Ciekawostka dla wielbicieli koniunkcji galaktycznej. Nawet gdyby chcieć wyznaczyć takie ustawienie Słońca, wypadało ono raczej pod koniec lat dziewięćdziesiątych, a nie w 2012. Świat jakoś to przetrwał niezauważenie.
Wlasnie. To pokazuje, jak naciągana jest cala ta astronomia pod z góry przyjętą date. Najpierw wybrano rok, potem szukano na siłę zjawisk, które by go uzasadniły.
Ojejku w wiadomosciach pokazywali ludzi budujących bunkry i wykupujących cae konserwy na 2012. aż trudno uwierzyc jak daleko potrafi zaprowadzic strach.
Widziałam ten materiał. Z jednej strony współczuję, bo oni naprawdę się boją, z drugiej to smutne, ile pieniędzy i nerwów idzie w błoto.
To klasyczny efekt zbiorowej paniki podsycanej przez media. Kilka głośnych przypadków pokazanych w telewizji sprawia, że innym też zaczyna się wydawać, że powinni coś robić.
Powiem szczerze, że zaczyna mnie ten temat zwyczajnie męczyć. Wszędzie tylko 2012 i koniec świata. Marzę, zbey był juz ten grudzień i żeby dało się o tym zapomniec.
To zrozumiałe uczucie. Dobra wiadomość jest taka, że po 21 grudnia ta fala opadnie równie szybko, jak narosła. Zostanie po niej głównie zdziwienie, że tak nas to wciągnęło.
Mam czasem wątpliwość. Czy całe to mówienie o duchowej przemianie to nie jest po prostu ładniejszy sposób radzenia sobie z lękiem? Takie pocieszanie się.
Jedno i drugie może być prawdą naraz. Symbolika końca cyklu realnie skłania ludzi do refleksji. Jeśli ktoś dzięki temu porządkuje swoje życie, to wartość jest jak najbardziej rzeczywista.
Tak na marginesie, za kilka tygodni czeka nas przesilenie zimowe, najkrótszy dzień w roku. Dobry moment, żeby przypomnieć, że przesilenia to zwykłe, powtarzalne zjawiska. To grudniowe niczym się nie różni od letniego sprzed pół roku.
A wiadomo już, o której dokładnie wypada to grudniowe przesilenie? Bo kraza różne godziny.
Ech, w kiosku widziałam całą serię gazet i kalendarzy o końcu świata Majów. Nawet koszulki z napisem ocalałem 2012 sprzedają z góry. Biznes kwitnie.
Te koszulki ocalałem 2012 to akrat świetny zart. Kupie jedną i zaloze 22 grudnia. Idealny komentarz do calej sytuacji
Wracam do tematu dzieci, bo leży mi na sercu. Jak najprościej wytłumaczyć wnukowi, że nie musi się bać? Chcę mieć dobre słowa na gotowe.
Ja jestem raczej sceptykiem, ale szanuje tych, ktoryz widzą w 2012 duchowy sens póki nikt nikogo nie straszy, każdy moze to przezywac po swojemu.
Kto czuje narastające napięcie w tych ostatnich tygodniach, polecam prostą praktyke wieczorem. Kilka spokojnych oddechów, kamien w dłoni, chwila ciszy. Ciało uspokaja się szybciej, niż myślimy.
Zblizamy się do finału. Przypomnę więc sedno, żeby zostało nam w głowach: kończy się jeden wielki cykl Długiej Rachuby i od razu zaczyna nastepny. To wszystko. Reszta to hałas.
Dziękuję zapisuję to sobie i wchodze w ostatnie dni spokojniejsza niz kiedykolwiek sądziłam, że będę w tej sprawie do zobaczenia tuz przed.
O rany, do zobaczenia w ostatnich dniach. Przejdźmy przez ten próg z ciekawością zamiast strachu. Cokolwiek się zaczyna zaczynamy to razem
O matko no i jestesmy. Zostało pięć dni. nie ukrywam że dzis rano miałam ściśnięty zoladek gdy pomyślałam o tej dacie.
Ostatnie dni i muszę przyznać że mimo całej wiedzy jest we mnie dziwne mrowienie. chyba po prostu jestem ciekaw, co pooczuje rankiem 21.
Ja wchodzę w te dni z dużym spokojem. Traktuję je jak wyciszenie przed nowym początkiem. Zapaliłam swiece i po prostu obserwuję siebie. 😉
Piękny pomysł ze świecą. Też tak zrobię. Zamiast śledzić newsy, wolę spędzić te dni w ciszy i uważności.
W sklepach widać ludzi robiących większe zakupy. Część na święta, część chyba na wszelki wypadek. Mój mąż kupił dodatkową paczkę kawy i mówi, że to na apokalipsę.
Warto powtorzyc w tych dniach jedno: agencje kosmiczne i astronomowie na całym swiecie obserwuja niebo. Gdyby cokolwiek się zblizalo, wiedzielibyśmy o tym od dawna. Niebo jest spokojne
A propos nieba jak bdzie wyglądać 21 grudnia z astornomicznego punktu widzenia? Cos szczegolnego?
Dodam, że przesilenie wypada co roku i nikt się go nie boi. Ta zima niczym się nie różni, poza tym, że dorobiliśmy jej legendę.
