Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co pozornie wygląda prosto, a im głębiej się zagłębiasz, tym bardziej kręci w głowie. Chodzi o słowo 'dharma'. Hinduiści, buddyści i sikhowie używają go wszyscy, ale mam wrażenie, że mówią o zupełnie różnych rzeczach. W hinduizmie słyszałam, że dharma to coś w rodzaju obowiązku wynikającego z kasty i miejsca w kosmicznym porządku. W buddyzmie to jakby nauka Buddy, sama prawda o rzeczywistości. A w sikhizmie? Szczerze, tu już mam mgliste pojęcie. Ktoś mi powie, czy to w ogóle to samo słowo, czy tylko przypadkowa zbieżność?
To nie jest przypadkowa zbieżność, rdzeń sanskrycki 'dhri' znaczy mniej więcej 'podtrzymywać', 'nieść', 'utrzymywać w porządku'. Więc etymologicznie to jedno słowo, tylko tradycje poszły z nim w różne strony. W hinduizmie naprawdę masz rację, że jest mocno związana z varnashramą, czyli systemem kast i etapów życia. Ale to tylko jedna warstwa. Jest też rita, kosmiczny porządek, i sanathana dharma, czyli wieczna prawda niezależna od kasty. Mnie zawsze ciekawiło właśnie to rozróżnienie, bo często się je miesza.
Dobry wątek. Ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - czyli jak hinduista mówi 'moja dharma', to może mieć na myśli albo swój obowiązek kastowy, albo coś bardziej universalnego, w zależności od kontekstu? Bo jak czytałam Bhagavadgitę, to Ardżuna ma kryzys właśnie dlatego, że jego dharma wojownika kłóci się z czymś głębszym. I Kriszna zdaje się rozróżniać te poziomy. Dobrze to interpretuję?
Powiem coś z trochę innej strony. Buddyjska dharma to nie tylko 'nauka Buddy', chociaż tak się to popularyzuje. W kanonie palijskim dhamma ma kilka znaczeń naraz: jest i nauką, i zjawiskiem, i elementem rzeczywistości. Abhidharma rozbija doświadczenie na dhammy jako podstawowe jednostki, coś w rodzaju chwilowych zdarzeń psychofizycznych. To jest tak daleko od hinduskiego rozumienia kosmicznego obowiązku, że aż trudno uwierzyć że to to samo słowo. I właśnie to mnie w tym temacie uderza.
Czytam ten wątek i strasznie dużo nowych słów, więc może głupie pytanie, ale co to jest w ogóle mahajana? Bo buddyzm kojarzę głównie z medytacją i tym zen, ale nie wiedziałam że są takie różne odłamy.
A co z sikhizmem? Nikt jeszcze tego nie rozwinął, a to ciekawy przypadek. Mam znajomego sikhijczyka i on mówił mi, że dharma to u nich coś w rodzaju prawości, życia zgodnego z wolą Waheguru. Ale też słyszałem że sikhizm odrzuca kasty, więc ta hinduska dharma kastowa odpada. Jak to wygląda w szczegółach?
To zestawienie z islamem jest naprawdę nieoczekiwane. Czy można powiedzieć, że sikhijska dharma to coś bliższego arabskiemu 'din' niż hinduskiej dharmie? Bo 'din' to też religia, porządek moralny, droga. Albo czy to zbyt daleko idące porównanie?
Bardzo dziękuję za ten wątek, czytam z ogromnym zainteresowaniem. Chciałem zapytać o jedną rzecz - czy w hinduizmie była kiedyś możliwość zmiany swojej dharmy? Bo jeśli ktoś urodził się w niskiej kaście, to był skazany na konkretny zestaw obowiązków? Czy były jakieś wyjątki albo drogi obejścia?
Zastanawiam się nad czymś praktycznym. Mówimy że dharma to obowiązek, nauka, prawo kosmiczne... ale jak to działa dla zwykłego człowieka dzisiaj, który nie jest ani mnichem, ani w kastowym systemie? Czy to słowo ma jeszcze jakieś znaczenie poza akademickim opisem?
mam pytanko moze troche z boku ale czy jak mowia ze ktos 'działa wbrew dharmie' to znaczy ze robi zlo, czy ze łamie swoj osobisty oboiązek? bo to chyba nie to samo
To mnie zastanawia - mówicie o obiektywnym porządku w hinduizmie, ale czy różne szkoły hinduizmu tak samo to rozumieją? Bo pamiętam że wcześniej w wątku była mowa o adwaita wedancie i o bhakti. Czy dla kogoś z tradycji szakty dharma znaczy to samo co dla bramina wisznuty?
To co Edek opisuje z tantrą przypomina mi strukturalnie pewne napięcia w gnosis - gdzie to, co wydaje się naruszeniem prawa, jest właśnie ścieżką przebudzenia. Ale wracając do tematu: czy ktoś wie, jak sikhijska dharma reaguje na te tantryczne interpretacje? Bo Guru Nanak dość ostro wypowiadał się o rytuałach, które uważał za zasłonę, a nie drogę.
Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy sikhizm to w ogóle religia wywodząca się z hinduizmu? Jakiś czas temu czytałam że sikhowie się od tego odżegnują, ale skoro mówią o dharmie, to chyba przejęli hinduskie pojęcia?
Bardzo ciekawe to co Cebulka napisała o podróżowaniu pojęć między tradycjami. Chciałem zapytać - czy coś podobnego dzieje się z dharmą w buddyzmie zen? Bo zen kojarzy mi się z Japonią, tam wpływ shinto jest duży, a do tego konfucjański kontekst etyczny. Czy japońska dharma, czyli po japońsku chyba 'ho', to już zupełnie inne pojęcie?
a czy w hinduizmie jak ktos lamal dharme to bylo cos w rodzaju grzechu? bo chetnie bym zrozumial jak to dzialalo w praktyce, nie tylko w filozofii
To brzmi jakby dharma i karma były ze sobą nierozerwalnie powiązane. Czy można powiedzieć że dharma to zadanie, a karma to wynik jego wykonania albo zaniechania? Bo jeśli tak, to buddyzm też musi mieć jakiś odpowiednik tego mechanizmu mimo że odrzuca ideę 'ja' które te zadania realizuje.
Jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie że buddyzm jest najbardziej wymagający intelektualnie z tych trzech. Bo hinduizm i sikhizm mówią co robić, a buddyzm mówi żebyś najpierw zrozumiała że ty, który ma coś robić, nie istnieje tak jak myślisz. To mnie trochę kręci w głowie.
Właściwie po tej całej dyskusji mam poczucie że najciekawsze jest to co się stało z tymi pojęciami kiedy trafiły na Zachód. Bo tu mamy joginów mówiących o 'ich dharmie' jako życiowym powołaniu, buddystów w dresach chodzących na 'dharma talki' i w obu przypadkach to jest coś zupełnie innego niż te oryginalne konteksty. Zastanawiam się czy to jest zdrada tych pojęć czy ich naturalna ewolucja - tak jak wcześniej z chińskim 'fǎ'.
Ale czy to jest koniecznie złe? Bo może Zachód po prostu stworzył czwartą interpretację tego słowa, swoją własną? Tradycje też nie powstawały w próżni, każda brała coś od poprzedniej i przerabiała na swój sposób.
Mam pytanie trochę z boku - czy w którymś z tych systemów dharma może się zmieniać dla jednej osoby w ciągu życia? Bo jeśli rozumiem to jako stałe zadanie przypisane przez kosmos albo Boga, to brzmi dość sztywno. A co jak ktoś ma kryzys w połowie drogi?
czyli ta rozmowa Arjuny z Kryszną to jest wlasnie o dharmie? Bo wiem ze bhagawadgita jest znana, ale mystalem ze chodzi glownie o filozofie duszy i tak dalej
Przepraszam, ale muszę zapytać - czy w sikhizmie jest coś podobnego? Jakiś tekst, który mówi co robić kiedy dharma wchodzi w konflikt ze sobą? Bo wydaje mi się że Gurowie też musieli się z tym mierzyć historycznie, chociażby w kontaktach z Mogołami.
Czy to nie jest jednak trochę nasz zachodni filtr, że szukamy 'najbardziej etycznej' interpretacji? Może lepiej zapytać: która jest najbardziej spójna wewnętrznie? Hinduska wydaje mi się najbardziej złożona, buddyjska najbardziej rygorystyczna filozoficznie, a sikhijska najbardziej praktyczno-społeczna.
Czekaj - termy? Co to jest? Pierwszy raz słyszę to słowo.
Serio? Czyli tybetańczycy wierzą że teksty mogą być schowane dosłownie w skałach i ktoś je po wiekach wyciąga? Jak to działa w praktyce? I jak ktoś weryfikuje że to autentyczne?
wlasnie, bo mnie to tez interesuje praktycznie. Jesli ktos w hinduizmie byl urodzony jako kszatrija ale chce byc na przyklad mistykiem, to czy moze? Czy dharma urodzenia jest ważniejsza od powolania?
To znaczy ze mozna byc mistykiem i hinduistą jednocześnie ale orthodoksja sie z tym nie zgadza? Jak to wygladalo w praktyce, czy tacy ludzie jak Kabir byli po prostu wyklęci czy jak?
