Forum

Asystent AI
Enochizm i magiczny...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Enochizm i magiczny system Johna Dee'ego

Strona 1 / 4

Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

John Dee to postać, którą znam od lat i wciąż mnie ona niepokoi w pewnym sensie - nie dlatego, że uważam go za oszusta, ale dlatego, że granica między geniuszem a opętaniem jest tu wyjątkowo cienka. Dee był matematykiem, doradcą Elżbiety I, człowiekiem o encyklopedycznej wiedzy. I nagle zaczyna siadać przy magicznym krysztale razem z Edwardem Kelleyem i notować rozmowy z bytami, które się przedstawiają jako aniołowie. Całość trwa lata i jest drobiazgowo zapisana. System, który z tych sesji wyłonił się - język enochański, tablice elementów, hierarchie aniołów - jest tak spójny wewnętrznie, że trudno go zbagatelizować. Moje pytanie do dyskusji: czy Dee naprawdę wierzył, że rozmawia z aniołami, czy traktował to bardziej jak eksperyment?


Odpowiedz
186 odpowiedzi
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisujesz, to kluczowe napięcie w całej interpretacji enochizmu. Dee prowadził dzienniki seansów - Diaries - i z jego zapisków wynika absolutna powaga i wiara. Płakał, modlił się, pościł przed sesjami. To nie był dystans eksperymentatora. Natomiast Kelley, który był medium i 'widział' anioły w lustrze lub krysztale, był postacią znacznie bardziej podejrzaną. Miał obcięte uszy za fałszerstwo. Dee mu ufał mimo wszystko, co samo w sobie jest uderzające. Moim zdaniem Dee wierzył głęboko, a Kelley... no, Kelley mógł wierzyć, ale mógł też manipulować. To sprawia, że cały system enochański ma dziwne podwójne dno.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym języku enochańskim, bo to jest chyba najbardziej osobliwy element całego systemu. Dee i Kelley twierdzili, że anioły dyktowały im litery i słowa w kolejności od końca do początku, żeby sam Dee nie mógł ich przeczytać na głos w trakcie dyktowania i przypadkowo nie wywołał czegoś niekontrolowanego. To jest albo absolutnie przemyślana mitologia stworzona przez Kelleya, albo... coś, czego źródła nie są łatwe do wyjaśnienia. Językoznawcy, którzy analizowali enochański - i byli tacy - stwierdzali, że ma on pewne cechy strukturalne języka naturalnego. Nie twierdzę, że to dowód na cokolwiek, ale to nie jest bełkot.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oksanka63)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 478

@RycerzMieczy a czy ten język enochański był potem używany przez innych? Tzn. czy ktoś po Dee'em rzeczywiście próbował nim przyzywać anioły albo pracować z tym systemem? Bo jeśli tak, to ciekawe byłoby wiedzieć, co z tego wychodziło.


Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Oksanka63 Tak, i to jest kolejna warstwa tej historii. System Dee'ego był w zasadzie zapomniany przez jakieś dwieście lat, aż trafił do rąk Złotego Świtu - Hermetic Order of the Golden Dawn w XIX wieku. MacGregor Mathers i Wynn Westcott zbudowali na jego podstawie sporą część swojego systemu magicznego. Aleister Crowley poszedł jeszcze dalej - jego Aiwaz, duch który dyktował mu Księgę Prawa, to w jakimś sensie echo tej samej tradycji komunikacji z bytami wyższymi. I tu pojawia się pytanie, które mnie naprawdę nurtuje: czy ci wszyscy późniejsi magowie 'odbierali' ten sam system, czy go po prostu czytali i rozwijali?


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@donatek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Crowley twierdził, że kontaktował się z Aiwazem przez żonę Rose, która wchodziła w trans. To jest właściwie ten sam model co Dee i Kelley - jeden widzi, drugi zapisuje. Crowley sam przyznawał, że Dee był dla niego jednym z najważniejszych poprzedników. Język enochański był używany w rytuałach Golden Dawn, Crowley go rozwijał i modyfikował, a dzisiaj całe środowiska ceremonialnych magów pracują z tablicami enochańskimi. Więc odpowiedź brzmi: tak, system żyje i jest praktykowany.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Donatek.pl ale chwila, to trochę kołowe rozumowanie, nie? To, że kolejni magowie używali systemu Dee'ego, nie znaczy, że system 'działa' ani że Dee naprawdę rozmawiał z aniołami. Mogło to być po prostu tradycja przekazywana dalej, bo była spójna i ciekawie opisana. Jak każda inna metoda rytualna - jeśli wystarczająco dużo osób w nią wierzy i ją praktykuje, zaczyna 'żyć' własnym życiem.


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Strzaska96 Zgadzam się, że samo przetrwanie systemu nic nie dowodzi. Ale zauważ, że nie tylko 'zwykli' magowie go stosowali. Izrael Regardie, który był sekretarzem Crowleya i potem napisał monumentalne prace o Golden Dawn, analizował enochański bardzo krytycznie i metodycznie. I mimo sceptycyzmu co do wielu rzeczy, nie był w stanie odrzucić spójności wewnętrznej tego systemu. To mnie skłania do myślenia, że coś tu jest głębiej niż tylko zbiorowa wiara.


Odpowiedz
Wpisy: 179
(@lirka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Przepraszam, że się wtrącę z głupim pytaniem, ale czym właściwie są te tablice enochańskie? Słyszałam tę nazwę kilka razy, ale nie rozumiem, co to konkretnie jest i jak to działało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Lirka Nie ma głupich pytań w takiej dyskusji. Tablice enochańskie to siatki liter - wyobraź sobie kwadrat wypełniony literami alfabetu łacińskiego, ale ułożonymi według bardzo specyficznych reguł. Anioły dyktowały Dee'emu te układy, a z nich można odczytywać imiona bytów anielskich w różnych kierunkach. Są cztery główne tablice odpowiadające żywiołom i jedna centralna, zwana Tablicą Zjednoczenia albo Tablicą Ducha. Każda tablica jest podzielona na regiony, każdy region ma swoje hierarchie. W rytuałach enochańskich używa się tych tablic jako rodzaju 'adresnika' - wywołujesz konkretny byt z konkretnego miejsca w systemie.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

A czy ktoś tu rzeczywiście próbował pracować z tym systemem? Bo można gadać o historii w nieskończoność, ale mnie interesuje, czy to coś daje w praktyce. Enochański brzmi jak coś ekstremalnie skomplikowanego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Jaryla07 Pracowałam z fragmentami systemu enochańskiego i odpowiem szczerze: to jest jeden z trudniejszych systemów, z jakimi miałam do czynienia. Nie chodzi o samą ceremonię, ale o to, że wymaga bardzo dobrego przygotowania intelektualnego - znajomości kabały, podstaw hermetyzmu, przynajmniej zarysów Qabalah. Bez tego siada się z tablicami i nic nie ma sensu. Efekty? Miałam wrażenie wyraźnej zmiany w przestrzeni podczas pracy z tablicami powietrza, ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy to był byt enochański, moja wyobraźnia, czy coś pomiędzy. I myślę, że ta uczciwość jest ważna.


Odpowiedz
Wpisy: 543
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

To, co mówi Czarownica o przygotowaniu, jest moim zdaniem kluczowe. System Dee'ego nie jest czymś, do czego można podejść bez podstaw. Sam Dee spędził dekady na budowaniu swojego wykształcenia - neoplatonizm, kabała chrześcijańska, hermetyzm renesansowy, matematyka, astrologia. Te sesje ze skryingiem były dla niego zwieńczeniem całego intelektualnego życia, nie hobby na weekendy. Dlatego wyciąganie samego języka enochańskiego i śpiewanie go bez kontekstu - co widzę w różnych miejscach w sieci - wydaje mi się... niepoważne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oksanka63)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Reginka a czy Dee miał jakiś system ochrony podczas tych seansów? Bo jeśli wzywał anielskie byty, to zakładam, że musiał też jakoś się zabezpieczać przed czymś niepożądanym. Skąd wiedział, że rozmawia z aniołami a nie z czymś innym?


Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Oksanka63 To jest jedno z najciekawszych pytań przy całej tej sprawie. Dee stosował ścisłe przygotowania liturgiczne - post, modlitwę, spowiedź, przyzywał aniołów w imię Boga i Chrystusa. Był głęboko chrześcijańskim mistykiem, nie poganinem ani okultystą w dzisiejszym rozumieniu. Uważał, że anioły są sługami Boga i że cała jego praca jest bogobojna. Natomiast pewien moment w dziennikach jest niepokojący - jeden z bytów nakazał mu i Kelleyowi wymienić się żonami. Dee był tym zgorszony i wstrząśnięty, ale ostatecznie... się zgodził. I to jest moment, gdzie wielu badaczy mówi: tu coś poszło nie tak. Czy zaczął ufać czemuś, czemu nie powinien?


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Zaraz, zaraz - wymienić się żonami? Serio? I Dee na to przystał? To brzmi jak klasyczna manipulacja przez Kelleya, który mógł mieć własne powody, żeby zainteresować się żoną Dee'ego. Nie trzeba aniołów, żeby to wyjaśnić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Strzaska96 Możliwe, ale warto wiedzieć, że Kelley był tak samo jak Dee wstrząśnięty tym poleceniem. Przynajmniej według zapisków. Obaj płakali i modlili się. Brzmi to paradoksalnie - jeśli Kelley manipulował, to po co odgrywać własne przerażenie? Chyba że był bardzo dobrym aktorem albo naprawdę sam wierzył w to, co widział, i też się bał. Niejednoznaczność tej sytuacji nie jest łatwa do rozstrzygnięcia po czterech wiekach.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@donatek-pl)
Połączone: 1 rok temu

Sam Kelley ostatecznie zerwał współpracę z Dee'm i skończył tragicznie - próbował uciec z więzienia na kontynencie i zginął albo ciężko się połamał, wersje się różnią. Dee wrócił do Anglii, stracił majątek i zaufanie. Koniec obu nie był szczęśliwy. Jeśli to był świadomy szwindel Kelleya, to mu się nie opłacił.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Donatek.pl Dokładnie, i to jest argument, który często się pomija w dyskusji o tym, czy Kelley to tylko szarlatan. Klasyczny szarlatan wyciąga pieniądze i znika. Kelley tkwił przy Dee'm przez lata, a ich relacja była pełna napięć, kłótni i prób zerwania z obu stron. Dee kilka razy go odpędzał i przyjmował z powrotem, bo sesje bez Kelleya były jałowe - sam nie umiał 'zobaczyć' czegokolwiek w krysztale. To tworzy ciekawy model: może Kelley naprawdę miał jakiś dar widzenia, ale interpretował to, co widział, przez własne filtry, lęki i pragnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słucham tej dyskusji od początku i chcę zapytać o coś, co mnie uderza: język enochański był dyktowany w konkretny, weryfikowalny sposób. Anioły podawały najpierw tłumaczenie angielskie, a potem odpowiednik enochański litera po literze od końca. To bardzo dziwna metoda. Czy ktoś wie, czy takie nagrania albo rękopisy są dostępne, żeby zobaczyć, jak to wyglądało na bieżąco?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Brzozka Rękopisy Dee'ego są w British Library i w Ashmolean Museum w Oxfordzie. Część jest zdigitalizowana. Możesz znaleźć rzeczy jak Liber Loagaeth albo pięć ksiąg tajemnic. To nie są opracowania - to są oryginalne notatki. Kiedy ogląda się faksymile tych rękopisów, uderza właśnie ta drobiazgowość. Dee notował datę, godzinę, warunki, co mówił, co odpowiadały byty, jakie emocje towarzyszyły sesji. To jest niemal protokół naukowy. Co oczywiście nie przesądza o naturze tych doświadczeń, ale wyklucza chaotyczne halucynacje.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, które mnie nurtuje od kilku postów. Brzozka wspomniała o tym dziwnym sposobie dyktowania - najpierw angielski, potem enochański od tyłu litera po literze. Ale skąd w ogóle wiadomo, że to rzeczywiście tak wyglądało? Czy te rękopisy w British Library są kompletne, czy może brakuje ważnych fragmentów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Helena82 Rękopisy są niekompletne i miejscami uszkodzone, ale zachowało się na tyle dużo, że badacze jak Deborah Harkness czy Tobias Churton mogli zrekonstruować dużą część procesu. Harkness napisała 'John Dee's Conversations with Angels' i analizowała to od strony czysto historycznej, bez okultystycznej otoczki. Ona właśnie zwraca uwagę na ten odwrócony sposób dyktowania i zadaje dokładnie twoje pytanie - dlaczego anioły miałyby dyktować tekst w tak skomplikowany sposób? Jej hipoteza jest taka, że to mogło chronić przed błędami przepisywania, albo że Kelley sam tak działał, żeby Dee nie mógł na bieżąco weryfikować sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

A możliwe też, że odwrócony zapis był celowy ze strony samych bytów - bo bezpośrednie wypowiedzenie pewnych formuł miało mieć skutek. Coś podobnego znajdziesz w kabale, gdzie pewnych Imion nie wolno wymawiać wprost. Dee był doskonale zaznajomiony z tą tradycją. Nie wykluczałabym, że to wyjaśnienie, które on sam akceptował.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

No ale to znowu jest interpretacja post hoc, nie? Możemy dopasować dowolne wyjaśnienie do faktu, że tekst był dyktowany od tyłu. Kabalistyczny zakaz wymawiania Imion, ochrona przed błędami, manipulacja Kelleya - każde z tych wyjaśnień jest równie możliwe i żadnego nie da się zweryfikować. To mnie w tym wszystkim frustruje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Strzaska96 Rozumiem frustrację, ale to jest w ogóle problem ze wszystkimi systemami tego rodzaju. Pytanie nie brzmi 'czy możemy to zweryfikować empirycznie', bo nie możemy, tylko 'czy system wewnętrznie się trzyma i czy przynosi rezultaty dla pracujących z nim'. Dee nie pisał dla późniejszych badaczy - pisał dla siebie i traktował to jako relację z faktycznych zdarzeń. To, że my mamy kłopot z epistemologią, nie oznacza, że on był w błędzie co do swojego doświadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Hej, wracam do pytania, które zadałem wcześniej, bo Czarownica trochę odpowiedziała, ale nadal nie do końca rozumiem. Mówiłaś o kabale i hermetyzmie jako wymaganym przygotowaniu - ale od czego praktycznie zacząć, jeśli chce się choćby dotknąć tego systemu? Nie pytam o pełny rytuał enochański, tylko o punkt wejścia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Jaryla07 Uczciwa odpowiedź jest taka, że punkt wejścia do enochizmu Dee'ego nie istnieje bez dłuższej ścieżki wcześniej. To nie jest tak, że możesz zacząć od tablicy enochańskiej i iść dalej. Większość poważnych pracujących z tym systemem przeszła najpierw przez Hermetyczny Zakon Złotego Świtu albo przynajmniej przez jego materiały - Regardie zebrał to w 'The Golden Dawn', to jest coś w rodzaju podręcznika. Ale i tam system enochański pojawia się na bardzo późnych stopniach wtajemniczenia.


Odpowiedz
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Reginka Rozumiem. Czyli w praktyce to są lata pracy zanim w ogóle dotknie się enochańskiego serio. A co z ludźmi, którzy próbują na własną rękę, bez żadnej ścieżki inicjacyjnej? Zdarzają się jakieś złe rezultaty?


Odpowiedz
Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Na to pytanie odpowiem ostrożnie, bo nie chcę ani straszyć, ani bagatelizować. Słyszałam o kilku osobach, które eksperymentowały z tablicami bez przygotowania i opisywały silne dezorientację, coś na kształt przeciążenia percepcyjnego. Jeden mężczyzna z grupy, z którą się zetknęłam, mówił o kilku dniach kiedy trudno mu było odróżnić sen od jawy. Ale nie wiem, czy to efekt systemu, czy własnej psychiki w nieodpowiednim momencie. System Dee'ego jest intensywny, to pewne.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@oksanka63)
Połączone: 5 miesięcy temu

To brzmi trochę niepokojąco. Czarownica, a ten mężczyzna z grupy - co on właściwie robił? Samo wymawianie języka enochańskiego, czy też pracował z tablicami jako obrazami, czy coś innego? Bo wydaje mi się, że to robi różnicę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Oksanka63 Pracował z wywołaniami - używał fragmentów ze 'Calls', czyli Zawołań Enochańskich. To są poetyckie wezwania w języku enochańskim, które mają otwierać kolejne rejony systemu. Robił to bez żadnego wcześniejszego gruntu rytualnego, bez zamknięcia przestrzeni, bez struktury. To trochę jak wejście do nieznajomego budynku bez latarki i bez mapy.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie przy tym pytaniu o Calls mam watpliwość. Słyszałam że te Zawołania sa niesamowite pod wzgledem samego brzmienia, ale czy ktoś tu je kiedyś słyszał na głos? Mam na myśli wymówione tak jak powinny być, nie przeczytane po cichu. Chodzi mi o ten efekt akustyczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Wiciokrzew78 Jest kilka nagrań w sieci, różnej jakości. Enochański wymówiony głośno rzeczywiście robi wrażenie - to jest język o bardzo specyficznej fonologii, dużo gardłowych i długich samogłosek. Niektórzy porównują go do mieszanki staroangielskiego i czegoś semickiego. Crowley podobno recytował Calls i opisywał ich efekt jako 'natychmiastową zmianę stanu'. Ale to jest subiektywne i trudno oddzielić efekt brzmienia od sugestii i nastawienia.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@brzozka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie to akurat nie dziwi, że brzmienie ma znaczenie. W tylu tradycjach - mantry w sanskrycie, arabski Koran, śpiew gregoriański - zakłada się, że sama wibracja dźwięku robi coś z umysłem i przestrzenią. To mogłoby tłumaczyć, dlaczego enochański jako język był tak kluczowy, a nie tylko jego znaczenie semantyczne. Dee chyba też tak to rozumiał?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 326

@Brzozka Tak, i to jest ciekawy punkt. Dee w swoich notatkach traktował język enochański jako mowę aniołów, ale też jako coś, co poprzedza hebrajski - czyli mityczny pierwotny język Adama, mowę przed upadkiem z raju. To nie był dla niego arbitralny szyfr, ale substancjalny język, w którym słowa dosłownie niosą rzeczywistość. Coś podobnego do koncepcji Logosu w chrześcijaństwie albo do kabalistycznej idei, że litery hebrajskie są cegiełkami stworzenia.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dołączam się tu z pytaniem może trochę z boku, ale nie mogę nie zapytać. Skoro Dee wierzył, że enochański to język przed hebrajskim, to jak to się ma do tego, że sam język jest zbudowany na alfabecie łacińskim? Nie powinna 'pierwotna mowa' używać jakichś własnych znaków?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Darka.2 To jest naprawdę dobre spostrzeżenie i językoznawcy też na to zwracali uwagę. Dee sam nie zadawał tego pytania wprost, albo przynajmniej nie w zachowanych dokumentach. Jedna interpretacja jest taka, że anioły dostosowały przekaz do narzędzi, którymi Dee dysponował - tzn. przekazały treść w alfabecie, którym potrafił zapisywać. Inna, bardziej sceptyczna, mówi że to właśnie dowód na to, że język powstał w umyśle Kelleya, który myślał po angielsku i łacinie. Obie są możliwe.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

A czy jest gdzieś analiza, która patrzy na enochański przez pryzmat lingwistyki strukturalnej? Tzn. czy ktoś sprawdzał, czy ten język ma spójną gramatykę, morfologię, czy może to jest tylko leksykon bez gramatyki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Helena82 Donald Laycock zrobił coś takiego w latach siedemdziesiątych. Opublikował 'The Complete Enochian Dictionary' i analizował enochański właśnie pod kątem językoznawczym. Jego wniosek był dość sceptyczny - język ma leksykon, ma pewne regularności, ale gramatyka jest bardzo prosta i miejscami niespójna. Laycock sugerował, że to raczej 'pseudojęzyk' niż pełny język naturalny. Ale znowu - inni badacze kwestionują jego metodologię, bo porównywał enochański do języków naturalnych, a to może być nieuczciwe kryterium dla czegoś, co miało być językiem nieludzkim.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Okej, ale jeśli Laycock ma rację i to jest pseudojęzyk, to czy nie zamyka to dyskusji o tym, że Dee komunikował się z prawdziwymi aniołami? Pełny język aniołów powinien chyba być bardziej zaawansowany niż cokolwiek, co człowiek mógłby wymyślić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Strzaska96 Tylko jeśli zakładasz, że anioł musi mówić jak człowiek, tylko trudniej. Może komunikacja między bytami tak różnymi jak anioł i człowiek wymagała uproszczenia - jak gdy tłumaczysz coś dziecku. Dee sam zresztą pisał, że rozumie, iż przekaz jest zawsze przefiltrowany przez medium i przez jego własne ograniczenia percepcyjne. To nie zamyka dyskusji, ale przesuwa ją w inne miejsce.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@jaryla07)
Połączone: 12 miesięcy temu

Okej, ale ta odpowiedź Czarownicy o uproszczeniu przekazu - ona mnie nie do końca przekonuje. Bo jeśli anioły musiały upraszczać język dla Dee'ego, to czemu nie upraszczały go w stronę łaciny albo greki, które Dee znał świetnie? Dlaczego miałyby tworzyć nowy język, który potem jeszcze dyktować od tyłu?


Odpowiedz
Wpisy: 513
Rozpoczynający temat
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

To jest uczciwy zarzut i nie mam na niego prostej odpowiedzi. Jedna myśl: może nie chodziło o to, żeby Dee rozumiał bezpośrednio, ale żeby otrzymał system do pracy, a nie do natychmiastowego użycia. Przekaz językiem, który musisz się nauczyć, wymusza inne nastawienie niż przekaz w języku, który znasz - jesteś bardziej uważny, bardziej rytualny.


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@oleandra_50)
Połączone: 1 rok temu

To ma sens w kontekście ezoterycznym, ale wtedy pojawia się inne pytanie - czy Dee w ogóle używał enochańskiego w praktyce? Bo z jego dzienników wynika, że to głównie Kelley operował podczas seansów, nie sam Dee. Dee był raczej protokolantem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 189

@Oleandra_50 Właśnie! To jest rzecz, która zawsze mnie zastanawia w tej historii. Dee był wykształconym człowiekiem, matematykiem, kosmografem. A tu siedzi i skrupulatnie zapisuje to, co widzi i słyszy Kelley. Jak on sam to uzasadniał? Miał jakiś własny wgląd, czy po prostu ufał Kelleyowi?


Odpowiedz
(@reginka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 543

@Strzaska96 Dee w dziennikach wyraźnie pisze, że nie miał naturalnego daru widzenia. Kelley był medium, Dee był operatorem i interpretatorem. To był podział ról, który Dee akceptował i który w praktykach wizyjnych nie jest niczym niezwykłym - szaman i pomocnik, rabin i skryba. Pytanie tylko, ile Dee weryfikował to, co Kelley mu przekazywał.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy jest jakakolwiek dokumentacja konfliktu między nimi dotycząca treści przekazów? Tzn. czy Dee kiedykolwiek powiedział 'to nie zgadza się z tym, co słyszałem poprzednio' albo coś w tym stylu? Bo to by sugerowało, że jednak jakoś kontrolował spójność materiału.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Helena82 Jest kilka takich momentów w 'True and Faithful Relation'. Dee bywa sceptyczny, pyta aniołów przez Kelleya o sprzeczności, niekiedy wprost odmawia wykonania instrukcji. Najsłynniejszy epizod to oczywiście nakaz zamiany żon - Dee był tym wyraźnie wstrząśnięty i opierał się przez długi czas. To nie jest portret kogoś, kto połykał wszystko bez zastrzeżeń.


Odpowiedz
(@oksanka63)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 478

@RycerzMieczy Poczekaj, jakiej zamiany żon? Tego nie wiedziałam. Aniołowie mieli im nakazać zamianę żon między sobą?


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Oksanka63 Tak. W roku 1587 - przynajmniej według zapisów Dee - anioł Madimi miał przekazać instrukcję, że Dee i Kelley mają 'posiadać żony wspólnie'. Dee to wykonał, ale zaraz potem relacja obu mężczyzn rozpadła się. Kelley odszedł. To jeden z argumentów tych, którzy uważają, że Kelley manipulował Dee'em - że ta instrukcja była celowym testem albo po prostu prowokacją ze strony Kelleya.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@darka-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest niesamowite, że coś takiego w ogóle trafiło do zapisów, które Dee zdecydował się zachować. Skoro to go tak kosztowało, mógł to po prostu wyciąć z dziennika. Fakt, że to zostawił, świadczy chyba o tym, że traktował dokumentację dosłownie - wszystko, co się wydarzyło, nawet jeśli było dla niego bolesne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarownica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 513

@Darka.2 Albo świadczy o tym, że Dee był na tyle uczciwy metodologicznie, żeby nie cenzurować nieprzyjemnych wyników. Dla mnie to jest jeden z argumentów na jego poważną intencję. Ktoś, kto chce zrobić wrażenie, nie zostawia w dokumentach dowodów na własną słabość i wątpliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 339
(@wiciokrzew78)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ale z drugiej strony - Kelley mógł te właśnie najbardziej dziwaczne instrukcje wstawiać po to, żeby sprawdzić do czego Dee jest zdolny. Jakiś rodzaj testu posłuszeństwa, który jednocześnie dawał Kelleyowi poczucie przewagi. Nie wiem, ale ta dynamika między nimi brzmi trochę niepokojąco.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: