Z ezoterycznego punktu widzenia zakończenie wielkiego cyklu to naturalny moment na bilans i odpuszczenie tego, co już nie służy. Symbolika jest tu piękna, jeśli nie mylić jej z katastrofą.
Musze przyznac że takie podejście uspokaja mnie bardziej niz wszystkie te liczby wole myśleć o przemianie niz o zagładzie.
W tarocie mamy dokładnie ten motyw. Karta Śmierci prawie nigdy nie oznacza fizycznego końca, tylko zamknięcie etapu i początek nowego. 2012 pasuje do tego jak ulał.
A ja słyszałem że w tarocie za koniec swiata odpowiada karta Diabeł, poprostu tak mi ktos mówił.
Jeśli ktos czuje niepokój, polecam porpacować z kamieniami uziemiającymi. Obsydian albo hematyt świetnie pomagają zebrać myśli i odciąć się od paniki.
Przypomnę tylko, ile razy świat już sie kończył. Rok 2000 i pluskwa milenijna, potem 6 czerwca 2006, wcześniej rozmaite daty. Jakoś wciąż tu jesteśmy.
Moja wnuczka pyta, czy jak będzie koniec świata, to nie musi iść do szkoły. Powiedziałam jej, że i tak 22 grudnia trzeba będzie odrobić lekcje.
Klasyk. Koniec swiata Majów jest w grudniu a grudniow w maju nie ma więc na razie zyjemy. 🙂
Znajoma na poważnie planuje wymienić telefon dopiero po 21 grudnia, bo szkoda kasy jak i tak koniec. Nie wiem, śmiać się czy martwić.
Ktoś mi pisał że to napewno 12 grudnia jest ten koniec a nie 21, wogóle ciężko się połapać w tych datach.
Te przekrecone daty biorą się z zabawy w głuchy telefon w internecie. W źródłach jest jedno: 13.0.0.0.0, czyli 21 grudnia 2012
Kluczowy argument, ktory ucina dyskusję: zachowały się inskrypcje Majów odnoszące daty daleko poza 2012 rok, aż do siedemnastego baktunu. Nie planuje się przyszłości po końcu świata.
Badacze Majów wielokrotnie to podkreślali. W żadnym znanym tekście nie ma dnia sądu ani zapadania się planety. To my dopisaliśmy apokalipsę, nie oni.
To dla mnie najważniejsze zdanie w całej sprawie. Sami Majowie nie mówili o koncu. Cala otoczka jest współczesna.
Ojoj czyli ta slynna przepowiednia Majów to wlasciwie... nasza interpretacja?
Ciekawe, że motyw końca i odrodzenia wraca w wielu kulturach. U Skandynawów Ragnarok, w innych tradycjach potopy i nowe światy. Zawsze po zniszczeniu przychodzi początek.
Właśnie, idea cyklicznego odradzania jest w wierzeniach całego świata. dlatego koniec cyklu to u wielu ludów nie tragedia, tylko przejście.
W chrześcijaństwie też przecież nigdy nie podano dokładnej daty końca. Zawsze mówiono, że nikt nie zna dnia ani godziny. a tu nagle konkretny grudzien.
Wracając do astronomii, co z tą koniunkcją galaktyczna o ktorej pisał Jenkins? Slonce miało sie ustawić w linii z centrum galaktyki.
Dodam, że planety też nie ustawiają się w jednej linii tego dnia. To kolejny mit. Niebo 21 grudnia będzie wyglądać jak każdej innej zimy.
Ech, przyznam że jako babcia najbardziej martwię się o wnuki. Nie chcę, żeby żyły w strachu. Jak z nimi o tym rozmawiać?
Ja to rozumiem tak że kalendarz sie kończy bo Majowie poprostu wymarli i nie mieli komu liczyc dalej, wkońcu ich cywilizacja upadła.
Dodam, że potomkowie Majów żyją do dziś w Meksyku i Gwatemali. cywilizacja klasyczna upadła wieki temu, ale kalendarz dziala dalej sam z siebie, bez końca.
To porównanie z licznikiem trafia mi do przekonania. Nikt nie panikuje, gdy licznik przebija okragla liczbę.
No to mamy juz lato, a data zbliza się nieublaganie. Staram się o tym nie myśleć na co dzien, ale czasem wraca.
Ja postanowiłam potraktować te miesiące jak czas na uporządkowanie własnego życia. Skoro tyle mówi się o przemianie, to zacznę od siebie.
Widziałem w necie że rzad USA buduje wielkie schrony w zwiazku z 2012 jest w tym ziarno prawdy? 😉
