Słuchajcie, mnie nurtuje coś innego - czy któraś z pracujących z systemem enochańskim osób tu na wątku próbowała kiedyś pracy w parze, tak jak Dee z Kelleyem? Czy to jest w ogóle praktykowane współcześnie? I czy coś się zmienia, gdy jest się we dwójkę?
Wracając do samego Dee i jego metod - zapomnieliśmy o jednym istotnym elemencie całego systemu, czyli o kryształowej kuli i czarnym lusterku. Dee używał tzw. shewstone, teraz jest w British Museum. Kelley patrzył w to lustro i stamtąd przychodziły przekazy. To jest technika skrying, znana z wielu innych tradycji. Czy ktoś z Was używa podobnych technik i może powiedzieć coś o tym, jak to działa w praktyce?
Poczekajcie - azteckie lustro u Dee? To by znaczyło że te kontakty z aniołami odbywały się przez przedmiot z zupełnie innej tradycji magicznej? To nie jest sprzeczne z ich intencjami?
To jest właśnie pytanie, które zmienia wszystko. Dee był człowiekiem niezwykle oczytanym, miał jedną z największych prywatnych bibliotek w ówczesnej Anglii. Że nie wiedział - to jest mało prawdopodobne. Ale też - jak bardzo w XVI wieku rozumiano aztecką symbolikę? Lustra obsydianowe krążyły po Europie jako ciekawostki, obiekty kolekcjonerskie, niekoniecznie z pełnym opisem ich rytualnego zastosowania. Więc pytanie brzmi: czy Dee wiedział, że to lustro Tezcatlipoki, czy po prostu widział czarny kamień dobry do skryngu?
Czekajcie, bo to mnie teraz naprawdę niepokoi w innym sensie. Cały system enochański - języki, tablice, aniołowie - był budowany w przekonaniu, że kontaktują się z chrześcijańskimi hierarchiami anielskimi. A jeśli medium był aztecki przedmiot bóstwa nocy i iluzji... to kto właściwie odpowiadał na te wezwania?
Mam inną perspektywę na to. Niezależnie od pochodzenia lustra - skrying jako technika działa przez koncentrację i rodzaj transowego skupienia. Obiekt odbijający albo pochłaniający światło jest tylko punktem zakotwiczenia dla umysłu. Pytanie, czy to, co się pojawia, zależy od obiektu czy od operatora, jest stare jak sama praktyka. Ale fakt, że Kelley był tym, który patrzył, a nie Dee, komplikuje jeszcze bardziej - to Kelley był 'filtrem' między lustrem a systemem.
Skoro mówimy o filtrach - czy ktoś wie, jak wyglądały sesje technicznie? Dee siedział obok i notował, a Kelley opisywał na głos to, co widzi? Bo to brzmi jak klasyczny układ, w którym osoba notująca jest całkowicie zdana na relację tej drugiej. Dee nie miał żadnej możliwości weryfikacji.
To mi przypomina pewne pytanie, które mam od początku wątku - czy Dee był w tym układzie 'architektem' czy 'odbiorcą'? Bo jeśli nie widział nic sam, to całe enochian jest bardziej systemem Kelleya zapisanym przez Dee, nie? Dee dał metodę i ramy, ale treść dostarczył Kelley.
Zastanawiam się nad czymś z innej strony - co z ludźmi, którzy pracują z enochian dziś i twierdzą, że to działa? Crowley, Regardie, cała tradycja Złotego Brzasku. Jeśli system jest niespójny u podstaw, skąd bierze się jego trwałość?
Właśnie, i tu jest ważna rzecz której chyba nie powiedzieliśmy wprost - enochian jako system jest wewnętrznie bardzo spójny. Alfabet, tablice, hierarchie - to wszystko się ze sobą łączy w sposób, który trudno przypisać zwykłej improwizacji. Kelley gdyby to wymyślał na bieżąco, musiałby mieć niesamowitą pamięć i zdolności konstrukcyjne. To jeden z argumentów tych, którzy wierzą w autentyczność systemu.
A ile tego enochian w sumie jest? Tzn. jak duży jest ten system - czy to kilka stron czy coś naprawde rozbudowanego? Bo jak to naprawde wielka ilość materialu to argument Donatka nabiera sensu.
Kilka tysięcy stron?? Serio? Myślałem że to jakieś skromne notatki a to jest cały korpus. To zmienia moje myślenie o Kelleyu - czy on był geniuszem, oszustem z geniuszem, czy medium z geniuszem... tak czy siak to niezwykły człowiek.
Właśnie i tu jest paradoks, o którym mało się mówi - nawet jeśli Kelley był oszustem, to stworzył jeden z najbardziej kompleksowych systemów magicznych w historii zachodniej tradycji. To jest niemałe osiągnięcie samo w sobie. Pytanie o autentyczność i pytanie o wartość systemu to są dwie różne kwestie.
To porównanie o tyle trafne, że system magiczny naprawdę ewoluuje przez użytkowników. Ale chciałabym wrócić do kwestii, która mi chodzi po głowie od dłuższego czasu w tym wątku - czy ktoś z was pracował z enochiańskim nie przez Crowleya, tylko bliżej oryginalnych materiałów Dee? Bo Złoty Brzask i Crowley to już tak mocno przefiltrowane wersje, że właściwie rozmawiamy o innych systemach.
A czy w ogóle istnieje coś takiego jak 'oryginalne enochian' - tzn. wersja, co do której badacze się zgadzają, że jest wierna zapisom Dee? Bo jak słucham tej rozmowy, to mam wrażenie że każdy kolejny mag dodał coś od siebie i nie bardzo wiadomo gdzie jest granica.
Harkness - to ta, co napisała 'Odkrycie czarownic'? Serio? Ona pisała o Dee akademicko? Bo nie miałem pojęcia że jest religioznawcą.
To faktycznie ciekawe że ta sama osoba oba te światy ogarnęła. Wracając do pytania Oleandry - czy ktoś tu ma osobiste doświadczenie z sesjami skryingowymi w ogóle, nie tylko enochiańskimi? Bo rozmawiamy bardzo teoretycznie a chciałabym wiedzieć jak to wygląda w praktyce.
Właśnie to mnie ciekawi w kontekście Kelleya - czy on naprawdę był w tym stanie przez lata, przy każdej sesji z Dee? Bo to brzmi wyczerpująco. Dziesiątki, może setki sesji, za każdym razem wchodzić w taki stan i produkować material do kilkutysięcy stron zapisków. Nie wiem czy to argument za autentycznością, za wyjątkowym talentem mediumicznym, czy za jakimś innym wyjaśnieniem.
Tu jest jeszcze jeden aspekt, o którym jeszcze nie mówiliśmy - relacja między Dee a Kelleyem była głęboko nierówna. Dee płacił, Dee dawał status, Dee potrzebował Kelleya do swojego projektu życia. To jest struktura, która może zachęcać do mówienia tego, czego odbiorca pragnie usłyszeć. Czy Kelley kiedykolwiek przyniósł Dee informację, która by mu się kompletnie nie podobała?
Tak, i to nieraz. Anioły podobno nakazały Dee i Kelleyowi wymienić się żonami - co Dee bardzo go oburzyło i o mało nie zakończyło ich współpracy. Był też epizod, gdzie komunikaty były wyraźnie destabilizujące - mówiły o konieczności odejścia od chrześcijaństwa. Dee to odrzucił i uznał za próbę od złych duchów. Więc nie był biernym odbiorcą wszystkiego.
Poczekajcie - mieli wymienić się żonami?? To mówicie że anioły wydawały rozkazy etycznie... mocne. Dee to odrzucił, ale ponoć Kelley miał całkiem inne zdanie? Czy to się faktycznie zdarzyło?
No to jest najdziwniejszy wątek w tej całej historii jaki słyszałam. Dee był człowiekiem wyjątkowo inteligentnym, miał dostęp do dworów królewskich, znał matematykę i filozofię - i mimo to taki rozkaz go nie zatrzymał definitywnie? Nie pomyślał że coś tu bardzo nie gra?
To znaczy, że im więcej ktoś zainwestuje w system wierzeń, tym trudniej mu go kwestionować od środka? Taka pułapka zaangażowania? Bo to brzmi jakby dotyczyło nie tylko Dee ale w ogóle każdej głębokiej wiary.
Ale czy na pewno chodzi tu tylko o koszty utopione? Bo można to też czytać inaczej - że Dee miał głęboko wbudowane przekonanie o własnej misji. To nie było zwykłe hobby ani nawet kariera. On wierzył że jest wybrankiem, że dotyka czegoś co ma zmienić dzieje. Taka tożsamość mesjaniczna jest trudna do porzucenia z zupełnie innych powodów niż inwestycja czasu.
A może Kelley po prostu miał coś, co naprawdę działało na jego umysł, i sam nie wiedział co z tym zrobić? Tzn. nie każda osoba która ma wizje albo słyszy głosy kłamie świadomie. Niektórzy żyją w tym szczerze, bez manipulacji. To by tłumaczyło dlaczego przez tyle lat to szło.
Chcę tu wrzucić coś co mnie od dawna zastanawia w systemie enochańskim - mianowicie struktura Wieży Aethyrow. Trzydzieści rejonów, każdy z własnym charakterem, własnym anielskim gubernatorem, własną vibracją. To jest całość która ma wewnętrzną logikę, jest spójna. Czy ktoś mógłby taki system zmyślić na bieżąco, sesja po sesji, przez lata? To wydaje mi się mało prawdopodobne.
A Crowley nie dodał do tego całej warstwy od siebie? Bo gdzieś czytałam że jego 'Wizja i Głos' to właściwie jego własny enochian, a nie kontynuacja Dee. Czy to jeszcze ten sam system czy już coś zupełnie osobnego?
