I to jest chyba kluczowe. Brak centralnej władzy dogmatycznej sprawia, że każdy spór może się ciągnąć nieskończenie, bo nie ma kto ogłosić wyroku ostatecznego. Litwacy mają Gaonim, chasydzi mają swoich admor'ów, ale żaden z nich nie ma autorytetu dla tych drugich. Czy to właśnie nie jest strukturalny powód, dla którego te podziały są tak trwałe?
A czy ktoś wie, jak to wygląda na poziomie zwykłych ludzi, nie rabinów i nie polityków? Czy jeśli syn z rodziny litwackiej zakocha się w dziewczynie z rodziny chasydzkich, to jest to jakiś problem? Pytam serio, bo chcę zrozumieć, czy te podziały są żywe w codziennym życiu, czy tylko w debatach teologicznych.
W Bnei Brak albo w Mea Szearim w Jerozolimie dosłownie mieszkają obok siebie, ale w odrębnych blokach i z innymi synagogami. Małżeństwa mieszane zdarzają się, ale są rzadkie i wymagają realnych negocjacji między rodzinami. Słyszałam od kogoś, kto tam był, że nawet krój kaftana mówi sąsiadowi, skąd jesteś i do kogo należysz.
Istnieje, i to nie żartuję, całkiem spora literatura, łącznie z opracowaniami akademickimi, które analizują kolor, krój, długość i sposób noszenia nakrycia głowy jako system znaków tożsamości. Czapka w Satmar wygląda inaczej niż w Chabad, inaczej niż u Gerrer, inaczej w Braslav. Litwaków poznaje się po tym, że w szabat zakładają cylinder. To jest dosłownie semiotyka ubrana na ciało.
Są jak najbardziej świadomi i to jest element tożsamości, z którego są dumni. Mówimy o środowiskach, gdzie od urodzenia uczysz się czytać te znaki. Dziecko w cheder wie, co oznacza, kiedy ktoś ma bekisz z takim a nie innym kołnierzem. To nie jest podprogowe, to jest jawny i pielęgnowany kod.
Czyli ta historia z XVIII wieku jest żywa? To znaczy, że dzisiejsi litwacy i dzisiejsi chasydzi pamiętają, że kiedyś jedni klątwą rzucali w drugich? I mimo to działają we wspólnych blokach politycznych?
Dobra, ale ja mam bardziej przyziemne pytanie. Wrócę do tego, o co pytałam wcześniej, bo nie dostałam do końca odpowiedzi. Jeśli ktoś z rodziny litwackiej chce się ożenić z kimś z rodziny chasydzkich, to co dokładnie się dzieje? Czy jest jakaś procedura? Czy po prostu rodzina mówi nie i tyle?
Shadchen to ciekawy wątek, bo to jest instytucja, która sama w sobie działa wewnątrz określonej wspólnoty. Swatka z Satmar nie będzie szukać kandydatów poza Satmar, bo jej sieć kontaktów jest właśnie w obrębie tej dynastii. To sprawia, że granice między grupami są podtrzymywane strukturalnie, nie tylko ideologicznie.
Słuchajcie, a ja mam pytanie, które może się wydawać głupie, ale muszę zapytać. Czy te spory między chasydami a litwakami są w ogóle ważne dla samych Żydów nieortodoksyjnych? Tzn. dla kogoś, kto jest konserwatywny albo reformowany? Czy oni w ogóle o tym mówią, czy to jest margines?
Właściwie to mnie zastanawia, gdzie dokładnie te spory się toczą. Bo jeśli nie w parlamencie, to gdzie? W synagodze? W prasie? W sieci?
Interesujące, że te środowiska, które w wielu kwestiach odrzucają nowoczesność, mają swoje portale i media. Czyli nowoczesność przyjmują wybiórczo tam, gdzie im służy.
Dobra, ale wracając do tytułu wątku, bo trochę odpłynęliśmy. Czy te dwie gałęzie mogą się godzić? Bo rozmawiamy o konfliktach, o strukturach, o polityce, ale nikt jeszcze nie odpowiedział wprost. Czy ktokolwiek w tych środowiskach w ogóle próbuje budować mosty?
Cadyk jako wyrok, to ciekawe sformułowanie. Ale chwila, czy Litwacy w ogóle mają cadyków? Myślałem, że to jest instytucja stricte chasydzka?
Przepraszam, że wchodzę z głupim pytaniem, ale co to znaczy dziedzictwo dynastii? Czy chodzi o to, że cadyk jest cadykiem dlatego, że jego ojciec był cadykiem?
Ale czy chasydzi sami nie twierdzą, że to jest ortodoksyjne? Kto ma rację w tej kwestii, czy jest jakiś arbitraż?
I tu znowu litwacko-chasydzki podział ma znaczenie. Poziom presji środowiskowej jest inny. W bardzo zamkniętych dynastiach chasydzkich ta izolacja od świata zewnętrznego jest głębsza, bo całe życie jest zorganizowane wokół dynasii. U Litwaków yesziba daje pewne wykształcenie, choćby talmudyczne, które jest bardziej transferowalne intelektualnie. To nie znaczy, że wyjście jest łatwe, ale struktura jest nieco inna.
To wszystko jest zrozumiałe historycznie, ale wróćmy do pytania z tytułu. Czy te dwie tradycje, chasydzka i litwacka, mogą się godzić, czy to jest w ogóle cel, do którego ktoś dąży? Bo słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że nikt po żadnej stronie nie chce tego tak naprawdę.
Ale jak to działa praktycznie? Czy oni w ogóle rozmawiają ze sobą na co dzień, chasydzki rabin z litwackim? Czy to są osobne światy, które się nie przenikają?
Ale czy kiedykolwiek było jakieś konkretne wydarzenie, kiedy ta wrogość szczególnie wybuchła? Jakieś starcie, coś historycznego?
Gaon z Wilna to ta postać, która już się tu pojawiała, ale nie jestem pewna czy dobrze rozumiem dlaczego był tak ważny. Czy ktoś mógłby wytłumaczyć bez zakładania, że znam kontekst?
