Ostatnio zacząłem zauważać coś dziwnego. Moje sny są zupełnie inne latem niż zimą. Latem są intensywne, kolorowe, pełne ruchu i ludzi. Zimą... jakby przyciemnione, spokojniejsze, często śnię pustą przestrzeń albo zamknięte pomieszczenia. Myślałem, że to zbieg okoliczności, ale tak jest już od kilku lat. Czy energia przyrody naprawdę może mieć wpływ na to, co się nam śni? Zastanawiam się, czy ktoś jeszcze to obserwuje u siebie.
To nie jest zbieg okoliczności, to jest coś zupełnie normalnego z punktu widzenia energetyki. Przyroda działa cyklicznie i my jako jej część też podlegamy tym rytmom. Latem energia słoneczna jest na szczycie, więc sny są żywsze i pełne symboliki działania. Zimą wchodzimy w fazę wewnętrzną, introspekcyjną. Sny zimowe często dotykają głębszych warstw psychiki, nawet jeśli wydają się mniej wyraziste.
Nie wiem, czy zgodzę się z tym, że to "energia natury". Może chodzi po prostu o melatoninę i zmieniający się rytm dobowy? Zimą dzień jest krótki, śpimy inaczej, może sny są po prostu efektem tych zmian biologicznych, nie duchowych. Nie mówię, że te obserwacje są bez sensu, ale skąd pewność, że to ezoteryka, a nie fizjologia?
Ja mam to samo od lat i wiem jedno, że te sny sezonowe nie są bez powodu. Zwłaszcza przesilenie zimowe, ok. 21 grudnia, to u mnie zawsze coś intensywnego się śni. Raz śniłam, że idę przez ciemny las i nagle wszystko się rozświetla. Interpretowałam to jako symbol odrodzenia. Może bzdura, ale pokrywało się z tym, co działo się w moim życiu.
Wracając do głównego pytania, bo ciekawe, czy ta sezonowość snów to jest coś, co można świadomie obserwować i zapisywać? Czyli robić taki dziennik snów z oznaczeniem pory roku i potem szukać wzorców? Bo to brzmi jak coś, co dałoby się zweryfikować na własnych danych, zamiast opierać się tylko na ogólnym wrażeniu.
Dziennik snów to podstawa, żeby w ogóle cokolwiek analizować. Bez tego mózg robi selekcję i pamięta tylko te sny, które pasują do teorii. Ale widzę tu jeszcze jeden wymiar, mianowicie czakry też reagują na pory roku. Latem czakra słoneczna jest bardziej aktywna, co może przekładać się na intensywność snów. Zimą dominuje czakra korzeniowa, stąd te ciemne, przyziemne obrazy.
Ja zawsze miałam wrażenie, że maj i czerwiec to u mnie czas najbarwniejszych snów. Nie wiem, czy to energia, czy po prostu więcej słońca i aktywności w ciągu dnia, co odbija się na snach. Ale ta regularność jest u mnie wyraźna.
Mam pytanie do wszystkich, którzy prowadzą ten dziennik. Czy notujecie też pogodę albo fazę księżyca? Bo zastanawiam się, czy łatwiej byłoby wtedy oddzielić wpływ pory roku od wpływu innych cykli. Może to nie sezon, ale np. pełnia co miesiąc robi więcej roboty.
Kryska57 trafia w coś, co sam też czuję, ale nie umiałem tego nazwać. U mnie latem sny są intensywne wizualnie, dużo kolorów, dużo ruchu. A zimą to bardziej takie wewnętrzne, jakby rozgrywały się w środku, nie na zewnątrz. Może to właśnie ta różnica między pełnią a przesileniem, którą opisujesz?
To co opisujesz z letnimi snami, barwne i pełne ruchu, to charakterystyczne dla fazy, kiedy energia jest ekstrawertyczna. Latem cała przyroda się eksponuje, więc podświadomość też projektuje na zewnątrz. Zimą energia się cofa do środka i sny stają się bardziej introwertyczne. To ma sens w każdym systemie, który zajmuje się energią sezonową.
A ja mam takie pytanie, bo wcześniej Erazm65 wspominał, że motyw ognia wraca latem, a zamkniętych przestrzeni zimą. Czy próbowałeś te motywy jakoś interpretować sezonowo? Czyli nie co ten sen znaczy dla ciebie ogólnie, ale dlaczego akurat w tym sezonie twój umysł wybiera ten symbol?
Poczekajcie, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Czy te sny sezonowe to jest coś, co po prostu przychodzi samo, czy można się jakoś nastawić na konkretny sezon? Bo zastanawiam się, czy gdybym zaczęła dziennik teraz, to czy sama pora roku mogłaby mi coś "dać", czy trzeba to obserwować przez dłuższy czas.
Słuchając tej rozmowy, mam wrażenie, że mówicie głównie o czterech porach roku jako osobnych blokach. A ja zastanawiam się, czy nie ważniejsze są te punkty przejściowe, przesilenia i zrównania. W tradycji nordyckiej te momenty były traktowane jako czas, kiedy stary cykl się kończy i nowy zaczyna. Może właśnie dlatego Kryska57 i inni czują te sny przy przesileniach jako głębsze, bo to graniczne momenty, nie środek sezonu.
Ja tu siedzę i czytam od początku i właśnie sobie uświadomiłam, że mam dokładnie to samo, co opisuje Erazm65. Zimą śnię dużo o wnętrzach, zamkniętych pokojach, piwnicach. Latem o otwartych przestrzeniach. Myślałam, że to przypadek, ale teraz widzę, że to się powtarza od lat. Nigdy nie robiłam z tego żadnego systemu.
Wracając do tego, co Erazm65 pisał o regularności tematycznej, mam pytanie. Czy zamieniałeś kiedyś te wzorce z kimś bliskim, żeby sprawdzić, czy ta sama pora roku daje podobne motywy u różnych osób? Bo jeśli ogień latem i zamknięte przestrzenie zimą to byłoby coś powtarzalnego też u innych, to by to trochę zmieniało perspektywę.
Ja się jeszcze nie odzywałam, ale czytam od dawna. Mam jedno pytanie do całej grupy. Czy ktoś z was miał kiedyś sen sezonowy, który potem jakoś się sprawdził albo przełożył na coś konkretnego w życiu? Nie chodzi mi o przepowiednię, ale o takie poczucie, że sen coś zapowiedział albo przygotował na zmianę.
To co Kinia.2 pyta, czyli czy sen sezonowy przełożył się na coś konkretnego, mnie też zastanawia. Miałam raz sen wiosną, bardzo wyraźny, o tym że sadzę coś w ziemi i to kiełkuje. Kilka tygodni później dostałam propozycję pracy, której się nie spodziewałam. Nie mówię, że to przepowiednia, ale to poczucie, że sen mnie jakoś przygotował emocjonalnie na zmianę, to było realne.
Erazm65, to jest niesamowite, bo ja miałam coś podobnego, tylko że mój sen był zimą i śniły mi się puste półki. Wtedy zgubiłam pracę. Też myślałam, że to przypadek, ale jak czytam co tu piszecie, to zaczynam się zastanawiać. Czy takie sny mogły mieć jakiś sens?
Słuchajcie, zastanawiam się, czy nie powinniśmy rozróżnić dwa typy takich snów. Jeden to sny, które opisują stan, w jakim jesteś, tak jak te zimowe wnętrza czy ogołocone drzewa Erazma65. Drugi to sny, które coś poprzedzają. Bo przez całą rozmowę mieszamy te dwa rzeczy i może dlatego trudno dojść do jakiegoś wspólnego wniosku.
Wracając do sedna, bo zaczęliśmy od tego, czy energia przyrody wpływa na sny, a doszliśmy do pytania, czy sny coś zapowiadają. Mnie bardziej zależy na tym pierwszym. Czy ktoś tu świadomie próbował zsynchronizować się z porą roku przed snem? Coś robił wieczorem, żeby niejako zaprosić ten sezon do snów?
Erazm65, tak, próbowałam kilka razy. Przed snem wychodzę na chwilę na zewnątrz, szczególnie jesienią i zimą, żeby poczuć powietrze, posłuchać co słychać. Nie wiem czy to ma jakiś konkretny wpływ na sny, ale mam wrażenie że sny tej nocy są jakieś bliższe, bardziej przy ziemi. Może to placebo, może nie. A co ty robiłeś konkretnie?
To co opisujesz, to jest właśnie kontakt z energią miejsca i pory roku. Kiedy wychodzisz wieczorem i słuchasz, twoja podświadomość wchłania te informacje na poziomie, którego nie rejestrujesz świadomie. I potem we śnie to wypływa. Miałam przez jeden rok taki zwyczaj, że każdego wieczoru siedziałam kilka minut przy otwartym oknie i mówiłam sobie cicho jaką porę roku mamy, co ona oznacza. Sny były zdecydowanie bardziej spójne tematycznie.
Zastanawiam się, czy temperatura i długość dnia nie robią tu całej roboty po prostu biologicznie. Zimą śpię dłużej, więcej czasu na sen głęboki, więcej marzeń sennych. Czy ktoś z was obserwował, czy to sezon jako coś symbolicznego czy po prostu fizyczne warunki snu zimą są inne i stąd inne sny?
Wróćcie do tego co mówiła Kryska57, o wychodzeniu przed snem na zewnątrz. Czy to jest coś, co można polecić jako bezpieczną praktykę? Pytam, bo nie chcę zaczynać czegoś, co potem będzie wymagało utrzymania albo co może rozbudzić coś, czego nie będę potrafiła zatrzymać.
Wracając do głównego tematu, bo mi to umknęło w tej dyskusji o kamieniach. Erazm65 pisał na początku, że sny zmieniają się sezonowo. Ja mam takie samo odczucie, ale zastanawiam się nad czymś innym. Czy to, co śnimy sezonowo, cokolwiek znaczy konkretnego, czy to bardziej nastrój i atmosfera bez treści, którą można by odkodować?
Erazm65, to co mówisz o ludziach z przeszłości jesienią jest ciekawe. Ja mam podobnie, ale myślałam, że to moje. A drogi wiosną to też coś, co mi się zdarza. Czy ktoś jeszcze ma takie konkretne motywy przypisane do pór roku, które się powtarzają?
Ja mam pytanie do Erazm65. Te sny o ludziach z przeszłości jesienią, to są sny spokojne czy niepokojące? Bo u mnie podobne sny pojawiają się i są różne w zależności od roku, raz to jest taki smutny powrót, raz coś jakby rozwiązanego. Zastanawiam się, czy sezon determinuje nastrój snu, czy tylko jego temat.
