Przepraszam że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czy coś takiego można w ogóle świadomie wywołać? Czy to zawsze jest spontaniczne? Bo czytam ten wątek od początku i cały czas się zastanawiam czy da się to powtórzyć celowo.
A może właśnie to jest klucz - że nie myśleliście o tym przed snem? Bo jak się bardzo chce osiągnąć jakiś efekt to się go nie osiąga. Trochę jak z zasypianiem - jak bardzo starasz się zasnąć to nie możesz. Może z tym jest podobnie.
Czytam cały ten wątek i jest jedno pytanie, które mnie od początku zastanawia, a nikt go wprost nie zadał. Jarek - czy od tamtego snu coś się między wami zmieniło? Nie mówię o wielkich zmianach, ale czy jest jakiś inny rodzaj poczucia bliskości albo coś w sposobie bycia razem?
To co Jarek napisał na końcu jest dla mnie bardzo ważne - że nie wiadomo co zadziałało, sam sen czy rozmowa o nim. Bo właściwie to jest sedno pytania o wspólne sny. Czy liczy się samo doświadczenie, czy też to co z nim zrobimy po fakcie?
To jest akurat bardzo istotny szczegół. To odwraca całą logikę możliwego dopasowania. Ona opisała coś, nie wiedząc że ty też to widziałeś. Jarek, a czy przedmiot który wymieniła był czymś z waszego codziennego otoczenia, czy czymś zupełnie obcym?
A może właśnie dlatego się pojawił - bo żadne z was nie miało z nim emocjonalnych skojarzeń? Coś neutralnego łatwiej "podróżuje" między śniącymi, bez bagażu osobistych wspomnień. Przynajmniej tak mi się kojarzy z tym co czytałam o przedmiotach w przestrzeni między ludźmi.
To co opisujesz to jest chyba najczęstszy efekt po takim doświadczeniu - zaczyna się obserwować zamiast po prostu być. I wtedy sny zaczynają uciekać albo są inne niż zwykle. Czy twoja partnerka też tak ma, czy ona śpi spokojnie jak gdyby nigdy nic?
To jest ciekawe, że dwoje ludzi może mieć to samo doświadczenie i tak różnie je nosić potem. Jarek, a czy rozmawialiście o tym żeby świadomie nie myśleć przed snem, po prostu zostawić to? Czy to byłoby w ogóle dla ciebie możliwe?
