Coś dziwnego mi się przydarzyło i nie wiem co o tym myśleć. Śniłem tej nocy bardzo wyraźny sen - byłem w jakimś miejscu, które wyglądało jak stary dom z drewnianymi schodami, rozmawiałem z partnerką, oboje wiedzieliśmy że śnimy. Rano ona mi opowiedziała dokładnie ten sam sen, zanim ja w ogóle zdążyłem powiedzieć słowo. Ten sam dom, te same schody, ta sama rozmowa. Nie rozmawialiśmy o tym wieczorem, nie oglądaliśmy razem żadnych filmów, żadnego wspólnego bodźca. Macie jakieś wyjaśnienie?
To jest coś, co się zdarza rzadko, ale zdarza. Pytanie tylko - czy ona opisała szczegóły jako pierwsza, czy raczej Ty coś napomknąłeś i ona się tym podchwyciła? Bo to ważne dla interpretacji. Jeśli naprawdę ona zaczęła od zera i trafiła w szczegóły jeden do jednego, to mamy do czynienia z czymś, co w ezoterce nazywa się śnieniem wzajemnym albo współdzielonym polem snu.
Ja miałam coś podobnego ze swoją córką, lata temu. Ona mi rano opowiedziała sen, a ja słuchałam z otwartą buzią, bo sama go miałam. Ale u nas był jeden szczegół, który się różnił - kolor drzwi. Ciekawi mnie, czy u Was naprawdę wszystko się zgadzało, czy może były jakieś małe rozbieżności?
To co opisujesz to klasyczne wzajemne śnienie. W niektórych tradycjach mówi się, że między ludźmi połączonymi głęboką więzią - i nie chodzi tylko o więź romantyczną - tworzy się coś w rodzaju wspólnej przestrzeni w planie astralnym. Kiedy oboje zasypiają w podobnym stanie emocjonalnym albo energetycznym, świadomości mogą się spotkać w tej przestrzeni. Ale mam do Ciebie pytanie - czy byliście danego wieczoru w jakimś wspólnym, może intensywnym nastroju? Kłótnia, bliskość, coś ważnego co się wydarzyło?
Mam pytanie do autora tematu - śpicie razem w jednym łóżku? Bo jeśli tak, to jest jeszcze jeden aspekt fizyczny, który warto uwzględnić. Nie mówię, że to wyklucza interpretację ezoteryczną, ale synchronizacja oddechu, fal mózgowych podczas snu u par śpiących razem jest udokumentowana. Pytam, bo to mogłoby wyjaśniać wspólne obrazy, szczególnie jeśli byliście w tej samej fazie snu.
Słucham tej dyskusji i zastanawiam się - a czy nie jest po prostu tak, że para, która dużo ze sobą spędza, ma podobne skojarzenia wizualne? Że oboje widzieliście kiedyś ten sam dom, ten sam typ schodów, i to się zakodowało? Nie mówię, że tak na pewno jest, ale zanim przejdziemy do planu astralnego...
Miałam kiedyś podobną historię z przyjaciółką, nie z partnerem. Śniłyśmy to samo miejsce w tym samym tygodniu, choć nie rozmawiałyśmy o tym wcześniej. Ale żeby to był ten sam wieczór i taki poziom szczegółowości - to robi wrażenie. Czy Twoja partnerka miała jakieś poczucie, że wie że śni? Bo to by zmieniało interpretację.
To co opisujesz - ta przytomność bez chęci kontrolowania - to jest właśnie stan, w którym takie spotkania są możliwe. Wielu praktyków świadomego śnienia mówi, że próba kontrolowania snu zamyka pewne kanały. Zostanie w roli obserwatora otwiera coś innego. Ciekawi mnie, czy mieliście wcześniej jakiekolwiek doświadczenia ze świadomym ślnieniem, czy to się zdarzyło zupełnie spontanicznie?
Wchodzę w temat, bo czytam i mam wrażenie, że nikt nie zapytał o jedną rzecz - jak się czuliście po przebudzeniu? Nie chodzi mi o emocje wobec snu, ale o ciało. Zmęczenie, lekkość, coś specyficznego? Przy prawdziwym spotkaniu na poziomie astralnym część osób opisuje fizyczne zmęczenie rano, jakby rzeczywiście gdzieś "były".
Słuchajcie, nie kwestionuję że coś się wydarzyło, bo ta zgodność szczegółów jest naprawdę rzadka. Ale warto podejść do tego bez nadmiernego nakręcania się. Zanim zaczniecie szukać rytuałów na wzmacnianie wspólnych snów albo cokolwiek innego, warto po prostu przez jakiś czas obserwować, czy to się powtarza. Jednorazowe zdarzenie, nawet bardzo wyraźne, może być osobnym przypadkiem. Dopiero seria daje podstawę do głębszej interpretacji.
Dobra, ale moment. Jak jedno "nadaje", to skąd wie, że nadaje? Czy to jest coś świadomego czy dzieje się samo?
Poczekajcie, bo ja dalej nie rozumiem tej "przestrzeni". To jest jakieś konkretne miejsce, które istnieje niezależnie od nas? Czy to jest coś, co oboje tworzycie razem, coś w rodzaju wspólnej wyobraźni?
To co Iwetka01 mówi o różnych ramach jest ważne, bo często ludzie kłócą się na takich forach o to, która interpretacja jest "prawdziwa", a tymczasem Jarek i jego partnerka mają konkretne doświadczenie bez względu na to, jak je nazwiemy.
Właśnie, i wracając do tego co Jarek napisał o partnerce - to zmęczenie po nocy mimo spokojnego snu, to uczucie że coś ją "trzymało". Czy ona w ogóle ma jakieś wcześniejsze doświadczenia ze świadomym śnieniem albo z czymkolwiek podobnym?
To akurat jest interesujący sygnał. Osoba, która na co dzień nie pracuje ze snami i nagle ma tak wyraźne, szczegółowe doświadczenie z silnym poczuciem realności - to nie jest zwykły sen. Mózg w REM produkuje sny, owszem, ale taka jakość pamięci i poziom szczegółowości zwykle pojawia się przy czymś innym.
Chciałabym tylko zwrócić uwagę na jedno. Dużo teraz teoretyzujemy o mechanizmach, co jest fajne, ale może zanim pójdziecie w kierunku świadomego eksperymentowania z tym, co się wydarzyło - po prostu dajcie temu chwilę. Nie każde doświadczenie trzeba od razu powtarzać albo wzmacniać. Czasem coś wydarza się raz i ma swój ciężar właśnie dlatego, że było spontaniczne.
A czy ktoś tu miał takie doświadczenie więcej niż raz z tą samą osobą? Ciekawi mnie czy to zawsze się zdarza w tym samym miejscu czy za każdym razem gdzieś indziej.
To co opisujesz - woda, otwarta przestrzeń, dużo światła - pojawia się w relacjach z takich doświadczeń bardzo często. Woda w symbolice onirycznej to zazwyczaj pogranicze, miejsce przejścia między stanami. Nie twierdzę, że każdy sen z wodą to spotkanie na planie astralnym, ale ten zestaw elementów jest charakterystyczny. Filomeno, ty pracujesz z runami - czy runiczne wyobrażenia przestrzeni przejścia mają podobne cechy?
Ale chwila - czy Jarek gdzieś napisał, że ona odtworzyła konkretne szczegóły? Bo ja chyba to przeoczyłam. Jarek, jak to dokładnie było? Ona powiedziała ci cos konkretnego o twoim śnie, o czym jej nie mówiłeś wcześniej?
Dobra, to faktycznie inaczej to rozumiem teraz. Ale żeby się upewnić - nie ma opcji że po prostu wcześniej rozmawialiście o czymś podobnym i ona to podświadomie zapamiętała? Bez urazy, pytam serio, bo mózg potrafi robić dziwne rzeczy z pamięcią.
To co mówisz o zwykłej rzeczy jest ważniejsze niż gdyby to był jakiś symbol. Symbole można wytłumaczyć wspólną kulturą, archetypami, zbiorową nieświadomością w sensie Junga. Ale konkretny, zwykły przedmiot - to jest trudniejsze do wyjaśnienia w ramach przypadku.
Wracając do pytania jezynki o miejsce - czy ktoś z doświadczonych tutaj wie, czy przy kolejnych wspólnych snach zazwyczaj pojawia się ta sama przestrzeń? Zastanawiam się czy to co opisał Jarek - woda, światło - mogłoby być czymś w rodzaju stałego punktu spotkania dla tej pary, jeśli to się powtórzy.
To co właśnie powiedziałeś o dzienniku snów jest w sumie dobrą podpowiedzią na przyszłość - nie dlatego żeby gonić za powtórzeniem tamtego doświadczenia, ale żeby mieć materiał do porównania, gdyby coś podobnego zaszło samo z siebie. Bez nagonki, po prostu zapis.
O, to ciekawe odwrócenie ról. Dziękuję że odpowiedziałeś, bo zastanawiałam się właśnie czy nie czujecie między sobą jakiegoś napięcia po tym wszystkim. A ona sama ma jakieś wyjaśnienie dla siebie, czy po prostu to przyjęła?
To co opisujesz - że osoba bez ezoterycznego backgroundu przyjmuje takie doświadczenie spokojnie, a osoba bardziej świadoma bardziej się z tym zmaga - zdarza się. Czasem wiedza przeszkadza w przyjęciu doświadczenia, bo od razu chcemy je zaklasyfikować. Jarek, czy czujesz że próbujesz to "rozgryźć" czy raczej po prostu chcesz wiedzieć co się stało?
Był to raczej spokojny wieczór. Nic szczególnego, żadnego silnego napięcia. Właśnie dlatego trudno mi to wytłumaczyć jakimś wyjątkowym stanem emocjonalnym przed zaśnięciem.
To akurat pasuje do tego co słyszałam od osób, które opisywały podobne doświadczenia. Zwykły wieczór, nic szczególnego - i nagle coś takiego. Jakby nie wymagało to specjalnego "nastroju". Nasturcja, czy w twoim doświadczeniu z rytuałami związanymi z więzią jest coś, co mogłoby tłumaczyć dlaczego akurat wtedy a nie po intensywnym emocjonalnie dniu?
