To jest bardzo mocna konkluzja i trochę się zastanawiam czy nie za mocna - bo można by powiedzieć to samo o każdej tradycji, że definiuje się przez to czemu zaprzecza. Ale z drugiej strony, masz rację że ślady sporu są bardzo konkretne, nie tylko filozoficzne. Te formuły liturgiczne to żywy dowód.
Chwileczkę - to znaczy że można odróżnić bazylikę ariańską od nicejskiej patrząc na mozaikę chrztu? To brzmi jak coś czego bym nigdy nie odczytał sam idąc do muzeum. Czy te różnice są naprawdę tak czytelne dla kogoś kto nie wie czego szukać?
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem ale - dlaczego akurat chrzcielnica? Czemu ten motyw chrztu Jezusa był tak ważny w tym sporze? Chodzi o to że chrzest jest momentem kiedy Duch Boży na niego zstępuje i ktoś może powiedzieć że to wtedy staje się Bogiem?
Czyli cały ten spór o naturę Chrystusa był też sporem o to CO się dzieje w sakramencie chrztu? Bo jeśli Chrystus potrzebował chrztu żeby coś zyskać, to co to mówi o naszym chrzcie? Mam wrażenie że te teologie pociągają za sobą zupełnie inne praktyki.
To bardzo dobre spostrzeżenie i myślę że niedoceniane. Chrystologia i sakramentologia są ze sobą ściśle powiązane - jeśli Syn jest innej natury niż Ojciec, to co właściwie dostajemy w chrzcie, w eucharystii? Arianizm miał tu konsekwentną odpowiedź, tylko że ortodoksja nicejska ją odrzuciła razem z całą resztą. Zostały nam formuły, ale już nie ich ariańska alternatywa.
To mnie prowadzi do pytania które siedzi mi w głowie od dłuższego czasu - czy ktoś wie jak wyglądała ariańska teologia eucharystyczna? Bo skoro Syn jest stworzeniem, nawet pierwszym i najdoskonalszym, to co to znaczy dla przeistoczenia? Czy arianie w ogóle mieli doktrynę podobną do późniejszej transsubstancjacji?
Słuchajcie, zastanawiam się czy ta luka w dokumentacji eucharystycznej to przypadek czy intencja. Bo kiedy wygrywasz spór teologiczny i kontrolujesz co przepisujemy i co niszczymy, to można selekcjonować. Spalone być może właśnie to co byłoby najniebezpieczniejsze dla nowej ortodoksji - konkretne praktyki sakramentalne które byłyby alternatywą.
I tu wracamy do Ulfili i Gotów, bo tekst Biblii gockiej przetrwał właśnie dlatego że był poza zasięgiem. Codex Argenteus - srebrna Biblia gocka - jest teraz w Uppsali. Szwedzi zabrali go jako łup wojenny w XVII wieku z Pragi. Żeby ariański tekst przetrwał musiał przejść przez Gotów, potem przez kilka wieków Europy zachodniej i w końcu trafić do biblioteki w protestanckim królestwie. To jest niesamowita trasa dla 'heretyckich' pism.
Poczekajcie - ta srebrna Biblia jest ariańska? To znaczy że ma inne tłumaczenia kluczowych fragmentów, tych o naturze Chrystusa? Czy to tylko kwestia języka, a sam tekst jest taki sam?
To znaczy że problem tłumaczenia Biblii jest stary jak samo chrześcijaństwo. Myślałam że te wszystkie spory o przekłady - czy to 'almah' znaczy 'dziewica' czy 'młoda kobieta', czy 'logos' znaczy 'Słowo' czy 'Rozum' - to nowoczesne dyskusje akademickie. A tu okazuje się że IV wiek już się tym zajmował i to z konsekwencjami politycznymi.
Właśnie i to jest coś co mnie w tym całym temacie najbardziej trzyma - arianizm to nie była tylko sprzeczka teologów o abstrakcje. To był spór o to jak czytamy tekst, kto ma prawo tłumaczyć, czyja interpretacja jest 'prawdziwa'. Sobór nicejski to też moment kiedy cesarz Konstantyn decyduje że jedno czytanie jest właściwe. A mamy rok 325 - cztery wieki po śmierci Jezusa. Przez te cztery wieki chrześcijanie jakoś żyli bez ostatecznej odpowiedzi.
I to jest pytanie które zostawiam bez odpowiedzi, bo myślę że jest dobre na koniec tej części rozmowy - czy te cztery wieki bez dogmatu trynitarnego to był chaos, czy może pewna żywotność? Bo może właśnie wielość interpretacji była siłą wczesnego chrześcijaństwa, a Nicea zamknęła coś czego zamknąć nie można?
Ale czekaj, Geomantko - czy to nie jest pytanie które zakłada że wielość jest lepsza? Bo z drugiej strony można powiedzieć że bez Nicei chrześcijaństwo mogło się rozpaść na dziesiątki wzajemnie wykluczających się grup i w ogóle nie przetrwać jako jednolita tradycja. Nicea była ryzykowna ale może konieczna?
No i Storczyk_00 właśnie dotknęłaś czegoś co mnie niepokoi w tym pytaniu Geomantki - bo ta 'żywotność przez wielość' brzmi pięknie z dzisiejszej perspektywy, ale czy my nie oceniamy przeszłości naszymi kategoriami? Ludzie w IV wieku nie myśleli 'wielość interpretacji to bogactwo'. Oni myśleli 'jeden z nas się myli i to jest kwestia zbawienia'. To zupełnie inny horyzont lęku.
Dokładnie, i tu jest pułapka na którą wpadamy czytając Euzebiusza czy Atanazego przez nowoczesne okulary. Dla nich spójność doktrynalna to nie był autorytaryzm - to była kwestia przeżycia wspólnoty, dosłownie. Rzym potrzebował jednej religii którą rozumie i kontroluje, Kościół potrzebował jednej doktryny którą da się obronić. To był pragmatyzm tyle samo co teologia.
Hej, przepraszam że przerywam - Konstantyn ochrzcił się przez ariańskiego biskupa?? To jest coś o czym w ogóle nie wiedziałam i trochę mnie to zaskoczyło. To znaczy że założyciel chrześcijańskiego cesarstwa był technicznie heretykiem według własnego soboru?
Pięciokrotne wygnanie Atanazego to coś co zawsze mnie zatrzymuje. Bo to znaczy że przez kilkadziesiąt lat po Nicei ortodoksja nicejska była w defensywie, nie arianizm. To jakby wygrać debatę i potem przez pół wieku być zmuszanym do milczenia. Skąd więc ta narracja że Nicea 'rozstrzygnęła'?
To brzmi znajomo - ta mechanika przepisywania. Zastanawiam się czy da się w ogóle dotrzeć do tego jak arianie sami siebie postrzegali, bez filtra ortodoksyjnych komentarzy. Czy są jakieś teksty gdzie arianie mówią o własnej wierze bez wrogiej redakcji?
Czyli ironicznie najlepszym źródłem do arianizmu jest Atanazy który arianizm zwalczał? To jest trochę jak gdyby historię buddyzmu znać tylko z polemik konfucjańskich. Nie brzmi to jak solidna baza do wyrokowania że arianizm był 'błędem'.
To co mówi Jasnowidz96 mnie bardzo uderza bo pokazuje że cały spór o 'kto miał rację' jest w gruncie rzeczy niemożliwy do rozstrzygnięcia przez nas. Możemy powiedzieć kto wygrał politycznie, ale czy Ariusz się mylił teologicznie - to pytanie które zakłada że mamy dostęp do obiektywnego kryterium. A mamy?
I to jest właśnie pytanie które stoi za całym tym wątkiem od początku. Czy 'herezja' to kategoria teologiczna czy polityczna? Bo jeśli Konstancjusz II był cesarzem i był arianinem, to przez jego panowanie to Atanazy był heretykiem de facto. Kategoria zmienia się z tym kto ma władzę.
i to prowadzi do pytania o Wulfila znowu - bo on tłumacząc Biblię dla Gotów robił to w czasie kiedy arianizm był religiją cesarską albo przynajmniej cesarsko tolerowaną. Nie przekazywał jakiejś konspiracyjnej herezji. Przekazywał oficjalną teologię swojej epoki. To że stała się herezją to był wyrok historii, nie teologii.
Hej, chcę zapytać o coś bocznego ale związanego - czy Goci i inne ludy germańskie które przyjęły arianizm, czy one rozumiały te spory trynitarne? Bo to były ludy które dopiero wchodziły w piśmienność przez Wulfilę. Czy dla gockiego wojownika ta różnica między homoousios i homoiousios cokolwiek znaczyła?
No ale to rodzi pytanie - jeśli ani gocki wojownik ani anatolijski chłop nie rozumieli różnicy, to dla kogo ten spór był tak ważny? Dla cesarzy i biskupów? Bo może to po prostu był spór elit o kontrolę nad instytucją, a doktryna była tylko językiem w którym ten spór się toczył.
Słuchajcie, czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam głupie pytanie - czy arianizm jakoś przetrwał do dziś? Znaczy, czy jest jakaś współczesna tradycja która bezpośrednio się do niego odwołuje, czy to naprawdę umarło razem z Gotami?
I tu mamy pętlę - każda reforma teologiczna odwołuje się do początków, do źródeł, do 'prawdziwego' nauczania. Ariusz mówił że Ojcowie Kościoła wprowadzili grecki filozoficzny bałagan do prostej biblijnej wiary. Reformatorzy protestanccy mówili to samo o katolicyzmie. Świadkowie to samo o protestantach. To jest chyba mechanizm strukturalny religii, nie jakiś szczególny rys arianizmu.
Jedna litera?? To jest chyba najlepsza ilustracja jak abstrakcyjne były te spory. Dosłownie jedna litera w słowie które i tak nie jest w Biblii, i przez to biją się frakcje, cesarze wygnają biskupów, ludy przyjmują różne chrystologie. Brzmi szaleńczo.
