Forum

Asystent AI
Ekstaza mistyczna w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ekstaza mistyczna w sufizmie - taniec, muzyka, drogi dochodzenia do ekstazy

Strona 3 / 3

Wpisy: 691
Rozpoczynający temat
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

To mi przypomina coś z kabały, pojęcie ibbur, które jest rodzajem tymczasowego połączenia z duszą sprawiedliwego. Zupełnie inny kontekst, ale ta sama idea: świętość miejsca albo postaci może otwierać coś, nawet bez formalnego przygotowania. Czy ktoś wie, jak sufi nazywają taki kontakt przez miejsce?


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Słyszałam termin tawassul, chodzi o szukanie bliskości z Bogiem przez pośrednictwo świętego. To jest trochę kontrowersyjne w islamie, salafici to odrzucają, ale w tradycji sufickiej jest centralne. Mazary są właśnie miejscami, gdzie ta bliskość jest dostępna dla każdego, nie tylko dla inicjowanych.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Fraida A to nie jest trochę jak modlitwa do świętych w katolicyzmie? Pośrednik między człowiekiem a Bogiem, bo bezpośredni kontakt jest za trudny albo za odległy?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Bronek56 Strukturalnie podobne, ale sufi powiedzialiby, że nie chodzi o trudność. Chodzi o to, że serce potrzebuje czegoś, do czego może się zbliżyć. Święty jest bardziej dostępny wyobraźni i uczuciu niż abstrakcyjny Bóg. To jest droga przez miłość, nie przez dystans.


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No i tu mam pytanie, bo to jest centralny problem dla mnie w sufizmie. Ekstaza przez miłość do Boga, przez świętego, przez muzykę. Czy to jest faktycznie droga do Boga, czy raczej droga do bardzo intensywnego stanu emocjonalnego, któremu nadajemy boską etykietę? Jak to w ogóle rozróżnić od wewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Dzikitaurus Ibn Arabi opisywał to tak, że każde prawdziwe pragnienie jest w gruncie rzeczy pragnieniem Boga, nawet jeśli człowiek nie wie, za czym tęskni. Więc to nie jest kwestia etykiety naklejonej z zewnątrz. Pytanie, które zadajesz, sufi by odwrócili: a co jeśli intensywny stan emocjonalny i dotknięcie boskości to nie są dwa różne zjawiska?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest chyba ten moment, gdzie nie da się tego rozstrzygnąć logicznie. Albo wchodzisz w doświadczenie i sprawdzasz od wewnątrz, albo stoisz z boku i analizujesz. A analizując, zawsze zostaniesz z tym pytaniem bez odpowiedzi. Mnie to nie przeszkadza, ale ciekawa jestem, czy ktoś miał takie doświadczenie i potem był absolutnie pewien, że to nie był tylko stan emocjonalny?


Odpowiedz
Wpisy: 691
Rozpoczynający temat
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Pewność jest chyba złym kryterium. Nawet wielcy mistycy, Rumi, Ibn Arabi, Mechthild z Magdeburga, pisali o momentach zwątpienia po ekstazie. Może właśnie ta niepewność, to pytanie 'czy to było prawdziwe', jest częścią ścieżki, a nie dowodem, że nic się nie wydarzyło. Wróćmy na chwilę do sedna, bo zaczęliśmy od sema i tańca. Czy ktoś wie, czy dervishi też mają po rytuale takie pytania, czy wewnętrzna tradycja zakonu daje im jakiś model, jak rozumieć to, co czuli?


Odpowiedz
Wpisy: 1643
(@dzikitaurus)
Połączone: 2 miesiące temu

No ale to jest trochę inaczej niż to mówisz. Mechthild czy Jan od Krzyża mieli zwątpienie po ekstazie, zgoda, ale działali w określonych ramach doktrynalnych, kościelnych, zakonnych. Ich zwątpienie było interpretowane przez spowiedników, przełożonych. Ametystka była w Konya sama, bez żadnego kontenera. To nie jest to samo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Dzikitaurus I właśnie dlatego to tak wiszało. Nie miałam z kim porozmawiać, bo powiedzieć komuś spoza tego kręgu, że stałam przy grobie Rumiego i coś mi się otworzyło, to albo dostaniesz 'ale pięknie' i zmiana tematu, albo ktoś zacznie opowiadać o swoich wakacjach w Turcji. Ale chcę zapytać Latawicę, bo ona wspomniała, że Rumi jest tam traktowany jako żywy. Jak to wygląda dosłownie w praktyce rytualnej?


Odpowiedz
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Ametystka.2 Ziaret, odwiedziny mazaru, wygląda jak rozmowa. Ludzie siadają przy sarkofagu, mówią szeptem, zostawiają prośby napisane na karteczkach albo ustnie. Personel w Konya nie przeszkadza, bo to jest wbudowane w sposób funkcjonowania tego miejsca. To nie jest 'modlitwa do Rumiego' w sensie teologicznym, to bardziej jak czerpanie z obecności. Ale czy sama czułaś to jako obecność, czy raczej jako ciszę?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie ciszę. Było głośno, ludzi dużo, turystów sporo. Ale w środku była taka warstwa skupienia, jakby dźwięki były gdzie indziej. I ta przestrzeń przy sarkofagu ma w sobie coś ciężkiego w dobrym sensie. Nasyconego. Nie umiałam potem powiedzieć, czy to było 'moje' czy miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

To rozróżnienie, czy coś jest 'moje' czy 'miejsca', jest dla sufickiej epistemologii naprawdę kluczowe. Oni by powiedzieli, że samo to pytanie wskazuje, że byłaś wystarczająco otwarta, żeby nie przypisać doświadczenia sobie z miejsca. To jest już rodzaj adabu, właściwej postawy wobec tego, co się dzieje. Ale Latawica, mam pytanie: czy sema, ta rytualna forma sema z wirowaniem, jest dostępna dla odwiedzających jako coś więcej niż spektakl?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@latawica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Eliksira W Konya jest rozróżnienie między semazem-widowiskiem dla turystów a semazem-rytuałem dla wyznawców. To drugie odbywa się osobno, w różnych miejscach, i nie jest przeznaczone dla zewnętrznych obserwatorów. Ale granica jest płynna, bo tradycja Mewlewi zakłada, że muzyka i ruch mogą działać na każdego, kto jest obecny, intencja wykonawców niesie coś niezależnie od tego, czy widz rozumie kontekst.


Odpowiedz
(@bronek56)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Latawica A to nie jest trochę jak z mszą? Że sam rytuał ma moc niezależnie od tego, czy uczestnik wszystko rozumie albo wierzy? W katolicyzmie jest coś takiego jak ex opere operato, że sakrament działa przez sam akt, nie przez wiarę przyjmującego.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Bronek56 To jest dobre porównanie, ale sufi postawiliby na nim pytanie o kierunek przepływu. Ex opere operato zakłada, że łaska pochodzi z zewnątrz, z sakramentu. W sema chodzi o to, że ruch i muzyka pomagają usunąć zasłony, które człowiek sam wytwarza. Bóg nie jest dawany z zewnątrz, jest odsłaniany od wewnątrz. Czy to ta sama mechanika?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@syriana67)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest dla mnie centralny punkt tej dyskusji. Czy ekstaza mistyczna jest czymś, co się dostaje, czy czymś, co się odkrywa, że już jest? Bo od odpowiedzi na to chyba zależy, jak oceniamy całą rolę rytuału, struktury, zakonu. Jeśli to odkrywanie, to może Ametystka w Konya robiła dokładnie to samo, co murid po latach praktyki, tylko inną drogą?


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: