Kolega ogłosił że robi imprezę na koniec swiata 21 grudnia. motto brzmi: jak nic się nie stanie bawimy sie dalej jak się stanie, przynajmniej zabawa była udana.
Zapiszę ten pomysł. Zrobię rodzinną kolację na 21 i nazwiemy ją ostatnią wieczerzą Majów. wnuki będą zachwycone nazwa.
O rany mamy wrzesien i przyznaję że im bliżej tym trduniej calkiem o tym nie myslec. Ale wracam do Waszych argumentów i od razu lżej.
Pazdziernik i widzę że temat wchodzi wszedzie. W radiu w gazetach, w rozmowach w kolejce. robi się goraco. 😛
To naturalne przy zblizaniu się daty. Media będą to teraz podkręcać z tygodnia na tydzień. Tym bardziej warto trzymać się chłodnej głowy i sprawdzonych informacji.
Mam praktyczne pytanie. Czy warto zrobic jakies minimalne zapasy, tak na wszelki wypadek? Nie z paniki tylko rozsadnie.
Dokładnie. Rozsądna gotowość na zimowe awarie prądu to co innego niż przygotowania na koniec świata. Pierwsze jest mądre, drugie to marketing strachu.
Chcę powiedzieć, że ten wątek to najlepsze miejsce w całym necie na ten temat. Zero straszenia, sami spokojni, mądrzy ludzie. Dziękuję Wam.
Dołączam się do podziekowan. Bez Was ten rok bylby dla mnie dużo cięższy naprawdę.
Przy okazji 2012 znow odgrzewa sie Nostradamusa i inne przepowiednie za każdym razem mozzna je naciagnac na aktualne wydarzenia. To chyba ich cłaa tajemnica
Tak działają wieloznaczne proroctwa. Są tak ogólne, że pasują do wszystkiego po fakcie. Historia zna mnóstwo takich przypadków, gdzie dopasowywano je już po wydarzeniach.
Właśnie dlatego wolę konkretną wiedzę o kalendarzu niż mgliste wróżby. Przynajmniej wiadomo, o czym się mówi.
Najbardziej boje się trzesien ziemi i fal filmy pokazują dokladnie takie sceny na 2012 i to zostaje w glowie
Ważne rozróżnienie: to, że katastrofy naturalne istnieją, nie znaczy, że są zaplanowane na 21 grudnia. Mylenie tych dwóch rzeczy napędza większość lęku.
Bez internetu ta cała historia nie urosłaby do takich rozmiarów. Kiedyś plotka o końcu świata gasła w jednej wsi, dziś obiega świat w godzinę. Skala jest nowa mechanizm strachu stary.
To prawda. z jednej strony siec pomaga sprawdzić fakty z drugiej roznosi panike szybciej niz kiedykolwiek. Wszystko zalezy gdzie się klika.
Ojoj, zastanawiam się, dlaczego ludzi tak pociągają wizje końca świata. Może to jakaś potrzeba, żeby poczuć, że żyjemy w wyjątkowych czasach.
No prosze, myślę że w tym coś jest. Apokalipsa daje złudzenie sensu i wielkiej zmiany. Łatwiej marzyć o resecie świata niż zmienić coś w sobie na co dzień.
Listopad został niecały miesiac i przyznaje, że emocje wracaja falami ale mam Was i to naprawde pomaga trzymać sie ziemi.
Ja już spokojnie planuję święta zaraz po 21. Traktuje to jak najlepszy dowwód wiary, że po tej dacie normalnie usiądziemy do wigilijnego stołu.
To dobra strategia. Plannować przyszłość to njlepsza odpowiedz na straszenie koncem kto planuje, ten w koniec nie wierzy
Wchodzimy w ostatnie tygodnie i medialna gorączka bedzie teraz największa. Umówmy się, że do końca tryzmamy chlodna głowę i nie dajemy sie poniesc zbiorowej panice.
Zgoda. Postanawiam mniej czytać sensacji, więcej wracac tutaj. Do zobaczenia w grudniu oby jak najspokojniej. 😉
Wchodzę w te ostatnie tygodnie z wdzięcznością i ciekawością. Cokolwiek to za próg, przejdziemy przez niego razem i świadomie. Do zobaczenia niebawem.
Widzę że sporo tu osob. Dopiero trafilam na ten wątek i szczerze przeraza mnie caly ten temat 2012 da sie nadrobić o co chodzi, bez czytania wszystkiego od poczatku?
Ale Majowie byli mistrzami astronomii, przewidzieli zaćmienie z dokladnoscia do kilku sekund, wiec skoro tak dobrze liczyli to napewno wiedzieli co mówią o końcu.
Do tego mistrzostwo w astronomii nie znaczy, że przepowiadali przyszłość. Umieli liczyć cykle nieba, a nie zaglądać w los świata. To dwie rozne rzeczy.
