Forum

Asystent AI
Topienie się we śni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Topienie się we śnie i nie mogę krzyczeć - co próbuje powiedzieć podświadomość?

Strona 2 / 2

Wpisy: 1109
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę później niż reszta, bo czytałem cały wątek z uwagą, i chcę dorzucić coś, co wybrzmi szerzej, dla wszystkich czytających, nie tylko dla Kappi. Zauważcie, jak różne są te sny o tonięciu, a jak podobna mądrość z nich płynie. Przeciążenie Kappi w ciemnej wodzie, stagnacja Whispera w spokojnej, toksyczna relacja w brudnej, ktoś trzymający głowę pod wodą u przyjaciółki Honoraty, zapadający się grunt u mamy Rikszy. Pięć różnych sytuacji, a wniosek wspólny, tonięcie to zawsze obraz przytłoczenia, utraty kontroli, czegoś, co nas pochłania, a niemożność krzyku to obraz zdławionego głosu, niewołania o pomoc. To dlatego ten sen jest tak uniwersalny, bo każdy z nas kiedyś w czymś tonie i każdy z nas czasem dławi swój głos. I dlatego warto, żeby ten wątek został, bo każdy, kto tu trafi, znajdzie swój własny rodzaj wody i swoją własną odpowiedź, inną niż Kappi, ale prowadzącą do tej samej mądrości, przestań tonąć w ciszy, zawołaj, nie zostawaj sam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Kobalt to ładnie podsumowane. Mam jeszcze jedno pytanie, bo Whisper opisywał spokojną wodę jako stagnację, a Kappi wzburzoną jako przytłoczenie. A co znaczy, jak woda raz jest spokojna, raz wzburzona, jakby zmieniała się w tym samym śnie? Bo mój chłopak ma taki sen, że płynie spokojnie, a nagle woda się wzburza i zaczyna go topić.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1743

@Mara to ciekawy i wymowny wariant. Woda, która z spokojnej zmienia się we wzburzoną i zaczyna topić, bywa odczytywana jako sytuacja, która wydawała się opanowana, pod kontrolą, "płynęło się spokojnie", a nagle wymyka się spod kontroli i zaczyna przytłaczać. To często dotyczy ludzi, którzy długo trzymają coś w ryzach, panują nad emocjami albo sytuacją, aż w pewnym momencie to pęka i ich zalewa. Twojemu chłopakowi warto zwrócić uwagę, czy nie ma w jego życiu czegoś, co długo trzymał pod kontrolą, "płynął spokojnie", a co teraz zaczyna go przerastać. Sama zmiana wody, od spokoju do wzburzenia, to obraz tej chwili, w której kontrola się załamuje i spokój zamienia się w tonięcie. To sygnał, by zająć się tym, zanim woda całkiem się wzburzy.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Lurisk to pasuje, bo on długo trzymał w ryzach stres związany z firmą, którą prowadzi, udawał, że panuje, a ostatnio widać, że to go przerasta. Czyli jego sen pokazuje dokładnie ten moment, w którym pozorny spokój zamienia się w tonięcie. Przekażę mu to, bo może on, jak Kappi, za długo udaje, że płynie spokojnie. Dziękuję, dzięki temu wątkowi rozumiem nie tylko swoje sny, ale i bliskich.


Odpowiedz
Wpisy: 2072
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś o samym przebudzeniu, bo Kappi pisał, że budzi się gwałtownie, łapiąc powietrze, i to częsty, ważny element tych snów. To gwałtowne przebudzenie z chwytaniem powietrza jest samo w sobie znaczące na dwóch poziomach. Na poziomie ciała to często moment, gdy organizm reaguje na realne spłycenie oddechu, o czym mówił Krysztal, i dlatego zawsze warto sprawdzić ten oddechowy trop. Na poziomie symbolicznym to wynurzenie, ten pierwszy oddech nad powierzchnią, którego brakowało w śnie. Ciekawe, że sam akt przebudzenia jest już wypłynięciem, zaczerpnięciem powietrza. Można to potraktować jako podpowiedź, że wyjście istnieje, że da się wynurzyć, bo przecież co rano się wynurzasz, budząc się. Kappi, twoje ciało co noc pokazuje ci, że potrafisz wypłynąć, bo budzisz się, łapiąc powietrze. To wynurzanie się masz w sobie. Chodzi o to, żeby nauczyć się go także na jawie, zanim woda sięgnie ust.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Paradoxa to piękna myśl, że samo moje przebudzenie z chwytaniem powietrza jest już wynurzeniem, dowodem, że potrafię wypłynąć. Nigdy tak na to nie patrzyłem, zawsze widziałem w tym tylko przerażenie. A ty pokazujesz, że co noc moje ciało udowadnia mi, że umiem zaczerpnąć powietrza, że wyjście istnieje. Teraz mam się tego nauczyć na jawie, wołać o oddech, zanim woda sięgnie ust, zamiast czekać, aż obudzę się w panice. Dziękuję, to dodaje otuchy.


Odpowiedz
(@paradoxa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2072

@Kappi dokładnie, co noc się wynurzasz, więc wynurzanie masz w sobie. Twoje zadanie to przenieść je na jawę, nauczyć się chwytać powietrza, czyli wołać o pomoc, zanim dojdziesz do granicy. Twoje ciało już zna tę umiejętność. Reszta to nauczenie jej także twojej duszy w ciągu dnia.


Odpowiedz
Wpisy: 457
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Mam ostatnie pytanie, bo nie chcę zostawić tego niejasnym dla siebie. Czy jak ktoś przepracuje to, o czym mówi taki sen, zawoła o pomoc, odciąży się, to ten sen już nigdy nie wróci? Czy może wracać po latach, przy nowym kryzysie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Riksza zwykle jest tak, że konkretny sen, związany z konkretnym tonięciem, jak u Kappi, po przepracowaniu ucisza się i ta dokładnie wersja przestaje wracać. Ale motyw tonięcia jako taki może wrócić po latach, przy nowym życiowym przeciążeniu, w innej formie, niosąc inną sprawę. To nie znaczy, że "nic nie pomogło". To znaczy, że życie znów cię czymś zalewa i psychika sięga po znajomy obraz, żeby ci to zasygnalizować. I jeśli raz nauczyłeś się ten sen czytać, jak Kappi teraz, to przy kolejnym powrocie nie będziesz się go bał, tylko od razu zapytasz, w czym znowu tonę, gdzie znowu dławię swój głos. Sen z wroga zamienia się we wbudowany czujnik, który ostrzega, gdy znów zaczynasz brać na siebie za dużo i milczeć. To nie wyrok, to raczej system wczesnego ostrzegania, który warto polubić.


Odpowiedz
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Hellan to uspokajające, że nawet jeśli wróci po latach, to nie porażka, tylko sygnał, że znów za dużo biorę na siebie, i że za drugim razem już będę umiała go czytać, a nie panikować. Dziękuję, bo bałam się, że jak coś takiego się raz pojawi, to człowiek jest na to skazany na zawsze.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Riksza nic na zawsze w złym sensie. Raczej umiejętność, która raz opanowana, służy ci przez całe życie. Nauczysz się rozpoznawać te sny i traktować je jak znajomych posłańców, a nie wrogów. To dar, nie przekleństwo, gdy już się go rozumie.


Odpowiedz
Wpisy: 1380
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę na koniec coś, co spina mi cały ten wątek w jedną myśl. Przez tyle głosów, tyle różnych wód, przeciążenie, stagnację, toksyczną relację, zapadający się grunt, przewija się jedna prawda. Sen o tonięciu prawie nigdy nie jest tym, czego się na początku boimy, czyli zapowiedzią dosłownej śmierci czy nieszczęścia. Prawie zawsze jest obrazem czegoś, co nas w życiu przytłacza i pochłania, połączonym z naszym milczeniem, z niewołaniem o pomoc. I prawie zawsze droga ratunku jest ta sama, przestać udawać, że się płynie, zawołać, nie tonąć w pojedynkę. Kappi pokazał to na żywo, przechodząc od niemego krzyku pod wodą do telefonu do brata. To jest, jak sądzę, najcenniejsza nauka, jaką można stąd wynieść, że woda opada, gdy wreszcie zawołamy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Wiciol pięknie to ująłeś i podpisuję się pod każdym słowem. Wszedłem tu, tonąc w ciszy, przekonany, że muszę dźwigać sam, a wychodzę z telefonem do brata za sobą, z planem, z wizytą u lekarza, z poszukiwaniem głębszej pomocy, i z pierwszym snem, w którym woda była płytsza. Sen mnie nie topił, on krzyczał za mnie, bym wreszcie zawołał na jawie. Dziękuję Wam wszystkim, każdemu z osobna. To był dla mnie ważniejszy wieczór, niż się spodziewałem, gdy zbierałem się do napisania tego tematu.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Kappi to był wartościowy wątek, dla ciebie i dla wielu, którzy go czytali po cichu. Idź spokojnie, krok po kroku, z łagodnością wobec siebie i ze wsparciem, zadbaj o oddech, trzymaj kontakt z bratem, znajdź kogoś, kto pomoże ci głębiej, i wracaj z relacją. A wątek niech zostanie otwarty.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czytałam ten cały wątek do końca i mam łzy w oczach, choć przyszłam tylko z pytaniem o przyjaciółkę. Dziękuję Kappi, że tak otwarcie się tym podzieliłeś, i Wam wszystkim, że pomogliście mu wynurzyć głowę. Nauczyłam się tu więcej o snach niż z jakiejkolwiek książki, ale przede wszystkim o tym, że za "strasznym snem" może kryć się ktoś, kto po prostu tonie w samotności i nie umie zawołać. I że najważniejsze, co można dla takiej osoby zrobić, to zauważyć ją, zanim sama zawoła.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Honorata to chyba najważniejsza nauka z tego całego wątku, że za przerażającym snem często stoi ktoś tonący w ciszy, czekający, aż ktoś go zauważy albo aż sam znajdzie odwagę zawołać. Cieszę się, że ci się przydało, i piękne jest to, co napisałaś, że najwięcej można zrobić, zauważając kogoś, zanim sam zawoła. Bądź tą osobą dla swojej przyjaciółki, czasem jedno "widzę, że ci ciężko, jestem" potrafi podać komuś rękę, zanim pójdzie pod wodę.


Odpowiedz
Wpisy: 1620
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś dla tych, którzy czytają i rozpoznają w sobie nie Kappi, ale tych ludzi obok, którzy "nie słyszą". Bo wielu z nas jest po obu stronach, czasem toniemy, a czasem stoimy obok kogoś, kto tonie, i nie widzimy tego, bo on dzielnie udaje. Z tego wątku płynie nauka nie tylko dla tonących, ale i dla tych obok. Jeśli ktoś w twoim otoczeniu nagle się wycofuje, milknie, "daje radę" aż za bardzo, dźwiga wszystko bez skargi, to bywają znaki, że ktoś tonie po cichu. Czasem wystarczy zapytać wprost, "jak się naprawdę masz", i nie zadowolić się pierwszym "w porządku". Bo tonący często czeka, aż ktoś zapyta drugi raz, z troską, bo sam nie umie zawołać. Możemy być dla siebie nawzajem tymi, którzy słyszą, zanim ktoś pójdzie pod wodę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 521

@Kapturek to mocno do mnie trafiło, bo uświadomiłam sobie, że pewnie nieraz stałam obok kogoś tonącego i nie zauważyłam, bo zadowoliłam się tym "w porządku". Teraz będę pytać drugi raz, z troską, i nie wierzyć od razu w "daję radę". Może i ja mogę być dla kogoś tą osobą, która słyszy. Dziękuję, bo ten wątek uczy nie tylko, jak rozumieć własne sny, ale i jak być uważnym na innych.


Odpowiedz
(@kapturek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1620

@Anima dokładnie, możemy być dla siebie nawzajem tymi, którzy słyszą. Pytanie drugi raz, z prawdziwą troską, bywa tą wyciągniętą ręką, na którą ktoś tonący czeka, nie umiejąc zawołać. Świat byłby cieplejszy, gdybyśmy częściej nie zadowalali się pierwszym "w porządku". Cieszę się, że to z sobą zabierasz.


Odpowiedz
Wpisy: 1477
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Dorzucę na koniec myśl, która spina mi ten wątek z szerszej perspektywy. Przez tyle głosów przewija się jedno, że najcięższy w tym śnie nie jest sam fakt tonięcia, ale to, że dzieje się ono w milczeniu, w samotności, z odebranym głosem. Gdyby człowiek tonął, ale mógł wołać i ktoś by go słyszał, nie byłoby w tym tej grozy. Groza bierze się z połączenia tonięcia z niemotą, z byciem niewidzialnym w swoim cierpieniu. I dlatego ratunek nie polega przede wszystkim na tym, żeby przestać tonąć, bo życie czasem nas zalewa niezależnie od nas, ale na tym, żeby odzyskać głos, przerwać milczenie, stać się widzialnym w swoim trudzie. Kappi to pokazał, nie rozwiązał z dnia na dzień swoich problemów, ale przerwał milczenie, i to wystarczyło, by wynurzyć głowę. Czasem nie da się od razu opróżnić wody, ale zawsze można zacząć wołać. I to wołanie jest pierwszym oddechem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Rasphul to prawda, najgorsza była niemota, nie samo tonięcie. Gdy zadzwoniłem do brata, problemy zostały, woda nie zniknęła, ale przestałem być w niej niemy i sam, i to zmieniło wszystko. Odzyskać głos, stać się widzialnym w swoim trudzie, to był mój pierwszy oddech. Dziękuję, że to tak nazwałeś, bo teraz wiem, na czym mam się skupić, nie na tym, żeby od razu opróżnić całą wodę, ale na tym, żeby nie tonąć już w ciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Zostawiam to z myślą dla wszystkich, którzy trafią tu później ze swoim własnym tonięciem. Możecie się go bać, jak Kappi na początku, brać za zły omen albo wstydzić się, że w ogóle macie taki sen. A możecie kiedyś, jak on dzisiaj, zatrzymać się i zapytać siebie, w czym tonę, czego nie wołam, komu nie mówię, że nie daję rady. To moment, w którym sen przestaje być koszmarem, a staje się wezwaniem do tego pierwszego oddechu. Nie musicie tonąć w ciszy. Wokół was, choćby się wam zdawało inaczej, są ludzie i są ręce gotowe pomóc, oddzielone tylko waszym milczeniem. Zawołajcie. To wystarczy, żeby zacząć się wynurzać.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

I niech to zostanie otwarte. Sen o tonięciu i niemożności krzyku wraca u niezliczonych ludzi, na każdym etapie życia, gdy woda zaczyna sięgać ust. Komu się śni, kto rozbroił już swój strach, kto znalazł swój pierwszy oddech, kto ma własny rodzaj wody, własne pytanie, niech dopisze. I jeszcze jedno, ważne, jeśli czytasz to i czujesz, że naprawdę toniesz, nie tylko w śnie, ale i na jawie, że jest ci ciężko ponad siły, nie zostawaj z tym sam. Zawołaj, do kogoś bliskiego, a jeśli nie masz do kogo, do kogoś, kto pomaga zawodowo. Wołanie o pomoc to nie słabość. To pierwszy oddech nad powierzchnią. Kappi go dzisiaj zaczerpnął. Każdy z Was też może.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Dopiszę jeszcze ode mnie, bo jesteśmy z Kappi na podobnym etapie i też się tego uczę. Mnie najbardziej zostało z tego wątku to, że przestałem traktować ten sen jak coś, co mi się przydarza i co mnie napada, a zacząłem jak coś, co do mnie woła moim własnym, zdławionym głosem. To zmienia wszystko. Z ofiary tonięcia stajesz się kimś, kto wreszcie słyszy własne wołanie i może na nie odpowiedzieć. Dziękuję, Kappi, że założyłeś ten temat, bo skorzystałem z niego nie mniej niż ty, i też zamierzam wreszcie do kogoś zadzwonić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Lubon to piękna zmiana, z ofiary tonięcia w kogoś, kto słyszy własne wołanie i może na nie odpowiedzieć. I cieszę się, że ty też zamierzasz zadzwonić, bo to znaczy, że ten wątek wyciąga z wody nie tylko Kappi. Zadzwoń. Zawołaj. Przekonasz się, jak wielu ludzi czeka po drugiej stronie. A ten wątek niech zostanie otwarty, dla ciebie, dla Kappi, gdy wróci z kolejną relacją, i dla wszystkich, którzy dopiero teraz, czytając po cichu, rozpoznają w tym niemym krzyku pod wodą swój własny głos.


Odpowiedz
Wpisy: 1843
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Dołączam później, bo czytałem wszystko po kolei, i chcę dorzucić własne doświadczenie, które może komuś pomóc. U mnie sen o tonięciu wracał zawsze w okresach, gdy brałem na siebie ratowanie wszystkich wokół, partnerki, rodziców, kolegów, a sam nie miałem komu się wygadać. Tonąłem, bo byłem dla wszystkich ratownikiem, a dla siebie nikim. Przełom przyszedł, gdy zrozumiałem, że nie można w nieskończoność ratować innych, samemu tonąc, że muszę najpierw założyć maskę tlenową sobie, jak mówią w samolotach. Gdy zacząłem dbać o siebie i prosić o pomoc, zamiast tylko jej udzielać, sen ustąpił. Mówię to, bo widzę u Kappi podobny rys, ten, który wszystkim pomaga, a sam nie woła. Kappi, pamiętaj, nie uratujesz nikogo, jeśli sam pójdziesz na dno. Najpierw tlen dla siebie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Faddi to celne i o mnie, bo faktycznie jestem tym, do którego wszyscy przychodzą po pomoc, a sam nigdy nie proszę. Tlen najpierw dla siebie, zapamiętam to. Może dlatego tonę, że rozdaję powietrze wszystkim wokół, a sobie nie zostawiam. To paradoks, że ratownik tonie, bo zapomina o sobie. Zaczynam to zmieniać, zakładam maskę najpierw sobie, jak mówisz. Dziękuję, bo to obraz, który zostanie ze mną.


Odpowiedz
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1843

@Kappi dokładnie, ratownik, który tonie, bo rozdaje całe powietrze. Znam to z siebie. Gdy zaczniesz zostawiać trochę tlenu dla siebie, prosić, odpoczywać, odmawiać, gdy nie masz już sił, przestaniesz tonąć, a paradoksalnie staniesz się trwalszym oparciem dla innych, bo z brzegu pomaga się lepiej niż spod wody. Dbanie o siebie to nie egoizm, to warunek, żeby w ogóle móc być dla kogoś.


Odpowiedz
(@simma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2200

@Kappi Dorzucę praktyczną, prostą rzecz, bo dużo tu o głębi, a warto i o tym, co tuż przed snem. Skoro budzisz się gwałtownie, łapiąc powietrze, zadbaj o to, jak zasypiasz. Spokojny wieczór, mniej ekranu i pobudzających rzeczy przed snem, kilka spokojnych oddechów, świadome rozluźnienie ciała, zwłaszcza klatki piersiowej i gardła, tych miejsc, które w śnie się duszą. Sen o duszeniu często idzie w parze z napięciem, z którym się kładziemy, z płytkim, spiętym oddechem już na jawie. Im spokojniej i głębiej oddychasz, zasypiając, tym mniejsza szansa, że ciało wpadnie w nocy w to spłycenie, które karmi sen o tonięciu. To drobiazg, a realnie pomaga, zwłaszcza w połączeniu ze sprawdzeniem oddechu u lekarza.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Simma dobra rada, bo faktycznie zasypiam spięty, z płytkim oddechem, z głową pełną myśli. Spróbuję wyciszać się przed snem i świadomie rozluźniać gardło i klatkę, te miejsca, które potem w śnie się duszą. Skoro budzę się, łapiąc powietrze, to może spokojniejszy, głębszy oddech przy zasypianiu da mi łagodniejsze noce, zanim przepracuję to, co głębsze. Dziękuję, dorzucam to do planu.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@argafia)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam jeszcze jedno pytanie, bo nie chcę zostawić tego niejasnym. Czy warto te sny zapisywać, skoro już mniej więcej wiemy, o co w nich chodzi, o przeciążenie i niewołanie o pomoc? Czy dziennik snów coś realnie daje, czy to tylko dodatkowa robota?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Argafia dziennik daje sporo i polecam go każdemu z powracającym snem. Po pierwsze, pokazuje wzorzec, kiedy sen wraca, po jakich dniach, w jakich okolicznościach, co u Whispera i Zorki od razu rzuciło światło na przyczynę. Po drugie, pozwala śledzić zmiany, czy woda opada, czy pojawia się moment wypłynięcia, jak u Kappi po rozmowie z bratem, kiedy woda była płytsza. To daje potwierdzenie, że idziesz w dobrą stronę. Po trzecie, samo zapisywanie snu rano to sygnał dla głębszej części ciebie, że słuchasz, że traktujesz to poważnie, i często to samo sprawia, że sny stają się czytelniejsze. Wystarczy kilka zdań rano, nie trzeba pisać wypracowań. Więc nie, to nie tylko dodatkowa robota, to realna pomoc w czytaniu siebie.


Odpowiedz
(@argafia)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 84

@Kunia przekonałaś mnie, zacznę zapisywać, choćby kilka zdań rano, zwłaszcza czy woda opada i czy pojawia się moment wypłynięcia. To brzmi jak konkretny barometr, a nie zbędna robota. Dziękuję, bo wychodzę z tego wątku z nawykiem do wprowadzenia, nie tylko z teorią.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Argafia dokładnie, zacznij od kilku zdań rano, bez presji. Z czasem zobaczysz, ile ci to daje. A gdyby któryś sen cię zaniepokoił, będziesz miała zapis, do którego można spokojnie wrócić, zamiast polegać na zamglonej pamięci. To dobry nawyk na całe życie, nie tylko przy tonięciu.


Odpowiedz
Wpisy: 1508
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę dla równowagi jaśniejszy obraz, bo wątek mocno krążył wokół tonięcia, a bywa i odwrotnie, sny, w których przechodzimy od tonięcia do pływania albo do unoszenia się na wodzie. Niektórym, gdy zaczynają sobie radzić na jawie, śni się, że woda, która ich topiła, zaczyna ich nieść, że uczą się w niej płynąć, że zamiast iść na dno, kładą się na powierzchni i unoszą. To jeden z najpiękniejszych znaków przemiany, ta sama woda, która była zagrożeniem, staje się żywiołem, w którym potrafimy się utrzymać. Kappi, gdyby kiedyś w twoim śnie woda zaczęła cię nieść zamiast topić, gdybyś nauczył się w niej unosić, potraktuj to jako wyraźny sygnał, że nauczyłeś się żyć ze swoimi emocjami zamiast w nich tonąć. To bywa cel tej całej drogi, nie żeby woda zniknęła, bo emocje i życie nie znikną, ale żeby nauczyć się w niej pływać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Lady to piękny cel, nie żeby woda zniknęła, ale żebym nauczył się w niej pływać. Bo przecież emocje i trudy życia nie znikną. Chodzi o to, żebym przestał w nich tonąć, a nauczył się je nieść, unosić się na nich. Będę tego wyglądał w snach, momentu, w którym woda zaczyna mnie nieść zamiast wciągać. To dałoby mi pewność, że naprawdę się zmieniam. Dziękuję, bo cały wątek był o tonięciu, a ty pokazałaś, dokąd to wszystko zmierza, do pływania.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Kappi dokładnie, do pływania, nie do suchej ziemi bez wody. Życie zawsze będzie miało swoją wodę, swoje głębie i fale. Sztuka nie w tym, żeby ich uniknąć, ale żeby nauczyć się w nich utrzymać na powierzchni, czasem płynąc, czasem po prostu pozwalając się nieść. Twoja droga właśnie się zaczęła i pierwszy raz płyniesz ku górze. Trzymaj kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zostawiam ten wątek z ostatnią myślą dla cichych czytelników, których jest tu na pewno wielu. Tonięcie i niemy krzyk, w jakiejkolwiek wodzie wam się śni, najprawdopodobniej nie jest złym omenem ani zapowiedzią nieszczęścia. Jest obrazem tego, że coś was przytłacza, a wy dławicie swój głos, nie wołacie o pomoc. Zapytajcie siebie, w czym tonę, czego nie mówię, komu nie pokazuję, że nie daję rady. A potem zróbcie to, co Kappi, zawołajcie, choćby do jednej osoby, choćby do kogoś, kto pomaga zawodowo. Nie musicie tonąć w ciszy ani w pojedynkę. Pierwszy oddech nad powierzchnią zaczyna się od jednego wypowiedzianego zdania, że jest wam ciężko. To zdanie jest na wyciągnięcie ust. Wypowiedzcie je.


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wracam jeszcze z jednym pytaniem, bo ten wątek nie daje mi spokoju, w dobrym sensie. Czy jak ktoś ma taki sen, ale w życiu naprawdę nie czuje, żeby tonął, żeby było mu ciężko, to czy to znaczy, że tonie, tylko o tym nie wie? Bo trochę się przestraszyłam, czytając to, że może i ja gdzieś tonę, nie zdając sobie sprawy.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Mara dobre pytanie i ważne, żeby nie wpaść w drugą skrajność, czyli w doszukiwanie się tonięcia na siłę. Jeśli sen pojawia się raz na jakiś czas, nie wraca uporczywie, nie budzi silnego lęku, a w życiu naprawdę czujesz się stabilnie, to najpewniej jest po prostu przelotnym przetworzeniem chwilowego napięcia i nie ma się czym przejmować. Nie każdy sen o wodzie czy nawet o tonięciu oznacza ukryty kryzys. Czasem to tylko echo stresującego dnia. Niepokoić powinno dopiero połączenie kilku rzeczy, sen wraca uporczywie, nasila się, budzi prawdziwy lęk, i na jawie naprawdę czujesz przeciążenie albo samotność. Jeśli tego nie ma, nie szukaj w sobie tonięcia na siłę. Sen to nie wyrocznia, która zawsze ma głębokie dno. Zaufaj temu, jak naprawdę czujesz się na jawie, bardziej niż pojedynczemu snowi.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Hellan to mnie uspokaja, bo faktycznie czuję się stabilnie, a sen miałam raz w stresującym tygodniu. Czyli nie ma co doszukiwać się ukrytego kryzysu, jeśli na jawie jest dobrze. Dziękuję, bo dzięki temu nie wpadnę w drugą skrajność, czyli w szukanie problemu tam, gdzie go nie ma. Zaufam temu, jak się czuję, a nie jednemu snowi.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Mara dokładnie, zaufaj temu, jak się czujesz na jawie. Sny warto czytać, ale nie nadinterpretowywać. Jeden sen o tonięciu w stresującym tygodniu to nie alarm, to zwykła rzecz. Niepokój jest na miejscu dopiero, gdy sen wraca i odpowiada mu realny, trwały ciężar. U ciebie tego nie ma, więc śpij spokojnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1951
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Dołączę z odmianą, której tu jeszcze nie było, a która może dać komuś nadzieję. U mnie ten sen z czasem się zmienił. Najpierw, jak u Kappi, tonęłam i nie mogłam wołać. Ale w pewnym momencie, gdy zaczęłam ogarniać swoje życie na jawie, w śnie zaczęło się dziać coś nowego, czasem udaje mi się wypłynąć, wybić nad powierzchnię, złapać oddech, raz nawet dopłynęłam do brzegu. Budzę się wtedy nie z paniką, ale z dziwną satysfakcją. Chcę zapytać ekspertów, czy to wypłynięcie coś znaczy, czy to tylko przypadkowa zmiana scenariusza snu. Bo dla mnie to było jak znak, że coś się we mnie przestawia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Leonora to znaczy bardzo dużo i wcale nie jest przypadkowe. Uratowanie się we śnie, wypłynięcie, złapanie oddechu, dopłynięcie do brzegu, to jeden z najlepszych obrazów, jakie mogą się w takim śnie pojawić. Odczytuje się go jako wyraz siły psychicznej, determinacji, zdolności radzenia sobie. To, że twój sen przeszedł od bezradnego tonięcia do wypływania, jest dość czytelnym lustrem tego, co zrobiłaś na jawie, zaczęłaś ogarniać życie, odzyskiwać sprawczość, i sen od razu to odzwierciedlił. To dokładnie ta sama prawda, o której mówiliśmy Kappi, sen idzie za życiem. Ty ruszyłaś się w realu i sen pokazał ci, że już nie toniesz biernie, ale aktywnie wypływasz. Ta satysfakcja po przebudzeniu to twoja psychika mówiąca ci, dajesz radę, wypływasz, idziesz ku górze.


Odpowiedz
(@leonora)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1951

@Sauwak to mnie ogromnie ucieszyło, bo intuicyjnie tak to czułam, ale dobrze usłyszeć potwierdzenie. Czyli to wypłynięcie to znak, że odzyskuję sprawczość, że z biernego tonięcia przeszłam do aktywnego ratowania siebie. Kappi, zostawiam ci to jako nadzieję, u mnie sen najpierw był jak twój, a potem, gdy zaczęłam działać na jawie, pokazał mi, że wypływam. Twój może zrobić to samo, gdy zaczniesz wołać i się ratować.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Leonora dziękuję, że to zostawiasz, bo to dla mnie realna nadzieja, nie tylko teoria. Wyobrażenie, że mój sen może kiedyś, gdy zacznę działać, pokazać mi wypływanie zamiast tonięcia, daje mi siłę, żeby zacząć. Będę tego wyglądał w dzienniku, czy kiedyś wypłynę albo dopłynę do brzegu. To byłby dla mnie znak, że idę w dobrą stronę, dokładnie tak jak u ciebie.


Odpowiedz
Wpisy: 457
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do tego, co napisała Leonora. Czy da się jakoś nauczyć tego wypływania we śnie, czy to przychodzi samo, gdy poukłada się życie? Bo gdyby dało się świadomie w śnie zamiast tonąć zacząć płynąć ku górze, to byłoby coś.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Riksza da się na to wpłynąć, choć najmocniej działa to, co dzieje się na jawie, jak u Leonory. Najprościej zacząć od intencji przed zaśnięciem. Kładąc się, można świadomie postanowić, że jeśli znajdę się w wodzie, nie będę bezradnie tonąć, tylko spróbuję się unieść, wypłynąć, zawołać. Powtarzane przez kilka wieczorów, takie postanowienie czasem przenosi się do samego snu i daje poczucie sprawczości nawet pod wodą. Niektórzy z czasem uczą się rozpoznawać, że śnią, i wtedy mają realny wpływ na to, co robią w śnie, ale to osobna umiejętność, którą się ćwiczy. Najważniejsze jednak zostaje to samo, co u Leonory, że wypłynięcie w śnie idzie w parze z odzyskiwaniem sprawczości na jawie. Najpierw ratujesz się w życiu, potem sen pokazuje, że wypływasz. Intencja przed snem to pomoc, nie zamiennik dla realnego działania.


Odpowiedz
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 457

@Gituska to ma sens, czyli intencja przed snem może pomóc, ale fundamentem jest odzyskiwanie sprawczości na jawie. Najpierw życie, potem sen. Zapamiętam to postanowienie, że zamiast tonąć, próbuję się unieść, bo nawet jeśli nie zadziała od razu, to już samo nastawienie jest inne niż bierna panika. Dziękuję, że tłumaczycie to tak konkretnie.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Riksza dokładnie, samo nastawienie z biernego tonięcia na aktywne unoszenie się już jest zmianą. A gdy do tego dojdzie realne ogarnianie życia, jak u Leonory, sen ma szansę pokazać ci wypływanie. Zacznij od jednego i drugiego naraz, intencji przed snem i konkretnego kroku w życiu, a obserwuj, jak woda w śnie reaguje.


Odpowiedz
Wpisy: 39
(@zaintrygowana)
Połączone: 2 miesiące temu

Trafiłam tu przypadkiem i przeczytałam wszystko, choć w ogóle się nie znam. Chcę tylko podziękować i powiedzieć, że uderzyło mnie, jak ten wątek zaczął się od strachu przed dziwnym snem, a zamienił się w rozmowę o tym, jak ludzie toną w samotności i jak ważne jest, żeby zawołać. To więcej niż o snach, to o nas wszystkich. Dziękuję, że jest takie miejsce, gdzie obcy ludzie potrafią komuś pomóc wynurzyć głowę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Zaintrygowana dziękujemy, że byłaś z nami, i pięknie to ujęłaś, że to rozmowa o czymś więcej niż sny, o tym, jak ludzie toną w ciszy i jak wiele znaczy jedno zawołanie. Taki jest sens tych snów i takich rozmów, że pod symbolem wody kryje się bardzo ludzka sprawa, potrzeba, by nie być samemu w swoim trudzie. Cieszę się, że to z sobą zabierasz, choć przyszłaś tylko poczytać.


Odpowiedz
Wpisy: 1067
Rozpoczynający temat
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Zaglądam jeszcze raz, żeby domknąć swój wątek z wdzięcznością i z czymś, co chcę zostawić innym tonącym. Jeszcze niedawno budziłem się co noc, łapiąc powietrze, pewny, że muszę dźwigać wszystko sam, że przyznanie się do słabości to koniec. A dziś, po jednej rozmowie z bratem, po umówionej wizycie u lekarza, po szukaniu kogoś, z kim popracuję głębiej, pierwszy raz od dawna czuję, że płynę ku górze. Nic się jeszcze nie rozwiązało, woda nie zniknęła, ale przestałem w niej tonąć w ciszy. Jeśli czytasz to i też toniesz, jeśli też otwierasz w nocy usta i nie wychodzi z nich głos, błagam, nie czekaj, aż pójdziesz na dno. Zawołaj. Choćby jednym zdaniem, choćby do jednej osoby. To naprawdę jest pierwszy oddech. Mnie ten oddech ocalił wieczór, a może i coś więcej. Dziękuję Wam wszystkim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Kappi to najpiękniejsze zakończenie, jakie mogłeś tu zostawić, i najważniejsze słowa dla tych, którzy czytają po cichu. Idź dalej spokojnie, z bratem, z lekarzem, z kimś, kto pomoże ci głębiej, i z łagodnością wobec siebie, której się uczysz. Wracaj z relacją, gdy zechcesz, bo twoja droga, jak się rozwinie, pomoże wielu, którzy mają ten sam sen, a boją się zawołać. A wątek niech zostanie otwarty, bo tonących w ciszy jest wielu, i niech każdy z nich znajdzie tu to, co ty, dowód, że wystarczy zawołać, by zacząć się wynurzać.


Odpowiedz
Wpisy: 2179
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Dołączę na sam koniec z jedną nutą troski dla wszystkich czytających. Jeśli ktoś z Was, czytając ten wątek, poczuł, że tonie naprawdę, nie tylko w śnie, że jest mu ciężko ponad siły, że woda sięga ust, proszę, potraktujcie to jak Kappi, jako sygnał do zawołania, nie do dalszego milczenia. Powiedzcie komuś bliskiemu, a jeśli nie macie komu, sięgnijcie po pomoc kogoś, kto wspiera ludzi zawodowo, albo zadzwońcie tam, gdzie ktoś wysłucha, nawet anonimowo. Wołanie o pomoc, gdy się tonie, to najmądrzejsza i najodważniejsza rzecz, jaką można zrobić, nigdy słabość. Nikt nie musi wypływać z każdej głębi sam. Zostawiam Was z tym, z prośbą, byście, jeśli toniecie, dali komuś znać. To pierwszy oddech.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wracam jeszcze raz, bo dzięki temu wątkowi zacząłem prowadzić dziennik i już po kilku dniach coś zauważyłem, czym chcę się podzielić. Moja spokojna woda, ta stagnacja, pojawia się zawsze po dniach, w których nic nie zrobiłem dla siebie, tylko dryfowałem w rutynie. A w noce po dniach, gdy zrobiłem coś naprawdę swojego, coś, co mnie obudziło, woda się nie pojawia albo jest płytsza. To dla mnie odkrycie, że sen tak dokładnie idzie za tym, jak żyję. Kappi, dzięki tobie i temu wątkowi w ogóle zacząłem to obserwować, a nie tylko budzić się przygnębiony.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Whisper to piękny przykład tego, o czym mówiliśmy, sen idzie za życiem. Twój dziennik po kilku dniach pokazał ci to czarno na białym, woda stagnacji nasila się po dniach dryfowania, cichnie po dniach, w których robisz coś swojego. To twoja własna, prywatna mapa, warta więcej niż wszystkie nasze teorie, bo dotyczy konkretnie ciebie. Idź za tym tropem, rób więcej tego, co cię budzi, mniej tego, co cię usypia w bezruchu, a spokojna woda przestanie cię topić. Stała ci się doradcą, nie wrogiem.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Whisper @Kappi to chyba sedno całego tego wątku w pigułce. Nauczyliście się, ty, Kappi, i wielu czytających, czytać własne sny o wodzie jak drogowskazy, a nie bać się ich jak wyroków. To umiejętność, która zostaje na całe życie. Woda będzie wracać, w różnych postaciach, na różnych zakrętach, raz jako przeciążenie, raz jako stagnacja, raz jako coś, co was zalewa z zewnątrz. Ale wy już wiecie, że to nie wrogi żywioł, tylko wasze własne emocje, mówiące wam, gdzie toniecie i gdzie dławicie swój głos. I że na każdy taki sen jest ta sama odpowiedź, przyjrzeć się, w czym tonę, i wreszcie zawołać.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Lunarna pięknie to zebrałaś, drogowskazy zamiast wyroków. Tym właśnie był mój sen, drogowskazem, który krzyczał za mnie, bym wreszcie zawołał na jawie. Dziś wołam, choć cicho i z trudem, i woda zaczyna opadać. Zostawiam ten wątek z nadzieją, że pomoże kolejnym, którzy budzą się nad ranem, łapiąc powietrze, i nie wiedzą jeszcze, że to do nich, o nich i dla nich, i że wystarczy zawołać, by przestać tonąć w ciszy.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Kappi i tak niech zostanie, otwarty wątek, otwarta dłoń dla tych, co przyjdą po tobie. Powodzenia na twojej drodze, Kappi, w wodzie i poza nią. Naucz się unosić, wołać, wpuszczać innych, i wracaj, gdy będziesz gotów opowiedzieć, co było dalej. A tym, którzy czytają to po cichu i czują, że też toną, powiem na koniec jedno, najprostsze, co może uratować, woła się jednym zdaniem. Nie czekajcie, aż woda sięgnie ust. Zawołajcie już teraz.


Odpowiedz
Wpisy: 537
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracam z dobrą wiadomością, bo obiecałam, że dam znać. Przekazałam przyjaciółce delikatnie to, co tu napisaliście o śnie, w którym ktoś trzyma głowę pod wodą, i o tym, że to bywa obraz kogoś, kto nas w życiu dławi. Najpierw się zamknęła, ale po kilku dniach sama wróciła do tematu i pierwszy raz powiedziała na głos, że w jej związku jest źle, że ledwo łapie oddech. Płakała, ale powiedziała, że poczuła ulgę, że ktoś wreszcie zauważył. Umówiła się na rozmowę z kimś, kto jej pomoże. Dziękuję Wam, bo może ten wątek pomógł komuś, kto nawet o nim nie wie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2179

@Honorata to bardzo ważna i wzruszająca wiadomość, dziękuję, że ją zostawiłaś. To, że twoja przyjaciółka pierwszy raz powiedziała na głos, że jest jej źle, i że umówiła się na rozmowę z kimś, kto pomoże, to dokładnie to wynurzenie głowy, o którym mówiliśmy. A ty byłaś tą, która zauważyła i delikatnie zapytała, zanim ona sama zdołała zawołać. To najpiękniejsze, co można zrobić dla tonącego. Pamiętaj tylko, żeby dalej być przy niej, bo wyjście z takiej relacji bywa trudne i długie, i żeby zachęcać ją, by trzymała się tej pomocy, którą znalazła. Ale początek już jest, i to dzięki twojej uważności.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 537

@Betalia będę przy niej, obiecuję. I dziękuję, że nauczyliście mnie pytać drugi raz, z troską, bo gdyby nie ten wątek, pewnie zadowoliłabym się jej "wszystko gra". A tak może pomogłam komuś wynurzyć głowę. To dla mnie najważniejsza rzecz, jaką stąd wynoszę, że czasem wystarczy zauważyć i zapytać.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Honorata przeczytałem to z ciepłem w sercu, bo to znaczy, że nasz wątek pomógł nie tylko mnie, ale i komuś, kto może nigdy tu nie zajrzy. Twoja przyjaciółka zawołała, a ty ją usłyszałaś. To jest dokładnie to, o czym tu mówiliśmy. Cieszę się ogromnie. I to mnie utwierdza, że dobrze zrobiłem, zakładając ten temat, bo woda opada nie tylko mnie.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Kappi @Honorata i to jest najpiękniejszy owoc takiej rozmowy, że krąg pomocy się rozszerza, że ty zawołałeś, ktoś usłyszał ciebie, a potem ty albo ktoś, kto to czytał, słyszy następnego tonącego. Tak to działa, jeden wynurzony pomaga wynurzyć kolejnego. Zostawiam ten wątek z wdzięcznością, że na moich oczach z opisu strasznego snu zrobiła się sieć ludzi podających sobie ręce nad wodą. Niech zostanie otwarty dla każdego, kto jej potrzebuje.


Odpowiedz
Wpisy: 798
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wracam, bo też mam małą aktualizację i chcę ją zostawić dla innych facetów, którzy to czytają i milczą. Po tym wątku napisałem do starego kumpla, z którym nie gadałem od lat, i wyrzuciłem z siebie, że jest mi ciężko. Bałem się, że uzna mnie za mięczaka. A on odpisał, że sam przechodzi przez podobne i że dobrze, że się odezwałem. Gadaliśmy pół nocy. Pierwszy raz od dawna nie czułem się sam z tym wszystkim. Dziękuję, bo bez tego wątku dalej bym udawał twardziela i tonął po cichu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Nibir to wspaniała wiadomość i dziękuję, że ją tu zostawiasz, bo pomoże innym mężczyznom, którzy czytają i się wahają. Napisałeś, zawołałeś, i okazało się to samo co u Kappi, że po drugiej stronie był ktoś, kto sam tonął i czekał. Dwóch ludzi, którzy udawali twardzieli, podało sobie ręce nad wodą. To więcej warte niż jakakolwiek teoria. Trzymaj ten kontakt, bo taki kumpel, z którym można gadać szczerze, to jedna z najlepszych desek ratunku, jakie człowiek może mieć.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 798

@Hellan dokładnie tak to czuję, jakbyśmy podali sobie ręce nad wodą. Będę trzymał ten kontakt. I chcę powiedzieć innym facetom, którzy tu zaglądają i milczą, że to nie wstyd zawołać, że to ulga, jakiej się nie spodziewałem. Nie tońcie po cichu, udając twardych. Odezwijcie się do kogoś. Naprawdę warto.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Nibir cieszę się razem z tobą, naprawdę. Dwóch tonących, którzy przestali tonąć w ciszy. Może to jest największa rzecz, jaka wyszła z tego wątku, że kilku z nas wreszcie zawołało. Zostawiam to z wdzięcznością i z prośbą do każdego, kto czyta po cichu i tonie, zawołaj. Choćby jednym zdaniem, choćby do jednej osoby. To naprawdę pierwszy oddech, a po nim, obiecuję, jest łatwiej.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Kappi to najlepsze zakończenie, jakie ten wątek mógł dostać, kilku ludzi, którzy przestali tonąć w milczeniu. Idźcie dalej swoją drogą, każdy z was, z bliskimi, z pomocą, z łagodnością wobec siebie. A my zostawiamy ten wątek otwarty, dla was, gdy zechcecie wrócić z relacją, i dla wszystkich, którzy dopiero teraz, czytając, rozpoznają w tym niemym krzyku pod wodą swój własny głos i zaczynają zbierać się na odwagę, by wreszcie zawołać.


Odpowiedz
Wpisy: 311
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Zaglądam ostatni raz, żeby podziękować, bo choć przyszłam tu zupełnie zielona, wychodzę z czymś ważnym. Najbardziej zostało mi to, że za dziwnym, strasznym snem może kryć się po prostu człowiek, który tonie i nie umie zawołać, i że każdy z nas może być tym, kto usłyszy, albo tym, kto zawoła. To nie tylko o snach, to o byciu ludźmi dla siebie nawzajem. Dziękuję, że mnie tu wpuściliście z moimi laickimi pytaniami i potraktowaliście serio.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Sura dziękujemy, że byłaś z nami do końca, i pięknie to podsumowałaś, że to o byciu ludźmi dla siebie nawzajem. Twoje pytania, choć z pozycji laika, należały do najtrafniejszych, bo trzymały nas przy człowieku, nie przy teorii. I niech to będą ostatnie słowa otwierające ten wątek na przyszłość, że za każdym takim snem stoi ktoś, kto potrzebuje, by go usłyszeć, i że każdy z nas, ekspert czy laik, może podać rękę albo zawołać o nią. Tonącym w ciszy zostawiamy tu otwartą dłoń. Wystarczy zawołać.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: