może być głupie - jeśli każdy może mieć swój system i każdy może trafić na korespondencje intuicyjnie, to po co w ogóle uczyć się tego co Ficino czy kabaliści skodyfikowali? Czy to nie jest tylko ich subiektywny zapis?
Wchodzę w tę rozmowę bo mam konkretny problem z tym co tu piszecie. Pracuję z afirmacjami od jakiegoś czasu i ktoś mi powiedział, że powinienem je robić w godzinach planetarnych dopasowanych do intencji. Zrobiłem to kilka razy i nie wiem, czy to ma sens, czy jestem po prostu bardziej skupiony, bo mam poczucie, że 'robię to dobrze'.
Słońce dobierałem do rzeczy związanych z pewnością siebie i widocznością, bo gdzieś przeczytałem, że to planeta ego i siły. Merkury to dawałem do afirmacji o komunikacji i pracy umysłowej. Ale teraz jak to piszę, to nie wiem, skąd ta zasada pochodzi - może to właśnie jest jakiś skrót korespondencyjny, który ktoś kiedyś ustalił?
To co Paprotka pisze jest ważne. Kamień ma wiele warstw i różne tradycje 'wchodziły' w niego przez inne drzwi. Jeśli interesuje cię korespondencja słoneczna, to patrz przede wszystkim na kolor i ciepło - bursztyn, tygrysie oko, złoty topaz. Jeśli chcesz Merkurego, to idź w przejrzystość i mentalność - kryształ górski, apatyt, zielony fluoryt. Pytanie do Topielicy - do czego chciałaś użyć korespondencji? Bo to powinno wyznaczać kierunek, nie lista.
Przepraszam, że przerywam wątek o kamieniach, ale mam pytanie które jakoś nie mogę przestać sobie zadawać od kilku postów wcześniej. Jak ktoś ustalał te pierwotne korespondencje? Ktoś siedział i myślał 'Słońce jest złote, więc złoty topaz' i to wystarczyło, żeby przez wieki ludzie traktowali to poważnie?
Czytam od dłuższego czasu i wróciłam do tego co napisała Klimcia kilka postów wyżej o skumulowanej mądrości tradycji. Mam wrażenie, że to argument trochę kolisty - system jest wiarygodny, bo przetrwał, przetrwał, bo był stosowany, był stosowany, bo wyglądał wiarygodnie. Jak wychodzimy z tego koła?
Wracam do korespondencji w praktyce, bo to co mówi Klimcia o eksperymencie jest dla mnie ważne w tarocie. Kiedy układam spread i patrzę na karty przez pryzmat korespondencji planetarnych, to czytanie ma inną jakość - bardziej warstwowe, jakby miało głębię. Ale nie wiem, czy to dlatego, że system 'działa', czy dlatego, że mój umysł dostaje dodatkową strukturę i sam ją wypełnia. Czy da się to w ogóle rozróżnić?
Interesujące, że rozmowa zeszła na pytanie o to, czy korespondencje są odkryte czy skonstruowane, bo to jest dla mnie rdzeń całego tematu. Pracuję z numerologią od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że system korespondencji jest jak sieć - możesz wejść w nią przez dowolny węzeł i dotrzeć do reszty. Wchodzę przez liczbę, dochodzę do planety, od planety do koloru, od koloru do emocji, od emocji z powrotem do liczby. Czy to znaczy, że sieć jest realna, czy że mój umysł jest dobry w tworzeniu pętli?
To co Pyromanta opisuje jako sieć, bardzo przypomina mi strukturę snów. Nie chodzi o to, że śnię o liczbach i planetach, ale o to, że symbole w snach też tworzą takie pętle - jeden symbol otwiera drugi, który otwiera trzeci i wraca do pierwszego. Zastanawiam się, czy hermetyczna sieć korespondencji i logika snu to może nie jest ten sam rodzaj struktury, tylko jeden jest świadomy i skodyfikowany, a drugi spontaniczny.
przepraszam ze sie wtrece ale chce sie upewnic czy dobrze rozumiem - czyli jak robie numerologie i wychodzi mi 6 dla jakiejs osoby, to przez te korespondencje moge sie tez odniesc do Wenus i np. powiedziec co o relacjach tej osoby? czy to nie jest juz interpretacja za daleko idaca na podstawie jednej cyfry?
ok wiec rozumiem ze tak, ze 6 to Wenus i relacje i to sie laczy? ale jak to potem stoswowac przy czytaniu? bo musze powiedziec cos konkretnego o tej osobie a nie tylko 'wenus wiec relacje' - to chyba za malo?
Właśnie o to chodzi, że system korespondencji daje ci więcej niż jedno słowo klucz. Kiedy masz 6 i Wenus, masz od razu dostęp do całej siatki - kolor zielony i różowy, miedziane przedmioty, piątek, symetria, poczucie proporcji, zmysłowość, ale też tendencja do unikania konfliktu za wszelką cenę. To jest cały portret, nie tylko 'relacje'.
okej ale skad mam wiedziec ktore z tych rzeczy sa wazne dla tej konkretnej osoby? bo jak mi wychodzi 6 to wszystko z tej listy naraz czy wybieram cos?
Ale właśnie - jak to działa z tym kontekstem? Bo wcześniej Klimcia pisała, że korespondencje odkrywamy przez praktykę, a nie przez logikę. Ale to co Kornelka opisuje brzmi bardzo logicznie - patrzę na pytanie, wybieram odpowiednią warstwę. Gdzie tu jest to 'odkrywanie' o którym była mowa?
To rozróżnienie między 'mózg dopasowuje' a 'system działa' jest dla mnie ciekawe w kontekście run. Kiedy ciągnę runę Sowulo i czytam przez korespondencje słoneczne, to nie jestem pewien, czy Sowulo 'jest' Słońcem, czy hermetyczna siódma planeta po prostu nakłada na tę runę dodatkowy słownik. I to mi nie przeszkadza.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale coś mi tu nie gra. Sasankaa mówi, że lepiej jej wyszło jak przestała rozróżniać, Natalie mówi, że potrzebuje poczucia realności. Obie mówią o czymś innym, a wychodzi im podobny wniosek - skupienie. Może korespondencje po prostu są dobrym systemem skupiania uwagi i to już wystarczy, żeby działały?
Ten wątek o efektach przed świadomym użyciem przypomina mi coś ze snów. Miewam sny, w których pojawiają się bardzo konkretne symbole - kolory, liczby, metale - i dopiero po czasie rozpoznaję je w hermetycznych listach korespondencji. Jakby coś stosowało ten system przede mną, bez mojej zgody.
Trochę mi tu zawirowano w głowie. Czyli te korespondencje, które są w podręcznikach, to nie są jakieś prawdy objawione raz na zawsze, tylko... propozycje, które były poprawiane przez wieki? Jak to odróżnić od tego, że ktoś po prostu wymyślił że Uran pasuje do Wodnika bo mu się tak skojarzyło?
A ja chcę wrócić do tego co mówił Edzio.ka o efektach przed świadomym użyciem korespondencji. Bo to mi nie daje spokoju. Jeśli ktoś nie wiedział, że używa danej korespondencji, a efekt był, to jak to w ogóle zinterpretować? Czy system działa bez świadomego operatora?
Tygrysie oko i Słońce to jest akurat jedna z bardziej spójnych korespondencji mineralogicznych - ciepłe, złociste, ta charakterystyczna optykalność przypominająca oko słoneczne. Ale właśnie tu mam pytanie do Edzio.ka i do wątku ogólnie - czy w hermetycznych korespondencjach kamieni chodzi o właściwości fizyczne, czyli kolor, połysk, twardość, czy o coś innego? Bo to by wyjaśniało, dlaczego niektóre korespondencje są tak stare i tak stabilne.
To mi się podoba, że wyszliśmy do Paracelzusa, bo to otwiera coś, o czym chciałem powiedzieć od początku tego wątku. Zasada 'jak na górze tak na dole' nie jest tylko poetycka - ona implikuje, że każda rzecz na każdym poziomie istnienia ma swój odpowiednik na każdym innym poziomie. To znaczy, że korespondencje nie są listami, które ktoś ułożył dla wygody, tylko odwzorowaniem realnej struktury. Pytanie, które mnie tutaj gryzie, to czy ta struktura jest odkrywana, czy konstruowana przez umysł.
a czy to się da w ogóle rozstrzygnąć? Mam wrażenie, że tę samą wątpliwość mieliśmy przy mózgu dopasowującym wzorce kilkanaście postów temu i skończyło się na tym, że może i jedno i drugie naraz.
mam pytanie troche z boku ale chce sie upewnic - jak np w numerologii mam ze szostka to wenus, a w astrologii wedyjskiej wenus ma troche inne korespondencje niz zachodniej, to znaczy ze te systemy sie kłocą czy oba moga byc prawdziwe jednoczesnie?
Ale to jest trochę wyjście awaryjne, nie? Powiedzieć 'każdy system działa wewnątrz własnej logiki' to można powiedzieć o czymkolwiek i to nic nie wyjaśnia. Mnie interesuje czy te korespondencje coś opisują, co jest prawdziwe niezależnie od systemu, czy nie.
