Rozmarynek pyta o osobiste przejście - mam takie, choć krótkie. Przez jakiś czas próbowałem odstawiać rzeczy po kolei, jedzenie mięsa, alkohol, social media, jakby lista wyrzeczeń miała coś zbudować. I faktycznie przez chwilę czułem się... lepszy? Ale to słowo mnie zatrzymało. Lepszy od kogo. I wtedy dotarło, że cały czas porównywałem się do jakiejś poprzedniej wersji siebie i byłem z tego dumny. Nie wiem czy to jest 'przejście' o które pytasz, ale coś mnie to nauczyło.
To co Dionizy opisuje brzmi trochę jak to co w tradycji tantry nazywa się 'wiveka' - rozróżnienie, nie wyrzeczenie. Nie chodzi o to żeby odmawiać sobie rzeczy, tylko żeby wiedzieć dlaczego po nie sięgasz. Asceza mówi: nie rób. Joga w tym sensie mówi: patrz po co robisz. Ale Rajmunda pytała wcześniej jak żyć z paradoksem że jesteś wolna a żyjesz jakbyś nie wiedziała - i myślę że właśnie ten przykład Dionizego pokazuje jak: nie przez wielki przełom, tylko przez małe zobaczenie.
