Zaczęło się od rozmowy z córką, która pyta dlaczego jej koleżanka czci Kali i czy to znaczy, że czci śmierć. I szczerze, nie wiedziałem jak wytłumaczyć. Bo z jednej strony w hinduizmie Kali jest boginią wyzwolenia, z drugiej jej wizerunek - czarna twarz, wywiesiony język, naszyjnik z czaszek - robi wrażenie. Podobnie Morrighan u Celtów, podobnie Hades. Zawsze mnie zastanawiało, czy te bóstwa są 'złe' w sensie moralnym, czy raczej reprezentują coś, czego po prostu się boimy. I czy w ogóle da się je czcić w sensie pełnym, nie tylko symbolicznie? Ciekaw jestem jak wy to rozumiecie - szczególnie ci z was, którzy sięgają po tradycje politeistyczne.
To jest bardzo stare pytanie i myślę, że problem leży w tym, że przez chrześcijaństwo przyzwyczailiśmy się do podziału bóg=dobry, szatan=zły. W tradycjach politeistycznych tak po prostu nie działa. Kali nie jest odpowiednikiem diabła - ona jest aspektem Parvati, małżonki Śiwy. Niszczy ego, niszczy złudzenia, niszczy to, co musi umrzeć żeby nastąpiło odrodzenie. To jest zupełnie inna logika. Nie 'dobry bóg' kontra 'zły bóg', tylko pełnia sił kosmicznych, w których śmierć jest częścią cyklu.
Właśnie chciałam zapytać o Morrighan bo mnie ona bardzo przyciąga jako ktoś kto interesuje się tradycjami celtyckimi. Czytałam że ona nie jest boginia śmierci w sensie takim ze zabija, tylko raczej jest przy śmierci, towarzyszy? Ale z drugiej strony w mitach ona wpływa na wynik bitwy, no to chyba jednak ma jakąś moc sprawczą? Ktoś to rozumie lepiej ode mnie?
To co opisujesz z Morrighan to ciekawy problem - ona jest raczej przepowiednią i obecnością niż sprawczynią. W 'Tain Bo Cuailnge' ona ostrzega Cuchulainna, nakłania, zmienia postać. Ale nie strzela strzałami. To trochę tak jak los - nie zabija, ale wskazuje, że śmierć jest blisko. Czy to czyni ją złą? Dla mnie raczej nie.
Mam wrażenie że my tutaj mieszamy dwie rzeczy: moralność bóstwa i jego domenę. Hades jest idealnym przykładem - on nie jest bogiem śmierci w sensie zabijania, to Tanatos i Ares. Hades po prostu rządzi w podziemiach, przyjmuje dusze. U Greków nie był szczególnie złym bogiem, po prostu niepopularnym bo nikt nie chciał myśleć o śmierci. Miał swoje świątynie, swoje kulty. Jak myślicie - czy ta 'mroczność' to nasza projekcja strachu na coś co po prostu istnieje?
Zgadzam sie z Wolchwem. Pracuje z kartami i wiesz jak wyglada Śmierć w tarocie? Trzynastka. I to nie jest zła karta, to karta przemiany. Myśle że bóstwa niszczycielskie działają podobnie - nie sa przeciwnikiem człowieka tylko siłą którą trzeba zrozumieć żeby przeżyć własną przemianę. Kali w wielu praktykach jest wzywana wlaśnie przy pracy z traumą, ze strachem. Czy ktoś z was miał takie doświadczenie, że praca z takim bóstwem pomogła w jakieś wewnętrznej przemianie?
Nie wiedziałam że Kali ma coś wspólnego z traumą, myślam że to tylko taka agresywna bogiń z hinduizmu. To jest naprawde ciekawe. Ale mam pytanie - skoro mówicie że te bóstwa nie są złe, to czemu tak wiele osób się ich boi? Czy chodzi tylko o wizerunek, czy jest jakiś powód religijny?
Słucham tej dyskusji i trochę nie rozumiem. Jeśli Kali niszczy ego i złudzenia to brzmi pozytywnie, ale te czaszki i krew w rytuałach hinduskich to mnie niepokoi. Czy w tych kultach naprawde odprawia się rytuały z krwią? Bo gdzieś słyszałam że tak i nie wiedziałam co o tym myśleć.
Wracając do sedna tematu - mnie interesuje aspekt praktyczny. Czy ktoś tutaj rzeczywiście pracuje z którymś z tych bóstw? Bo mamy tu sporo rozważań teoretycznych a chciałbym usłyszeć coś z doświadczenia. Jak wygląda kult Kali albo oddanie Morrighan w praktyce, powiedzmy w warunkach europejskich, gdzie nie ma świątyni i tradycji przekazywanej od pokoleń?
Ja powoli zaczynam, więc może nie to co chcesz usłyszeć ale piszę. Morrighan to dla mnie głównie praca przez sny i przez kruki - bo kruk jest jej zwierzęciem. Ustawiam mały ołtarzyk, czarny kamień, pióro jeśli znajde, i po prostu siedzę i słucham. Brzmi banalnie ale ten rodzaj ciszy jest inny niż zwykła medytacja. Czujesz ze coś nasłuchuje razem z tobą. Nie mam pojęcia czy to 'ona' ale cos się zmienia. Czy to brzmi sensownie dla kogoś kto wie więcej?
To co opisuje Druidka_E pasuje do tego co jest opisywane w źródłach o Morrighan - ona jest bogową suwerenności i siły woli, nie tylko bitwy. Jej kult miał wzmacniać właśnie tę gotowość do konfrontacji, do postawienia granicy. Więc albo efekt psychologiczny, albo prawdziwe działanie bóstwa - z praktycznego punktu widzenia wynik jest podobny. Tylko że mnie interesuje coś innego: czy ta 'mroczność' ma znaczenie w samym kulcie? Czy Morrighan w obrzędzie wymaga czegoś innego niż powiedzmy Brigid?
Dołączam bo temat mnie wciągnął. Nie pracuję z bóstwami celtycki, ale z perspektywy mojego podejścia do rytuałów - tak, intencja i ton rytuału jest zupełnie inny przy bóstwach które możemy nazwać niszczycielskimi. Przy Morrighan czy Kali chodzi o ofiarowanie czegoś swojego, nie proszenie o coś. To jest zasadnicza różnica. Ofiarowujesz swój strach, swoją iluzję bezpieczeństwa. Czy zgadzacie się że to wymaganie jest właśnie tym co odpycha ludzi, bo łatwiej prosić niż dawać?
Przysłuchuję się i chcę dodać coś z trochę innej strony. Numerologicznie liczby tych bóstw też są ciekawe - Kali jest często łączona z liczbą 9, Morrighan z trójcą bo jest boginią potrójną, Hades z czwórką jako symbolem stabilności i ziemi. Ale mnie zastanawia coś innego: czy uważacie że te bóstwa są 'mroczne' kulturowo, bo wywodzą się z kultur gdzie śmierć była inaczej tematyzowana? Grecy, Celtowie i Hindusi mieli znacznie bardziej otwarty stosunek do śmierci jako części cyklu niż późniejsza Europa chrześcijańska.
Czytam od początku i jest tu dużo co nie rozumiem ale jedno pytanie mnie trapi. Skoro te bóstwa nie są złe, to czy można je na przykład prosić o coś konkretnego? Bo Hades - czy można się do niego zwracać jako do opiekuna dusz bliskich co odeszli? Straciłem niedawno babcię i gdzieś czytałem że Grecy wierzyli że Hades troszczy się o dusze w swoim królestwie. To by było dla mnie ważne.
Kilka miesięcy temu. Babcia, miała 84 lata, odeszła spokojnie. Nie szukam czegoś magicznego, bardziej... miejsca gdzie mogę poczuć że ona jest gdzieś zaopiekowana. I Hades jako ten kto przyjmuje, kto rządzi ale nie krzywdzi, jakoś do mnie przemówił czytając ten wątek.
Czytam o tej Persefonie i też mnie ciekawi - ona przecież była porwana, nie? To znaczy że trafiła do krainy umarłych bez wyboru. Czy to nie robi z Hadesa trochę jednak złego?
Właśnie to co mówi Fortunat jest kluczowe. Mit o Persefonie to też mit o ziarnie, o zimie i wiośnie, o tym że życie wymaga zejścia pod ziemię żeby odrodzić się. Hades w tej perspektywie nie jest ciemną siłą tylko... koniecznością biologiczną zamienioną w metaforę. Czy ktoś tu pracował z tą parą, Hadesem i Persefoną razem? Ciekawi mnie czy się je rozdziela w praktyce.
Mam pytanie do tych którzy pracują praktycznie - czy te bóstwa w jakiś sposób 'manifestują się' poza rytuałem? Druidka_E mówiła o snach i zmianie decyzji, ale czy jest coś bardziej... zewnętrznego? Kruków przy Morrighan pewnie nie brakuje bo to w końcu zwykłe ptaki, ale jak to odróżnić od przypadku?
Szczerze? Przez powtarzalność. Jeśli coś wydarza sie raz to przypadek, jeśli trzy razy w jednym tygodniu to zaczynam brać pod uwagę że to może nie przypadek. Ale wiem że to nieidealny test. Dlatego pytam innych jak sobie z tym radzą.
Właśnie ta kwestia powtarzalności jest dla mnie numerologicznie interesująca. W tradycji pitagorejskiej trójka jest pierwszą liczbą która tworzy figurę - trójkąt, który jest formą. Więc trzy powtórzenia jako 'próg znaczenia' to nie jest tylko ludzka intuicja, to pojawia się w wielu systemach. Ale wracając do Morrighan - ona jest trójcą sama w sobie. Czy ktoś kto z nią pracuje czuje te trzy aspekty jako osobne czy jako jedno?
Mam pytanie troche z boku ale związane - czy te bóstwa niszczycielskie mają jakieś konkretne znaki zodiaku albo planety? Bo np Kali z tym niszczycielstwem kojarzyłaby mi się z Marsem albo Plutone, Hades chyba tez z Plutone, ale Morrighan juz nie wiem. Czy ktoś to bada?
Słucham tej rozmowy i zastanawiałam sie czy nie znacie jakiś snów zwjązanych z takimi bóstwami? Bo mi sie przyśniła postac w czarnych szatach, milcząca, stała przy jakiś bramie i czekała. Nie bylo strachu właściwie, tylko takie poczucie ze coś sie zaraz zmieni. Nie wiem czy to może mieć coś wspólnego z tym co tu opisujecie.
A mogę zapytać coś głupiego? Bo czytam o tym śnie Agatowej i o tym Cerberze i zastanawiam się - jeśli ktoś ma taki sen i nie wie nic o mitologii, to skąd wiadomo że to Hades a nie np. jakiś własny symbol? Czy to musi być bóstwo żeby miało znaczenie?
Mam wrażenie że ta rozmowa kręci się coraz bardziej wokół snów i mniej wokół pytania z tytułu. Bo czy te bóstwa są naprawdę czczone przez kogoś tu na forum, czy to raczej temat akademicki? Bo to chyba robi różnicę w tym jak rozmawiamy o nich jako godnych czci czy nie.
Wracając do Kali - jest jedna rzecz która często ginie w popularnym opisie tej bogini. W tradycji Shaiva ta 'mroczność' jest dosłownie rozumiana jako stan poza formą, poza guną. Czerń Kali to nie zło, to dosłowna nieobecność koloru czyli stan sprzed stworzenia. Dlatego ona jest czczona nie mimo tego wyglądu tylko właśnie przez niego - bo reprezentuje to co było przed i będzie po. Czy ktoś spotkał się z tym ujęciem w praktyce, nie tylko teorii?
Dobrusia_60 poruszył ważną kwestię. Bo ta rozmowa oscyluje między doświadczeniem a teorią i to jest ciekawe samo w sobie. W praktykach politeistycznych obu podejść nie da się rozdzielić - żeby czcić bóstwo niszczycielskie trzeba mieć jakiś obraz tego czym jest niszczenie w kosmosie. Ale jednocześnie samo myślenie bez relacji z bóstwem to tylko filozofia. Czy ktoś z praktykujących - Druidka, Fortunat - ma poczucie kiedy ta granica jest przekraczana? Kiedy wiedza staje się relacją?
Ja sie pytam od strony tarota bo to moja para okularów do takich rozmów - karta Śmierci jest może najbliższym odpowiednikiem tej energii niszczycielskiej. I przez lata obserwuję że ludzie reagują na nią tak samo jak na te bóstwa - najpierw strach, potem jak się rozumie że to transformacja a nie dosłowna śmierć, to przychodzi raczej ulga. Czy praca z Kali albo Hadesem wygląda podobnie do tego procesu oswajania?
