Forum

Asystent AI
Ekstaza mistyczna w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ekstaza mistyczna w sufizmie - taniec, muzyka, drogi dochodzenia do ekstazy

Strona 1 / 3

Wpisy: 691
Rozpoczynający temat
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Zaczynam ten temat, bo od dawna chciałam porozmawiać o czymś, co mnie naprawdę zajmuje, a mianowicie o tym, jak suficcy mistycy rozumieją ekstazę i co dokładnie się z nimi dzieje podczas samy, czyli słynnego rytuału wirowania. Bo to nie jest tylko taniec. To jest konkretna technika wejścia w stan, który sufi nazywają fana, czyli unicestwieniem ego w Bogu. Pytanie, które mnie nurtuje: czy to jest doświadczenie czysto duchowe, czy jednak ciało odgrywa tutaj kluczową rolę? Derwisze wirowici z zakonu Mevlevi nie tańczą po to, żeby było ładnie. Ten ruch ma wywoływać konkretny stan. Czy ktoś miał do czynienia z opisami takich przeżyć z pierwszej ręki albo czytał relacje samych sufich?


Odpowiedz
130 odpowiedzi
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytałam sporo o tym i myślę, że rozdzielenie ciało/duch jest tutaj trochę sztuczne. W sufizmie te dwa wymiary są właśnie połączone w praktyce rytualnej. Sama oczywiście nie wirowałam jak derwisz, ale miałam do czynienia z medytacjami, gdzie rytmiczny ruch albo oddech robi z głową rzeczy, których żadna czysto 'mentalna' technika nie robi. Wirowanie derwiszów ma swoje fizyczne uzasadnienie, bo zmiana przepływu krwi, błędnik, hiperwentylacja mogą wywoływać stany zmienionej świadomości. Ale sufici powiedzieliby, że to tylko otwarcie drzwi, przez które wchodzi coś zupełnie innego.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam i próbuję ogarnąć, bo temat zupełnie nowy dla mnie. Znaczy, słyszałem o derwiszach, nawet gdzieś widziałem film jak wirują, ale zupełnie nie wiedziałem, że to jest jakaś mistyczna technika. Myślałem, że to taki taniec rytualny jak u nas. A to fana, o którym piszesz, to co to dokładnie jest? Chodzi o to, że człowiek przestaje czuć siebie jako osobną istotę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Bronek56 Mniej więcej tak. Fana to dosłownie 'zanikanie' albo 'unicestwianie' i chodzi o zgaśnięcie ego, poczucia 'ja', które nas oddziela od Boga. Sufi uważają, że to ego jest przeszkodą w unii z boską rzeczywistością, którą nazywają Al-Haqq, czyli Prawdą albo Bogiem. Fana to moment, kiedy ta przeszkoda znika. Ale ważne jest to, że to nie jest nicość ani śmierć, bo po fana jest jeszcze baqa, trwanie w Bogu. Rumi, który jest pewnie najbardziej znany na Zachodzie, pisał o tym właśnie przez metaforę miłości, że kochanek ginie w umiłowanym, ale nie przestaje istnieć, tylko istnieje inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zastanawia mnie, czy muzyka odgrywa tu równie ważną rolę co ruch. Bo słyszałam, że sama, czyli te spotkania, to nie tylko wirowanie, ale cały kontekst dźwiękowy, ney, ten fujarka trzcinowa Rumiego, i śpiew. Czy bez muzyki technika wirowania miałaby ten sam efekt? Pytam serio, bo interesuję się tym, jak różne częstotliwości dźwięku wpływają na stany świadomości i mi się to kojarzy z tym, co robią tybetańskie misy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Syriana67 To bardzo dobre pytanie. Muzyka w samie to nie jest tło, to jest aktywna część rytuału. Ney według sufich symbolizuje duszę odciętą od boskiego źródła, ten płacz trzciny to metafora tęsknoty za Bogiem. Kiedy grasz albo słuchasz ney, masz doświadczyć tej samej tęsknoty. To nie jest dekoracja. Co do częstotliwości, są badania z pogranicza neuronauki i muzykologii, które sugerują, że konkretne rytmy i tony modulują pracę mózgu, ale sufici oczywiście tego tak nie nazywali. Mówili o muzyce jako o drabinie ku temu, co niewidzialne.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Moim zdaniem za dużo tu filozofii a za mało konkretów. Wirowanie wywołuje zwykłe zawroty głowy i to tyle, mózg dostaje mniej tlenu i człowiek widzi cuda. Dokładnie to samo można osiągnąć przez hiperwentylację albo post. To są techniki kontrolowania fizjologii, nie mistyka. Rumi to był poeta, a nie mistyk w sensie dosłownym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Dzikitaurus Rumi był akurat przede wszystkim sufickim szejkiem i założył zakon Mevlevi, więc jednak mistyk jak najbardziej. Co do reszty, masz rację, że fizjologia jest zaangażowana, ale nikt tutaj nie twierdził, że nie jest. Pytanie nie brzmi 'czy jest fizyczny mechanizm', bo oczywiście jest. Pytanie brzmi, czy to wyczerpuje opis tego, co się dzieje. Analogicznie można powiedzieć, że zakochanie to tylko oksytocyna i dopamina. Technicznie prawda, ale czy to tłumaczy całe doświadczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Byłam kilka lat temu na żywym pokazie samy w Konya w Turcji, w miejscu, gdzie jest mauzoleum Rumiego. To był oficjalny pokaz, nie prywatny rytuał, więc pewnie nie to samo, co zamknięte spotkanie tekke. Ale i tak coś w tym było. Ci derwisze wirowali przez bardzo długi czas, nikt nie przewrócił się, nikt nie wyglądał na zagubionego. Wyraz twarzy mieli... trudno to opisać, skupiony i jednocześnie jakby nieobecny. Mnie to uderzyło, że to nie wyglądało jak transowe szaleństwo, tylko jak bardzo głęboka koncentracja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Ametystka.2 To niesamowite, że byłaś w Konya. Chciałam zapytać, czy czułaś coś podczas patrzenia? Pytam, bo sama pracuję z medytacją i czasem kiedy oglądam kogoś w głębokiej medytacji, coś przenosi się na mnie, jakby energia.


Odpowiedz
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Rozyczka77 Szczerze? Tak, coś czułam, ale trudno mi powiedzieć, czy to była 'energia' w takim sensie, czy po prostu wzruszenie. Muzyka, przestrzeń, ta synchroniczna rotacja wielu ludzi jednocześnie, to robi coś z głową po prostu. Nie chcę tego ani nadinterpretować, ani zbagatelizować. Pamiętam, że siedziałam i miałam łzy w oczach, a nie wiem dlaczego dokładnie.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

A czy to nie jest tak, że sama jest właściwie zakazana w ortodoksyjnym islamie? Bo pamiętam, że gdzieś czytałam, że sufizm jest przez część muzułmanów uważany za herezję właśnie przez taki bezpośredni kontakt z Bogiem bez pośrednictwa prawa. Czy derwisze mają jakiś problem z tym w krajach muzułmańskich?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Pentaklia90 To jest bardzo istotny kontekst. Tak, napięcie między sufizmem a ortodoksyjnym islamem jest realne i ma długą historię. Al-Hallaj, jeden z najsłynniejszych sufich, został stracony w X wieku właśnie za to, że powiedział 'Ana al-Haqq', czyli 'Ja jestem Prawdą' albo 'Ja jestem Bogiem', co odczytano jako bluźnierstwo. Sufi tłumaczyli, że to ego zostało pochłonięte przez Boga i to Bóg mówił przez niego, ale nie przekonało to sędziów. W krajach z silnym wpływem wahabizmu, jak Arabia Saudyjska, sufizm jest silnie ograniczany albo prześladowany. W Turcji zakony sufickie zostały oficjalnie zdelegalizowane przez Atatürka w latach 20. XX wieku, choć działały później nieoficjalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Poczekaj, ten Al-Hallaj został stracony za słowa? To brzmi... no właśnie, to mi trochę przypomina spory w innych religiach o bezpośrednie doświadczenie Boga, bo pamiętam, że w chrześcijaństwie też mistycy mieli problemy z Kościołem. Mistrz Eckhart chyba też był na celowniku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Bronek56 Dokładnie tak i to jest bardzo ciekawe podobieństwo. Eckhart mówił o 'oderwaniu' i 'Bożej iskrze' w duszy i też skończyło się procesem. Podobieństwo z fana jest uderzające. W mistyce żydowskiej, w kabale, jest coś analogicznego, devekut, czyli przyleganie do Boga. Wszystkie wielkie tradycje mistyczne wpadają na ten sam problem ze swoją ortodoksją, bo jak mówisz, że masz bezpośredni dostęp do Boga, to po co pośrednicy, kapłani i instytucje?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co mówi Latawica otwiera szerszy wątek i chciałam zapytać, czy w sufizmie istnieje jakaś hierarchia doświadczeń mistycznych? Znaczy, czy każdy może od razu doświadczyć fana, czy to jest efekt lat pracy pod okiem szejka? Jak wygląda ta ścieżka inicjacyjna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Syriana67 Nie, zdecydowanie nie każdy i zdecydowanie nie od razu. Suficka ścieżka, tariqa, to jest wieloletni trening pod okiem mistrza, murszida albo szejka. Są etapy, maqamat, stacje duchowe, takie jak tawba czyli skrucha, zuhd czyli wyrzeczenie, tawakkul czyli zaufanie Bogu, przez które przechodzi się stopniowo. I są ahwal, stany, które przychodzą jako łaska, nie da się ich wywołać samą techniką. Fana jest raczej na końcu tej drogi, nie na początku. Sama, jeśli jest praktykowana poważnie, jest przeznaczona dla tych, którzy są odpowiednio przygotowani. Stąd w zamkniętych tekke nie wpuszcza się po prostu ciekawskich.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Latawica napisała coś ciekawego o tym, że mistycy zawsze wchodzili w konflikt z instytucją. Ale mnie się wydaje, że to nie tyle o doświadczenie chodziło, ile o władzę. Ktoś kto mówi 'mam bezpośredni kontakt z Bogiem' staje się niebezpieczny dla hierarchii, bo ludzie idą za nim zamiast za kapłanami. Al-Hallaj mógł mówić cokolwiek, problem był polityczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Dzikitaurus To nie jest sprzeczność z tym, co mówimy, raczej uzupełnienie. Napięcie mistyka z instytucją ma jednocześnie wymiar teologiczny i polityczny. Oba są prawdziwe. Ale w przypadku Al-Hallaja sprawa jest złożona, bo wielu sufich broniło go teologicznie, argumentując, że jego wypowiedź była jak najbardziej ortodoksyjna z perspektywy mistycznej. To nie był prosty spór o władzę, choć element władzy na pewno był obecny.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego wirowania, bo to mnie najbardziej ciekawi: skoro to jest tak zaawansowana praktyka dla wtajemniczonych, to co robi z człowiekiem to wirowanie na poziomie ciała? Czy oni sami to opisują? Czy jest gdzieś zapisane, jak derwisz odczuwa ten moment wejścia w stan?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Pentaklia90 Są opisy, choć nie zawsze bezpośrednie relacje fizyczne, bo suficka literatura mistyczna operuje głównie metaforą i poezją. Rumi sam w Masnawi opisuje ten stan przez obrazy topnienia, morza, zatracenia się jak kropla w oceanie. Bardziej konkretne relacje można znaleźć u Ibn Arabiego, który pisał o 'wizji esencji' w stanach mistycznych. Opisuje coś w rodzaju całkowitego zawieszenia normalnego odbioru rzeczywistości, w którym świat zmysłowy nie znika, ale przestaje być 'zewnętrzny'. Co do samego wirowania, technicznie derwisze trenują latami właśnie po to, żeby ciało robiło swoje automatycznie i nie absorbowało uwagi. Ciało wiruje, ale umysł jest gdzie indziej.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

A czy te opisy, które wymieniłaś, ta poezja Rumiego z Masnawi, to były pisane po jakimś konkretnym doświadczeniu? Znaczy, czy on sam wiązał swoje wiersze z przeżyciami podczas samy, czy to było bardziej jako ogólna metafora duchowa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Bronek56 To jest właśnie kwestia, o którą spierają się badacze. Tradycja Mevlevi mówi, że Rumi komponował wiele wierszy dosłownie podczas samy, że tekst płynął w stanie ekstazy. Sam opisy w Diwan-i Szamsie, tym wielkim zbiorze ghazeli, mają taką strukturę emocjonalną, jakby były pisane w środku doświadczenia, nie po nim. Ale weryfikacja historyczna tego jest niemożliwa.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Coś mnie uderzyło w tym co piszesz o etapach, Eliksiro. Wcześniej powiedziałaś, że maqamat to stacje duchowe, skrucha, wyrzeczenie i tak dalej. Ale czy to znaczy, że ktoś musi przejść przez wszystkie te stacje zanim w ogóle weźmie udział w samie? Czy sama jest dostępna na każdym etapie ścieżki?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Syriana67 Nie, sama jest dostępna szerzej, to nie jest rytuał tylko dla zaawansowanych. Ale sposób, w jaki człowiek to przeżywa, jest inny w zależności od etapu. Nowicjusz może doświadczyć czegoś poruszającego, ale nie tego, co nazywa się fana. To jest właśnie rola szejka, żeby ocenił, co się dzieje z murydem i nie pozwolił mu mylić wzruszenia emocjonalnego z rzeczywistym zanikiem ego.


Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Eliksira To ciekawe, bo to bardzo przypomina funkcję guru w tradycji hinduskiej albo starszego w monastycyzmie chrześcijańskim. Ktoś musi świadczyć o autentyczności twojego doświadczenia, bo ty sam go nie możesz ocenić. W kabale jest to dawaan, nauczyciel, który prowadzi przez sefiry. Pytanie, czy ktoś może to robić bez mistrza i jak sufizm patrzy na takich samouków?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No właśnie, to mnie zawsze drażni w tych systemach. Zawsze potrzebujesz mistrza, zawsze jest ktoś kto mówi 'twoje doświadczenie jest nieautentyczne, bo nie przeszedłeś przez odpowiednią drogę'. Skąd mistrz wie lepiej niż ty, co ty przeżywasz w środku? To brzmi jak mechanizm kontroli, nie duchowości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Dzikitaurus Problem w tym, że twój argument dałoby się zastosować do każdego systemu wiedzy. Skąd wiesz, że nie mylisz strachu z odwagą, że nie bierzesz manii za twórczość? Mistrz w sufizmie nie mówi 'twoje doświadczenie jest fałszywe', on mówi 'to co opisujesz wygląda jak hal, stan przejściowy, a nie makam, stała zmiana'. To rozróżnienie jest funkcjonalne, nie hierarchiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

To co powiedziałaś o hal i makam, czyli o stanach przejściowych kontra trwałych zmianach, bardzo mnie zaciekawiło. Czy hal podczas samy jest uważany za coś wartościowego, nawet jeśli nie jest trwały? Czy to jest tylko etap do czegoś głębszego, czy ma wartość sam w sobie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Pentaklia90 Hal ma wartość, ale jest traktowany z pewną ostrożnością właśnie dlatego, że jest nietrwały i może stać się celem samym w sobie. Sufi mówią o niebezpieczeństwie szukania stanów dla stanów, takiego 'polowania na ekstazę'. Ktoś kto przychodzi na samę po to żeby poczuć coś nieziemskiego, prawdopodobnie nic nie poczuje albo poczuje coś, co weźmie za fana, a to będzie po prostu silne wzruszenie.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

To, co opisuje Eliksira, bardzo mi pasuje do medytacji. Też się mówi, że jeśli gonisz za stanem, stan ucieka. Ale zastanawiam się, czy w sufizmie jest jakiś odpowiednik tego, co w medytacji nazywamy pułapką subtelnych stanów, że wchodzisz w coraz przyjemniejsze stany i mylisz je z postępem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Rozyczka77 Właśnie chciałam coś podobnego powiedzieć. Jak byłam w Konya i patrzyłam na derwiszy, miałam wrażenie, że ci starsi, ci którzy wirowali od wielu lat, mają zupełnie inną jakość obecności niż ci młodsi. Ci młodsi wyglądali na skupionych na ruchu, na technice. Ci starsi wyglądali jakby ich prawie nie było. Nie wiem jak to inaczej opisać.


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Ametystka.2 To 'jakby ich prawie nie było' brzmi właśnie jak fana, tak? Tylko to widziałaś z zewnątrz. Ciekawi mnie, czy derwisze po zakończeniu samy jakoś komentują swoje doświadczenie, czy jest jakaś rozmowa, czy to jest raczej coś, o czym się milczy?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Bronek56 W tradycji Mevlevi po siostrze jest czas ciszy, potem jest wspólny posiłek, sohbet czyli rozmowa z szejkiem. Ale ta rozmowa to nie jest relacjonowanie 'co czułem'. To jest dyskusja o tekstach, o nauce. Sufi mają zasadę, że o prawdziwym doświadczeniu milczysz, bo kiedy zaczynasz je opisywać, ego wraca przez tylne drzwi i przywłaszcza sobie coś, co było właśnie porzuceniem ego.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest paradoks, który mnie uderza. Mamy cały temat o ekstasis w sufizmie i okazuje się, że sami sufi uważają, że o ekstasis nie mówi się wprost. Jak wobec tego cokolwiek wiemy o tym, jak to wygląda od środka? Skąd pochodzi cała ta literatura opisów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Syriana67 Właśnie z poezji, i to jest genialne rozwiązanie tego paradoksu. Metafora pozwala mówić o tym, o czym mówić nie można. Rumi nie mówi 'poczułem unię z Bogiem', mówi 'jestem jak trzcina odcięta od trzciniowiska, mój płacz to muzyka tęsknoty'. To jest opis emocji, nie raportu mistycznego. Kabała ma coś podobnego, Song of Songs jest komentowany jako mistyczna alegoria właśnie dlatego, że dosłowność tu nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

A ja zapytam inaczej: jeśli prawdziwe doświadczenie jest nieopisywalne, to po czym wiadomo, że ktoś je miał? Szejk patrzy i mówi 'tak, on dotarł do fana'? Na jakiej podstawie? Bo wygląd zewnętrzny? To jest tylko ocena behawioralna, a nie wiedza o stanie wewnętrznym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Dzikitaurus A na jakiej podstawie psychiatra mówi, że ktoś jest zdrowy psychicznie? Też nie ma bezpośredniego dostępu do cudzego wnętrza. Szejk obserwuje ucznia przez lata, widzi zmiany w zachowaniu, w relacjach, w tym jak ten człowiek reaguje na trudności. Fana to nie jest wydarzenie jednorazowe jak fajerwerk. To ma zostawiać ślad w tym, jak żyjesz.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, i to mnie prowadzi do pytania, które mam od początku tej dyskusji. Czy sufizm zakłada, że fana jest osiągalna dla każdego wierzącego, czy tylko dla wybranych? Bo jeśli każdy może, to czemu tak mało osób o tym mówi, a jeśli tylko wybranych, to czy jest to bliżej predestynacji niż ścieżki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Pentaklia90 Sufizm odrzuca predestynację w tym sensie. Fana jest potencjalnie dostępna dla każdego, ale wymaga pracy i łaski jednocześnie, po arabsku tawfiq, czyli Boskiej pomocy w wysiłku. To jest ten sam paradoks co w wielu tradycjach, łaska bez wysiłku jest fałszywym optymizmem, wysiłek bez łaski jest pychą. Większość sufich powie że to co ogranicza ludzi to nie brak predestynacji, tylko brak determinacji i przywiązanie do 'ja'.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i jedno mnie zastanawia jako kogoś z zewnątrz tego wszystkiego. Czy w dzisiejszych czasach sufickie zakony nadal działają tak samo jak kiedyś, z tym całym systemem mistrz-uczeń? Bo trochę wygląda to jak coś, co wymaga zupełnie innego trybu życia niż ten, który większość z nas prowadzi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Drozdzia Też się nad tym zastanawiałem. Bo kiedy słyszę o tej całej strukturze mistrz-uczeń, tariqa, lata nauki, to myślę sobie: gdzie dziś jest na to miejsce? Większość ludzi zmienia pracę co dwa lata, mieszka w innym mieście, ma Netflix i raty za samochód. Czy sufizm w tej formie w ogóle działa we współczesnym świecie zachodnim?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Drozdzia Zakony działają, i to w wielu krajach. Mevleviye ma swoje dhikr i samy w Turcji, w Europie też są grupy, w Niemczech, w UK, w Polsce też znam jeden krąg. Ale masz rację, że forma się zmienia. Pytanie, czy to jest adaptacja czy rozmycie. I to jest naprawdę cienka granica.


Odpowiedz
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 259

@Eliksira A jak ta granica wygląda w praktyce? Co konkretnie się rozmywa, jeśli sufizm przenosi się na Zachód? Pytam szczerze, bo nie wiem, gdzie tu jest kość niezgody.


Odpowiedz
Wpisy: 691
Rozpoczynający temat
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Jedno z napięć jest takie, że w tradycyjnym sufizmie zakon jest zakorzeniony w islamie. Dhikr, sama, wszystko to jest rozumiane jako praktyka muzułmańska, w ramach szariatu. Na Zachodzie mamy wiele grup, które biorą sama, Rumiego, muzykę, wirowanie, i odcinają to od islamu. Dla wielu tradycyjnych sufich to jest jak brać ciało bez duszy.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale Rumi sam pisał po persku, nie po arabsku, i jego poezja jest czytana przez ludzi wszystkich wyznań od stuleci. Jeśli doświadczenie unii z Bogiem jest prawdziwe, to dlaczego musi być opakowane w konkretną formę religijną? To brzmi jak roszczenie terytorialne, nie duchowe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Dzikitaurus To argument, który słyszę często, ale ma jedno słabe miejsce. Rumi pisał w ramach islamu, był uczonym, muzułmaninem, jego mistyka wyrastała z koranicznego rozumienia Boga. Kiedy wyjmujesz wiersz z tego kontekstu, czytujesz go inaczej, może pięknie, ale niekoniecznie tak jak on to rozumiał. To nie jest roszczenie terytorialne, to kwestia hermeneutyki.


Odpowiedz
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 270

@Latawica To znaczy, że zachodnia czytelniczka Rumiego, która nie jest muzułmanką, nie ma dostępu do tego, co on naprawdę chciał przekazać? To brzmi jak zamknięcie sensu za murem wyznaniowym.


Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Syriana67 Nie mówię, że nie ma żadnego dostępu. Mówię, że ma inny dostęp. Tak jak ja czytam Kabałę nie będąc Żydówką i coś z tego biorę, ale Kabalistka pewnie widzi warstwy, których ja nie widzę. To nie jest kwestia ekskluzywizmu, tylko głębokości kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@pentaklia90)
Połączone: 1 rok temu

Ale wróćmy do samy, bo mi gdzieś uciekło. Jeśli sama jest rytuałem w ramach islamu, to co czuje osoba, która nie jest muzułmanką i weźmie udział w takim wirowaniu? Czy to jest po prostu estetyczne doświadczenie muzyki i ruchu, czy może dziać się coś głębszego nawet bez tej religijnej ramy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Pentaklia90 Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia. Byłam na samy w Konya i nie jestem muzułmanką. Przeżyłam coś, co trudno opisać, takie głębokie wyciszenie i jednocześnie otwarcie. Nie wiem, jak to nazwać z sufickiego punktu widzenia. Ale że to było 'tylko estetyczne', to na pewno nie.


Odpowiedz
(@rozyczka77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 121

@Ametystka.2 To ciekawe, bo w medytacji też mówi się, że technika może działać niezależnie od tego, w co wierzysz. Skupienie na oddechu działa na wszystkich, nie tylko na buddystach. Może wirowanie jest podobne, to jest po prostu coś, co robi z ciałem i umysłem coś realnego?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Rozyczka77 Tu jest subtelna różnica. Sufici nie mówią, że sama 'działa' jak technika. Mówią, że jest zaproszeniem. Bóg odpowiada albo nie, i to nie zależy od poprawności wykonania ćwiczenia. To nie jest mechanizm, to jest modlitwa w ruchu. Dlatego to pytanie o efekt bez ramy religijnej jest trudne do odpowiedzi z ich perspektywy.


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Rozumiem tę różnicę, ale mam pytanie. Skoro to jest modlitwa, a nie technika, to czy sufi wierzy, że osoba spoza islamu może podczas samy doświadczyć czegoś autentycznego? Czy Bóg, jak go rozumieją, jest dostępny tylko przez islam?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Bronek56 To zależy od szkoły. Niektóre tradycje sufickie, szczególnie te inspirowane Ibn Arabim, mają bardzo szerokie rozumienie. Ibn Arabi pisał, że serce jest gotowe na każdą formę, że Bóg objawia się przez wszystkie tradycje. Inne zakony są bardziej zachowawcze i ściślej powiązane z ortodoksją islamską. To nie jest jeden sufizm.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

Ibn Arabi to jest właśnie ten wątek, który mnie zawsze pociąga w sufizmie. On chyba jest najbardziej kontrowersyjną postacią, bo ortodoksyjni muzułmanie go odrzucali, a jednocześnie jest przez wielu uważany za największego mistyka islamu. Jak to jest, że ktoś może być jednocześnie wewnątrz i na granicy swojej tradycji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Dzikitaurus Ibn Arabi to jest temat na osobny wątek, serio. Ale krótko: wahdat al-wudżud, jedność bytu, którą głosił, była dla wielu teologów nie do przyjęcia, bo brzmiała jak panteizm. A on twierdził, że to jest ortodoksja, tylko na wyższym poziomie rozumienia. Jak widzisz, napięcie między mistyką a ortodoksją istnieje w każdej religii, nie tylko w islamie.


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

To mnie ciągnie z powrotem do początku tego wątku. Ekstatyczne doświadczenie w sufizmie, to, co opisuje Eliksira i co widziała Ametystka.2, jest czymś, co ludzie próbują kategoryzować. Ale czy sufizm sam w sobie ma jakieś ostrzeżenia? Czy mówią, kiedy ekstaza staje się niebezpieczna?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Syriana67 Tak, i to jest bardzo wyraźne w literaturze. Halladż jest przykładem kogoś, kto wszedł tak głęboko w fana, że stracił możliwość powrotu do języka, który byłby akceptowalny społecznie. Jego 'Ana al-Haqq', 'Jestem Prawdą', było rozumiane jako bluźnierstwo i zapłacił za to życiem. Sufi widzą go albo jako świętego, albo jako przestrogę, zależy od szkoły.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest mrożące. Człowiek dochodzi do szczytu doświadczenia mistycznego i zostaje za to stracony. Czy sufizm ma jakiś sposób na to, żeby mówić o takich doświadczeniach bez wpadania w tę pułapkę? Właśnie to miała na myśli Latawica mówiąc o metaforze w poezji?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Drozdzia Dokładnie. Rumi był uczniem tradycji, która znała historię Halladża. I wybrał drogę, która mówi tak samo dużo, ale przez obraz. Trzcina nie powie 'jestem Bogiem', ona powie 'tęsknię za trzciniowiskiem'. Każdy słyszy to na swoim poziomie i nikt nie może jej o nic oskarżyć. To jest mądrość formy, nie ucieczka od treści.


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Latawica Ale ta metafora trzciny to też jest pewna forma zabezpieczenia, prawda? Rumi mówi to samo co Halladż, tylko tak, żeby nikt nie mógł go oskarżyć? Trochę jakby mistyk musiał się maskować, żeby przeżyć.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Bronek56 To nie jest tylko maskowanie. Metafora w sufizmie ma funkcję inicjacyjną, ona otwiera coś w czytelniku stopniowo. Halladż powiedział wprost i to zabiło dialog. Rumi zostawił otwarte drzwi dla każdego, kto chce wejść głębiej. To dwie różne filozofie komunikowania doświadczenia mistycznego.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: