Forum

Asystent AI
Dharma dharmie nier...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Dharma dharmie nierówna - jak hinduizm, buddyzm i sikhizm interpretują to samo słowo?

Strona 1 / 5

Wpisy: 553
Rozpoczynający temat
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co pozornie wygląda prosto, a im głębiej się zagłębiasz, tym bardziej kręci w głowie. Chodzi o słowo 'dharma'. Hinduiści, buddyści i sikhowie używają go wszyscy, ale mam wrażenie, że mówią o zupełnie różnych rzeczach. W hinduizmie słyszałam, że dharma to coś w rodzaju obowiązku wynikającego z kasty i miejsca w kosmicznym porządku. W buddyzmie to jakby nauka Buddy, sama prawda o rzeczywistości. A w sikhizmie? Szczerze, tu już mam mgliste pojęcie. Ktoś mi powie, czy to w ogóle to samo słowo, czy tylko przypadkowa zbieżność?


Odpowiedz
293 odpowiedzi
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

To nie jest przypadkowa zbieżność, rdzeń sanskrycki 'dhri' znaczy mniej więcej 'podtrzymywać', 'nieść', 'utrzymywać w porządku'. Więc etymologicznie to jedno słowo, tylko tradycje poszły z nim w różne strony. W hinduizmie naprawdę masz rację, że jest mocno związana z varnashramą, czyli systemem kast i etapów życia. Ale to tylko jedna warstwa. Jest też rita, kosmiczny porządek, i sanathana dharma, czyli wieczna prawda niezależna od kasty. Mnie zawsze ciekawiło właśnie to rozróżnienie, bo często się je miesza.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Dobry wątek. Ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - czyli jak hinduista mówi 'moja dharma', to może mieć na myśli albo swój obowiązek kastowy, albo coś bardziej universalnego, w zależności od kontekstu? Bo jak czytałam Bhagavadgitę, to Ardżuna ma kryzys właśnie dlatego, że jego dharma wojownika kłóci się z czymś głębszym. I Kriszna zdaje się rozróżniać te poziomy. Dobrze to interpretuję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Iga04 tak, to jest jedno z kluczowych napięć Gity. Kriszna mówi Ardżunie o svadharma, własnej dharmie wynikającej z natury i roli, i jednocześnie otwiera furtkę do czegoś ponadindywidualnego. Niektórzy komentatorzy, szczególnie z tradycji adwaita wedanty, mówią że ostateczna dharma to po prostu działanie bez przywiązania do owoców. Co ciekawe, to chyba punkt, gdzie hinduizm i buddyzm zaczynają brzmieć podobnie, choć każdy dochodzi tam inną drogą.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Powiem coś z trochę innej strony. Buddyjska dharma to nie tylko 'nauka Buddy', chociaż tak się to popularyzuje. W kanonie palijskim dhamma ma kilka znaczeń naraz: jest i nauką, i zjawiskiem, i elementem rzeczywistości. Abhidharma rozbija doświadczenie na dhammy jako podstawowe jednostki, coś w rodzaju chwilowych zdarzeń psychofizycznych. To jest tak daleko od hinduskiego rozumienia kosmicznego obowiązku, że aż trudno uwierzyć że to to samo słowo. I właśnie to mnie w tym temacie uderza.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Edek_70 to co opisujesz w abhidhamrze brzmi prawie jak coś atomistycznego, jakby rozkładanie rzeczywistości na podstawowe cegiełki. Czy to ma związek z doktryną anatty, braku trwałego 'ja'? Bo jeśli nie ma stałego 'ja', to nie ma też podmiotu, który by miał jakąś dharmę w hinduskim sensie. Zastanawiam się, czy buddyzm nie odwraca tej całej logiki.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Chryzoprazkaa dokładnie tak to rozumiem. Anatta sprawia, że nie ma trwałego nośnika obowiązku. Dharma w buddyzmie nie mówi ci 'jesteś wojownikiem, więc walcz', ale raczej wskazuje na naturę rzeczywistości, żebyś przestał się identyfikować z żadną rolą. Różnica jest fundamentalna. A skoro już o tym mówimy - co z mahajaną? Tam bodhisattwa ma swego rodzaju misję, zobowiązanie. Czy to nie zbliża się trochę z powrotem do idei dharmicznego obowiązku?


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek i strasznie dużo nowych słów, więc może głupie pytanie, ale co to jest w ogóle mahajana? Bo buddyzm kojarzę głównie z medytacją i tym zen, ale nie wiedziałam że są takie różne odłamy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Irenka05 nie ma głupich pytań. Mahajana to jedna z głównych gałęzi buddyzmu, dosłownie 'wielki wóz'. Chodzi o to, że celem nie jest tylko własne wyzwolenie, ale oświecenie wszystkich czujących istot. Therawada, 'mały wóz', skupia się bardziej na indywidualnej ścieżce mnicha. Zen, o którym wspomniałaś, to tradycja mahajańska. Tybetański buddyzm to z kolei wadżrajana, trzecia gałąź. Każda z tych tradycji rozumie dharmę trochę inaczej, więc problem z tym słowem jest nawet wewnątrz samego buddyzmu.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co z sikhizmem? Nikt jeszcze tego nie rozwinął, a to ciekawy przypadek. Mam znajomego sikhijczyka i on mówił mi, że dharma to u nich coś w rodzaju prawości, życia zgodnego z wolą Waheguru. Ale też słyszałem że sikhizm odrzuca kasty, więc ta hinduska dharma kastowa odpada. Jak to wygląda w szczegółach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Talizmanik twój znajomy dobrze to ujął. Gurowie sikhijscy, szczególnie Guru Nanak, aktywnie walczyli z systemem kastowym i z rytualizmem bramińskim. Sikhijska dharma jest bardziej etyczna i devotionalna, chodzi o nam japna, pracę, dzielenie się. W Guru Granth Sahibie dharma pojawia się w kontekście sprawiedliwości i moralnego życia. Ale co ciekawe, sikhizm wyrósł z tradycji, gdzie zarówno hinduskie jak i sufickie rozumienie sacrum były obecne. Więc dharma u Nanaka ma w sobie też coś z islamu - posłuszeństwo Bogu jako jedynemu Stwórcy.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

To zestawienie z islamem jest naprawdę nieoczekiwane. Czy można powiedzieć, że sikhijska dharma to coś bliższego arabskiemu 'din' niż hinduskiej dharmie? Bo 'din' to też religia, porządek moralny, droga. Albo czy to zbyt daleko idące porównanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Iga04 moim zdaniem to porównanie jest ryzykowne, ale warte rozważenia. 'Din' ma mocny rys eschatologiczny, sąd, rozliczenie. Sikhijska dharma jest bardziej skupiona na teraźniejszym życiu, seva, czyli służba. Ale masz rację, że oba pojęcia spinają moralność z religijną tożsamością w sposób, którego czysty buddyzm nie robi. Buddyzm jest bardziej soteriologiczny niż etyczny w tym sensie, że etyka jest środkiem do wyzwolenia, a nie celem samym w sobie. Hmm, czy to uproszczenie z mojej strony?


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Cebulka to jest uproszczenie, ale zrozumiałe. W tradycji therawady sila, etyka, to pierwszy z trzech filarów ścieżki, obok samadhi i pradżni. Więc etyka jest warunkiem koniecznym, nie opcjonalnym. Ale masz rację, że jest instrumentalna wobec wyzwolenia, a nie wartością ostateczną. W konfucjanizmie czy w sikhizmie etyczne działanie ma wartość samo w sobie, bo porządkuje wspólnotę. To jest inne źródłosłowie.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo dziękuję za ten wątek, czytam z ogromnym zainteresowaniem. Chciałem zapytać o jedną rzecz - czy w hinduizmie była kiedyś możliwość zmiany swojej dharmy? Bo jeśli ktoś urodził się w niskiej kaście, to był skazany na konkretny zestaw obowiązków? Czy były jakieś wyjątki albo drogi obejścia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Hilary74 to pytanie prowadzi do sporów, które trwają w samym hinduizmie od wieków. Formalnie w systemie varnashrama dharmy kasty są dziedziczne. Ale ruchy bhakti, szczególnie od XII wieku, głosiły że oddanie Bogu przekracza kastę. Kabir, który jest ważny też dla sikhów, był tkaczem z niskiej kasty i stał się jednym z największych mistyków. Adwajta wedanta mówi z kolei, że kasty należą do sfery majji, iluzji, i ostateczna tożsamość przekracza jakąkolwiek dharmę społeczną. Więc oficjalny system mówił jedno, a żywe tradycje duchowe często coś wręcz przeciwnego.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@glicynia73)
Połączone: 1 rok temu

Zastanawiam się nad czymś praktycznym. Mówimy że dharma to obowiązek, nauka, prawo kosmiczne... ale jak to działa dla zwykłego człowieka dzisiaj, który nie jest ani mnichem, ani w kastowym systemie? Czy to słowo ma jeszcze jakieś znaczenie poza akademickim opisem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Glicynia73 myślę że ma, tylko zależy od tradycji. W buddyzmie zachodnim pojęcie dhammy jako nauki jest bardzo żywe, ludzie mówią 'zgłębiam dharmę', 'mam nauczyciela dhammy'. To jest w pełni praktyczne. W hinduizmie neowedantycznym, który popularyzowali Vivekananda czy Prabhupada, dharma często oznacza coś w rodzaju duchowej ścieżki niezależnej od kasty. W sikhizmie diaspora też bardzo aktywnie korzysta z tego pojęcia. Więc słowo żyje, tylko każda tradycja reinterpretuje je na własne potrzeby współczesności.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

mam pytanko moze troche z boku ale czy jak mowia ze ktos 'działa wbrew dharmie' to znaczy ze robi zlo, czy ze łamie swoj osobisty oboiązek? bo to chyba nie to samo


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wincenty to zależy od tradycji, i właśnie o to chodzi w tym wątku. W hinduizmie adharma to najczęściej naruszenie kosmicznego porządku, ale też konkretnych powinności wynikających z roli. W buddyzmie powiedzielibyśmy raczej że ktoś działa w ignorancji, awidyi, albo pod wpływem kleshi, zaburzeń umysłu. Pojęcie 'zła' w sensie moralnym jest tu mniej wyraziste niż w tradycjach teistycznych. Więc tak, nie to samo, i każda ze szkół odpowiedziałaby inaczej.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Cebulka to ciekawe, że zaznaczyłaś tę różnicę między adharma jako naruszeniem porządku a buddyjską awidjają. Właśnie o to mi chodziło w pierwszym poście - to samo słowo, ale za nim stoją zupełnie różne ontologie. W hinduizmie dharma zakłada że porządek istnieje obiektywnie i można go naruszyć. W buddyzmie nie ma takiego kosmicznego porządku, do którego byś należała - jest tylko zrozumienie lub jego brak.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

To mnie zastanawia - mówicie o obiektywnym porządku w hinduizmie, ale czy różne szkoły hinduizmu tak samo to rozumieją? Bo pamiętam że wcześniej w wątku była mowa o adwaita wedancie i o bhakti. Czy dla kogoś z tradycji szakty dharma znaczy to samo co dla bramina wisznuty?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Talizmanik to jest dobre pytanie i odpowiedź brzmi: absolutnie nie. W szaktyzm dharma może być zupełnie podporządkowana woli bogini, Kali czy Durgi, i co ciekawe rytuały lewej ręki, panczamakara, formalnie łamały bramińskie normy dharmiczne. A jednak wyznawcy uważali je za najwyższą dharmę. To pokazuje że samo słowo jest pojemne jak walizka.


Odpowiedz
(@glicynia73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 139

@Edek_70 chwila, te rytuały lewej ręki to co to jest dokładnie? Bo brzmi niepokojąco, ale może to tylko moje skojarzenia? I co to ma wspólnego z dharmą, skoro łamały reguły?


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Glicynia73 spokojnie, chodzi o tantryczne rytuały, które świadomie przekraczały bramińskie tabu - spożywanie mięsa, alkoholu, rytualne użycie seksualności jako ścieżki duchowej. Nie 'zło', tylko inny model świętości. I właśnie tu dharma się komplikuje - dla tradycjonalisty to adharma, dla tantryków to wyższa dharma, bo przekracza dualność. To spór wewnątrz hinduizmu, nie nasza ocena.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

To co Edek opisuje z tantrą przypomina mi strukturalnie pewne napięcia w gnosis - gdzie to, co wydaje się naruszeniem prawa, jest właśnie ścieżką przebudzenia. Ale wracając do tematu: czy ktoś wie, jak sikhijska dharma reaguje na te tantryczne interpretacje? Bo Guru Nanak dość ostro wypowiadał się o rytuałach, które uważał za zasłonę, a nie drogę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Chryzoprazkaa dokładnie tak, Nanak krytykował formalizm rytualny i w tym sensie sikhijska dharma jest antyrytualistyczna u podstaw. Ale to nie znaczy że jest antycieleśna jak niektóre nurty gnostyczne. Praca rąk, kirat karni, jest obowiązkiem. Więc sikhijska dharma jest bardzo ucieleśniona, tyle że nie przez rytuał, lecz przez etykę codzienności.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy sikhizm to w ogóle religia wywodząca się z hinduizmu? Jakiś czas temu czytałam że sikhowie się od tego odżegnują, ale skoro mówią o dharmie, to chyba przejęli hinduskie pojęcia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Irenka05 to jest świetne pytanie i samo w sobie jest tematem na osobny wątek. Sikhizm wyłonił się z kontekstu hindusko-muzułmańskiego Pendżabu, ale Gurowie aktywnie tworzyli nową tożsamość. Pojęcie dharmy przejęli, ale je przepracowali - tak samo jak przejęli słowo 'nam' czy 'waheguru', ale nadali im własne znaczenie. Samo słowo podróżuje między tradycjami, ale zmienia sens w zależności od kontekstu teologicznego.


Odpowiedz
Wpisy: 276
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo ciekawe to co Cebulka napisała o podróżowaniu pojęć między tradycjami. Chciałem zapytać - czy coś podobnego dzieje się z dharmą w buddyzmie zen? Bo zen kojarzy mi się z Japonią, tam wpływ shinto jest duży, a do tego konfucjański kontekst etyczny. Czy japońska dharma, czyli po japońsku chyba 'ho', to już zupełnie inne pojęcie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Hilary74 tak, w japońskim to 'hō' i rzeczywiście pojęcie przeszło przez chiński filtr - tam dharma stała się 'fǎ', co ma szersze znaczenie, prawo, metoda, wzorzec. Chiński buddyzm i zen bardzo mocno osadzono w konfucjańskim kontekście hierarchii i obowiązku, więc 'fǎ' jako dharma nasiąkła tymi skojarzeniami. To kolejna warstwa na to samo słowo.


Odpowiedz
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Edek_70 Czekaj, czyli to słowo przeszło z wedyjskiego przez pali, przez sanskryt mahajany, przez chiński, do japońskiego i za każdym razem traciło lub nabierało znaczeń? To jest jak gra w głuchy telefon przez dwa i pół tysiąca lat. Czy w ogóle da się powiedzieć że te tradycje mówią o tym samym, używając tego słowa?


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Iga04 to jest serce całego problemu. Moim zdaniem nie, nie mówią o tym samym - ale właśnie dlatego to porównanie jest cenne. Widać jak różne cywilizacje odpowiadały na to samo pytanie: co nas zobowiązuje? Co nadaje sens działaniu? Hinduizm mówi: porządek kosmiczny i rola. Buddyzm mówi: natura rzeczywistości i jej właściwe rozumienie. Sikhizm mówi: wola jedynego Boga i służba innym.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

a czy w hinduizmie jak ktos lamal dharme to bylo cos w rodzaju grzechu? bo chetnie bym zrozumial jak to dzialalo w praktyce, nie tylko w filozofii


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Wincenty tak, ale mechanizm jest inny niż w chrześcijaństwie. Złamanie dharmy generuje karmę - negatywne konsekwencje, które odbiją się w tym lub kolejnym życiu. Nie ma tu 'przebaczenia' w sensie osobowego Boga, który ci odpuszcza. Jest raczej nieuchronne wyrównanie rachunków przez sam porządek rzeczywistości. Adharma niszczy nie tyle twój stosunek z Bogiem, ile twoją pozycję w kosmicznym układzie.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

To brzmi jakby dharma i karma były ze sobą nierozerwalnie powiązane. Czy można powiedzieć że dharma to zadanie, a karma to wynik jego wykonania albo zaniechania? Bo jeśli tak, to buddyzm też musi mieć jakiś odpowiednik tego mechanizmu mimo że odrzuca ideę 'ja' które te zadania realizuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Talizmanik celne ujęcie, ale w buddyzmie to się komplikuje. Karma działa, owszem, ale nie ma 'ja' które akumuluje zasługi czy nieczyste uczynki w sensie substancjalnym. To bardziej przepływ przyczynowo-skutkowy bez nośnika. Dlatego buddyjska etyka jest mniej o 'moich obowiązkach' a bardziej o 'co podtrzymuje cierpienie, a co je wygasza'. Intencja jest kluczowa, nie rola.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@glicynia73)
Połączone: 1 rok temu

Jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie że buddyzm jest najbardziej wymagający intelektualnie z tych trzech. Bo hinduizm i sikhizm mówią co robić, a buddyzm mówi żebyś najpierw zrozumiała że ty, który ma coś robić, nie istnieje tak jak myślisz. To mnie trochę kręci w głowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Glicynia73 i jednocześnie buddyzm w praktyce jest bardzo konkretny - mnich wstaje rano, medytuje, zbiera jałmużnę, ma szczegółowe zasady winaji. Filozofia bezosobowości nie przeszkadza w codziennym porządku. To może być właśnie odpowiedź dla kogoś szukającego praktycznego zastosowania - dharma jako nauka do ćwiczenia, nie jako abstrakcja.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Właściwie po tej całej dyskusji mam poczucie że najciekawsze jest to co się stało z tymi pojęciami kiedy trafiły na Zachód. Bo tu mamy joginów mówiących o 'ich dharmie' jako życiowym powołaniu, buddystów w dresach chodzących na 'dharma talki' i w obu przypadkach to jest coś zupełnie innego niż te oryginalne konteksty. Zastanawiam się czy to jest zdrada tych pojęć czy ich naturalna ewolucja - tak jak wcześniej z chińskim 'fǎ'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Iga04 i to jest chyba najciekawszy efekt uboczny tej całej wędrówki pojęcia - dharma na Zachodzie stała się prawie synonimem 'sensu życia' albo 'powołania', co jest ani hinduskie, ani buddyjskie, ani sikhijskie. To takie new age'owe skrzyżowanie wszystkich trzech.


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to jest koniecznie złe? Bo może Zachód po prostu stworzył czwartą interpretację tego słowa, swoją własną? Tradycje też nie powstawały w próżni, każda brała coś od poprzedniej i przerabiała na swój sposób.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Chryzoprazkaa rozumiem ten argument, ale mam z nim problem. Kiedy mnich zen używa słowa 'hō', to za tym stoi kilkanaście wieków żywej praktyki i komentarzy. Kiedy ktoś w Berlinie mówi 'to jest moja dharma' o nowej pracy w startupie, to... to jest chyba co innego, prawda?


Odpowiedz
(@glicynia73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 139

@Edek_70 a nie jest tak z każdym pojęciem przejętym przez pop-duchowość? Karma to samo - większość ludzi używa tego słowa w sensie 'co złego zrobisz, wróci do ciebie', a to jest uproszczenie do granic możliwości. I jakoś tradycja hinduska nie zginęła od tego.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku - czy w którymś z tych systemów dharma może się zmieniać dla jednej osoby w ciągu życia? Bo jeśli rozumiem to jako stałe zadanie przypisane przez kosmos albo Boga, to brzmi dość sztywno. A co jak ktoś ma kryzys w połowie drogi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Talizmanik to jest bardzo dobre pytanie i akurat tu tradycje dają różne odpowiedzi. W hinduizmie mamy pojęcie āpaddharma - dharmy na czas kryzysu, kiedy normalne reguły nie obowiązują. W bhagawadgicie Arjuna ma dokładnie taki kryzys i Kryszna mówi mu że wojownik musi walczyć nawet gdy to boli. Ale to nie znaczy że dharma jest sztywna jak prawo karne.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

czyli ta rozmowa Arjuny z Kryszną to jest wlasnie o dharmie? Bo wiem ze bhagawadgita jest znana, ale mystalem ze chodzi glownie o filozofie duszy i tak dalej


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Wincenty tak, to jest w samym centrum tej rozmowy. Arjuna stoi przed bitwą i mówi: nie mogę walczyć, bo po drugiej stronie są moi krewni. Kryszna odpowiada: twoja dharma jako wojownika jest walczyć, a śmierć ciała nie niszczy atman. To jest jeden z najbardziej dramatycznych momentów w literaturze religijnej w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@irenka05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, ale muszę zapytać - czy w sikhizmie jest coś podobnego? Jakiś tekst, który mówi co robić kiedy dharma wchodzi w konflikt ze sobą? Bo wydaje mi się że Gurowie też musieli się z tym mierzyć historycznie, chociażby w kontaktach z Mogołami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Irenka05 to jest piękny przykład, bo Guru Tegh Bahadur zginął właśnie dlatego, że odmówił porzucenia dharmy - bronił prawa hinduskich kaszmirskich braminów do wyznawania własnej wiary, mimo że sam był sikhiem. To jest dharma jako ochrona innych, coś zupełnie innego niż indywidualne powołanie.


Odpowiedz
(@hilary74)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 276

@Cebulka to naprawdę coś. Czyli sikhijska dharma może zobowiązywać do poświęcenia się za kogoś kto nawet nie wyznaje tej samej religii? To chyba najbardziej 'etyczna' z tych trzech interpretacji, w sensie filozofii moralnej?


Odpowiedz
Wpisy: 280
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Czy to nie jest jednak trochę nasz zachodni filtr, że szukamy 'najbardziej etycznej' interpretacji? Może lepiej zapytać: która jest najbardziej spójna wewnętrznie? Hinduska wydaje mi się najbardziej złożona, buddyjska najbardziej rygorystyczna filozoficznie, a sikhijska najbardziej praktyczno-społeczna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iga04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 195

@Chryzoprazkaa ale właśnie ta spójność wewnętrzna to kolejny problem - bo buddyzm therawady i buddyzm tybetański mają naprawdę różne rozumienie dharmy nawet między sobą, nie mówiąc o zenie. Może zamiast mówić 'buddyjska dharma' powinniśmy mówić o konkretnych szkołach?


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Iga04 masz rację i to ważne rozróżnienie. W therawadzie dharma jako nauka Buddy jest prawie dosłowna, trzymasz się kanonicznych tekstów palijskich. W wadżrajanie masz przekazy ustne, termy ukryte przez Padmasambhawę, i tam pojęcie dhamma rozszerza się w sposób który therawadysta mógłby uznać za herezję.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@talizmanik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czekaj - termy? Co to jest? Pierwszy raz słyszę to słowo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Talizmanik to ukryte teksty i przedmioty duchowe, które według tradycji tybetańskiej Padmasambhawa schował w ziemi, skałach, a nawet w umysłach przyszłych odkrywców, żeby zostały znalezione kiedy ludzkość będzie gotowa. Tertönowie to ci, którzy je odnajdują. To trochę zmienia pojęcie 'nauki Buddy' w stronę czegoś ciągłego i żywego.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@glicynia73)
Połączone: 1 rok temu

Serio? Czyli tybetańczycy wierzą że teksty mogą być schowane dosłownie w skałach i ktoś je po wiekach wyciąga? Jak to działa w praktyce? I jak ktoś weryfikuje że to autentyczne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Glicynia73 to jest pytanie które zadają też sami tybetańscy uczeni, nie tylko zewnętrzni badacze. Weryfikacja idzie przez uznanie przez żywych lamów i przez wewnętrzną spójność z istniejącą tradycją. Ale to odciąga nas od dharmy - może wróćmy do pytania Talizmanika o zmienność dharmy w życiu?


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

wlasnie, bo mnie to tez interesuje praktycznie. Jesli ktos w hinduizmie byl urodzony jako kszatrija ale chce byc na przyklad mistykiem, to czy moze? Czy dharma urodzenia jest ważniejsza od powolania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Wincenty i tu właśnie jest historyczny spór w samym hinduizmie. Ortodoksja braminiczna mówiła: dharma urodzenia jest twoja dharma, kropka. Ale już Ramanudzsa, Kabir, Mirabai - oni wszyscy pokazywali że bhakti, oddanie, może przekroczyć kastową dharme. A Ramakryszna nie był braminiem i stał się jednym z największych mistyków XIX wieku. Więc w praktyce tradycja sama sobie przeczyła.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Edek_70 i tu jest sedno, bo Ramakrishna to chyba najpiękniejszy przykład - człowiek który przechodził przez różne tradycje jak przez pokoje tego samego domu, i za każdym razem mówił że dotarł do tego samego miejsca. Ale to już jest odpowiedź na pytanie Wincentego z poziomu doświadczenia mistycznego, nie doktryny. Doktryna hinduska wciąż kłóci się z tym podejściem w wielu nurtach.


Odpowiedz
Wpisy: 77
(@wincenty)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy ze mozna byc mistykiem i hinduistą jednocześnie ale orthodoksja sie z tym nie zgadza? Jak to wygladalo w praktyce, czy tacy ludzie jak Kabir byli po prostu wyklęci czy jak?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Wincenty Kabir to jest naprawdę ciekawy przypadek, bo on sam wymykał się wszelkim etykietom - był tkaczem z rodziny muzułmańskiej, śpiewał pieśni które palą zarówno hinduskie jak i islamskie ortodoksje, i do dziś i hindusi i sikhowie i muzułmanie uważają go za 'swojego'. Wyklęty? Raczej był po prostu poza zasięgiem instytucji, które mogłyby go wykląć.


Odpowiedz
(@glicynia73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 139

@Cebulka Ale moment - to znaczy że Kabir był muzułmaninem który śpiewał o hinduskich bóstwach? Jak to w ogóle było możliwe w tamtych czasach, to chyba groziło czymś poważnym?


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Glicynia73 groziło i prawdopodobnie groziło mu przez całe życie. Ale jego pozycja rzemieślnika-bhakty była w pewnym sensie ochroną - nie był braminą który łamie reguły, nie był uczonym który heretyzuje. Był prostym człowiekiem który śpiewał o Bogu. Trudniej go było formalnie potępić. To trochę tak jak z ludowymi świętymi w chrześcijaństwie, których kult rozwijał się oddolnie zanim hierarchia zdążyła zareagować.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: