Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu... czy naprawdę jest tak, że dusza zanim przyjdzie na ten świat, sama wybiera sobie rodziców? Bo słyszałam o tym nie raz, ale nigdy nie miałam pewności czy to prawda. I jeśli faktycznie tak sie dzieje, to kiedy dokładnie do tego dochodzi - czy już w momencie poczęcia, czy dopiero przy narodzinach?
No to jest trochę bardziej skomplikowana sprawa niż się wydaje na pierwszy rzut oka...
Można powiedzieć że dusza zostaje niejako „przydzielona" człowiekowi w momencie poczęcia. Czy sama sobie wybiera, czy to działa na zupełnie innej zasadzie, tego szczerze nie wiem i nie będę udawać że wiem.
Ale mam takiego znajomego, naprawdę niezwykłego człowieka, obdarzonego zdolnościami których przeciętny śmiertelnik nie posiada. I ten mój przyjaciel, jakiś czas temu, rozmawiał z duszą dziecka które jeszcze się nie urodziło. I wie co? To malenstmo, gdy tylko przyszło na świat, poznawało go i lgneło wyłącznie do niego, mimo że nie byl ani ojcem ani nawet kimś z tej rodziny. A tamta rozmowa była rozmową o tym jaka jest przyszła mama, jaki tata, jak to wszystko będzie wyglądać. Takie zupełnie szczere pytania o przyszłość.
Dziwne to brzmi, wiem. Ale akurat w tym przypadku jestem przekonany że to była prawda.
czytałam książki Eli Nowalskiej, no i te Newtona „Wędrówka dusz„ i „Przeznaczenie dusz” i po tym już czuję, że tak właśnie jest. Dusza zanim w ogóle się urodzi, jeszcze przed poczęciem, sama wybiera rodziców, kraj, miejsce, czas. Wybiera kiedy i gdzie chce przyjść na ten świat.
Ile czasu wcześniej to się dzieje, tego nie wiem, bo tam gdzie przebywają dusze czas po prostu nie istnieje, więc ciężko to nawet porównywać do naszego rozumienia.
Myślę też że to nie jest jednostronna decyzja dziecka, bo przyszli rodzice też mają w tym swój udział, tyle że nieuświadomiony. Więc w sumie to wybór wszystkich trojga razem 🙂
Hmm, nie bardzo w to wierzę szczerze mówiąc. Bo jakby tak miało być, to żaden pedofil ani dewiant w ogole nie doczekałby się dziecka... żadna duszyczka przecież nie zgłosiłaby się dobrowolnie do takich rodziców, no bez sensu. I tak samo z tymi patologicznymi rodzinami, przemocą i całym tym bagażem, chyba nikt przy zdrowych zmysłach by tego nie wybrał. A co z miejscem urodzenia? Serio, ktoś chciał się urodzić jako ósme dziecko jakiejś głodującej kobiety w Etiopii? Dobrowolnie? No nie wiem... co wy o tym myślicie?
nie jestem specjalistą od religii ani filozofii i nie zagłębiałem się jakoś szczególnie w literaturę o wędrówkach dusz, więc nie będę udawał że znam odpowiednią terminologię. napiszę po prostu to co czułam.
już jako niemowlę miałam okazję niejako „poznać" swoją własną duszę. i powiem wam że była to dusza z bagażem, smutna jakoś tak... nie wiem czy wszystkie dusze takie są, ale moja zdecydowanie nie czuła żadnego przywiązania do ciała. ta mała dziewczynka którą widziałam oczami duszy była mi zupełnie obca, i to nie tylko wtedy kiedy wyszłam z ciała, ale też wiele lat później, już jako dorosla osoba. moja dusza była czymś w rodzaju mgły, ale takiej świadomej mgły, jeśli to ma jakiś sens. nie odczuwałam miłości, bólu, żadnej przynależności. gdyby moje ciało wtedy umarło... szczerze mówiąc nie sądzę żebym tego żałowała.
mówi się o kimś „jesteś bezduszny" jak o czymś złym. a może właśnie taka jest natura duszy, że sama w sobie jest bezduszna? albo może tylko moja taka jest? za to my, żywi ludzie tworzymy emocje których żadna dusza samodzielnie nie jest w stanie wytworzyć, i to chyba coś znaczy.
nie miałam żadnych dalekich „wycieczek" bo nigdy nie byłam na granicy życia i śmierci, moja dusza wyszła po prostu tak sobie, dwukrotnie, i stąd pewnie te moje opisy są takie mało efektowne. dlaczego mi to dane bylo zobaczyć? może właśnie po to żeby dać świadectwo osobom sceptycznym, bo to nie jest temat tylko dla wybranych.
tak czy inaczej dbajmy o duszę tak samo jak dbamy o ciało, jej higienę, rozwój, dajmy jej miłość i szansę.
Jasne, że tak! Podobno jest to gdzieś dokładnie opisane, w jakimś dziale z pytaniami i odpowiedziami... choć sama nie wiem na ile można temu ufać.
z góry przesądzone, to tak... ale nie tyle przez nas co przez coś znacznie większego niż my sami. Nikt nie siada i nie mówi sobie „okej, chcę te rodziców a nie innych” 🙂 to nie działa jak wybór z menu w restauracji. Jest jak jest i koniec kropka
no bo jakby tak było naprawdę że sami wybieramy rodziców to czemu nikt nie wybrał bogatych i normalnych xD serio, ktoś wytłumaczy?
