dobra, ale zaraz, zaraz. to brzmi ładnie, ale jeśli intencja robi całą robotę, to po co w ogóle precyzyjne fonetyki, rytualne gesty, konkretna pora dnia? Wajdelota przecież mówił że to nie jest ornament. nie możecie mieć racji jednocześnie, intencja NIE może być jedynym czynnikiem jeśli forma ma znaczenie
czytam tę dyskusję o poziomach recytacji i mam pytanie może naive, ale jak to sie ma do aspektów ochronnych Dewi konkretnie? bo temat wątku to te ochronne postawy energetyczne a trochę uciekliśmy w stronę technik mantrycznych ogólnie. czy Kavacham jest używane konkretnie DO ochrony czy jest bardziej wszechstronne?
Kavacham to dosłownie "zbroja", więc tak, to jest tekst stricte ochronny. ale ochrona w tej tradycji ma kilka warstw, ochrona przed zewnętrznymi siłami, ochrona przestrzeni w której pracujesz, i coś co można by nazwać ochroną wewnętrznej struktury, żeby własne słabości nie stały sie wejściem dla czegoś niekorzystnego. to trzecia warstwa jest moim zdaniem najciekawsza i najbardziej zaniedbana w popularnych interpretacjach
ta trzecia warstwa o której pisze Awenturynka jest dla mnie bardzo bliska temu co w tradycjach słowiańskich nazywało sie uszczelnianiem, nie mam lepszego słowa, czyli wzmacnianiem własnych granic na poziomie który wyprzedza konkretny zewnętrzny atak. różne tradycje, podobna intuicja. ciekawe że wraca ten motyw
no ale "uszczelnianie własnej struktury" i "ochrona przed własnymi słabościami" to brzmi jak coś co psycholog powie zupełnie innym językiem i bez odwoływania sie do energii. nie kwestionuję że to działa jako metafora pracy z sobą, ale czy naprawdę potrzebujemy do tego Kavacham?
mam pytanie trochę z boku, bo jestem nowsza w temacie hinduizmu, ale czy Dewi w kontekście ochronnym to zawsze Durga? czy inne aspekty jak Lakszmi albo Saraswati też mają tę ochronną funkcję czy to bardziej specjalizacja Durgi i Kali?
Otóż to i dlatego tak bardzo lubię jak ktoś zadaje "proste" pytania, bo one często wyciągają na wierzch złożoności które umykają gdy temat omawiamy między sobą od dłuższa. Capella trafiłaś w sedno, to jest właśnie to co jest ciekawe w Dewi, że ochrona nie jest jednorodna
wracając na chwilę do astrologicznego watku który urwaliśmy, bo mnie gnębi jedna rzecz. jesli Durga łączy sie z Marsem i Księżycem w zależności od szkoły to jak to sie ma przy praktycznym wyborze aspektu do pracy? masz jakiś zły tranzyt Marsa i pracujesz z Durgą ale czy to nie jest jak dodawanie do ognia?!
o to interesujące bo to jest odwrotnie niż bym intuicyjnie pomyślała. myślałam ze przy trudnym Marsie lepiej iść do czegoś łagodniejszego. ale "oswajanie przez żeński aspekt" robi sens jakoś
nie wiedziałam ze jest aż tyle różnych wejść do tego. myślałam że hinduizm to jest cos bardzo skodyfikowanego i albo robisz rytuał jak trzeba albo nie. dziękuję za te wyjaśnienia, naprawdę dużo mi dało samo śledzenie tej dyskusji
to jest bardzo ciekawe pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. w niektórych tradycjach - szczególnie tych bardziej tantrycznych - inicjacja jest uważana za niezbędną, bo mówi się że bez dikszy energia jest po prostu niedostępna albo niebezpieczna. ale są też tradycje, szczególnie bhakti, gdzie mówi się że szczere oddanie wystarczy i Dewi sama się objawia temu kto szuka. moje zdanie jest pragmatyczne: zacznij od tego co masz, ale bądź świadoma że w pewnym momencie może pojawić się potrzeba weryfikacji z kimś kto ma przekaz
dodam tylko że Devi Mahatmyam, który jest tekstem bazowym dla czczenia Dewi w aspekcie ochronnym, był historycznie dostępny dla wszystkich i recytowany publicznie podczas Navaratri. to nie jest tekst zastrzeżony dla inicjowanych. natomiast Tantry, czyli teksty gdzie mówi sie o konkretnych pitha-sthanach i sadhanie - tam już inicjacja jest wymogiem formalnym. wiec rozróżnienie tekst otwarty kontra technika zastrzeżona jest tu dość wyraźne
a można zapytać z czystej ciekawości, co dokładnie znaczy "energia jest niebezpieczna bez inicjacji"? bo to brzmi jak argument który świetnie służy utrzymaniu hierarchii i kontroli nad dostępem do tradycji. nie mówię że inicjacje nie mają wartości, ale to zdanie samo w sobie jest nieprecyzyjne i można je równie dobrze interpretować jako straszak
Co do, tej kwestii astrologicznej bo chce to dociągnąć, Skorpionica odpowiedziałaś na moje pytanie o trudny tranzyt Marsa i to bardzo pomogło. ale co jeśli mamy trudny Księżyc, nei Marsa? jak wtedy wybrać aspekt Dewi do pracy? czy nadal Durga, czy może raczej Parvati albo jakoś inaczej?
Wybaczcie że się wtrącam, ale czy ktoś może mi powiedzieć co to jest ta Bagalamukhi? pierwszy raz słyszę tę nazwę i z kontekstu wnioskuję że to jest jakiś aspekt Dewi ale nie mam pojęcia który ani co oznacza
ta dziesiątka Mahavidji to jest temat na osobny wątek szczerze, ale skoro już padło, mnie zawsze uderzało że każda z nich ma swoją dość ostrą specjalizację i razem tworzą jakby kompletny zestaw narzędzi do pracy z różnymi rodzajami przeszkód. to jest coś co w słowiańskich wierzeniach nie ma tak precyzyjnego odpowiednika, chociaż duchy opiekuńcze też bywają wyspecjalizowane
zanim za bardzo odpłyniemy w Mahavidji, chciałem wrócić do kwestii którą Irenka_92 poruszyła i która moim zdaniem nie dostała dostatecznej odpowiedzi. argument "niebezpieczne bez inicjacji" ma konkretne historyczne zastosowanie w tekstach, to prawda, ale trzba też powiedzieć wprost że wiele z tych zakazów było i jest powiązanych z systemem kastowym i kontrolą dostępu przez braminów. to jest polityczny wymiar tej tradycji który istnieje i udawanie że go nie ma jest nierzetelne
Przeglądam, tę dyskusję o inicjacji i niebezpieczeństwie i muszę powiedzieć wprost, bo jakoś nikt tego nie mówi, że dokładnie ten sam mechanizm działa w wielu tradycjach zachodnich i zawsze warto zapytać "niebezpieczne dla kogo i w czyim interesie jest utrzymanie tej bariery". nie twierdzę że inicjacje są bez wartości, ale refleksja krytyczna jest tu po prostu konieczna
Niech będzie, to jest dla mnie trochę przytłaczające, tyle aspektów, tyle warunków, inicjacje, kastu... zastanawiam się czy dla kogoś kto po prostu chciałby czuć ochronę Dewi i nie wchodzi głęboko w tantrę, jest jakieś prostsze podejście? pytam szczerze, nie żeby zbagatelizować to o czym mówicie
a co do kamieni, bo jeszcze nikt tego nei poruszył a mamy tu kilka osób które sie tym zajmują czy są kamienie które są związane z ochronnymi aspektami Dewi? pytam bo sama łączę różne tradycje w praktyce i ciekawa jestem czy ktoś ma doświadczenie z tym
przy Durdze często mówi sie o czerwonym koralu i rubinie, bo Mars, kolor czerwony, siła. przy Kali czerń, obsydian, turmalin czarny. przy Lakszmi to jest różny kwarc różany, kamienie zielone jak szmaragd. ale muszę powiedzieć że to są głównie skojarzenia kolorystyczno-symboliczne i nie znalazłam nigdy w klasycznych tekstach szczegółowej listy kamieni dla poszczególnych aspektów Dewi, to jest raczej dorobek współczesnej syntezy z litoterapią zachodnią 😛
Odnosnie, tematu tych kamieni bo akurat mam doswiadczenie praktyczne, przez jakis czas pracowalem z rubinem przy intencji ochronnej skierowanej do Durgi i nie powiem, cos sie dzialo. ale nie wiem na ile to kamien a na ile ogolna praktyka. ciezko to rozdzielic kiedy robisz kilka rzeczy naraz
powiem wam wprost bo tu się robi troche za duzo synkretycznego mieszania. skojarzenia kamień-bóstwo w tradycji hinduskiej to jest glownie Jyotish, astrologia wedyjska, i tam kamienie sa przypisane do planet, nie do bóstw bezpośrednio. rubin to Slonce, perla to Księżyc i tak dalej. jesli potem ktos mówi "rubin dla Durgi" to dltaego ze Durga jest kojarzona z Marsem, a Mars to koral. 🙂 czyli nawet to popularne skojarzenie jest posrednie, nie bezpośrednie
Ano właśnie, to jest pytanie które mnie też ciągnęło od jakiegoś czasu. i wydaje mi się, że odpowiedź jest "zależy od systemu w którym pracujesz". jeśli jesteś w Jyotish, tak, idziesz przez planety. jeśli jesteś w bhakti bez astrologii, to możesz iść po kolorze, po intuicji, po tym co serce mówi. te systemy nie muszą być spójne, one powstały w różnych kontekstach
ojej, ta rozmowa o kamieniach jest dla mnie bardzo pomocna, bo właśnie zaczęłam się interesować litoterapią i nie wiedziałam że hinduskie podejście jest tak bardzo inne od tego co się czyta na zachodnich blogach. dziękuję wszystkim za te wyjaśnienia, naprawdę to porządkuje mi obraz
Sorry, że trochę z innej beczki, ale wróćmy na chwilę do tego bhakti które wcześniej opisywała Frankaa, bo zainteresowało mnie to bardzo. mówiłaś że można zapalić lampkę i to już jest kontakt. ale czy kiedykolwiek miałaś poczucie że ta lampka coś otwiera, nie metaforycznie, tylko dosłownie? pytam bo nie wiem czego się spodziewać
a czy te poczucia, zmiana powietrza i tak dalej, pojawiają się od razu czy dopiero po jakimś czasie regularnej praktyki? pytam bo zawsze się zastanawiałam czy to wymaga jakiegoś progu 🙁
