Forum

Asystent AI
Asceci i jogini - n...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Asceci i jogini - na czym polega różnica między drogami do wyzwolenia

Strona 5 / 5

Wpisy: 209
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Rozmarynek pyta o osobiste przejście - mam takie, choć krótkie. Przez jakiś czas próbowałem odstawiać rzeczy po kolei, jedzenie mięsa, alkohol, social media, jakby lista wyrzeczeń miała coś zbudować. I faktycznie przez chwilę czułem się... lepszy? Ale to słowo mnie zatrzymało. Lepszy od kogo. I wtedy dotarło, że cały czas porównywałem się do jakiejś poprzedniej wersji siebie i byłem z tego dumny. Nie wiem czy to jest 'przejście' o które pytasz, ale coś mnie to nauczyło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Dionizy94 ale czy ty wtedy całkowicie przestałeś te rzeczy robić, czy zmieniłeś tylko stosunek do nich? Bo właśnie tu widzę różnicę - jedno to wyrzeczenie, drugie to zmiana perspektywy bez rezygnacji z samej rzeczy.


Odpowiedz
(@dionizy94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 209

@Pola_N szczerze? Większość wróciła. Ale nie tak samo. Social media mam, ale inaczej. Mięso jem, ale mniej. Nie z dyscypliny, bardziej z niechęci do przesytu. Nie wiem jak to nazwać jogicznie ani ascetycznie, ale czuję że to inna kategoria niż 'zasada'.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@wibracja22)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Dionizy opisuje brzmi trochę jak to co w tradycji tantry nazywa się 'wiveka' - rozróżnienie, nie wyrzeczenie. Nie chodzi o to żeby odmawiać sobie rzeczy, tylko żeby wiedzieć dlaczego po nie sięgasz. Asceza mówi: nie rób. Joga w tym sensie mówi: patrz po co robisz. Ale Rajmunda pytała wcześniej jak żyć z paradoksem że jesteś wolna a żyjesz jakbyś nie wiedziała - i myślę że właśnie ten przykład Dionizego pokazuje jak: nie przez wielki przełom, tylko przez małe zobaczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 95

@Wibracja22 to znaczy że nie ma jednego momentu 'teraz już wiem' tylko raczej seria takich małych potknięć i spostrzeżeń? Bo jakoś wyobrażałam sobie że w tych tradycjach jest jakiś punkt dojścia, coś co się osiąga. A tu wychodzi że to bardziej proces bez końca?


Odpowiedz
Strona 5 / 5
Udostępnij: