Muszę się przyznać, że przez kilka nocy gorzej sypiałam po obejrzeniu jednego z tych programów. Głupio, bo na chłodno wiem, że to bez sensu, a i tak emocje robią swoje.
U mnie wnuczka przyszła wystraszona ze szkoły, bo dzieci straszyly sie końcem świata na przerwie. musiałam długo tłumaczyć, że to tylko taka opowieść.
To jest chyba najgorsze w tym wszystkim że strach udziela się dzieciom. One nie maja narzędzi, żeby to sobie racjonalnie ulozyc.
Dlatego tak ważne jest, żeby dorośli sami zachowali spokój. Dzieci kopiują nasze emocje. Spokojny rodzic to spokojne dziecko.
Natknąłem się na teorie że 21 grudnia przez Zimie ma przejść potężny promien z centrum galaktyki brzmi groźnie i naukowo zarazem
Centrum galaktyki jest oddalone o dziesiątki tysięcy lat świetlnych. Nic stamtad nie zdazy się w grudniu specjalnie zsynchronizowac z naszym kalendarzem.
Widziałem zdjęcie tego kalendarza Majów, taki wielki okrągły kamień z twarzą w środku. Podobno jak wskazowka dojdzie do końca to bedzie koniec tak mi się wydaje.
Majańska Długa Rachuba to zapis liczbowy, a nie tarcza z ruchomą wskazówką. Ludzie mylą te dwie rzeczy nagminnie, bo ten okrągły kamień jest po prostu efektowny na zdjęciach.
Kto pamięta rok 2000 i pluskwę milenijną, ten ma zdrowy dystans. Wtedy też wieszczono chaos, padające samoloty i banki. Nastała północ i nie stało się nic.
O tak pamiętam doskonale. Mąż na wszelki wypadek wypłacił troche gotówki z bankomatu. Do dziś się z tego śmiejemy.
Ciekawe że schemat jest zawsze ten sam. Konkretna data wielka groza sprzedaz strachu a potem cisza i nowa data za kilka lat. 😀
Słyszałam w wywiadzie polską badacczkę zajmującą się Majami. mowila wprost, że to bzdura i że sami Majowie mieli przepowiednie sięgające znacznie dalej niż 2012.
Zrobiłam sobie rozklad na to, co czeka nas po grudniu. Wyszły karty mówiące o nowym początku i porządkowaniu spraw. Nic katastroficznego raczej przejście do kolejnego etapu.
Lubię takie spojrzenie. Zamiast pytać czy przeżyjemy, lepiej pytać czym ten nowy etap może być. To zmienia całą perspektywę.
Dla osób, które lapia lęk wieczorami, polecam labradoryt i ametyst. Pierwszy chroni, drugi wycisza umysl przed snem. Do tego kilka głębokich oddechów i jest lepiej.
Jako miłośniczka astronomii obserwuje niebo regularnie. Kupiłam sobie kiedyś porządny teleskop i mogę zapewnić, że niebo nad nami jest zupełnie normalne. żadnego intruza, żadnej anomalii.
@Zorka a widac teraz coś ciekawego, na co warto spojrzec, zeby oderwać sie od tych strasnzych myśli?
Kurczę zauważcie jedną rzecz w internecie. Te same rewelacje krążą w kółko, jeden portal cytue drugi, a ten trzeci. Na końcu wygląda to na tysiąc źródeł, a tak naprawęd jest jedno, i to bez dowodów.
To się nazywa echo. Powtórzona tysiąc razy nieprawda nie staje się prawdą, tylko głośniejsza. Warto o tym pamiętać przy każdej takiej fali.
No proszę, odkąd zaczęłam sprawdzać, kto jest pierwotnym autorem danej teorii, połowa z nich rozpada się w rękach. zwykle ślad prowadzi do jednej książki albo jednego filmu. 🙂
Podoba mi się, że 21 grudnia to w wielu tradycjach święto światła. U dawnych ludów przesilenie zimowe świętowano jako odrodzenie słońca. To piękny, jasny symbol, a nie mroczny.
Moja babcia zawsze mowila, że po najdłuższej nocy dzień zaczyna rosnąć i wraca nadzieja. Nie wiedziała nic o Majach, a miała racje co do istoty
Czytałem że teraz jest piąte słońce i jak sie skonczy to napewno nastąpi zagłada, tez tak gdzies pisali o kalendarzu.
Do tego mylisz systemy. Tzolkin to kalendarz rytualny a o końcu cyklu mówi Długa Rachuba. To trzy różne rzeczy wrzucone do jednego worka, stąd zamęt.
No tak, faktycznie mi się to miesza, moze powinienem najpierw wziąść i poczytać porządnie zanim coś napisze.
Z astrologicznego punktu widzenia niektórzy łączą 2012 z wchodzeniem w Erę Wodnika. To ma być czas większej świadomości i wolności. Znow raczej przemiana niż koniec.
Era Wodnika to długi proces liczony w wiekach, a nie przełącznik na jeden grudniowy dzień. Ale sam kierunek interpretacji, w stronę rozwoju, jest zdrowszy niż straszenie.
