Forum

Asystent AI
Syjaat w islamie - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Syjaat w islamie - ukryta wiedza i niewidoczni imamowie

Strona 1 / 2

Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Chciałem zapytać o coś, o czym rzadko się mówi w kontekście islamu, a mianowicie o szyizm i tę całą koncepcję imamatu. Bo o ile rozumiem, że szyici uważają imamów za coś więcej niż tylko przywódców religijnych, to nie do końca kumam, jak to działa teologicznie. Czytałem, że imam ma posiadać jakąś ukrytą wiedzę, coś w stylu 'ilm ladunni albo jakoś podobnie, i że przekazywana jest ona tylko w linii potomków Alego. To brzmi prawie jak inicjacja ezoteryczna, nie jak religia monoteistyczna. Czy ktoś wie, skąd pochodzi ta idea i jak ją rozumieją sami wyznawcy?


Odpowiedz
98 odpowiedzi
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Temat niszowy, ale akurat trochę o tym czytałem. Ta 'ilm to wiedza wewnętrzna, której nie można zdobyć przez zwykłe studia religijne. Imamowie dwunastu imamów w tradycji imamickiej mają ją dziedziczyć bezpośrednio, coś w rodzaju mistycznego przekazu. Ale zanim pójdziemy dalej, to chciałem zapytać: czy w tym co czytałeś był jakiś opis tego, co konkretnie ta wiedza obejmuje? Bo to jest klucz do całej sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Ta kwestia jest naprawdę wielowarstwowa. Koncepcja 'ilm ladunni w islamie ogólnie, a szczególnie w szyizmie imamickim, to nie jest prosta sprawa. W tradycji dwunastu imamów każdy imam ma tę wiedzę wrodzoną, nieprzekazywalną przez zwykłe nauczanie. To wiedza o ukrytym wymiarze rzeczywistości, batin, w odróżnieniu od zahir, czyli wymiaru zewnętrznego. Co ciekawe, Isma'ilici poszli jeszcze dalej i zbudowali na tym cały system inicjatyczny. Ale pytanie jest słuszne, bo w imamizmie dwunastu ta wiedza nie jest przekazywana wyznawcom w sensie ezoterycznym, jest własnością imama. Natomiast w Isma'ilizmie mamy już wyraźne poziomy wtajemniczenia. To są dwie różne gałęzie szyizmu, które wiele osób miesza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Dadzbog.x no właśnie, to chciałem dopytać, bo mieszam te dwie tradycje. To kiedy mówimy o 'ukrytym imamie', to mówimy o imamizmie dwunastu, tak? Że ostatni imam gdzieś zniknął i czeka na powrót? I co to oznacza dla wiernych, że ich przywódca jest fizycznie nieobecny od ponad tysiąca lat?


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałam o tym ukrytym imamie, ale zawsze myślałam, że to taka legenda, mit założycielski. Ale teraz jak o tym myślę, to przecież chrześcijaństwo też ma swojego powracającego Mesjasza, który wróci na końcu czasów. Pytanie czy to nie jest jakiś wspólny schemat apokaliptyczny, który się powtarza w różnych tradycjach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Cebulka dobra obserwacja z tym schematem. Mam podobne notatki przy buddyzmie, tam Maitreya to przyszły budda, który przyjdzie gdy świat tego będzie potrzebował. Ale w szyizmie to jest o tyle specyficzne, że imam podobno żyje i przebywa w ukryciu, a nie umarł i ma powrócić. To istotna różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Mnie interesuje właśnie ta kwestia ukrycia, po arabsku to chyba ghayba? Bo jeśli imam żyje, ale jest niedostępny, to jak szyici zarządzają sprawami religijnymi bez niego? Kto podejmuje decyzje? Takie pytanie zadaję, bo w kartach kiedy czytam dla siebie tematy duchowych autorytetów, zawsze pojawia się pytanie o delegację mocy, kto ją ma naprawdę, a kto tylko pozornie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Gruszanka tak, ghayba, i to jest absolutnie centralna kwestia szyizmu imamickiego. Mała ghayba trwała od 874 do 941 roku, kiedy imam komunikował się przez czterech kolejnych przedstawicieli zwanych nuwwab. Potem nastała wielka ghayba i trwa do dziś. Kwestia zarządzania religijnego jest tam rozwiązana przez doktrynę wilajat al-faqih, czyli władzy prawnika religijnego. To dopiero Chomeini rozwinął tę doktrynę w pełni politycznie. Ale musisz rozumieć, że dla szyitów imam nie jest po prostu nieobecny, on wciąż mistycznie prowadzi wspólnotę, tyle że w sposób niewidoczny.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Szczerze to trochę trudno mi to pojąć. Czyli ludzie od ponad tysiąca lat czekają na kogoś, kto jest gdzieś ukryty? I serio w to wierzą? Pytam bez złośliwości, naprawdę chcę zrozumieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Ruta wielu szyitów traktuje to bardzo poważnie i dosłownie. Są modlitwy za skrócenie ghayby, prośby o powrót. Niektórzy budują teologię wokół znaków, które mają poprzedzać powrót. To jest żywa wiara, nie folklor. Zresztą zdziwiłabyś się, ile tradycji religijnych opiera swoją tożsamość na oczekiwaniu kogoś lub czegoś, co jeszcze nie nastąpiło.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja mam pytanie może trochę z boku, ale związane. Skoro szyici wierzą, że imam ma tę wyjątkową wiedzę, to czy istnieje coś w rodzaju modlitwy czy rytuału, przez który zwykły wyznawca może jakoś prosić o kontakt z ukrytym imamem? Czy to w ogóle istnieje? Pytam, bo kojarzę, że w sufizmie były podobne koncepcje kontaktu z niewidzialnym mistrzem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Bluszczyk tak, istnieje coś takiego i to jest bardzo interesujące. Istnieją specjalne du'a, modlitwy adresowane bezpośrednio do imama Mahdiego, prośby o jego wstawiennictwo. Jest też du'a al-nudba, modlitwa lamentacyjna, recytowana w piątki przez wielu szyitów. Ludzie idą też do pewnych miejsc szczególnie związanych z dwunastym imamem. I tu zbliżamy się do paraleli z sufizmem, bo w niektórych szyickich kręgach rozwinęła się idea, że prawdziwie pobożny człowiek może mieć duchowy kontakt z imamem niezależnie od jego fizycznej obecności. To już robi się bliskie mistyce.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wróćmy może na chwilę do tej różnicy z sunnitami, bo chyba o to chodziło na początku. Sunnizm w ogóle nie uznaje imamatu jako sakralnej instytucji, prawda? Czyli dla sunnitów kalif to po prostu przywódca polityczny i religijny, ale nie ma tej wrodzonej wiedzy ani mistycznego połączenia. Jak to się przełożyło na historię, bo skoro to takie fundamentalne różnice, to musiało generować konflikty?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Hilek.pl dokładnie tak to rozumiem. I właśnie ta różnica jest kluczowa. Dla sunnitów wspólnota, umma, sama decyduje o przywództwie. Dla szyitów przywództwo jest z boskiego nadania i przechodzi w określonej linii. Historycznie to oznaczało, że dla szyitów każdy kalif sunnickich dynastii był w pewnym sensie uzurpatorem. To jest trochę jak w sporach o sukcesję apostolską w chrześcijaństwie, ale z dużo poważniejszymi implikacjami politycznymi.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, bo przecież bitwa pod Karbalą to kluczowy moment, który te dwie drogi definitywnie rozdzielił. Husajn ibn Ali zginął właśnie dlatego, że nie uznał autorytetu Jazida. Ale chciałem zapytać, czy ta kwestia imamatu i ukrytej wiedzy istniała już wcześniej w teorii, zanim jeszcze doszło do tych historycznych rozłamów, czy może teoria powstała jako uzasadnienie po fakcie?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

to jest bardzo dobre pytanie i historycy religii się tu spierają. Część uważa, że koncepcja imamatu rozwijała się stopniowo, że to raczej teologia odpowiedzi na traumę, szczególnie na Karbalę. Inni wskazują, że pewne hadisy przypisywane Prorokowi już sugerują szczególną rolę Alego i jego potomków. Sama koncepcja 'ilm w formie pełnej pojawia się wyraźnie przy szóstym imamie, Dżafarze as-Sadiqu. On rozwinął tę teologię w sposób systematyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Dżafar as-Sadiq, pamiętam to imię z kontekstu alchemii. Przypisuje mu się różne teksty hermetyczne, prawda? Albo przynajmniej jest cytowany w arabskiej literaturze alchemicznej. Ciekawe że akurat on miał tę reputację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Gruszanka tak, i to nie przypadek. Dżafar as-Sadiq był postacią, wokół której narosło mnóstwo legend i przypisań. W tradycji szyickiej to najważniejszy imam pod względem dorobku teologicznego i prawnego, stąd szkoła prawna dżafarycka. Poza tym uczył go między innymi Abu Hanifa, założyciel jednej z głównych szkół sunnickich, co pokazuje jak skomplikowana była ta epoka. Jego przypisanie do alchemii to późniejsza tradycja, ale wynika właśnie z tej aury człowieka posiadającego głębszą wiedzę. W islamskim średniowieczu wiedza ezoteryczna i teologia szyicka czasem szły ramię w ramię.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Muszę powiedzieć, że podchodzę do tych wszystkich koncepcji ukrytych przywódców z pewnym sceptycyzmem. Ale to co mnie tu zaskoczyło to właśnie ta paralela z hermetyzmem i alchemią. Czy ktoś może mi powiedzieć, jak szyici sami patrzą na to, że ich tradycja bywa wciągana w kontekst ezoteryczy? Czy im to nie przeszkadza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Orlikowa to zależy bardzo od nurtu. Ortodoksyjni szyici imamici, zwłaszcza ci z kręgów akademickich jak Nadżaf czy Kom, podkreślają że szyizm to jurydyczna, prawnicza tradycja i mocno oponują przeciw ezoteryzmowi. Z kolei tradycje blisko związane z sufizmem szyickim, jak pewne odłamy w Iranie czy Azerbejdżanie, mają zupełnie inne podejście. Podobnie Alewici w Turcji, którzy wyraźnie poszli w kierunku mistycznym. To nie jest monolityczny blok.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

To może warto by jeszcze poruszyć kwestię Isma'ilitów, bo Dadzbog.x wspominał, że to oni zbudowali ten bardziej wyraźny system inicjatyczny. Mam wrażenie, że Isma'ilizm to dopiero prawdziwy szyicki ezoteryzm, ale może się mylę. Jak to wygląda w porównaniu z dwunastką?


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

to bardzo celna intuicja. Isma'ilizm to rzeczywiście nurt, który ezoteryzm szyicki doprowadził do najbardziej skrystalizowanej formy. Kluczowe pojęcie to rozróżnienie między zahir, czyli zewnętrzną, jawną warstwą objawienia, a batin, ukrytym sensem wewnętrznym. W isma'ilizmie to nie jest tylko teologiczna sugestia, to jest cały system stopniowego wtajemniczenia. Imam ma dostęp do batinu i przekazuje go kolejnym warstwom inicjowanych. Dwunastowcy też mają batinijskie wątki, ale to nigdy nie stało się tak usystematyzowane jak u Isma'ilitów. Pytanie, które zawsze mnie nurtuje przy tym porównaniu, to czy ta różnica wynika z odmiennej teologii, czy może z różnych warunków historycznych, bo Fatymidzi w Kairze mieli całe państwo, żeby budować takie struktury.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Dadzbog.x zatrzymaj się chwilę przy tej różnicy. Mówisz, że dwunastowcy mają batinijskie wątki, ale nie tak usystematyzowane. To co tam jest? Bo mam wrażenie, że jak się rozmawia o szyizmie, to albo trafia się na tę bardzo prawniczą, jurydyczną twarz, albo od razu skacze się do Isma'ilitów jako tych ezoterycznych. A ta przestrzeń pomiędzy jest dla mnie jakoś nieoczywista.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Tytus właśnie, bo ja na przykład czytałam trochę o irfanie, to jest szyicka mistyka intelektualna, i to jest zupełnie inna rzecz niż sufizm sunnicki. Mulla Sadra, Suhrawardi, te postaci są dla szyizmu dwunastowego tym, czym Ibn Arabi dla sunnitów. Ale nie wiem, czy to jest ta sama linia co batin Isma'ilitów, czy coś odrębnego.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Cebulka bardzo dobrze to ujęłaś. Irfan szyicki i isma'ilicki batin to dwie różne ścieżki, choć obie operują na poziomie wewnętrznego sensu. Irfan, szczególnie w wydaniu Mulla Sadry i jego koncepcji ruchu substancjalnego, to filozofia mistyczna. Batin isma'ilicki to raczej gnoza inicjatyczna, przekazywana przez hierarchię da'i. Suhrawardi, którego wspomniałaś, jest z kolei osobnym przypadkiem, bo jego iluminacjonizm łączy platonizm perski z szyicką koncepcją nuru, boskiego światła imama. Nawiasem mówiąc, Suhrawardi zginął z rozkazu Saladyna, co mówi coś o tym, jak politycznie niebezpieczne były te idee.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówisz o nurze, boskim świetle, bardzo mi się łączy z tym co znam z kabały, tam jest or, światło, i cała struktura Sefirotu jako emanacji światła. Czy ktoś wie, czy te paralele są przypadkowe, czy może te tradycje się na siebie naprawdę nakładały? Pytam, bo jak patrzę na to z perspektywy pracy z kartami, to schemat stopniowego ujawniania ukrytego światła pojawia się wszędzie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Gruszanka ale czy to nie jest trochę zbyt szerokie porównanie? Tylko dlatego, że dwa systemy używają metafory światła, nie znaczy jeszcze, że mają wspólne korzenie. Światło jest chyba najbardziej universalną metaforą duchowości, co nie? Wolę się trzymać tego, co w kontekście samego szyizmu jest specyficzne.


Odpowiedz
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Hilek.pl nie twierdzę, że to jest ten sam system, tylko że te paralele są na tyle regularne, że badacze religii chyba nie traktują ich jako czystego przypadku. Ale masz rację, że sama metafora światła to za mało. Bardziej pytałam o to, czy te tradycje miały kontakt, czy coś sobie wzajemnie przekazały.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Te wzajemne wpływy są bardzo realne i dobrze udokumentowane. Żydowska mistyka neoplatońska w Kordowie w X i XI wieku rozwijała się w bezpośrednim sąsiedztwie isma'ilitów i mu'tazylitów. Ibn Gabirol, który pisał o Źródle Życia, był pod wyraźnym wpływem arabskiej filozofii. W drugą stronę też działało, bo kabała luriańska z koncepcją cimcum, skurczenia, wygląda jak odpowiedź na neoplatońskie pytania, które cyrkulowały w tym samym środowisku. To nie są przypadkowe podobieństwa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 628

@Arnold59 ale to wszystko bardzo akademickie. Wróćmy może do czegoś, co chciałam zapytać wcześniej, a temat się zmienił. Mówiło się tu o tych modlitwach do ukrytego imama. Czy szyici dosłownie wierzą, że on słyszy te modlitwy, gdziekolwiek jest? Jak to działa w praktyce, dla zwykłego wyznawcy?


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Ruta właśnie to mnie też zastanawia od jakiegoś czasu. Bo wstawiennictwo do kogoś ukrytego, kto żyje, ale jest nieosiągalny, to jest naprawdę specyficzna sytuacja duchowa. Nie jest to modlitwa do Boga bezpośrednio, nie jest to modlitwa do kogoś, kto umarł jak w kulcie świętych. To coś pomiędzy.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Bluszczyk bardzo precyzyjnie to uchwyciłaś. Teolodzy szyiccy tłumaczą to przez koncepcję walaji, czyli duchowej więzi z imamem, która nie zależy od fizycznej dostępności. Imam Mahdi jest waqil, pośrednikiem, ale jego obecność jest rozumiana jako duchowa, nie lokalna. Są w tradycji szyickiej opowieści o ludziach, którym imam się objawił w snach albo na jawie w trudnych chwilach, choć oficjalna teologia zachowuje wobec tych relacji pewną ostrożność. Ortodoksja mówi, że wielka ghayba oznacza brak regularnych ambasadorów, ale nie brak samej ochrony imama nad wspólnotą.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Właśnie ten wątek o objawieniach w snach jest dla mnie bardzo żywy. Bo pracuję z duchami i zjawiskami i wiem, że sen to jedna z najłatwiejszych bram dla bytów wyższych. Czy w tradycji szyickiej takie sny są w jakiś sposób weryfikowane, czy to jest kwestia osobistego poczucia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Tymianka to pytanie ma swój odpowiednik w wielu tradycjach. Ale w kontekście szyizmu ciekawe jest to, że te relacje z objawień sennych bywały historycznie używane do legitymizacji politycznej, co zawsze rodzi pytanie, jak odróżnić autentyczne doświadczenie od autoprojekeji albo celowego sfabrykowania. Czy Dadzbog.x wie, czy szyiccy uczeni mają jakieś kryterium takiej weryfikacji?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Tytus uczeni szyiccy generalnie przyjęli dość sceptyczne kryteria. Relacja ze snu nie może być źródłem doktryny, to jest zasada. Ale może być żródłem osobistego umocnienia duchowego. Mamy też rozróżnienie między ru'ja sadiqah, snem prawdziwym, a zwykłymi majaczeniami. Historycznie bywały przypadki, kiedy ktoś twierdził, że we śnie otrzymał polecenie od imama i próbował to przekuć w autorytet społeczny. Takie roszczenia były zwykle odrzucane przez środowisko uczonych, właśnie dlatego że system ghayby wyklucza nowych ambasadorów po czterech historycznych.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Ale to chyba rodzi napięcie, prawda? Bo skoro ghayba wyklucza nowych pośredników, to skąd pochodzi autorytet ajatollahów i wielkich mardżajj, którzy przecież mają bardzo realną władzę? Rozumiem, że chodzi o coś co Dadzbog.x wspominał wcześniej, wilajat al-faqih, ale nie rozumiem, jak to jest teologicznie uzasadnione jeśli imam jest jedynym prawdziwym źródłem autorytetu.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

właśnie to pytanie wydaje mi się kluczowe dla zrozumienia całej tej struktury. Bo to nie jest tylko kwestia religioznawcza, to jest pytanie o to, jak religia uzasadnia władzę. I tu Iran i Irak idą trochę różnymi drogami, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Orlikowa tak, i to jest naprawdę ważna różnica. Ajatollah Chomejni sformułował wilajat al-faqih jako pełne polityczne i religijne regentstwo uczonego nad społeczeństwem na czas ghayby. Ale środowisko Nadżafu w Iraku, Grand Ayatollah Sistani na przykład, historycznie odrzucało tę koncepcję i uważało, że uczeni mają rolę duchową i doradczą, ale nie powinni rządzić bezpośrednio. To samo szyizm, zupełnie inne wnioski polityczne z tej samej doktryny.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Hilek.pl pokazuje chyba, że ta teologia imamatu to nie jest monolith. Każde pokolenie wyciąga z niej inne praktyczne konsekwencje. Mam wrażenie, że ta ghayba jest trochę jak pusta przestrzeń, w której różne szkoły mogą wpisywać swoje odpowiedzi na bieżące pytania, kto rządzi, kto decyduje, kto interpretuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Cebulka ale ta 'pusta przestrzeń' to chyba działa trochę tak jak każda silna tradycja ezoteryczna, prawda? Że nieobecny mistrz albo ukryte centrum staje się projektorem dla różnych interpretacji. W systemach, które znam bliżej, jak na przykład tradycje joginów z przekazem lineażowym, ten sam mechanizm działa, kiedy linii nie ma już fizycznie komu kontynuować. Pytanie, czy ta pustka osłabia tradycję, czy ją paradoksalnie wzmacnia, bo każde pokolenie musi się do niej jakoś odnieść.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Ciekawe podsumowanie Edek, ale właśnie tu mam kolejną wątpliwość. Jeśli ghayba jest źródłem żywej interpretacji, to czy nie grozi to tym, że każdy uczony będzie twierdził, że jego interpretacja jest tą właściwą? I jak szyici radzą sobie z tą wielością, skoro nie ma żywego imama, który by rozstrzygnął?


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie Damianku jest chyba najważniejsze w tej dyskusji i dobrze, że wróciłeś do niego wprost. Wielość interpretacji to rzeczywiście realne wyzwanie. Szyizm dwunastowy ma kilka mechanizmów, które tę wielość ograniczają, choć nie eliminują. Pierwszym jest zasada taqlid, naśladowania, która oznacza, że wierny wybiera sobie żyjącego wielkiego mardżę, którego decyzji prawnych w kwestiach praktycznych przestrzega. Nie wybiera doktryny, tylko autorytet. Mardżaowie różnią się interpretacjami w kwestiach prawa i polityki, ale w sprawach doktrynalnych, jak sam imamat czy ghayba, różnice są minimalne. Drugim mechanizmem jest tradycja idzma, konsensusu uczonych, który w ważnych kwestiach bywa przywołany jako tama dla indywidualnych odchyleń. To nie jest idealne rozwiązanie, ale to nie jest tak, że każdy uczony robi co chce.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Dadzbog.x ale taqlid to ciekawy model, bo zakłada, że zwykły wierny nie jest w stanie samodzielnie interpretować prawa, więc deleguje tę odpowiedzialność na uczonego. Mam wrażenie, że to trochę inne rozłożenie ciężaru niż w protestantyzmie, gdzie idea sola scriptura stawia jednostkę bezpośrednio przed tekstem. Czy to jest wewnątrz szyizmu w ogóle dyskutowane, czy traktowane jako oczywistość?


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Orlikowa to jest dyskutowane, owszem. Były ruchy w XIX i XX wieku, które postulowały ograniczenie taqlid i większą samodzielność wiernych w interpretacji. Ale te głosy były raczej marginalne. Ciekawsze jest coś innego, mianowicie że taqlid dotyczy wyłącznie prawa, fiqhu, a nie akaid, doktryny. W dogmatyce szyickiej każdy wierny ma obowiązek dojść do przekonań samodzielnie przez rozumowanie, nie może ślepo naśladować. To jest zasada idztihadul aql. Więc paradoksalnie, w sprawach wiary jesteś sam, a w sprawach prawa idziesz za uczonym.


Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Dadzbog.x chciałam zapytać o coś, co mnie trochę gryzie w tym, co powiedziałeś o konsensusie. Bo historycznie szyizm był przecież pełen wewnętrznych podziałów, ismailici, zajdyci, alewityzm, i każda z tych gałęzi twierdziła, że ma właściwy ciąg imamów. Więc ten idzma chyba nie zawsze działał? Albo działał, ale tylko wewnątrz konkretnej szkoły?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Cebulka masz rację, że idzma działa wewnątrzgrupowo, nie między grupami. Podziały, o których mówisz, to właśnie spory o sukcesję, czyli o to, który imam jest prawowitym następcą. Ismailici poszli za Ismaelem, synem szóstego imama, a dwunastowcy za Musą Kazimem. Zajdyci z kolei mają inny model imamatu, tam imam nie musi być nieomylny, wystarczy, że jest przywódcą sprawiedliwym i aktywnym. Więc to nie są różnice w prawie, to są różnice w samej definicji imamatu. Idzma w każdej z tych tradycji działa tylko w obrębie tejże tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

To naprawdę zaskakujące, że właśnie w doktrynie masz być niezależny, a w prawie nie. Odwrotnie niż bym przypuszczał. Ale czy to nie znaczy, że nawet teologia imamatu i ghayby każdy szyita musi jakoś uzasadnić sobie intelektualnie, a nie po prostu przyjąć? I czy to bywa tak, że ktoś dochodzi do innych wniosków i zostaje w społeczności?


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, to co opisuje Dadzbog.x o zajdytach jest dla mnie czymś nowym. Imam, który nie musi być nieomylny, to trochę burzy ten obraz, który miałem. Ja dotąd myślałem, że isma, nieomylność, jest dla całego szyizmu konstytutywna. Czy zajdytyzm jest wtedy w ogóle porównywany przez uczonych do dwunastkowego, czy to są traktowane jako zupełnie osobne religie?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zajdyci są generalnie uważani za najbliższych sunnitom z całego szyickiego spektrum, właśnie dlatego że nie mają doktryny nieomylności i ukrytego imama. W niektórych klasyfikacjach prawnych muzułmanie sunniccy traktowali zajdyzm jako piątą szkołę prawa obok czterech wielkich sunnickich. To oczywiście uproszczenie, ale pokazuje, jak daleko zajdyzm odbiega od dwunastkowego. Z punktu widzenia tego wątku zajdyci są ciekawi właśnie dlatego, że bez ghayby muszą sobie inaczej poradzić z pytaniem o przywództwo, i u nich zawsze był żywy, widoczny, walczący imam.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Właściwie mam wrażenie, że ta dyskusja kręci się coraz bardziej akademicko i tracę wątek tego, co mnie tu przyciągnęło. Zaczęłam czytać ten temat, bo byłam ciekawa tej duchowej relacji ze niewidocznym imamem, tej modlitwy, tego oczekiwania. To mi przypomina pewne rzeczy ze snów, które sama przeżywam, i że czasem czekam na kogoś, kto się objawi i da odpowiedź. Czy jest jakieś szyickie słowo albo pojęcie na to oczekiwanie jako stan duchowy, a nie tylko polityczno-teologiczny?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 201

@Ruta ja wiem co masz na myśli, bo to oczekiwanie na objawienie, na kontakt z czymś wyższym, to jest stan, który znam z własnej pracy. To nie jest bierne czekanie, to jest rodzaj napięcia, otwartości. Mnie też ciekawi, czy w tradycji szyickiej to oczekiwanie na powrót imama ma jakiś praktyczny wymiar w codziennej duchowości, jakiś rytuał, modlitwę specjalną, coś co podtrzymuje ten stan.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Ruta i Tymianka, pojęcie, które szukacie, to intizar, dosłownie oczekiwanie. I to jest rzeczywiście termin techniczny w szyickiej duchowości, nie tylko polityczny. Jest literatura nabożna, du'a, modlitwy, które wyrażają stan intizaru, tęsknotę za powrotem imama. Jedna z najbardziej znanych to du'a nudba, lamentacja nad nieobecnością, recytowana w niektórych środowiskach co piątek rano. Intizar w teologii jest też stanem moralnym, bo kto prawdziwie oczekuje, ten powinien przygotowywać się do tego powrotu przez sprawiedliwe życie. To nie jest bierne czekanie, jak Tymianka wyczuła.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

To du'a nudba bardzo mnie poruszyło tym opisem. Lamentacja nad nieobecnością, to brzmi jak coś, co byłoby bardzo poruszające w przeżyciu. Czy to jest publiczny rytuał, śpiewane, recytowane razem? Pytam, bo wyobrażam sobie, że zbiorowe wyrażanie tej tęsknoty musi mieć zupełnie inną jakość niż samotna modlitwa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Bluszczyk tak, w tradycyjnych środowiskach szyickich du'a nudba jest zbiorowa i bywa recytowana z dużym emocjonalnym zaangażowaniem. W Iranie w pewnych kręgach jest to rodzaj płaczu zbiorowego, łzy są tu znakiem autentyczności przeżycia, nie słabości. Co ciekawe, właśnie ta kultura płaczu jest przez część uczonych szyickich krytykowana jako przeestetyzowana, a przez innych broniona jako rdzeń szyickiej pobożności. Masz tu wewnętrzną debatę o tym, co jest autentyczną duchowością.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: