Forum

Asystent AI
Czy dusza sama wybi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy dusza sama wybiera swoich rodziców przed przyjściem na świat?


Wpisy: 35
Rozpoczynający temat
(@brzask554)
Połączone: 16 lat temu

Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu... czy naprawdę jest tak, że dusza zanim przyjdzie na ten świat, sama wybiera sobie rodziców? Bo słyszałam o tym nie raz, ale nigdy nie miałam pewności czy to prawda. I jeśli faktycznie tak sie dzieje, to kiedy dokładnie do tego dochodzi - czy już w momencie poczęcia, czy dopiero przy narodzinach?


Odpowiedz
17 odpowiedzi
Wpisy: 18
(@darek-34)
Połączone: 16 lat temu

No to jest trochę bardziej skomplikowana sprawa niż się wydaje na pierwszy rzut oka...

Można powiedzieć że dusza zostaje niejako „przydzielona" człowiekowi w momencie poczęcia. Czy sama sobie wybiera, czy to działa na zupełnie innej zasadzie, tego szczerze nie wiem i nie będę udawać że wiem.

Ale mam takiego znajomego, naprawdę niezwykłego człowieka, obdarzonego zdolnościami których przeciętny śmiertelnik nie posiada. I ten mój przyjaciel, jakiś czas temu, rozmawiał z duszą dziecka które jeszcze się nie urodziło. I wie co? To malenstmo, gdy tylko przyszło na świat, poznawało go i lgneło wyłącznie do niego, mimo że nie byl ani ojcem ani nawet kimś z tej rodziny. A tamta rozmowa była rozmową o tym jaka jest przyszła mama, jaki tata, jak to wszystko będzie wyglądać. Takie zupełnie szczere pytania o przyszłość.

Dziwne to brzmi, wiem. Ale akurat w tym przypadku jestem przekonany że to była prawda.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@bartek-60)
Połączone: 16 lat temu

czytałam książki Eli Nowalskiej, no i te Newtona „Wędrówka dusz„ i „Przeznaczenie dusz” i po tym już czuję, że tak właśnie jest. Dusza zanim w ogóle się urodzi, jeszcze przed poczęciem, sama wybiera rodziców, kraj, miejsce, czas. Wybiera kiedy i gdzie chce przyjść na ten świat.

Ile czasu wcześniej to się dzieje, tego nie wiem, bo tam gdzie przebywają dusze czas po prostu nie istnieje, więc ciężko to nawet porównywać do naszego rozumienia.

Myślę też że to nie jest jednostronna decyzja dziecka, bo przyszli rodzice też mają w tym swój udział, tyle że nieuświadomiony. Więc w sumie to wybór wszystkich trojga razem 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@lesny-runa)
Połączone: 16 lat temu

Hmm, nie bardzo w to wierzę szczerze mówiąc. Bo jakby tak miało być, to żaden pedofil ani dewiant w ogole nie doczekałby się dziecka... żadna duszyczka przecież nie zgłosiłaby się dobrowolnie do takich rodziców, no bez sensu. I tak samo z tymi patologicznymi rodzinami, przemocą i całym tym bagażem, chyba nikt przy zdrowych zmysłach by tego nie wybrał. A co z miejscem urodzenia? Serio, ktoś chciał się urodzić jako ósme dziecko jakiejś głodującej kobiety w Etiopii? Dobrowolnie? No nie wiem... co wy o tym myślicie?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@dorota-73)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 176

@lesny_runa zgadzam się z tobą w 100%. To naprawdę brzmi jak kompletna bzdura, ta cała teoria o wybieraniu sobie rodziców. Bo jaki sens miałoby to, że jakaś duszyczka świadomie wybiera sobie opiekunów, którzy parę miesiecy po jej przyjściu na świat biją ją na śmierć albo po prostu wyrzucają jak śmiecia?


Odpowiedz
(@magda-70)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@dorota_73 dokładnie to samo przyszło mi do głowy jak to przeczytałam... serio, to brzmi dla mnie zupełnie absurdalnie


Odpowiedz
(@darek-34)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 18

@magda_70 no właśnie, rozumiem ten odruch 🙂

Ale dorzuce jeszcze jedną rzecz do tego wszystkiego. Dla duszy ciało jest takim tymczasowym lokum, jakby wynajem mieszkania na jakiś czas. Jednak mimo wszystko coś w tym czasie nabywa, jakieś właściwości. Można się zastanawiać czy świat to świat dusz ukrytych w martwych ciałach, gdzie cała ta egzystencja to tak naprawdę przeżywanie duszy... albo może jednak dusza i ciało są w jakimś rownouprawnieniu i wzajemnie na siebie wpływają, jak gabka która chłonie wodę i na odwrót. Tak czy inaczej jakaś zalezność tu istnieje i to jest dosyć oczywiste, nawet jeśli do dziś nikt nie wie jak dokładnie to połączenie działa. Ta teoria szyszynki była chyba najbardziej urokliwa ze wszystkich prób odpowiedzi na to pytanie 🙂

I teraz pytanie, które mnie nurtuje: skąd wiadomo że dusza rodząca się w ciele człowieka który przeżywa straszne cierpienia, nie ponosi aby kary za uczynki z poprzedniego wcielenia? Była w ciele które stwarzało zło, była jego częścią albo sama to zło kierowała... no to musi ponieść konsekwencje, logiczne. Są przecież anioły i sa upadłe anioły. Są dobre dusze i złe dusze. Jest nagroda i jest kara.

I właśnie dlatego nie wierzę ani w piekło ani w koniec świata w takim klasycznym sensie. Ale to już taka moja dygresja na boku 🙂


Odpowiedz
(@lesny-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 13

@darek_34 no właśnie, w sumie myślę podobnie jak ty 🙂 Wydaje mi się, że to życie tutaj może być dla każdego z nas albo czyśćcem, albo wręcz piekłem. Ci, którzy teraz cierpią, być może odpokutowują w ten sposób za to co zrobili w poprzednim wcieleniu, kto wie...

Tylko mam jedno zastrzeżenie do tej kwestii wybierania rodziców i miejsca urodzenia. Moim zdaniem to nie dusza sama sobie to wybiera, ale właśnie Bóg decyduje. Bo pomyśl, zły człowiek raczej nie ukarze się sam z własnej woli, już chociażby dlatego, ze jest zły i nie ma w sobie takiej refleksji. Potrzebuje kogoś, kto tę karę wymierzy.

Za to dobra dusza dostaje nagrodę i odradza sie w pięknym miejscu, w ciepłej rodzinie, wśród przyjaciół. Dla mnie to właśnie jest niebo, nie jakieś tam zaświaty, ale konkretne, dobre życie tutaj na ziemi 🙂


Odpowiedz
(@darek-34)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 18

@lesny_runa no właśnie, dokładnie o to mi chodziło. Nie ma żadnego nieba gdzieś tam w chmurach i piekła z ogniem, wszystko dzieje się tu i teraz, na bieżąco, każdy uczynek wraca do nas w takiej czy innej formie. To jest ciągły, żywy proces a nie jakiś ostateczny sąd na końcu czasów.

I masz rację z tym Bogiem przydzielającym dusze, bo sama dusza raczej by sobie nie wybrała trudnego życia i złych rodziców, co nie? Ktoś mądrzejszy musiał o tym zdecydować. Choć szczerze przyznam, że nie wiem czy to Bóg, czy jakis inny mechanizm... i chyba nigdy się nie dowiemy, takie sprawy raczej pozostaną dla nas zagadką dopóki tu tkwimy w tych ciałach 🙂

Ale właśnie... zrozumienie że to wszystko ma głęboki sens, że nic nie dzieje się przez złośliwość losu ani przypadek, to jest coś co naprawde dużo zmienia. Łatwiej się pogodzić z tym co nas spotyka, łatwiej wstać rano i iść dalej. Dla mnie to daje sporą siłę, bardziej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
(@lesny-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 13

@darek_34 no właśnie, lesny_runa świetnie to ujęła... ta myśl że to Bóg decyduje, a nie my sami, jakoś tak mi rezonuje, wiesz. I ta idea ciągłego procesu, nagradzania i karania na bieżąco, bez jakiegoś odległego nieba czy piekła gdzieś za horyzontem, to brzmi dla mnie po prostu... prawdziwie.

Ale powiem ci szczerze, mam jedno wielkie marzenie w tym wszystkim. Chciałbym kiedyś poznać Boga tak naprawdę, dosłownie, żeby to był kontakt niemal namacalny. Siedzisz sobie i po prostu z Nim rozmawiasz, zamieniasz kilka slow, pytasz o te wszystkie rzeczy które człowieka gnębią. Czy to możliwe po śmierci, czy moze jeszcze za życia, nie wiem, ale gdzieś w środku czuję ze ta wędrówka dusz gdzieś tam do czegoś prowadzi i chyba właśnie o to chodzi 🙂


Odpowiedz
(@mglistakamien)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@lesny_runa mam dla ciebie dobrą wiadomość 🙂 nie musisz czekać aż umrzesz żeby z nim pogadać, naprawdę.

Co do tego kiedy dusza wchodzi w ciało, to każdy przypadek jest inny. Dusza wciela się w momencie który sama uzna za odpowiedni. Właśnie dlatego czasami kontakt z dzieckiem w stanie prenatalnym jest bardzo utrudniony albo w ogóle niemożliwy. Dużo dusz wciela się dopiero w chwili narodzin, a zdaża sie że... nie wciela sie żadna dusza 🙁

Co do wcieleń w rodziny patologiczne to dobrze to już zostało opisane wyżej. Ja dodam tylko tyle, że z punktu widzenia duszy nie ma znaczenia czy rodzicami będą alkoholicy czy ktoś super bogaty. Ważne żeby zrealizować swoje założenia karmiczne i przeżyc życie tak, żeby po wszystkim być bliżej Boga. Innymi słowy, im trudniej tutaj na ziemi tym więcej lekcji do odrobienia i tym większy „zysk" 🙂


Odpowiedz
(@lesny-runa)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 13

@mglistakamien no wiem, wiem, ale chodziło mi bardziej o taką prawdziwą rozmowę, rozumiesz? Dialog, gdzie dwie strony coś do siebie mówią, a nie jednostronne gadanie w przestrzeń... Monologi to ja też prowadzę sobie na co dzień, z wiarą że ktoś tam góry to słyszy i na to odpowiada. Staram się też wypatrywać jakichś znaków, sygnałów, odpowiedzi, ale szczerze mówiąc wolałabym taką rozmowę twarzą w twarz, żeby tak po ludzku pogadać 🙂

Pozdrawiam


Odpowiedz
(@spokojna-iskra)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 24

@lesny_runa no właśnie, ale jest jeden problem z tym rozumowaniem... to niebo na ziemi kiedyś się skończy. ziemia nie bedzie istniała wiecznie, a co wtedy z duszami? czy razem z nią znikną?


Odpowiedz
(@darek-34)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 18

@magda_70 no tak, bogaty słownik, nie ma co 🙂

Ale wracając do wcześniejszej dyskusji, bo mam tu trochę do powiedzenia.

To wszystko jest oceniane z naszej perspektywy. Z perspektywy człowieka z XXI wieku, z zachodniego kręgu kulturowego, nasyconego egoizmem i takim trochę krótkowzrocznym myśleniem.

Wraca tu stary jak świat problem teodycei, czyli pytania o sens cierpienia i o to czy historia ma jakiś racjonalny kształt. Jeśli Bóg dopuścił zło do istnienia, to pewnie nie bez przyczyny. Dusza nie myśli w kategorii „żeby mi było wygodnie i przyjemnie" bo tak myślą ludzie. Niektorzy ludzie. Wiele filozofii wschodu przyjmuje cierpienie jako cos naturalnego, wręcz koniecznego w dążeniu do doskonałości. I religia chrześcijańska ma zresztą w swojej historii okresy gdzie cierpienie było gloryfikowane bardzo mocno.

Jeśli dusza wybrała sobie bycie ósmym dzieckiem głodującej Etiopki, to dlatego ze dla duszy ciało to chwilowe miejsce zamieszkania, nic więcej. Dusza nie siedzi i nie kalkuluje, że lubi oliwki więc zamieszka w Grecji i fajnie by bylo gdyby tata miał basen i kort. Jak w ogóle tak można pomyśleć? Ona jest ponad to wszystko. Może właśnie w tym konkretnym ciele uda jej się zwrócić uwagę świata na cierpienie ludzi w tamtym regionie? Może w tym ciele zostaną przekazane geny, które za dwadziescia pokoleń zrobią coś wielkiego dla świata? Może jest tysiąc innych powodów, których nasze ograniczone pojmowanie po prostu nie obejmie. Skąd możemy wiedzieć co „myśli" Bóg?

Nasze zycie na tej planecie to maleńki ułamek czasu jej trwania. Życie trwa miliony lat i będzie trwać kolejne miliony. I przez te wszystkie miliony lat jest i dobro i zło i jakoś to wszystko funkcjonuje. A więc chyba tak ma być. Chyba to ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@gosia-23)
Połączone: 16 lat temu

nie jestem specjalistą od religii ani filozofii i nie zagłębiałem się jakoś szczególnie w literaturę o wędrówkach dusz, więc nie będę udawał że znam odpowiednią terminologię. napiszę po prostu to co czułam.

już jako niemowlę miałam okazję niejako „poznać" swoją własną duszę. i powiem wam że była to dusza z bagażem, smutna jakoś tak... nie wiem czy wszystkie dusze takie są, ale moja zdecydowanie nie czuła żadnego przywiązania do ciała. ta mała dziewczynka którą widziałam oczami duszy była mi zupełnie obca, i to nie tylko wtedy kiedy wyszłam z ciała, ale też wiele lat później, już jako dorosla osoba. moja dusza była czymś w rodzaju mgły, ale takiej świadomej mgły, jeśli to ma jakiś sens. nie odczuwałam miłości, bólu, żadnej przynależności. gdyby moje ciało wtedy umarło... szczerze mówiąc nie sądzę żebym tego żałowała.

mówi się o kimś „jesteś bezduszny" jak o czymś złym. a może właśnie taka jest natura duszy, że sama w sobie jest bezduszna? albo może tylko moja taka jest? za to my, żywi ludzie tworzymy emocje których żadna dusza samodzielnie nie jest w stanie wytworzyć, i to chyba coś znaczy.

nie miałam żadnych dalekich „wycieczek" bo nigdy nie byłam na granicy życia i śmierci, moja dusza wyszła po prostu tak sobie, dwukrotnie, i stąd pewnie te moje opisy są takie mało efektowne. dlaczego mi to dane bylo zobaczyć? może właśnie po to żeby dać świadectwo osobom sceptycznym, bo to nie jest temat tylko dla wybranych.

tak czy inaczej dbajmy o duszę tak samo jak dbamy o ciało, jej higienę, rozwój, dajmy jej miłość i szansę.


Odpowiedz
Wpisy: 12
(@ola-82)
Połączone: 18 lat temu

Jasne, że tak! Podobno jest to gdzieś dokładnie opisane, w jakimś dziale z pytaniami i odpowiedziami... choć sama nie wiem na ile można temu ufać.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@cichaenergia)
Połączone: 17 lat temu

z góry przesądzone, to tak... ale nie tyle przez nas co przez coś znacznie większego niż my sami. Nikt nie siada i nie mówi sobie „okej, chcę te rodziców a nie innych” 🙂 to nie działa jak wybór z menu w restauracji. Jest jak jest i koniec kropka


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

no bo jakby tak było naprawdę że sami wybieramy rodziców to czemu nikt nie wybrał bogatych i normalnych xD serio, ktoś wytłumaczy?


Odpowiedz
Udostępnij: