Forum

Asystent AI
Topienie się we śni...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Topienie się we śnie i nie mogę krzyczeć - co próbuje powiedzieć podświadomość?

Strona 1 / 2

Wpisy: 1115
Rozpoczynający temat
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Zbieram się do napisania tego od kilku tygodni, bo ten sen wraca i robi się coraz gorszy. Śni mi się, że tonę. Najczęściej wpadam do ciemnej wody, czasem to jezioro, czasem coś jak zalany dół, raz było morze, i woda zamyka się nade mną. I tu jest najgorsze, próbuję krzyczeć, wołać o pomoc, a z gardła nie wychodzi żaden dźwięk. Otwieram usta i nic, jakby ktoś mi odebrał głos. Czuję, jak się duszę, jak woda wchodzi, jak ręce robią się ciężkie, a obok często są ludzie, którzy mnie nie słyszą albo nie patrzą. Budzę się gwałtownie, łapię powietrze, czasem z walącym sercem. To nie tyle strach przed śmiercią, co potworne poczucie bezsilności, że nikt mnie nie słyszy i że sam nic nie mogę zrobić. Pytam Was, bo zaczyna mnie to nękać i chcę zrozumieć, co moja głowa próbuje mi tym powiedzieć. Ktoś z Was miewa coś podobnego?


Odpowiedz
181 odpowiedzi
Wpisy: 2584
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

To, co opisujesz, to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i najgłębszych obrazów sennych, jakie w ogóle istnieją, i połączenie dwóch motywów, które wzmacniają się nawzajem. Mamy tonięcie, czyli wodę zamykającą się nad głową, i niemożność krzyku, czyli odebrany głos. Każdy z nich osobno coś znaczy, a razem tworzą bardzo czytelny komunikat. Zanim go rozłożymy, jedno uspokojenie na start, bo sam napisałeś, że to nie tyle strach przed śmiercią. I słusznie, bo ten sen prawie nigdy nie jest zapowiedzią śmierci ani niczego dosłownego. To obraz stanu wewnętrznego, i to bardzo konkretnego. Woda w języku snów to niemal zawsze emocje i nieświadomość, a tonięcie to bycie przez te emocje zalanym, przytłoczonym ponad siłę. Niemożność krzyku dokłada do tego drugą, jeszcze mocniejszą warstwę. Powiedz mi, czy ten sen wraca w jakimś konkretnym okresie twojego życia, bo to zwykle klucz.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Hellan zaczęło się nasilać jakieś trzy, cztery miesiące temu, kiedy w pracy spadło na mnie znacznie więcej, niż jestem w stanie unieść, a do tego doszły problemy rodzinne, o których nie mam z kim pogadać. Mam poczucie, że wszystko się piętrzy, a ja brnę i brnę, udając, że daję radę. Więc chyba nie losowo, tylko odkąd zacząłem tonąć też na jawie, przepraszam za to porównanie, ale samo mi się nasunęło.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kappi to porównanie, które samo ci się nasunęło, jest najważniejszą rzeczą, jaką mogłeś napisać, bo twoja własna psychika podała ci klucz. Powiedziałeś "tonę też na jawie". I dokładnie to obrazuje ten sen. Woda, która zamyka się nad głową, to obowiązki, emocje i problemy, które się spiętrzyły ponad twoją zdolność radzenia sobie. Brniesz i brniesz, udając, że dajesz radę, a sen pokazuje ci prawdę, że woda jest już nad głową. To nie metafora, którą ja ci narzucam, to obraz, który twoja głowa sama wytworzyła, żeby ci coś pokazać. Sen mówi do ciebie bardzo wyraźnie, jesteś przeciążony ponad siły i zaczynasz się w tym dusić. A to dopiero pierwsza warstwa, bo jest jeszcze ta druga, z głosem.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Pajeczyna to mnie zatrzymało, bo masz rację, że to nie ty mi narzucasz, tylko ja sam to powiedziałem, nie zdając sobie sprawy. Faktycznie tonę i udaję, że pływam. A ta druga warstwa, z głosem, jest dla mnie najgorsza w całym śnie. To, że otwieram usta i nic nie wychodzi, że nikt mnie nie słyszy, jest gorsze niż samo tonięcie. Co to może znaczyć?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Kappi ta druga warstwa, odebrany głos, jest często sednem takich snów i bywa mocniejsza niż samo tonięcie. Niemożność krzyku, wołania o pomoc, to w języku snów obraz niewyrażonych emocji i niewypowiedzianych potrzeb. Zwróć uwagę na to, co dokładnie chcesz zrobić w tym śnie, wołać o pomoc, a nie możesz. To bardzo konkretny komunikat. Twoja psychika pokazuje ci, że na jawie nie umiesz albo nie pozwalasz sobie poprosić o pomoc, że tłumisz wołanie, które w tobie jest. Sam napisałeś o problemach rodzinnych, o których nie masz z kim pogadać, i o tym, że udajesz, że dajesz radę. To dokładnie to. W życiu połykasz swoje wołanie o pomoc, nie pokazujesz, że toniesz, udajesz silnego, a w środku krzyczysz i nikt tego nie słyszy, bo nikomu tego nie pokazujesz. Sen dosłownie obrazuje ten zdławiony, niewypowiedziany krzyk o pomoc.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Lurisk siedzę teraz nad tym i mam ściśnięte gardło, bo trafiłeś w samo sedno. Ja naprawdę nikomu nie mówię, że nie daję rady. Wszyscy myślą, że jestem tym ogarniętym, na którym można polegać, więc nie wypada mi się przyznać, że tonę. Połykam to wołanie o pomoc dzień w dzień. A w nocy ono wraca jako ten niemy krzyk pod wodą. To przerażające, jak dokładnie ten sen opisuje coś, czego sam przed sobą nie chciałem nazwać.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Kappi i to jest właśnie funkcja takich snów, nazwać to, czego nie chcemy nazwać na jawie. Twój sen nie jest wrogiem, jest najuczciwszym przyjacielem, który mówi ci prosto w oczy to, co wszyscy wokół przegapiają, bo ty to ukrywasz. Toniesz i nie wołasz o pomoc, bo nie pozwalasz sobie na słabość. Sen pokazuje ci, dokąd to prowadzi, do duszenia się w samotności, mimo że wokół są ludzie, którzy mogliby pomóc, gdybyś tylko dał im znać. To bardzo ważny sen, Kappi, bo on cię ostrzega, zanim naprawdę pójdziesz pod wodę na jawie.


Odpowiedz
Wpisy: 2139
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę coś, zanim pójdziemy głębiej w symbolikę, bo warto wykluczyć też ciało, jak przy wielu takich snach. Uczucie duszenia się, braku powietrza, łapania oddechu po przebudzeniu, które opisujesz, bywa czasem powiązane z czymś całkiem fizycznym, na przykład z bezdechem sennym albo z płytkim, zaburzonym oddychaniem w nocy, kiedy organizmowi przejściowo brakuje powietrza, a mózg wplata to w sen jako tonięcie i duszenie. Kappi, czy budzisz się czasem zmęczony mimo przespanej nocy, czy ktoś zauważył, że chrapiesz albo że na chwilę przestajesz oddychać przez sen, czy bywasz senny w ciągu dnia? Pytam, bo jeśli tak, to warto to sprawdzić u lekarza, niezależnie od warstwy psychicznej. Nie chcę sprowadzać twojego snu wyłącznie do ciała, bo warstwa emocjonalna jest tu wyraźna i mocna, ale uczciwie trzeba wspomnieć, że duszenie się we śnie miewa też podłoże oddechowe, które łatwo przeoczyć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Krysztal teraz, gdy pytasz, to faktycznie ostatnio budzę się rozbity, mimo że niby śpię swoje, i bywam senny po południu. Nie wiem, czy chrapię, bo śpię sam ostatnio. Nie połączyłem tego z tym snem. Czyli możliwe, że oprócz tego całego przeciążenia jest też coś z oddychaniem w nocy?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kappi możliwe, że oba czynniki się nakładają, bo i przeciążenie psychiczne, i ewentualny problem z oddychaniem dają podobne sny o duszeniu. Skoro budzisz się rozbity i bywasz senny w dzień, warto to po prostu sprawdzić u lekarza, bo bezdech senny to rzecz, którą się leczy, a nieleczona szkodzi zdrowiu. To nie przekreśla całej warstwy emocjonalnej, o której mówią inni, bo ona jest tu bardzo wyraźna. Ale zadbanie o ciało nigdy nie zaszkodzi, a czasem, gdy poprawia się oddychanie w nocy, łagodnieją też sny o duszeniu. Zajmij się i jednym, i drugim, ciałem i tym, o czym sen mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 1618
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wejdę z warstwą trochę inną, bo dotąd mówiliśmy o psychice i ciele, a woda ma też swoją starą, ludową i symboliczną głębię, którą warto dotknąć. W tradycji słowiańskiej woda była żywiołem granicznym, łączącym świat żywych z zaświatami, a topielce, czyli dusze utopionych, były bytami uwięzionymi między światami, wciągającymi pod wodę kolejnych. Nie mówię tego, żeby cię straszyć, Kappi, bo twój sen jest moim zdaniem przede wszystkim obrazem twojego stanu, a nie spotkaniem z utopcem. Mówię o tym, żeby pokazać, jak głęboko w ludzkiej wyobraźni woda wiąże się z tym, co wciąga, pochłania, odbiera oddech i głos. To, że topienie się jest tak uniwersalnym, pradawnym obrazem zagrożenia i pochłonięcia, samo w sobie tłumaczy, czemu twoja psychika sięgnęła właśnie po niego, by pokazać ci, że coś cię pochłania. Woda to najstarszy ludzki obraz tego, co większe od nas i co może nas wciągnąć.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Taurus to ciekawe, bo nadaje temu snowi jakąś głębię ponad moją osobistą historię. Czyli sięgam po obraz, który ludzkość nosi w sobie od zawsze, obraz wody, która pochłania. Nie czuję, żeby to był jakiś topielec czy coś z zewnątrz, raczej to moje życie mnie wciąga. Ale dobrze wiedzieć, że ten obraz jest tak stary i uniwersalny, bo to znaczy, że moja głowa wybrała go nie przypadkiem, tylko sięgnęła po najmocniejszy obraz pochłonięcia, jaki zna człowiek.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1618

@Kappi dokładnie, i to wzmacnia tylko to, co mówili Pajeczyna i Lurisk. Twoja psychika wybrała najsilniejszy dostępny obraz, żeby ci pokazać powagę sytuacji. Nie wybrała czegoś błahego, wybrała tonięcie, pochłonięcie, odebrany głos, bo to dla człowieka obraz najwyższego zagrożenia. To miara tego, jak poważnie twoja głęboka część traktuje to, w czym tkwisz. Posłuchaj jej.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam to z uwagą, bo sam miewam podobne sny, i chcę dopytać ekspertów. Skoro Kappi dostaje już kilka warstw naraz, przeciążenie, niewyrażony głos, ewentualnie oddech, to od czego on ma właściwie zacząć? Bo łatwo się w tym pogubić i nic nie zrobić, a sen wraca.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Lubon słuszne pytanie i odpowiem konkretnie. Kappi, zacznij od dwóch rzeczy naraz, jednej dla ciała, jednej dla życia. Dla ciała, sprawdź ten oddech, skoro budzisz się rozbity i senny w dzień, bo to łatwo zweryfikować i potencjalnie ważne dla zdrowia. Dla życia, i to jest sedno, zacznij łamać ten wzorzec niewołania o pomoc. Najprostszy możliwy krok, powiedz jednej zaufanej osobie prawdę, że nie dajesz rady, że tonisz, że się duszisz pod tym wszystkim. Nie musisz od razu rozwiązać problemów rodzinnych ani zmienić pracy. Wystarczy, że przerwiesz milczenie, że twój niemy krzyk wreszcie zabrzmi na jawie, choćby do jednej osoby. Bo twój sen krzyczy właśnie o to, żeby ten głos wreszcie wydobył się z ciebie na jawie. Gdy zaczniesz wołać o pomoc w życiu, sen o niemym krzyku pod wodą traci powód, by wracać.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Hellan to brzmi prosto, a jest dla mnie najtrudniejsze, powiedzieć komuś, że nie daję rady. Całe życie byłem tym, który pomaga innym, nie tym, który prosi. Ale widzę, że dokładnie o to chodzi w tym śnie, że mam wreszcie zawołać. Może faktycznie czas powiedzieć żonie albo bratu, że tonę, zamiast dalej udawać. To przerażające, ale rozumiem, że sen właśnie to mi pokazuje, że milczenie mnie topi.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kappi chcę dorzucić coś ważnego do tego, co Hellan powiedział o wołaniu o pomoc, bo to delikatny i istotny moment. Jeśli to poczucie tonięcia na jawie jest naprawdę silne, jeśli czujesz się przygnieciony tak, że ledwo funkcjonujesz, to nie zostawaj z tym sam i nie ograniczaj się tylko do rozmowy ze znajomym, choć i ona jest ważna. Czasem ten rodzaj przeciążenia, zwłaszcza gdy ktoś od dawna wszystko dźwiga w samotności i udaje, że daje radę, wymaga wsparcia kogoś, kto zawodowo pomaga ludziom w takich stanach. Mówię to bez dramatyzowania, ale szczerze, bo twój sen, ten niemy krzyk pod wodą, brzmi jak coś, co warto potraktować poważnie. Wołanie o pomoc, którego sobie odmawiasz, to nie słabość. To pierwszy oddech nad powierzchnią. I czasem najmądrzejsze, co można zrobić, to poprosić o pomoc kogoś, kto się na ratowaniu z takich stanów zna.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Sauwak dziękuję, że to mówisz tak wprost i bez owijania. Przyznam, że jest mi naprawdę ciężko, ciężej, niż się komukolwiek przyznaję, i ten sen chyba właśnie to odzwierciedla. Zawsze myślałem, że szukanie takiej pomocy to dla słabszych, a teraz widzę, że to ja tonę i upieram się, żeby nie wołać. Wezmę sobie do serca to, co mówisz. Może faktycznie czas porozmawiać nie tylko z bliskimi, ale i z kimś, kto pomaga zawodowo, zamiast dalej brnąć w pojedynkę.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kappi to dojrzałe i odważne, że to widzisz, i cieszę się, że tak to przyjmujesz. Poproszenie o pomoc, gdy się tonie, to nie kapitulacja, to najrozsądniejsza rzecz pod słońcem. Nikt nie wymaga od ciebie, żebyś sam wypłynął z każdej głębi. Daj sobie prawo do tego, żeby ktoś podał ci rękę. A jednocześnie pamiętaj, że samo to, iż dziś tu napisałeś, że nazwałeś to na głos, to już jest pierwszy krok, pierwszy dźwięk, który wreszcie wydobyłeś. To więcej, niż ci się wydaje.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Kappi dołączę z czymś bardziej od serca niż merytorycznie, bo sama byłam kiedyś w takim śnie i w takim życiu. Też mi się śniło, że tonę i nie mogę wołać, w okresie, gdy dźwigałam wszystko sama i nikomu nie mówiłam, jak mi ciężko. I wiesz, co było dla mnie przełomem? Kiedy w jednym z tych snów, zamiast znów rozpaczliwie próbować krzyczeć, po prostu przestałam walczyć z wodą i pozwoliłam sobie na chwilę poczuć, że tonę, że nie daję rady. I obudziłam się z dziwnym spokojem, a niedługo potem pierwszy raz powiedziałam komuś bliskiemu, że się duszę. Jakby przyznanie tego najpierw przed sobą, w śnie, otworzyło drogę do przyznania tego na jawie. Mówię to, bo czasem ten sen domaga się nie tego, żebyśmy w nim wreszcie wykrzyczeli, ale żebyśmy wreszcie przyznali, że toniemy. Reszta przychodzi potem.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Lunarna dziękuję, że dzielisz się tym tak osobiście, bo to do mnie trafia bardziej niż cokolwiek innego. Przyznać, że tonę, najpierw przed sobą. Bo ja chyba nawet przed samym sobą udaję, że jeszcze pływam, że to przejściowe, że dam radę. A może pierwszy krok to po prostu uczciwie powiedzieć sobie "tonę i potrzebuję pomocy". Twoja historia daje mi nadzieję, że da się z tego wypłynąć, i że zaczyna się od tego przyznania.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Kappi dokładnie, zaczyna się od przyznania, najpierw przed sobą, potem przed jedną osobą. Dało się u mnie, da się i u ciebie. I obiecuję ci, że gdy zaczniesz wołać o pomoc na jawie, ten niemy krzyk w śnie zacznie cichnąć, bo przestanie być potrzebny. Sen krzyczy za ciebie tylko dlatego, że ty milczysz na jawie. Gdy ty zaczniesz mówić, on może zamilknąć.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, może naiwne, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego akurat we śnie nie da się krzyknąć? Bo to wraca u tylu ludzi, ten otwarty usta i brak głosu. Czy to ma jakieś wytłumaczenie, czy to po prostu taki senny motyw?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Anima wcale nie naiwne, i ma to całkiem konkretne wytłumaczenie, i to na dwóch poziomach. Po pierwsze, fizjologiczne. Podczas snu, zwłaszcza w fazie, w której śnimy najintensywniej, nasze ciało jest naturalnie unieruchomione, mięśnie są wyłączone, żebyśmy nie odgrywali snów. Czasem świadomość muska ten stan i wtedy w śnie czujemy, że nie możemy się ruszyć ani wydać głosu, bo realnie nasze mięśnie, w tym te od mowy, są wtedy zablokowane. To samo zjawisko, które przy przebudzeniu daje paraliż senny. Po drugie, symboliczne, o czym mówił Lurisk. Niemożność krzyku to obraz niewyrażonych, zdławionych emocji i niewypowiedzianych potrzeb. Te dwa poziomy często się nakładają, ciało jest realnie unieruchomione, a psychika wykorzystuje ten stan, żeby pokazać nam coś o naszym zdławionym głosie na jawie. Dlatego ten motyw jest tak powszechny, bo wyrasta i z fizjologii snu, i z bardzo ludzkiego doświadczenia tłumienia tego, co chcielibyśmy wykrzyczeć.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Krysztal to bardzo ciekawe, że to ma i fizyczne, i symboliczne podłoże naraz. Czyli ciało naprawdę jest wtedy zablokowane, a psychika to wykorzystuje, żeby pokazać, że na jawie też dławimy swój głos. To wyjaśnia, czemu to tak często wraca i czemu jest tak przerażające, bo łączy realne unieruchomienie z prawdziwym, życiowym milczeniem.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Anima dokładnie tak. I to ciekawe, że ciało i psychika mówią tu jednym głosem, a właściwie jego brakiem. Realne unieruchomienie mięśni mowy staje się obrazem życiowego zdławienia głosu. Natura snu i nasze przeżycia spotykają się w tym jednym, niemym otwarciu ust.


Odpowiedz
Wpisy: 1657
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dorzucę coś o samej wodzie, bo warto, żeby Kappi i inni zwracali na to uwagę, bo to zmienia odczytanie. Bardzo istotne jest, jaka jest woda, w której toniecie. Kappi pisał o ciemnej wodzie. Ciemna, mętna woda w języku snów oznacza, że źródło przytłoczenia jest niejasne, nieuświadomione, że sam do końca nie wiesz, co cię wciąga pod powierzchnię. Czysta, przejrzysta woda, nawet jeśli w niej toniesz, oznaczałaby, że źródło problemu jest dla ciebie widoczne, nazwane. Kappi, to, że twoja woda jest ciemna, sugeruje, że pod tym, co świadomie nazywasz, praca, rodzina, kryje się coś jeszcze, czego jeszcze nie widzisz jasno, jakieś głębsze emocje albo sprawy, których nie chcesz albo nie umiesz dostrzec. Warto, żebyś z czasem przyjrzał się, co kryje się w tej ciemnej wodzie, bo to może być sedno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Gituska ciemna, mętna woda, to do mnie trafia, bo faktycznie czuję, że pod tym wszystkim, co umiem nazwać, jest coś jeszcze, czego nie umiem. Jakiś głębszy ciężar, smutek, którego nie potrafię złapać za słowa. Może dlatego woda jest taka mętna, że sam nie widzę dna swojego przeciążenia. To by znaczyło, że oprócz konkretnych spraw jest coś głębszego, co mnie wciąga, a czego jeszcze nie rozpoznałem.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 1657

@Kappi to częste, że pod nazwanymi, konkretnymi problemami kryje się głębszy, trudniejszy do uchwycenia ciężar, czasem stary smutek, niewypłakana żałoba, długo tłumiony stan. Ciemna woda to zaproszenie, żeby z czasem, najlepiej z czyjąś pomocą, zajrzeć w to, czego jeszcze nie widzisz jasno. Nie musisz tego rozgryźć od razu ani sam. Ale dobrze, że już czujesz, że tam coś jest. To pierwszy krok do rozjaśnienia tej wody.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z perspektywy psychologii głębi, bo dotąd mówiliśmy o przeciążeniu i głosie, a warto dotknąć tego, co Jung nazwałby spotkaniem ego z nieświadomością. Woda to w tym ujęciu nieświadomość, a tonięcie to moment, w którym świadome "ja", to, które chce panować, kontrolować, dawać radę, zostaje zalane przez to, co spod spodu, przez stłumione emocje, przez to, co latami spychaliśmy w głąb. Kappi, ty przez lata byłeś tym ogarniętym, silnym, na którym wszyscy polegają. Zbudowałeś takie "ja", które nie pozwala sobie na słabość, na tonięcie, na wołanie. A wszystko, czego to "ja" sobie odmawiało, słabość, bezradność, smutek, potrzeba pomocy, zbierało się pod powierzchnią, w tej ciemnej wodzie. Teraz, gdy nazbierało się tego za dużo, wzbiera i zalewa twoje dzielne "ja". Z punktu widzenia tej psychologii sen nie jest atakiem, jest próbą przywrócenia równowagi, sygnałem, że twoje silne "ja" musi wreszcie wpuścić to, co spychało, słabość, potrzebę, głos. Inaczej utonie, bo nie da się w nieskończoność trzymać tego wszystkiego pod wodą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Indaphoros to mocne i celne. Zbudowałem sobie takie "ja", które nie tonie i nie woła, i wepchnąłem pod wodę wszystko, co słabe, smutne, potrzebujące. A teraz to wzbiera i mnie zalewa. Czyli ten sen to nie tylko "jesteś przeciążony", ale i "twoje silne ja musi wreszcie wpuścić to, czego się wypierało". To zupełnie nowe spojrzenie, bo pokazuje, że problemem jest też samo moje udawanie siły, nie tylko ilość obowiązków.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kappi dokładnie, i to być może najgłębsza warstwa tego snu. Nie chodzi tylko o to, żeby zdjąć z siebie część obowiązków, choć to też ważne. Chodzi o to, żeby przestać wypierać własną słabość, bezradność, potrzebę bliskości i pomocy, bo to one, spychane pod wodę latami, teraz wzbierają. Paradoksalnie, droga na powierzchnię nie wiedzie przez jeszcze większą siłę i kontrolę, ale przez wpuszczenie tego, co miękkie i potrzebujące. Przez pozwolenie sobie na bycie czasem słabym i wołającym. To jest twoja deska ratunku, nie kolejny wysiłek, tylko odpuszczenie sobie konieczności bycia zawsze silnym.


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Dołączę z własnym wariantem, bo u mnie ten sen wygląda inaczej i może to coś wniesie do dyskusji. Mnie się nie śni, że wpadam do głębokiej wody, tylko że tonę w wodzie spokojnej, płytkiej, takiej, w której spokojnie powinienem stać, a jednak idę pod powierzchnię, jakby coś mnie ciągnęło w dół, choć nic się nie dzieje, woda jest gładka jak lustro. Budzę się nie tyle przerażony, co przygnębiony. Czym to się różni od tonięcia Kappi w ciemnej, wzburzonej wodzie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Whisper to istotnie inny obraz i nieco inna treść. Tonięcie w głębokiej, ciemnej, wzburzonej wodzie, jak u Kappi, to obraz przytłoczenia silnymi emocjami i wydarzeniami, czegoś dramatycznego, co cię zalewa. Tonięcie w spokojnej, gładkiej, płytkiej wodzie, w której powinieneś bez problemu stać, to często obraz zupełnie innego stanu, stagnacji, zastoju, poczucia, że grzęźniesz i idziesz na dno mimo że pozornie nic złego się nie dzieje. To przygnębienie, które czujesz po przebudzeniu, pasuje. Spokojna woda, w której się topisz, bywa odczytywana jako życie pozornie ułożone, w którym jednak gaśniesz, brak ruchu, rozwoju, sensu, jakbyś tonął w bezruchu. Zapytałbym cię, czy w twoim życiu nie ma poczucia, że niby wszystko jest w porządku, a jednak gdzieś w środku gaśniesz, grzęźniesz, brakuje ci ruchu naprzód.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Lurisk trafiłeś, bo dokładnie tak mam. Z zewnątrz wszystko ułożone, stabilna praca, spokojny dom, a ja czuję, że gasnę, że stoję w miejscu od lat, że grzęznę w czymś, co niby jest bezpieczne, ale mnie powoli pochłania. To nie dramat, to powolne pogrążanie się w bezruchu. Nigdy bym nie pomyślał, że spokojna woda w śnie może być gorsza w wymowie niż wzburzona, że ta cisza to obraz mojego zastoju.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Whisper i to pokazuje coś ważnego dla całego wątku, że nie sama woda decyduje, ale jej charakter i to, co czujesz. U Kappi wzburzona, ciemna woda i panika, czyli przytłoczenie. U ciebie gładka, spokojna woda i przygnębienie, czyli stagnacja. Ten sam motyw tonięcia, a dwie różne życiowe prawdy. U ciebie pracą nie jest zdjęcie ciężaru, bo go nie ma, tylko wprowadzenie ruchu, zmiany, czegoś, co cię obudzi z tego bezruchu, zanim w nim całkiem nie zgaśniesz.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę jeszcze jeden wariant dla pełni obrazu, bo bywa i taki, tonięcie w wodzie brudnej, mętnej, cuchnącej, w czymś w rodzaju bagna albo szamba. To inny rejestr niż czysta czy choćby ciemna, ale czysta woda. Brudna, toksyczna woda, w której się tonie, bywa odczytywana jako uwikłanie w toksyczną relację albo sytuację, coś, co nas zatruwa i wciąga zarazem. Mówię o tym dla tych czytających, u których sen ma taką postać, bo to wskazuje na inną pracę niż przeciążenie czy stagnacja. Tam chodzi o wyplątanie się z czegoś, co nas truje, z relacji, układu, środowiska, które szkodzą. Jeśli ktoś tonie w brudnej wodzie, warto zapytać, co w moim życiu mnie zatruwa i jednocześnie nie pozwala odejść.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Betalia a co znaczy, jak ktoś nie tyle sam tonie, co ktoś go topi, wpycha pod wodę? Bo moja przyjaciółka ma taki sen, że ktoś jej trzyma głowę pod wodą, i strasznie ją to męczy. To chyba jeszcze co innego?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Honorata tak, to jeszcze inny i istotny wariant. Gdy w śnie ktoś nas aktywnie wpycha pod wodę, trzyma głowę, nie pozwala wypłynąć, to często obraz konkretnej relacji albo osoby, która nas w życiu przytłacza, dominuje, nie pozwala odetchnąć, "topi". W odróżnieniu od samotnego tonięcia, gdzie zalewają nas własne emocje czy obowiązki, tu jest druga osoba, czyjaś ręka na naszej głowie. Twojej przyjaciółce warto zadać delikatne pytanie, czy w jej życiu nie ma kogoś, kto ją przytłacza, kontroluje, nie daje jej przestrzeni, by zaczerpnąć powietrza, w związku, w rodzinie, w pracy. Bo sen, w którym ktoś nas topi, często wskazuje całkiem konkretnie na osobę albo relację, która nas dławi. To ważny sygnał, by się tej relacji przyjrzeć.


Odpowiedz
(@honorata)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 567

@Betalia o rany, to pasuje, bo ona jest w związku, w którym partner ją całkowicie kontroluje i ona ledwo łapie oddech. Nie połączyłam tego z tym snem. Przekażę jej to delikatnie, bo może jej sen mówi dokładnie to, czego ona sama nie chce zobaczyć, że ktoś trzyma jej głowę pod wodą nie tylko w śnie. Dziękuję, to może jej naprawdę otworzyć oczy.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Honorata przekaż jej to z troską i bez naciskania, bo takie rzeczy trzeba zobaczyć samemu, w swoim czasie. Ale jeśli jej sen powraca i jest tak męczący, a w życiu rzeczywiście ktoś ją dławi, to warto, żeby nie została z tym sama, żeby miała kogoś, komu zaufa, a w razie potrzeby kogoś, kto pomoże jej zawodowo. Sen, w którym ktoś nas topi, bywa ważnym sygnałem, którego nie warto lekceważyć, zwłaszcza gdy odpowiada mu coś realnego w życiu.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z głosem bardziej przyziemnym, bo wątek pięknie poszedł w głąb, a warto przypomnieć prostsze tropy, żeby nie każdy, kto tu trafi z takim snem, od razu szukał w sobie toksycznych relacji i zalewającej nieświadomości. Sen o tonięciu bywa też po prostu odbiciem przeciążenia, przemęczenia, silnego stresu w danym okresie, bez głębokiego dna. Badania pokazują, że osoby w okresach wysokiego stresu częściej śnią o tonięciu, i to się tłumaczy całkiem zwyczajnie, przeciążony, zestresowany mózg produkuje sny o przytłoczeniu. Do tego dochodzi to, o czym mówił Krysztal, ewentualne podłoże oddechowe. Nie mówię, że głębsze odczytania są błędne, bo u Kappi widać wyraźną warstwę emocjonalną. Mówię tylko, żeby zacząć od najprostszego, czy nie jestem po prostu wykończony i zestresowany ponad miarę, czy nie zaniedbuję snu, odpoczynku, oddechu, zanim zacznę szukać głębokich symboli. Czasem sen o tonięciu mówi po prostu "jesteś u kresu sił, zwolnij i odpocznij".


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Arat zgadzam się, że to potrzebna przeciwwaga, i u Kappi warstwa "jestem wykończony i przeciążony" jest oczywista i podstawowa. Ale tu się trochę różnimy, i myślę, że ta różnica jest pouczająca dla czytających. Ty mówisz, zacznij od najprostszego i często na tym poprzestań, bo zwykle to wystarcza. Ja powiem, owszem, zacznij od zadbania o sen, odpoczynek i ciało, bo to fundament, ale nie poprzestawaj na tym, jeśli sen wraca uporczywie mimo odpoczynku. Bo u kogoś takiego jak Kappi, kto latami spychał słabość i potrzeby pod wodę, samo wyspanie się nie rozwiąże tego, co wzbiera pod spodem. Można być wyspanym i odpoczętym, a wciąż tonąć, bo problemem nie jest brak snu, tylko to, co się latami tłumiło. Więc tak, najpierw ciało i odpoczynek, ale jeśli to nie wystarcza, trzeba zajrzeć głębiej. Różnimy się tym, gdzie stawiamy granicę między "to tylko zmęczenie" a "to coś więcej".


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Indaphoros i to uczciwa różnica, którą warto zostawić czytającym do rozważenia. Zgadzam się, że jeśli sen wraca mimo odpoczynku i zadbania o ciało, to znak, że dno jest głębsze i trzeba tam zajrzeć, jak mówisz. Chodzi mi tylko o to, żeby nie pomijać tego pierwszego, prostego kroku, bo wielu ludzi od razu nurkuje w archetypy i toksyczne relacje, a okazuje się, że są po prostu skrajnie przemęczeni i niewyspani. Kolejność, najpierw wyklucz proste, potem szukaj głębokiego. Co do Kappi zgadzam się z tobą, że u niego widać wyraźnie głębszą warstwę, więc samo wyspanie mu nie wystarczy.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Arat @Indaphoros ten wasz spór jest dla mnie cenny, bo trzyma mnie i przy ziemi, i przy głębi. Bo prawda jest taka, że jestem wykończony i niewyspany, więc warstwa, o której mówi Arat, jest u mnie jak najbardziej. Zadbam o sen, odpoczynek, sprawdzę ten oddech. Ale czuję też, jak mówi Indaphoros, że pod tym jest coś głębszego, co wzbiera, i że samo wyspanie tego nie zdejmie. Więc zrobię jedno i drugie, zadbam o podstawy i zajrzę głębiej, najlepiej nie sam. Dobrze, że obaj macie rację, każdy w swojej części.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wrócę do tej drugiej warstwy, do niemożności krzyku, bo myślę, że u Kappi i u wielu osób to jest serce sprawy, a dotąd dotknęliśmy jej tylko częściowo. Niewyrażony głos w śnie odsyła nie tylko do tego, że teraz nie wołamy o pomoc, ale często do całej historii sytuacji, w których nie mogliśmy albo nie wolno nam było zaprotestować, powiedzieć "nie", wykrzyczeć tego, co czuliśmy. Kappi, czy w twoim życiu, może i dawniej, były sytuacje, w których musiałeś milczeć, połykać sprzeciw, nie wolno ci było pokazać, że coś cię boli albo że się nie zgadzasz? Bo niemożność krzyku w śnie bywa echem takich chwil, nawyku tłumienia głosu, który wyrobił się w nas dawno temu i trwa do dziś. Ten zdławiony krzyk pod wodą może mieć dłuższą historię niż tylko ostatnie miesiące.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Kunia to celne i otwiera coś, czego nie spodziewałem się tu dotknąć. Tak, w domu, w którym dorastałem, nie wolno było okazywać słabości ani sprzeciwu. Ojciec wymagał, żeby "być twardym", a płacz czy skarżenie się były wyśmiewane. Nauczyłem się połykać wszystko, nigdy nie wołać, nigdy nie pokazywać, że nie daję rady. Może ten niemy krzyk pod wodą ciągnie się ode mnie od dziecka, od nauki, że mój głos się nie liczy i że proszenie o pomoc to wstyd. To by znaczyło, że ten sen sięga znacznie głębiej niż obecne przeciążenie.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Kappi i to bardzo prawdopodobne, że tak właśnie jest. Wychowanie, w którym słabość i prośba o pomoc były wyśmiewane, uczy dziecko dławić swój głos, połykać wołanie, udawać siłę. Wyrasta z tego dorosły, który tonie w milczeniu, bo nigdy nie nauczył się wołać. Twój sen łączy więc obecne przeciążenie z bardzo starym wzorcem, z dzieciństwem, w którym twój głos został uciszony. To ważne odkrycie, bo pokazuje, że praca nie polega tylko na zdjęciu obecnych obowiązków, ale na nauczeniu się czegoś, czego nigdy ci nie pozwolono, że wolno ci wołać o pomoc, że twój głos się liczy, że proszenie nie jest wstydem. To akurat coś, w czym wsparcie kogoś doświadczonego bywa bezcenne, bo to przepracowanie starego, głębokiego wzorca.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Kunia dziękuję, bo to mi układa wszystko w całość. Tonę, bo przeciążony, ale nie wołam, bo od dziecka uczono mnie, że nie wolno. I jedno bez drugiego by mnie tak nie topiło, bo gdybym umiał wołać, ktoś by mi pomógł wypłynąć. Widzę teraz, że muszę nie tylko zdjąć z siebie ciężar, ale i nauczyć się czegoś, czego nigdy mi nie pozwolono, prosić o pomoc bez wstydu. I że do tego naprawdę przyda mi się ktoś z zewnątrz, bo sam tego wzorca nie rozplączę.


Odpowiedz
Wpisy: 2215
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę teraz z czymś, co może wywołać spór, bo chcę przedstawić inne spojrzenie na samo tonięcie, takie, które płynie z psychologii głębi. Dotąd mówiliśmy głównie, że tonięcie to coś złego, z czym trzeba walczyć, czemu trzeba się przeciwstawić, wypłynąć, zdjąć ciężar. I w wymiarze życiowym to słuszne. Ale w wymiarze symbolicznym, jungowskim, jest jeszcze inna możliwość, którą warto znać. Czasem sen o tonięciu, zwłaszcza powracający mimo naszych wysiłków, jest zaproszeniem nie do walki, ale do poddania się głębi. To, co Jung nazywał nocną morską podróżą, zejściem w głąb, w którym stare, kontrolujące "ja" musi się rozpuścić, "utonąć", żeby mogło narodzić się coś pełniejszego. W tym ujęciu tonięcie bywa obrazem koniecznej przemiany, symbolicznej śmierci starego sposobu istnienia. Woda jest też przecież żywiołem chrztu, oczyszczenia, odrodzenia. Nie twierdzę, że tak jest u Kappi, bo u niego warstwa przeciążenia jest wyraźna. Ale warto wiedzieć, że tonięcie nie zawsze znaczy "walcz i wypłyń", czasem znaczy "pozwól staremu sobie odejść, by narodziło się nowe".


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Seid muszę tu wejść z polemiką, bo choć rozumiem to spojrzenie i ma swoją wartość symboliczną, obawiam się, jak zabrzmi dla kogoś, kto realnie tonie w życiu. Mówienie komuś, kto jest przytłoczony, wypalony, zdławiony, "może masz się poddać głębi, pozwolić staremu ja utonąć", bywa niebezpieczne, bo można to opacznie zrozumieć jako "przestań walczyć, odpuść", w sytuacji, gdy człowiek potrzebuje dokładnie odwrotnego, deski ratunku, wsparcia, wypłynięcia. Symbolicznie poddanie się głębi i przemiana to piękna idea. Ale przy kimś, kto pisze, że tonie i nie może wołać o pomoc, najpierw stawiałabym na wypłynięcie, na realne odciążenie i wsparcie, a dopiero z bezpiecznego brzegu można mówić o symbolicznej przemianie. Kolejność ma znaczenie. Najpierw wyciągnijmy człowieka z wody, potem mówmy o tym, co głębia ma mu do przekazania.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2215

@Krysztal i to słuszna uwaga, przyjmuję ją w całości. Masz rację, że kolejność jest kluczowa i że przy kimś, kto realnie tonie i nie woła o pomoc, najpierw idzie ratunek, odciążenie, wsparcie, a dopiero potem, z bezpiecznego miejsca, refleksja o symbolicznej przemianie. Nie chciałbym, żeby ktoś przeczytał moje słowa jako "przestań walczyć". Mówiłem o wymiarze czysto symbolicznym i o sytuacji, gdy ktoś jest już bezpieczny, a sen wraca jako zaproszenie do głębszej przemiany. Ale w realnym, życiowym kryzysie zgadzam się z tobą bez zastrzeżeń, najpierw wypłynąć i nie zostawać samemu, potem dopiero filozofować o głębi. Dobrze, że to doprecyzowałeś, bo to ważne rozróżnienie.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Seid @Krysztal ten spór jest dla mnie bardzo pożyteczny, bo pokazuje granicę, której sam bym nie dostrzegł. Teraz, gdy realnie tonę, potrzebuję raczej deski ratunku i wsparcia niż "poddania się głębi", i to do mnie trafia. Ale gdzieś czuję, że Seid też ma rację, że jak już wypłynę, będę musiał pozwolić odejść temu staremu "ja", które udaje silne i nigdy nie woła. Czyli najpierw ratunek, jak mówi Krysztal, a potem przemiana, jak mówi Seid. Jedno po drugim, nie zamiast siebie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kappi i to mądre podsumowanie, łączące oba głosy we właściwej kolejności. Najpierw wypłyń i nie zostawaj sam, zadbaj o realne odciążenie i wsparcie. A gdy już będziesz bezpieczny, na brzegu, wtedy ze spokojem możesz pozwolić odejść temu staremu, dzielnemu "ja", które cię topiło swoją niezłomnością. Ratunek najpierw, przemiana potem. Trzymaj się tej kolejności, a oba spojrzenia ci posłużą.


Odpowiedz
Wpisy: 731
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to z ogromnym przejęciem i mam pytanie, bo coś mi nie pasuje. Skoro tonięcie to takie złe, przytłaczające, to czy zdarza się, że ktoś w takim śnie jednak wypływa, ratuje się? I czy to wtedy coś dobrego znaczy, czy nadal ostrzeżenie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Mara tak, zdarza się i to ważny, budujący wariant, o którym warto powiedzieć. Jeśli w śnie o tonięciu udaje ci się wypłynąć, wydostać na powierzchnię, dopłynąć do brzegu, samemu się uratować, to zwykle bardzo dobry znak. Odczytuje się to jako oznakę siły psychicznej, wewnętrznych zasobów, determinacji, zdolności poradzenia sobie mimo przytłoczenia. Taki sen mówi "jest ciężko, czujesz, że toniesz, ale masz w sobie siłę, żeby wypłynąć". To zupełnie inna wiadomość niż sen, w którym idziemy bezsilnie na dno. Dlatego warto, żeby osoby, którym śni się tonięcie, zwracały uwagę i na to, czy gdzieś w tych snach pojawia się moment wypłynięcia, choćby częściowego, bo to znak ich własnej siły. Kappi, u ciebie na razie dominuje bezsilność, ale gdyby z czasem, w miarę jak zaczniesz wołać o pomoc na jawie, w twoich snach zaczęły pojawiać się momenty wypływania, potraktuj to jako wyraźny sygnał, że odzyskujesz grunt.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Pajeczyna to daje nadzieję i będę tego wyglądał. Bo skoro tonięcie to obraz mojego stanu, to wypłynięcie byłoby znakiem, że zaczynam sobie radzić. Na razie zawsze idę pod wodę, ale chcę dojść do snu, w którym wypływam. Może to będzie mój barometr, czy idę w dobrą stronę. Zapiszę sobie, żeby zwracać uwagę, czy gdzieś pojawia się choć moment, w którym łapię powietrze nad powierzchnią.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Kappi dokładnie, niech to będzie twój barometr. I zauważ, że samo to, że dziś tu zawołałeś o pomoc, na tym forum, opisałeś, że tonisz, to już jest twój pierwszy oddech nad powierzchnią na jawie. Nie czekałeś, aż całkiem pójdziesz na dno. Zawołałeś. To dobry znak, że masz w sobie tę siłę, o której mówimy, choć jeszcze jej nie czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę kilka wariantów wodnych dla tych czytających, u których sen ma inną postać niż u Kappi, bo każdy rodzaj wody niesie nieco inną treść. Tonięcie w powodzi albo w nadciągającej fali, tsunami, to często obraz przytłoczenia czymś, co przychodzi z zewnątrz i jest większe od nas, zbiorowym kryzysem, sytuacją, która zalewa nie tylko nas, ale wielu ludzi naraz, na przykład wielką zmianą, katastrofą, czymś, na co nie mamy wpływu. Tonięcie w rzece, w nurcie, który nas porywa, bywa obrazem życia, które niesie nas wbrew nam, biegu wydarzeń, z którym nie umiemy walczyć. Tonięcie w wannie, w przestrzeni, która powinna być miejscem odpoczynku i bezpieczeństwa, to często obraz wewnętrznych konfliktów, czegoś, co dławi nas tam, gdzie powinniśmy czuć się najbezpieczniej, czyli w domu, w sobie, w tym, co prywatne. Mówię o tym, by każdy mógł rozpoznać swój wariant, bo miejsce i rodzaj wody to ważna część komunikatu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 470

@Lady a co znaczy tonięcie w wodzie, której wcale nie widać, że jest głęboka? Bo mojej mamie śni się, że idzie przez płytką wodę, a nagle grunt się zapada i ona leci w głąb. To inny wariant?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Riksza tak, to jeszcze inny i częsty obraz. Woda, która wydaje się płytka, bezpieczna, a nagle zapada się pod nogami i wciąga w głąb, bywa odczytywana jako poczucie, że coś, co wydawało się błahe, drobne, pod kontrolą, nagle okazuje się przytłaczające, że grunt usuwa się spod nóg tam, gdzie człowiek czuł się pewnie. To często dotyczy sytuacji, w których lekceważyliśmy jakiś problem, "to nic, dam radę", aż nagle okazał się głębszy i wciągnął nas z zaskoczenia. Twojej mamie warto delikatnie zwrócić uwagę, czy nie bagatelizuje czegoś, co w środku jest dla niej cięższe, niż się przyznaje, jakiejś sprawy, którą uznała za płytką, a która okazuje się głęboka. Sen o zapadającym się gruncie to często sygnał "nie doceniasz, jak bardzo cię to obciąża".


Odpowiedz
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 470

@Lady to do niej pasuje, bo bagatelizuje swoje zdrowie i zmęczenie, ciągle powtarza "to nic takiego, dam radę", a widać, że ledwo zipie. Może jej sen mówi dokładnie to, że grunt się pod nią zapada, choć ona udaje, że stąpa pewnie. Porozmawiam z nią o tym łagodnie. Dziękuję, bo dzięki temu wątkowi zaczynam rozumieć sny bliskich, nie tylko swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 48
(@zaintrygowana)
Połączone: 2 miesiące temu

Trafiłam tu przypadkiem i czytam jak wciągającą książkę, choć kompletnie się nie znam. Mam takie pytanie z boku. Skoro tylu ludziom śni się tonięcie i każdemu znaczy coś trochę innego, przeciążenie, stagnacja, toksyczna relacja, to czy to w ogóle jest coś duchowego, czy po prostu nasza głowa przerabia stres przez obraz wody? Bo z boku wygląda to bardziej na psychologię niż na ezoterykę.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Zaintrygowana uczciwe pytanie i dotyka realnego napięcia, które przewija się przez cały ten wątek. Część z nas widzi w tym przede wszystkim psychikę, sposób, w jaki umysł obrazuje nasz stan emocjonalny. Część dostrzega też wymiar głębszy, duchowy, spotkanie z czymś większym, z nieświadomością rozumianą niemal jak osobny świat, czasem ze słowiańskim żywiołem granicznym, o którym mówił Taurus. Tego sporu nie rozstrzygniemy tu ani nigdzie, bo dotyka najgłębszych pytań o naturę snu. Ale zauważ jedno, niezależnie od tego, czy nazwiesz to "głową przerabiającą stres", czy "spotkaniem z głębią", rada wychodzi podobna, przyjrzyj się, w czym toniesz, przestań udawać, że pływasz, zawołaj o pomoc, zadbaj o siebie. Więc nawet jeśli jesteś nastawiona całkiem przyziemnie, możesz z tego wątku wynieść coś wartościowego, bez wiary w cokolwiek duchowego. Mądrość praktyczna zostaje ta sama dla wszystkich.


Odpowiedz
(@zaintrygowana)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 48

@Hellan to mi się podoba, że nawet ktoś taki jak ja, kto patrzy na to przyziemnie, może z tego skorzystać. Czyli niezależnie od tego, co to "naprawdę" jest, rada jest ludzka i praktyczna. I dziękuję, że nikt mnie tu nie potraktował z góry za to, że pytam jak laik. To rzadkie w takich miejscach.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Zaintrygowana nikt cię nie potraktuje z góry, takie pytania są cenne, bo trzymają nas przy konkretach i przy człowieku. I masz rację, że gros tego, o czym tu mówimy, da się ująć w czysto ludzkim, psychologicznym języku. Wymiar duchowy to dla jednych istota, dla innych dodatek, ale praktyczna mądrość, zadbaj o siebie i nie toń w samotności, jest wspólna dla wszystkich.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam z pytaniem, bo coś mnie nurtuje. Mówicie Kappi, żeby zawołał o pomoc, przerwał milczenie, powiedział komuś, że tonie. Ale co, jeśli ktoś nie ma komu? Bo nie każdy ma bliską osobę, której może zaufać, a Kappi sam pisał, że nie ma z kim pogadać. To co wtedy, samo zrozumienie snu nie wystarczy, jak nie ma do kogo pójść.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Lubon to bardzo ważne i realne pytanie, dziękuję, że je stawiasz. Masz rację, że samo zrozumienie snu nie wystarczy, jeśli nie ma się do kogo zwrócić, a poczucie, że "nie mam komu powiedzieć", bywa częścią tego tonięcia. Dlatego właśnie wcześniej wspomniałem, i powtórzę teraz wyraźnie, że gdy ktoś czuje, że nie ma w swoim otoczeniu nikogo, komu mógłby zaufać, to jest dokładnie ten moment, by sięgnąć po pomoc kogoś, kto zawodowo wspiera ludzi w takich stanach. To nie ostateczność dla najsłabszych, to mądry wybór dla kogoś, kto tonie w samotności. Są też miejsca, telefony i poradnie, gdzie można porozmawiać z kimś, nawet anonimowo, gdy naprawdę nie ma się nikogo bliskiego pod ręką. Nikt nie musi tonąć w pojedynkę dlatego, że akurat nie ma obok zaufanej osoby. Zawsze jest ktoś, do kogo można zawołać, choćby to był ktoś, czyją rolą jest właśnie słuchać i pomagać. Kappi, to też do ciebie, jeśli czujesz, że w twoim otoczeniu naprawdę nie ma nikogo, nie poprzestawaj na milczeniu, poszukaj takiego wsparcia.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Sauwak dziękuję, bo to zdejmuje wymówkę, którą sam sobie podsuwałem, "i tak nie mam komu powiedzieć". Faktycznie z bliskich mam może brata, z którym dawno straciłem kontakt, ale poza tym czuję się dość samotny w tym wszystkim. Skoro mówisz, że można sięgnąć po wsparcie kogoś, kto zawodowo pomaga, albo nawet zadzwonić gdzieś anonimowo, to znaczy, że nie jestem aż tak bez wyjścia, jak sobie wmawiałem. Brak bliskiej osoby pod ręką nie musi znaczyć, że muszę tonąć sam. To ważne, dziękuję.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2419

@Kappi dokładnie, brak bliskiej osoby pod ręką to nie wyrok na samotne tonięcie. A z tym bratem, z którym straciłeś kontakt, kto wie, może to właśnie do niego warto kiedyś zawołać, choćby krótko. Czasem ludzie, których odsunęliśmy, czekają tylko na sygnał. Ale nawet jeśli nie, masz inne drogi, by twój głos wreszcie zabrzmiał i ktoś go usłyszał. Najważniejsze, żebyś przestał zakładać z góry, że jesteś sam. Dziś tu napisałeś i widzisz, ilu ludzi cię usłyszało. To już jest dowód, że wołanie ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Dołączę później niż reszta, bo czytałem wszystko po kolei i chcę dorzucić coś z własnego doświadczenia, które może pomóc Kappi i innym. Sam miewałem sny o tonięciu w okresie, gdy dźwigałem wszystko sam i nikomu nie mówiłem, jak ciężko. I to, co najbardziej mi pomogło, to nie była żadna technika senna, tylko jedna rozmowa, w której pierwszy raz komuś powiedziałem prawdę, że nie daję rady. Pamiętam, że bałem się tej rozmowy bardziej niż czegokolwiek, bo całe życie byłem tym mocnym. A okazało się, że gdy wreszcie zawołałem, świat się nie zawalił, przeciwnie, poczułem, jakbym pierwszy raz od dawna wynurzył głowę nad wodę. I sny o tonięciu zaczęły słabnąć, gdy zacząłem mówić na jawie. Kappi, obiecuję ci, że ten pierwszy raz, gdy komuś powiesz prawdę, jest najtrudniejszy, ale to dokładnie ten oddech nad powierzchnią, którego szukasz w śnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Czulu dziękuję, że to mówisz z własnego doświadczenia, bo to przekonuje bardziej niż teoria. "Świat się nie zawalił, gdy zawołałem", tego najbardziej potrzebowałem usłyszeć, bo w głowie mam, że jak przyznam się do słabości, to wszystko runie. A ty mówisz, że jest odwrotnie, że to wtedy człowiek wynurza głowę. Skoro tobie się udało, spróbuję i ja. Może zacznę od tego brata, a może od kogoś, kto pomaga zawodowo. Ale zawołam, zamiast dalej tonąć w ciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 1737
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Czas zebrać to w konkretny plan dla Kappi, bo nazbierało się dużo, a chcę, żeby wyszedł stąd z czymś jasnym. Krok pierwszy, sprawdź oddech, skoro budzisz się rozbity i senny w dzień, idź z tym do lekarza, bo bezdech senny daje sny o duszeniu i szkodzi zdrowiu, a leczy się go. Krok drugi i najważniejszy, przerwij milczenie, powiedz prawdę o tym, że tonisz, jednej osobie, bratu, komuś, a jeśli nie masz komu, sięgnij po wsparcie kogoś, kto pomaga zawodowo, bo twój głos ma wreszcie zabrzmieć na jawie. Krok trzeci, realnie odciąż się, zrzuć część obowiązków, postaw granice, przestań brać wszystko na siebie, bo woda jest już nad głową. Krok czwarty, prowadź dziennik snów, notuj, czy w snach pojawia się moment wypłynięcia, jak mówiła Pajeczyna, bo to twój barometr. Krok piąty, z czasem i najlepiej z czyjąś pomocą zajrzyj w to, co głębsze, w tę ciemną wodę i w stary wzorzec dławienia głosu z dzieciństwa. I przez cały czas zadbaj o podstawy, sen, odpoczynek, oddech, o czym mówił Arat. Bez pośpiechu, z łagodnością wobec siebie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Kunia dziękuję, mam to teraz czarno na białym i to mi porządkuje głowę. Najważniejsze, przerwać milczenie i nie tonąć w pojedynkę. Potem reszta, oddech, odciążenie, dziennik, głębsza praca. Zaczynam od umówienia się do lekarza w sprawie oddechu, bo to konkretne, i od postanowienia, że w najbliższych dniach zadzwonię do brata albo poszukam kogoś, z kim porozmawiam. Pierwszy raz od miesięcy czuję, że mam plan, a nie tylko poczucie, że idę pod wodę.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Kappi dorzucę coś o samej naturze tych powracających snów o tonięciu, bo myślę, że dla wielu czytających to będzie pomocne. Woda, w odróżnieniu od stałego gruntu, jest żywiołem, którego nie da się chwycić, na którym nie da się stanąć, który przyjmuje każdy kształt i wymyka się kontroli. Dlatego śni się w momentach, gdy nasze życie wymyka się spod kontroli, gdy to, na czym staliśmy pewnie, zamienia się w coś płynnego, nieuchwytnego. Ty przez lata stałeś na twardym gruncie bycia tym silnym, ogarniętym, niezłomnym. A teraz ten grunt zamienił ci się w wodę, bo nazbierało się tego, czego nie da się dłużej kontrolować. I tu jest rzecz, której warto, żebyś był świadomy, w wodzie nie pomaga to, co pomagało na lądzie. Na lądzie pomaga siła, napięcie, walka. W wodzie napięte, walczące ciało tonie szybciej, a rozluźnione, oddające się wodzie, unosi się. To piękna i trudna lekcja, że są w życiu okresy, w których im bardziej walczysz i napinasz się, tym bardziej toniesz, a ratunek przychodzi przez odpuszczenie, rozluźnienie, zaufanie, że woda cię uniesie, jeśli przestaniesz z nią walczyć.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Bryza to mnie zatrzymało, bo całe życie wierzyłem, że ratunek jest w sile i walce, a ty mówisz, że w wodzie jest odwrotnie, że napięte ciało tonie, a rozluźnione się unosi. To trudne dla kogoś takiego jak ja, kto wszystko chce kontrolować i przeć siłą. Ale czuję, że to prawda, że właśnie moja walka, moje napinanie się, moje udawanie siły mnie topi, a ratunek byłby w odpuszczeniu, w pozwoleniu, żeby ktoś mnie podtrzymał. To zgadza się z tym, co mówił Indaphoros, że droga na powierzchnię wiedzie przez wpuszczenie miękkości, nie przez większą kontrolę.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1560

@Kappi dokładnie, to się spina z tym, co mówił Indaphoros, i to chyba najgłębsza lekcja twojego snu. Człowiek nawykły do walki i kontroli musi nauczyć się chwil, w których ratunek przychodzi przez odpuszczenie, przez zaufanie, że woda, czyli życie, ludzie, pomoc, cię uniesie, jeśli przestaniesz rozpaczliwie walczyć w samotności. Twoje tonięcie bierze się po części z tego, że walczysz sam, napięty, zamiast pozwolić się unieść. Naucz się unosić, a nie tylko walczyć. To znaczy, naucz się ufać i prosić, zamiast tylko zaciskać zęby.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wrócę do tej jaśniejszej strony, o której wspomniał Seid, bo wątek mocno krążył wokół ciężaru, a chcę zostawić Kappi i innym coś budującego. Woda w wielu tradycjach to nie tylko żywioł, który topi, ale i ten, który oczyszcza, obmywa, odradza. Chrzest, obmycie, zanurzenie jako odrodzenie, to wszystko mówi o wodzie, która przez zanurzenie daje nowe życie. Czasem sen o tonięciu, gdy już przejdziemy przez jego najtrudniejszą część, okazuje się początkiem oczyszczenia, obmycia ze starego sposobu życia, który nas dławił. Kappi, jeśli przejdziesz przez to, jeśli pozwolisz staremu, dławiącemu sposobowi bycia odejść, a wpuścisz w siebie to, co miękkie, prawo do słabości, do wołania, do bliskości, to ta sama woda, która cię teraz topi, może stać się wodą, która cię obmyje i odrodzi. Nie zostaniesz tym samym człowiekiem, który tonął. Wynurzysz się inny, lżejszy, prawdziwszy. Ale, jak słusznie mówił Krysztal, najpierw wypłynięcie i wsparcie, a dopiero potem to odrodzenie. Jedno po drugim.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Lunarna to piękna myśl i daje mi nadzieję, że z tej wody, która mnie teraz topi, mogę wyjść obmyty, odmieniony, a nie tylko ocalony. Najpierw wypłynąć, jak mówicie, z pomocą, a potem może się okazać, że to całe tonięcie było też jakimś oczyszczeniem ze starego mnie, tego, który nigdy nie wołał i wszystko dźwigał sam. Chcę w to wierzyć, że wynurzę się lżejszy i prawdziwszy. Dziękuję, bo dajecie mi nie tylko diagnozę, ale i nadzieję.


Odpowiedz
Wpisy: 1194
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę krótko jeden szczegół, którego nie ruszyliśmy, a który u Kappi się pojawił, ci ludzie obok, którzy go nie słyszą albo nie patrzą. To bardzo znaczący element. Obecność ludzi, którzy są blisko, a jednak nas nie słyszą i nie widzą, że toniemy, to często obraz poczucia osamotnienia w tłumie, przekonania, że jesteśmy otoczeni ludźmi, ale nikt nie dostrzega naszego cierpienia, bo my je ukrywamy. Kappi, ci ludzie w twoim śnie, którzy cię nie słyszą, to prawdopodobnie obraz tego, że wokół ciebie są ludzie, którzy mogliby pomóc, ale nie wiedzą, że tonisz, bo ty im tego nie pokazujesz. To nie oni są ślepi i głusi, to ty jesteś niemy. I to akurat dobra wiadomość, bo znaczy, że pomoc jest blisko, na wyciągnięcie ręki, wystarczy, żeby twój głos wreszcie do nich dotarł. Oni cię usłyszą, gdy ty wreszcie zawołasz na jawie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Vladi to mnie mocno dotknęło, bo masz rację, to nie oni są głusi, to ja jestem niemy. Wokół mnie są ludzie, koledzy z pracy, dawni przyjaciele, brat, którzy pewnie pomogliby, gdyby wiedzieli. Ale ja udaję przed nimi, że wszystko gra, więc nie mają jak wiedzieć. Ci ludzie obok mnie w śnie, którzy nie słyszą, to wyrzut, że sam się skazuję na samotność, choć pomoc jest blisko. Wystarczy, żebym przestał być niemy. To wszystko sprowadza się do tego jednego, że muszę wreszcie zawołać.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Kappi dokładnie, wszystko sprowadza się do tego jednego głosu, który masz wreszcie wydobyć. Ludzie wokół ciebie nie są wrogo obojętni, oni po prostu nie wiedzą, bo im nie powiedziałeś. Gdy zawołasz, większość z nich się odwróci i wyciągnie rękę, bo tak działają ludzie, gdy ktoś naprawdę woła. Twój sen pokazuje ci, że ratunek jest tuż obok, oddzielony tylko twoim milczeniem. Przerwij je, a przekonasz się, ilu ludzi cię usłyszy.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Dołączę z własną historią, bo przeszłam przez coś podobnego i może to da Kappi nadzieję, że da się z tego wyjść. Mnie też śniło się tonięcie, latami, w mętnej wodzie, i też nikomu nie mówiłam, jak ciężko mi na jawie, bo byłam tą zaradną, ogarniętą. Przełom przyszedł, gdy pękłam i powiedziałam siostrze prawdę, że się duszę, że nie daję rady. Bałam się, że mnie oceni, że uzna za słabą. A ona po prostu się rozpłakała i powiedziała, że od dawna to widziała, tylko czekała, aż sama powiem. Okazało się, że ludzie wokół mnie widzieli więcej, niż myślałam, tylko nie wiedzieli, jak podejść, bo ja tak dzielnie udawałam. Po tej rozmowie sny o tonięciu zaczęły słabnąć, a po kilku miesiącach przyśniło mi się, że wypływam na brzeg. Mówię to, Kappi, bo to wołanie o pomoc, którego się tak boisz, bywa początkiem wypłynięcia, nie końcem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Zorka dziękuję, że dzielisz się tym, bo "ona od dawna to widziała, tylko czekała, aż sama powiem" rozłożyło mnie na czynniki. Bo może i wokół mnie są ludzie, którzy coś przeczuwają, tylko czekają, aż ja wreszcie powiem. A ja milczę, bo boję się oceny, dokładnie jak ty. Twoja historia daje mi odwagę, że ta rozmowa, której się boję, może być nie upokorzeniem, ale ulgą, i dla mnie, i dla nich. Chcę dojść do tego snu, w którym wypływam na brzeg. Skoro tobie się udało, uwierzę, że i mnie się uda.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Kappi uda ci się, jestem tego pewna. I pamiętaj, że nie musisz od razu wylać wszystkiego, wystarczy zacząć od jednego zdania, "słuchaj, jest mi naprawdę ciężko". Reszta przyjdzie sama, gdy raz przerwiesz tamę milczenia. Ludzie, którzy nas kochają, częściej czekają na nasze wołanie, niż nas za nie oceniają. Zawołaj, Kappi. To pierwszy oddech.


Odpowiedz
Wpisy: 121
(@argafia)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i jest dla mnie bardzo ważny, bo sama miewam sny o tonięciu i zawsze się ich bałam. Mam pytanie. Czy da się jakoś wpłynąć na taki sen w jego trakcie, na przykład zacząć płynąć zamiast tonąć, czy człowiek jest w nim całkiem bezradny aż do przebudzenia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Argafia da się, choć wymaga to praktyki i nie u każdego działa od razu. To, o czym mówisz, wiąże się ze świadomością w samym śnie, czyli z momentem, gdy w trakcie snu uświadamiamy sobie, że śnimy, i możemy wtedy podjąć decyzję, na przykład przestać walczyć i zacząć płynąć, albo poszukać brzegu. Niektórzy uczą się tego z czasem, zwłaszcza gdy dużo pracują ze swoimi snami i prowadzą dziennik. Ale uwaga, nie radziłabym traktować tego jako głównego sposobu na te sny, bo to trochę jak gaszenie objawu. Sen o tonięciu mówi o czymś w twoim życiu, i nawet jeśli nauczysz się w nim wypływać, to dopóki nie zajmiesz się tym, o czym on mówi, będzie wracał. Świadome wypłynięcie w śnie bywa pięknym doświadczeniem i potrafi dodać odwagi, ale prawdziwa praca dzieje się na jawie, w tym, co robisz ze swoim przeciążeniem i milczeniem. Więc to ciekawy dodatek, ale nie zamiennik dla zajęcia się życiem.


Odpowiedz
(@argafia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 121

@Krysztal rozumiem, czyli świadome wypłynięcie w śnie to miły dodatek i może dodać odwagi, ale sedno i tak jest w tym, co robię na jawie z tym, o czym sen mówi. Lepiej zająć się przyczyną niż uczyć się gasić objaw w samym śnie. Dziękuję, bo to mnie ustawia, żeby nie szukać sztuczki na sen, tylko zająć się tym, co mnie w życiu przytłacza.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Argafia dokładnie, nie sztuczka na sen, tylko zajęcie się życiem. Sen jest posłańcem, a nie problemem samym w sobie. Gdy zajmiesz się tym, o czym mówi, on ucichnie albo zmieni się sam, bez żadnych technik. To skuteczniejsze i trwalsze niż uczenie się wypływania w samym śnie.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Pierwszy raz piszę, bo długo się wahałem, ale temat za bardzo mnie dotyczy. Jestem facetem i wstydziłem się o tym mówić, bo wydawało mi się, że chłop nie powinien mieć takich snów ani takich problemów. Mam dokładnie to co Kappi, tonę i nie mogę wołać, i też udaję przed wszystkimi, że daję radę, bo tak mnie wychowano, że facet ma być twardy. Czytając ten wątek, pierwszy raz pomyślałem, że może to nie słabość, tylko że za długo dźwigam sam. Mam pytanie, czy u facetów to częste, że tak tłumią i potem tonie im się we śnie, czy to tylko ja mam coś nie tak?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Nibir bardzo częste i absolutnie nie masz nic "nie tak", wręcz przeciwnie, to, że tu napisałeś, to akt odwagi. To, co opisujesz, dotyka czegoś, co dotyka wielu mężczyzn. Wychowanie w przekonaniu, że "chłop ma być twardy", że nie wolno mu okazywać słabości ani prosić o pomoc, sprawia, że bardzo wielu mężczyzn latami dławi swoje emocje, połyka wołanie o pomoc, udaje siłę, dokładnie jak ty i jak Kappi. A to, co stłumione, wraca w nocy, często właśnie jako tonięcie, duszenie, niemy krzyk. To nie jest twoja słabość ani usterka, to skutek wzorca, który wielu mężczyznom wpojono, że ich głos, ich ból, ich potrzeba pomocy mają pozostać niewidzialne. Twój sen mówi to samo co Kappi, za długo dźwigasz sam i nie wolno ci było zawołać. I tak samo jak jemu, tobie też wolno przerwać to milczenie. Proszenie o pomoc nie odbiera ci męskości. Tonięcie w samotności nie czyni cię twardszym, tylko bardziej samotnym.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Hellan dziękuję, naprawdę, bo zdjąłeś ze mnie ciężar, który nosiłem latami, ten wstyd, że jako facet mam takie sny i takie problemy. "Tonięcie w samotności nie czyni cię twardszym, tylko bardziej samotnym", to zapamiętam. Może i ja, jak Kappi, zacznę od powiedzenia komuś prawdy. Skoro tylu facetów ma to samo, a po prostu się do tego nie przyznaje, to może czas przerwać to milczenie, zamiast dalej udawać twardziela, który tonie po cichu.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Nibir dokładnie, czas przerwać milczenie, i cieszę się, że to do ciebie dotarło. Pamiętaj, prawdziwa siła nie polega na tym, żeby tonąć w ciszy, udając, że się płynie, tylko na tym, żeby umieć zawołać, gdy woda sięga ust. To wymaga większej odwagi niż dalsze udawanie. Ty i Kappi, i wielu mężczyzn, którzy to czytają po cichu, jesteście dowodem, że ten wzorzec twardziela topi więcej ludzi, niż ratuje. Przerwijcie go, każdy w swoim czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 1257
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam z refleksją, bo uderzyło mnie, jak ten wątek pokazuje, że tyle różnych ludzi tonie po cichu, każdy myśląc, że tylko on. Kappi, Nibir, Zorka, ja sam, i pewnie wielu, co czyta i milczy. To trochę przerażające, ilu z nas dusi się w samotności, udając, że pływa. Ale i pokrzepiające, że gdy ktoś jeden zawoła, jak Kappi w tym wątku, nagle okazuje się, że nie jest sam. Może to jest największa nauka stąd, że samo zawołanie sprawia, że odpowiadają inni tonący, i nagle żaden z nas nie jest już tak sam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lubon pięknie to ująłeś i to chyba najgłębsza prawda tego wątku. Tak wielu ludzi tonie w samotności, każdy przekonany, że tylko on, że inni "dają radę", a wokół są sami pływacy. A wystarczy, że jeden zawoła, jak Kappi, i nagle z wody wynurzają się głowy innych, Nibira, Zorki, twoja, mówiące "ja też". Iluzja, że tylko my toniemy, a wszyscy inni pływają, to jedna z najbardziej dławiących i najczęstszych. Prawda jest taka, że tonących jest mnóstwo, tylko wszyscy milczą. Dlatego pierwsze zawołanie jest tak ważne, bo przebija tę iluzję i pokazuje, że pomoc i towarzysze są wszędzie wokół, równie niemi jak my, czekający, aż ktoś wreszcie krzyknie pierwszy.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1257

@Pajeczyna to mnie pokrzepia, bo sam długo myślałem, że jestem jedyny, który nie ogarnia, podczas gdy wszyscy wokół płyną. A z tego wątku widzę, że to złudzenie, że tonących jest pełno, tylko milczą. To zmienia perspektywę, mniej wstydu, więcej poczucia, że jesteśmy w tym razem. Dziękuję, bo to ważniejsze niż niejedna interpretacja, to po prostu mniej samotności.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Lubon dokładnie, mniej samotności, to czasem najważniejsze, co taki wątek może dać. Świadomość, że nie toniesz sam, że dookoła są inni, którzy rozumieją, sama w sobie unosi człowieka odrobinę nad powierzchnię. Bo połowa ciężaru tonięcia to przekonanie, że jest się w tym samemu. A nie jesteśmy.


Odpowiedz
Wpisy: 316
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się, choć kompletnie się nie znam, bo ten wątek wciągnął mnie bez reszty i wzruszył. Mam pytanie z boku. Czy jak ktoś ma taki sen, to znaczy, że jest w jakimś poważnym kryzysie, czy to może być zwykła reakcja na przejściowy stres, który minie sam? Bo nie chciałabym przesadzić w drugą stronę i z każdego takiego snu robić alarm.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Sura mądre pytanie, bo i przesada w drugą stronę nie jest dobra. Odpowiedź jest taka, że jeden czy dwa takie sny w okresie wzmożonego stresu to najczęściej zwykła, przejściowa reakcja, która mija, gdy mija stres, i nie ma powodu robić z tego alarmu. Niepokoić powinno dopiero to, gdy taki sen wraca uporczywie, nasila się, gdy towarzyszy mu realne, długotrwałe poczucie tonięcia na jawie, przytłoczenia, braku sił, samotności, jak u Kappi. To wtedy sen przestaje być przelotną reakcją na stres, a staje się sygnałem, że coś w życiu wymaga uwagi i być może wsparcia. Więc nie, nie każdy sen o tonięciu to kryzys, większość to przejściowa rzecz. Ale gdy wraca i łączy się z realnym, trwałym ciężarem na jawie, jak u Kappi, warto potraktować go poważnie. Sztuka polega na rozróżnieniu przelotnego od uporczywego, i na uczciwym spojrzeniu, czy tonę tylko w śnie, czy też na jawie.


Odpowiedz
 Sura
(@sura)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Hellan to mi pomaga znaleźć równowagę, czyli nie panikować przy każdym takim śnie, ale i nie lekceważyć, gdy wraca uporczywie i łączy się z realnym ciężarem. Rozróżnić przelotne od uporczywego. Dziękuję, bo dzięki temu nie wpadnę ani w panikę, ani w lekceważenie, tylko będę umiała spojrzeć, czy to przejściowe, czy coś więcej.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Sura dokładnie, równowaga zamiast skrajności. Większość takich snów jest niegroźna i przejściowa, ale gdy wracają i mówią o realnym, trwałym tonięciu na jawie, zasługują na uwagę. Twoja czujność, by nie przesadzić w żadną stronę, jest właśnie tym, czego trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 1115
Rozpoczynający temat
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wracam po kilku dniach z czymś, czego sam się po sobie nie spodziewałem. Zadzwoniłem do brata. Bałem się tego telefonu jak ognia, kilka razy odkładałem słuchawkę. A gdy w końcu powiedziałem mu wprost, że tonę, że nie daję rady, że udawałem przed wszystkimi, zapadła cisza, a potem on powiedział, że sam przechodził przez coś podobnego parę lat temu i że czekał, aż się odezwę, bo widział, że coś jest nie tak, ale nie wiedział, jak zacząć. Rozmawialiśmy dwie godziny. Nie rozwiązało to moich problemów, ale pierwszy raz od miesięcy poczułem, jakbym wynurzył głowę nad wodę i zaczerpnął powietrza. Umówiłem się też do lekarza w sprawie tego oddechu i szukam kogoś, z kim popracuję nad tym głębiej. Chciałem Wam podziękować, bo bez tego wątku dalej tonąłbym w ciszy.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2584

@Kappi to najważniejsza wiadomość w całym tym wątku i ogromnie się cieszę, że wróciłeś, żeby ją zostawić. Zadzwoniłeś. Zawołałeś. I okazało się dokładnie to, o czym mówiliśmy, że twój brat czekał, że nie byłeś sam, że pomoc była na wyciągnięcie ręki, oddzielona tylko twoim milczeniem. To, że poczułeś, jakbyś wynurzył głowę nad wodę, to nie metafora, to realna ulga człowieka, który wreszcie przestał tonąć w samotności. Idź dalej tą drogą, lekarz, głębsza praca z kimś, kontakt z bratem. I obserwuj w dzienniku, czy twoje sny o tonięciu zaczną się zmieniać, bo bardzo prawdopodobne, że teraz, gdy zacząłeś wołać na jawie, ten niemy krzyk pod wodą zacznie cichnąć.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Hellan dziękuję, i tak, będę notował. Pierwszej nocy po rozmowie z bratem sen wrócił, ale, co dziwne, woda była płytsza i obudziłem się, zanim poszedłem na dno. Nie wiem, czy to przypadek, czy faktycznie coś drgnęło. Ale chcę w to wierzyć, że gdy ja zaczynam mówić na jawie, sen przestaje musieć krzyczeć za mnie. Będę szedł tą drogą i wrócę z kolejną relacją.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kappi to, że woda była płytsza i obudziłeś się przed pójściem na dno, najprawdopodobniej nie jest przypadkiem. Sny często reagują szybko na to, co zaczynamy robić na jawie, zwłaszcza na pierwsze przełamanie wzorca, jak twoja rozmowa z bratem. Twój sen pokazuje, że woda opada, bo ty zacząłeś wpuszczać do siebie pomoc, przestałeś dźwigać wszystko sam. To piękny, wczesny znak. Trzymaj kierunek, a zobaczysz, jak sen będzie szedł za twoim życiem, woda będzie opadać, w miarę jak ty będziesz wołać i wpuszczać innych. Sen jest twoim lustrem, a właśnie pokazał ci pierwszy przebłysk powierzchni.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Indaphoros to mnie podnosi na duchu, że to nie przypadek, tylko sen idący za moim życiem. Pierwszy przebłysk powierzchni, podoba mi się to. Będę wołał dalej, wpuszczał ludzi, dbał o oddech i o głębszą pracę, i obserwował, jak woda opada. Pierwszy raz od dawna mam poczucie, że płynę ku górze, a nie w dół. Dziękuję Wam wszystkim za to.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kappi cieszę się razem z tobą i dorzucę jedno przypomnienie na drogę, bądź dla siebie cierpliwy i łagodny. Po pierwszym wynurzeniu przyjdą jeszcze gorsze dni, bo tak to bywa, że gdy zaczynamy wpuszczać to, co tłumiliśmy, czasem najpierw wzbiera fala. To normalne i nie znaczy, że cofasz się czy że coś robisz źle. Znaczy, że woda, którą trzymałeś pod powierzchnią, wreszcie ma ujście. Idź dalej, z lekarzem, z bratem, z kimś, kto pomoże ci głębiej, i nie oczekuj, że wszystko od razu się uładzi. Ale kierunek masz właściwy, ku górze, ku ludziom, ku własnemu głosowi. To najważniejsze.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1115

@Betalia dziękuję za to przypomnienie, bo pewnie inaczej zniechęciłbym się przy pierwszym gorszym dniu, myśląc, że się cofam. A ty mówisz, że to część wypływania, że czasem najpierw wzbiera fala. Przyjmuję to. Będę cierpliwy wobec siebie, czego nigdy nie umiałem. Może i tego ten sen mnie uczy, łagodności wobec samego siebie, której zawsze sobie odmawiałem.


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Kappi i to być może najpiękniejsza lekcja z tego wszystkiego, łagodność wobec samego siebie, której zawsze sobie odmawiałeś. Człowiek wychowany na twardziela, który nigdy nie woła, najtrudniej uczy się być dla siebie dobrym. Twój sen, ta cała ciemna woda i niemy krzyk, przyprowadził cię właśnie tu, do nauki czułości wobec siebie. Idź spokojnie. Wynurzasz się.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: