Temat, który chcę tu otworzyć, to androgynowość bóstwa w kontekście pierwotnego stworzenia. Nie chodzi mi o żadne nowoczesne interpretacje, ale o coś co pojawia się w naprawdę wielu tradycjach niezależnie od siebie. Adam Kadmon w kabale jest opisywany jako istota pierwotnie obejmująca obie płcie, dopiero później "rozdzielona". Platońskie Uczty "kulisty człowiek" to to samo. Ardhanarishvara w hinduizmie, Shiva-Shakti zjednoczone w jednym ciele. W greckiej tradycji orfickiej Eros jest androgynem. Żaden z tych systemów nie znał pozostałych, a mimo to dochodzi do tego samego obrazu. Skąd to się bierze? I czy w ogole to jest wyobrażenie kosmologiczne, czy może chodzi o cos zupełnie innego? 😀
Pytanie o zrodlo jest tu kluczowe. Można iść tropem jungowskim, ze to archetyp z nieświadomości zbiorowej, ale to upraszcza problem. mnie bardziej interesuje co te tradycje mówią o mechanizmie tego podziału, bo tam są bardzo różne opowieści. W kabale to tzimtzum i shevirat ha-kelim, rozbicie naczyń. W hinduizmie to lila, boska gra. W gnozie to trauma, upadek. Każdy z tych systemów ma inne zabarwienie emocjonalne tego podziału. W kabale to raczej koniecznosc stworcza, w gnozie to dramat.
zaraz zaraz, bo mnie ta kwestia powrotu energetycznego też zastanawia. w runach mamy Mannaz, runa człowieka, i jej etymologia wskazuje na jakies pierwotne znaczenie "pełni" zanim nastapil rozpad. Ale nie wiem czy to jest ta sama tradycja czy tylko analogia. czy ktos ma pojęcie czy germańska kosmologia w ogole zna ten koncept androgynicznego bóstwa stwórczego? Bo ja sie spotkałem tylko z Ymirem jako istota pierwotna, ale Ymir to bardziej gigant niz androgyn.
no ale ja bym tu jeszcze dorzuciła liczby bo w numerologii 1 i 2 to dokładnie ten sam koncept! Jedynka to zasada jedności, androgyniczne Wszystko, a Dwójka to pierwsze rozdzielenie na bieguny. To jest fundament każdego systemu liczbowego i każdej kosmologii numerologicznej. Pitagorejczycy to wiedzieli, i to chyba jest most między tymi wszystkimi tradycjami o których mówicie.
jest jedna rzecz która mnie tu uderza, a o której jeszcze nikt nie wspomniał. mianowicie: te wszystkie tradycje, Platon, kabała, gnoza, hinduizm, mają bardzo konkretne zdanie o tym co się dzieje PO podziale. i tam jest zawsze jakis rodzaj tęsknoty, pragnienia połączenia. Eros w "Uczcie" jest opisany jako demon, który pośredniczy między bogami a ludźmi, bo pamięta pierwotną jedność. To jest koncept, który ma potem olbrzymie znaczenie w mistyce, bo każda droga mistyczna to tak naprawdę droga powrotu do tej jedności. I tu może właśnie leży klucz do tych "powrotów energetycznych", nie?
przepraszam ze wchodzę, ale to co napisała Mandragoria o tęsknocie bardzo mi pasuje do czakr. bo czakra serca, Anahata, to jest dokładnie ten punkt w środku ciała gdzie ta jedność ma się ujawniać. przynajmniej tak gdzieś czytałam. Nie wiem czy to jest właśnie ta tradycja androgynowości czy co innego, ale wydaje mi się że to może być połączone?
właściwie to ciekawy wątek Faye podniosła, bo w tantrze czakry są opisywane jako miejsca spotkania energii Shiva i Shakti, i to jest dosłownie ta sama para co w Ardhanarishwarze. Czyli ciało ludzkie jest traktowane jako miniatura kosmicznego androgynu, każdy z nas nosi w sobie obie zasady. Mnie bardziej interesuje praktyczna strona, jak to się ma do energii, czy te tradycje mówią coś o tym jak tę wewnętrzną jedność można przywrócić?
Tantra mówi bardzo konkretnie o tym przywróceniu. Kundalini jest opisywana jako uśpiona Shakti u podstawy kregoslupa, i jej wędrówka przez czakry ku górze to wlasnie powrot do połączenia z Shiva w Sahasrarze, najwyższej czakrze. To nei jest metafora, przynajmniej nie w tym systemie. To jest opisane jako doslowny energetyczny proces. I tu widze połączenie z czymś czego nie wymieniono, z alchemią europejską gdzie coniunctio oppositorum, polaczenie przeciwieństw, jest tym samym procesem opisanym w innym jezyku.
oo, alchemia! właśnie chciałam o tym. Rebis! to ten hermafrodytyczny twór na końcu procesu alchemicznego, król i królowa zjednoczone w jednym ciele. I w tarocie też jest Kochanek, karta VI, gdzie często widzę tę samą symbolikę, wybór albo zjednoczenie. A w horoskopach Słońce i Księżyc jako zasada męska i żeńska, i osi ich napięcia to jeden z fundamentalnych tematów w każdym natalu. Hmm, ile tych ścieżek prowadzi do tego samego miejsca.
ja mam pytanie bo nie do końca kumam jak to działa z tym Rebisem. czy to jest cel alchemii jako takiej, to zjednoczenie czy to raczej produkt uboczny, etap pośredni w drodze do złota? bo różne źródła różnie to opisują i nie wiem co myśleć
dobra ale czy to nie jest trochę tak ze wszystkie te systemy po prostu próbują wyjaśnić to samo ludzkie doświadczenie, tę potrzebę pełni? Bo może nie chodzi wcale o jakąś kosmiczną prawdę, ale o to że KAŻDY człowiek czuje jakiś wewnętrzny podział i szuka jego przekroczenia. I religie odpowiadają na tę potrzebę tworząc odpowiedni mit. To by wyjaśniało dlaczego te tradycje są tak podobne. 🙂
hmm, nie jestem pewna czy dobrze rozumiem ale te powroty energetyczne z tytułu to chyaba właśnie to co Mandragoria opisuje? jak cos co było podzielone znowu się łączy? tylko nadal nie rozumiem jak to działa w praktyce czy to jest cos co można poczuć czy bardziej teoria
ja akurat miałam coś co bym mogła opisać jako powrót energetyczny podczas głębszej medytacji. nie wiem czy to dokładnie to samo o czym mówi ten temat, ale był taki moment kiedy zniknął podział na obserwującego i obserwowane i to było bardzo wyraźne doświadczenie, nie jakaś teoria. Nie twierdzę ze osiągnełam oświecenie 😀 ale coś tam było. Może o to właśnie chodzi tym tradycjom?
Monisia, właśnie, i to jest kluczowe. bo te wszystkie mity i systemy są de facto próbą opisania doświadczenia, nie odwrotnie. Najpierw ktoś miał to przeżycie jedności, a potem zbudował z tego kosmologię. Albo tak to rozumiem. A powrót energetyczny to może być właśnie ta chwila kiedy ta pamięć jedności na chwilę się przebija. Teraz mam pytanie do Czarodki czy do Dezyderego, bo pewnie wiedzą więcej, czy w hermetyzmie jest opisany MECHANIZM tego powrotu, nie tylko fakt że on następuje?
W hermetyzmie jest kilka poziomów tego opisu. Tabula Smaragdina mowi o "dostosowaniu" co w górę to w dół, i to jest wlasnie ta zasada, mikrokosmos odbija makrokosmos. ale mechanizm powrotu, to jest opisane w Corpus Hermeticum, szczególnie w Poimandresie. Tam dusza w drodze ku górze "oddaje" kolejnym sferom planetarnym te cechy które nabyła przy zstępowaniu, i na końcu wraca do boskiej jedności pozbawiona podziałów. Każda planeta "zabrała" jej jeden aspekt dualności. To jest bardzo konkretny model.
dobra, wracając do tego Ymira bo mnie to gryzie trochę. Czarodka napisała ze z jego pach wyrosli ludzie, ale ja pamiętam ze Snorri pisze co innego, ze z jego potu wyrosli pierwsi mrozni olbrzymi, a pierwsza para ludzka Ask i Embla powstała z drzew. Może ktoś to sprawdzi bo nie mam teraz Eddy pod ręką? bo to trochę zmienia interpretację czy mamy tu do czynienia z androgynizmem w sensie ścisłym
Wtrącę się na chwilę, głupim pytaniem ale jakoś nie ogarniam. ten cały temat jest o hermafrodytyzmie bogów, ale czytam tu o jakichś olbrzymach i kościach górach i w ogóle. to znaczy że bogowie w tych starych religiach dosłownie mieli dwie płcie jednocześnie czy to jakaś metafora? bo jak dla mnie to brzmi bardzo dziwnie
Poimandres opisuje duszę która zstępując przez sfery planetarne naklada na siebie kolejne jakości, wlasnie podzialy i dwoistości, i powrót to odwrotna droga, zrzucanie tych warstw. co ważne, jest tam wyraźnie powiedziane ze człowiek pierwotny byl androgyniczny i zakochał się w swoim odbiciu w materii, i to zakochanie jest przyczyną incarnacji. to nie jest neutralna kosmologia, jest w tym wyrazny rys tragiczny. powrót energetyczny w tym ujęciu to byłoby cofnięcie tego zakochania, oderwanie od identyfikacji z materia
to zakochanie w odbiciu, to jest prawie jak mit o Narcyzie! czy to przypadek że te mity są takie podobne? bo może tu chodzi o ten sam ludzki mechanizm psychologiczny, że człowiek traci siebie identyfikując się z jakimś obrazem. i potem "powrót" to po prostu odzyskanie tej pierwotnej tożsamości. hmm. ale nadal nie wiem czy to jest rzecz religijna/mistyczna czy zwykła psychologia
porównanie z Narcyzem jest celne, co ciekawe Jung pisał dokładnie o tym, że mit Narcyza i mity gnostyckie o zstąpieniu duszy to opis tego samego procesu, tylko jeden jest "psychologiczny" a drugi "kosmologiczny". ale z perspektywy np. tantrycznej ten podział jest sztuczny, mikrokosmos i makrokosmos są tym samym. pytanie do Dezyderego, czy w hermetyzmie ten powrót jest możliwy za życia, czy to eschatologiczne?
to co Dezydery mówi o warstwach planetarnych bardzo mi coś przypomina. w tantry też są warstwy, kosze albo koshe po sanskrycie, i praktyka to wlasnie systematyczne przechodzenie przez nie do centrum. i to centrum to jest właśnie ta pierwotna jedność, Atman czy jak kto woli. Ciekawe że oba systemy używają metafory warstw które zakrywają cos centralnego
zostawię tu tylko jedno zastrzeżenie do tej paraleli hermtyzm-tantra, bo nie chcę żeby to przeszlo bez komentarza. hermtyzm grecki jest mocno neoplatonski, materia jest tam problematyczna, jest tym co zakrywa. w tantrze jest dokładnie odwrotnie, materia i ciało są narzędziami wyzwolenia, nie jego przeszkoda. więc mechanizm może wyglądać podobnie ale kierunek i stosunek do fizyczności jest inny. to wazna różnica
ale czy ta różnica ma znaczenie dla pytania o powroty energetyczne? bo o ile rozumiem, we wszystkich tych ścieżkach coś wraca do czegoś, niezależnie czy materia jest dobra czy zła. mnie ciekawi bardziej CZY to można poczuć i jak to wygląda w praktyce. Monisia opisała swoje doświadczenie w poprzednim poście, czy ktoś inny miał coś podobnego? bo ja mam w medytacji czasem takie momenty jakby granica między mną a resztą się rozmazywała, ale nie wiem czy to to samo
Lidzia, ja też miałam coś podobnego, chyba, ale bałam się o tym pisać bo nie wiedziałam czy to nie jest po prostu zasypianie 🙂 to było podczas takiej dłuższej sesji z dźwiękami, mis tybetańskich. był moment kiedy przestałam czuć gdzie kończą się moje ręce. czy to jest ten rodzaj doświadczenia o którym mówicie? 😛
oj tak, hej, a ja mam pytanie z innej strony, bo siedzę tu i zastanawiam się nad tym co Profetka pisała wcześniej o jedynce i dwójce. ale mnie bardziej ciekawi trójka! bo w tylu tradycjach jest ta trzecia zasada która jednoczy, Hegel, trójca chrześcijańska, trimurti hinduskie, Tao które rodzi dwa a dwa rodzi trzy. czy ta trzecia zasada to nie jest właśnie to "po powrocie", coś nowego co nie jest już tylko wyjściową jednością ale jednością która przeszła przez podział?
właściwie to Wahadlarka ma rację co do Hegla, ale analogia jest ciekawa sama w sobie. w pitagoreizmie trójka jest pierwszą "prawdziwą" liczbą bo ma początek, środek i koniec. i Pitagoras wprost wiązał to z zasadą harmonii, nie z powrotem do jedności ale z nowym porządkiem który jedność i podział zawiera. to jest chyba bliższe temu co Rutwica chciała powiedzieć niż numerologia w sensie popularnym
no proszę, czytam to i głowa mi paruje trochę ale to jest super ciekae. mam pytanei bo sie pogubiłam, ten Poimandres o którym piszecie to jest jakis konkretny tekst który można przeczytać? bo chciałabym ale nie wiem gdzie szukać. i czy jest po polsku??
