Forum

Asystent AI
Sny z ból, która je...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny z ból, która jest piękna - uczucie, które nie powinno się łączyć

Strona 1 / 2

Wpisy: 539
Rozpoczynający temat
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Śniło mi się ostatnio coś, z czym nie umiem sobie poradzić od tygodni. Byłam w jakimś miejscu - nie wiem gdzie, ale wiedziałam, że to jest pożegnanie. Ktoś odchodził. I ten sen był jednocześnie tak piękny, że budziłam się z płaczem, ale to nie był płacz ze smutku. Albo może był, ale też nie. Nie potrafię tego oddzielić. Ból i coś, co chciałoby się nazywać błogością, zmieszane razem tak, że jedno nie istniało bez drugiego. Zastanawiam się, czy ktoś jeszcze miał podobne doświadczenie - sen, w którym emocje, które nie powinny się łączyć, po prostu są razem i żadna z nich nie jest fałszywa.


Odpowiedz
107 odpowiedzi
Wpisy: 279
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Znam to uczucie. U mnie takie sny przychodziły zawsze w momentach przejściowych - przed jakąś zmianą, której jeszcze nie rozumiałam. Jakby dusza wiedziała wcześniej, że coś się kończy, i już to opłakiwała, ale równocześnie już to świętowała. Ciekawe, czy twoje pożegnanie miało twarz, konkretną osobę - czy bardziej było takie... bezosobowe, jak żegnanie się z etapem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Leontynka Była twarz, ale nie rozpoznałam jej na jawie. We śnie wiedziałam, kto to jest - z całą pewnością. Po przebudzeniu zostało mi tylko poczucie znajomości, bez żadnych konkretów. I właśnie to jest dla mnie najtrudniejsze - ta pewność ze snu, która nie przekłada się na nic uchwytnego.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z tą twarzą - znana, ale nierozpoznana - to bardzo charakterystyczny motyw spotkań między wcieleniami. Jakby dusza rozpoznawała kogoś z innego kręgu istnienia, kogo aktualny umysł nie ma jak zidentyfikować. Ale mnie bardziej zastanawia ten ból-który-jest-piękny sam w sobie. To chyba jedno z najtrudniejszych doświadczeń sennych do przepracowania, bo nie ma w nim złego afektu, który można by odpuścić. Jak się pozbyć czegoś, co boli, ale nie chcesz tracić?


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Miałem kiedyś sen gdzie płakałem i śmiałem się w tym samym momencie. Naprawdę fizycznie, bo obudziłem się z mokrą twarzą i bolącymi policzkami od uśmiechu. Nie umiałem go opisać żonie, bo brzmiało to jak nonsens. Ale to nie był nonsens - to było jedno z bardziej prawdziwych przeżyć jakie miałem. Co to właściwie jest za stan? Bo to nie jest żadna emocja z codziennego słownika.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wieszczbiarka02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Roch.pl W psychologii jungowskiej jest pojęcie coincidentia oppositorum - zbieżności przeciwieństw. Jung pisał, że w głębszych warstwach psychiki opozycje przestają być sprzeczne. To co czujesz w takim śnie może być właśnie dotknięciem tej warstwy. Nie twierdzę, że sen nie ma wymiaru duchowego, mówię tylko, że to zjawisko jest od dawna opisane i traktowane poważnie. Ale ciekawi mnie - czy te sny mają jakąś specyficzną porę nocy? Budzisz się w środku, czy dopiero rano?


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Wieszczbiarka02 U mnie zawsze przed świtem. Gdzieś między czwartą a szóstą. I zawsze z wrażeniem, że ten sen był długi, choć pewnie nie był. Co do coincidentia oppositorum - słyszałam o tym, ale nigdy nie myślałam o tym w kontekście snów właśnie. Zwykle to pojęcie pojawia się przy mistyce, alchemii. Masz wrażenie, że te sny mają jakiś kierunek, że coś z nich wynika?


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawe, że mówisz o porze przed świtem. W tradycji kart ostatnia ćwiartka nocy jest przypisywana widzeniu, nie tylko śnieniu. Różnica polega na tym, że widzenie niesie materiał do przepracowania, a nie tylko do zapamiętania. Mam pytanie do całej rozmowy - czy te sprzeczne emocje były jednoczesne, czy jednak następowały po sobie bardzo szybko? Bo to zmienia interpretację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Czulu Jednoczesne. Nie po sobie. Jakby były jedną rzeczą, nie dwiema.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę, ale właśnie szukałam czegoś o takich snach i ten wątek mi wyskoczył. Ja miałam podobne doświadczenie, ale byłam w nim dzieckiem - moim własnym dzieckiem, z przeszłości, nie z teraz. I ten ból był jakby nostalgia za czymś, czego nie byłam pewna czy w ogóle istniało. Czy to może być pamięć z innego wcielenia? Albo po prostu tęsknota za sobą sprzed lat?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Ewunia82 O, to ciekawy trop. Byłaś sobą jako dziecko, ale patrzyłaś na siebie z zewnątrz, czy byłaś w środku tego dziecka?


Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Leontynka Z zewnątrz, ale czułam wszystko jakby od środka. Jakbym patrzyła na siebie i jednocześnie byłam tamtą małą dziewczynką. I płakałam za nią, ale ona - ta mała - była szczęśliwa. Więc ten smutek był mój, a radość jej. Albo na odwrót, nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 439
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Ewunia82 brzmi jak bardzo konkretny sygnał z czakry sercowej - kiedy dwie warstwy tożsamości stykają się w jednym punkcie. Ale nie chcę zbyt szybko przyklejać etykietki. Zapytam inaczej: po tym śnie, przez kilka kolejnych dni, czułaś się bardziej całościowo, czy bardziej rozbitą?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Piolunka Bardziej całościowo. Jakby coś się ułożyło, chociaż nic konkretnego się nie zmieniło. To chyba dziwne, co mówię.


Odpowiedz
Wpisy: 539
Rozpoczynający temat
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To wcale nie jest dziwne. Właśnie o to mi chodziło zakładając ten temat - że te sny, mimo całego bólu, który niosą, zostawiają po sobie coś co bym nazwała poczuciem przywrócenia. Jakby coś, co było rozdarte, na chwilę się zeszło. I dlatego boli. Bo też wie, że się znowu rozejdzie po przebudzeniu.


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam to i nie mogę przestać myśleć o swoim śnie sprzed miesięcy. Nie byłam pewna czy w ogóle o nim mówić, bo wydawał mi się zbyt osobisty. Ale - byłam na jakimś polu, w nocy, i ktoś mi powiedział coś bardzo trudnego, coś co raniło. I to pole było takie... niesamowicie piękne. I ja stałam i słuchałam tej złej wiadomości i jednocześnie nie mogłam oderwać wzroku od tego pola. Czy to możliwe, że piękno otoczenia było celowe? Że sen to tak skonstruował?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Magnolka Bardzo możliwe. Sen często daje trudne treści w pięknych oprawach - właśnie po to, żeby nie uciekać. Jakby wiedział, że samo uderzenie byłoby nie do zniesienia, więc dodaje coś, co sprawia, że zostajesz i słuchasz. Pytanie tylko: czy pamiętasz, co ci zostało po przebudzeniu - treść wiadomości, czy tylko to pole?


Odpowiedz
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 73

@Czulu Tylko pole. Wiadomość przepadła całkowicie. Zostało po niej tylko uczucie, że coś wiem, ale nie umiem tego nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 416
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i chcę dodać coś od strony, którą znam - w tradycji nordyckiej sen, który boli i jest piękny jednocześnie, był traktowany jako dotknięcie przez Wyrd - nie przeznaczenie w sensie wyroku, ale tkaninę zdarzeń, w której wszystko jest splecione razem. Ból i piękno to tam nie są przeciwieństwa, to wątki tego samego splotu. Nie wiem, czy ta rama komuś pomaga, ale mnie samemu porządkuje takie sny, kiedy mi się zdarzają.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Runolog70 Dokładnie, Wyrd to nie przeznaczenie jako gotowy wyrok ale jako tkanina - mnie to zawsze pomagało. Mam pytanko do autorki tematu: czy w tym śnie z pożegnaniem było też poczucie, że wybierasz, żeby to przeżyć? Że nie byłaś bierna, tylko jakby świadomie wchodziłaś w ten ból?


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Perydotka Tak. I to jest chyba najbardziej niepokojące w dobrym sensie. Nie czułam się ofiarą tego snu. Czułam, że idę na to świadomie, że wiem co mnie czeka i idę. I gdzieś w tym był ogromny spokój, który zupełnie nie pasował do rozmiaru bólu.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@malwinka_b)
Połączone: 1 rok temu

To co napisałaś na końcu - że szłaś świadomie i był w tym spokój - to mnie zatrzymało. Bo większość snów bólowych, które słyszę od innych, jest reaktywna. Coś się dzieje i człowiek reaguje, ucieka albo trwa. A tu mówisz o czymś innym. O wyborze. I pytam wprost: czy w tamtym śnie wiedziałaś, że to sen? Czy to był raczej rodzaj pewności, która należała do logiki snu, nie twojej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Malwinka_B Nie, to nie było lucydne śnienie. Nie miałam świadomości, że śnię. Ale ta pewność była absolutna wewnątrz snu - jakby moja postać w nim po prostu wiedziała. Wiedziała, że boli i wiedziała, że idzie dalej. I to jest właśnie ta część, którą najtrudniej opisać po przebudzeniu. Bo na jawie brzmi to jak heroizm albo naiwność, a w środku tego snu było to po prostu faktem.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam podobne. Nie w sensie szczegółów, ale w sensie tej wewnętrznej pewności. Jakby postać z snu była mądrzejsza ode mnie na jawie. Ona wie rzeczy, które ja potem próbuję odtworzyć i nie mogę. Czy to jest normalne, że czujesz jakbyś był w śnie dwie osoby naraz - ta która przeżywa i ta która wie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Roch.pl To rozróżnienie, które podajesz - ta która przeżywa i ta która wie - jest bardzo bliskie temu, co w pracy z czakrami nazywamy rozszczepieniem serca i głowy. W stanach zwykłych one nie rozmawiają ze sobą. Ale w głębokich snach, zwłaszcza tych emocjonalnie sprzecznych, mogą na chwilę działać razem. I ta 'która wie' to może być właśnie głębszy poziom - nie nadświadomość w wielkim sensie, ale po prostu bardziej zintegrowana część ciebie.


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Piolunka Ale czy nie ma różnicy między 'zintegrowaną częścią siebie' a czymś, co przyszło z zewnątrz? Bo jak czytam Mandragorkę i Rocha, to wcale nie jestem pewna, że to jest część ich samych. Ja miałam sny, gdzie ta 'wiedząca' postać czuła się jak ktoś obcy, kto mi towarzyszył. Jakby nie należała do mnie.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Leontynka To ważne rozróżnienie i dobrze, że je stawiasz. W pracy z kartami często widzę podobny dylemat przy archetypie Kapłanki - czy wiedza pochodzi od nas, czy przez nas. I szczerze, nie wiem czy da się to rozstrzygnąć od środka snu. Ale mam pytanie: kiedy piszesz 'jakby nie należała do mnie' - czy to budziło niepokój, czy raczej poczucie towarzyszenia?


Odpowiedz
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 279

@Czulu Towarzyszenie. Zdecydowanie. Żadnego zagrożenia. Raczej coś jak - ktoś starszy siada obok i milczy, ale jego obecność coś zmienia. Nie musiał mówić, żebym wiedziała, że jest.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@wieszczbiarka02)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę tu z boku, bo ta rozmowa zaczyna dotykać czegoś, co mnie bardzo interesuje w kontekście jungiańskim. Mandragorka opisała stan, w którym ból i piękno są jednoczesne i równorzędne. To nie jest ambiwalencja - to nie jest 'trochę jedno i trochę drugie'. To jest coś, co Jung nazywał Syzygy - wewnętrznym połączeniem, które jest zarówno napięciem jak i dopełnieniem. Mam pytanie do Mandragorki: czy ten ból w śnie miał kierunek? Czy bolało 'od siebie' czy 'w siebie'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Wieszczbiarka02 Nikt mnie jeszcze tak nie zapytał i to pytanie mnie zatrzymało dosłownie na kilka minut. 'Od siebie', myślę. Jakby ból wychodził ze mnie na zewnątrz, nie wchodził. Jakby to ja byłam źródłem, nie ofiarą. I teraz jak to piszę, to brzmi niepokojąco, ale w śnie było to... właściwe.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam to i mam wrażenie, że ból który wychodzi 'od siebie' to jest coś bardziej aktywnego niż cierpienie. Czy to nie może być rodzaj uwalniania? Że te sny bólowo-piękne to nie są sny, w których coś ci się dzieje, tylko sny, w których ty coś robisz z tym co nosisz? Pytam, bo sam mam czasem stany medytacyjne, gdzie ból ma dokładnie taki kierunek i po nich jest lepiej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Domowik To co piszesz o uwalnianiu - czy to się dzieje samo, czy czujesz że musisz coś zrobić w tej medytacji, żeby to wyszło? Bo w moim śnie z tym dzieckiem nic nie 'robiłam'. Po prostu patrzyłam i to wychodziło.


Odpowiedz
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 409

@Ewunia82 Właściwie to się dzieje samo, ale dopiero kiedy przestaję blokować. Jakby wystarczyło nie uciekać. Może to jest to samo co opisujesz - nie działanie, tylko zgoda na bycie w tym miejscu?


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zastanawiam się czy ten element 'zgody' jest ważny. Bo ja w tym swoim śnie na polu nie miałam poczucia zgody - raczej bezsilności. I może dlatego ta wiadomość przepadła? Że nie byłam gotowa jej przyjąć, bo nie byłam w tej zgodzie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Magnolka To ciekawy trop, ale ja bym go trochę inaczej poczytał. Bezsilność i gotowość to nie zawsze są przeciwieństwa. W tradycji nordyckiej mamy pojęcie orlog - pierwotne prawo, to co jest w tobie od początku. I orlog nie pyta o zgodę. On po prostu działa przez ciebie. Może ta wiadomość nie przepadła - może ty nie byłaś jeszcze tym, kto może ją nosić?


Odpowiedz
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 73

@Runolog70 To jest dziwnie uspokajające. Że może nie straciłam czegoś ważnego, tylko jeszcze do tego nie dorosłam. Chociaż 'nie dorosłam' brzmi dziwnie w kontekście czegoś ze snu.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

A mnie zastanawia jedna rzczec, czy te sny gdzie bół i piekno idą razem, pojawiaią się zwykle w momentach życia kiedy coś sie kończy albo zaczyna? Bo zauważyłam u siebie, że takie sny miałam kiedy byłam w jakiemś ważnym przejsciu - nie zawsze wiedziałam o tym na jawie, ale sen zdawał sie wiedzieć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Perydotka U mnie tak. Raz taki sen miałem tydzień przed tym jak straciłem pracę - o której wiedziałem już, że coś się dzieje, ale nie chciałem tego nazwać. I ten sen był piękny i bolał, i po nim nie mogłem spać, ale też jakoś się ułożyłem z tym co nadchodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i chcę zapytać o jedną rzecz, bo czuję, że przechodzi nam przez palce. Mówimy dużo o tym, co ten ból-piękno znaczy, skąd pochodzi, co robi z duszą. Ale czy ktoś z was próbował świadomie pracować z takim snem po przebudzeniu? Nie tylko zapamiętać, ale wejść z powrotem w to uczucie i je doprowadzić gdzieś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Malachitka98 Próbowałam raz. Przez medytację, wkrótce po przebudzeniu, żeby nie stracić tej tkanki emocjonalnej. I dotarłam do czegoś - ale nie do sedna snu, raczej do jego obrzeży. Jakby drzwi były już zamknięte, ale zostało ciepło z pomieszczenia. Czy ty robisz to inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 451
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja zaczynam od fizyczności - zanim wstanę, leżę dokładnie w tej samej pozycji co w śnie i nie interpretuję, tylko czuję. Nie próbuję wejść z powrotem w obrazy, tylko w ciało. I czasem to ciepło, o którym mówisz, staje się wtedy konkretniejsze. Nie tłumaczę, skąd to działa. Ale działa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@piolunka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 439

@Malachitka98 To co opisujesz z pozycją ciała - to jest bardzo konkretna praktyka i zastanawiam się, czy to działa też przy snach, które mają tę podwójną naturę bólu i piękna. Bo w tych zwykłych snach rozumiem, że ciało pamięta. Ale tutaj mówimy o czymś, gdzie emocja jest sprzeczna sama ze sobą. Czy ciało też to przechowuje jako sprzeczność, czy jakoś to wyrównuje?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Piolunka Dobre pytanie i nie jestem pewna. Wydaje mi się, że ciało nie tłumaczy sprzeczności - ono ją po prostu trzyma razem. Leżąc w tej samej pozycji czułam jednocześnie napięcie w klatce piersiowej i jakieś rozluźnienie w ramionach. Może to właśnie jest ten ból i piękno zapisane osobno w różnych partiach ciała?


Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Malachitka98 Napięcie w klatce i rozluźnienie w ramionach - to brzmi jakby ciało rzeczywiście trzymało to w dwóch miejscach naraz. Ja nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. Czy to znaczy, że gdybyś rozluźniła klatkę, ból by zniknął, a piękno zostało? Albo na odwrót?


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o ciele i zastanawiam się, czy może to idzie jeszcze głębiej. Nie tyle 'gdzie jest zapisane' co 'kiedy się uaktywnia'. Bo te sny z bolącym pięknem - czy one pojawiają się losowo, czy jest jakiś moment w cyklu dnia, tygodnia, życia, który je przyciąga?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perydotka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 287

@Domowik U mnie to sie zdecydowanie łączy z momentami przejscia. Ale nie tylko wielkimi - raz taki sen miałam przed zmianą pracy, innym razem tuż przed tym jak odeszłam od czegoś małego, jakiegoś nawyku. Jakby ten typ snu reagował na każde zamknięcie etapu, bez względu na jego rozmiar. Czy ty też tak masz?


Odpowiedz
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Perydotka Małe przejścia to ciekawy trop. Bo ja zawsze myślałem, że te sny wymagają dużego kontekstu - żałoby, wielkich zmian. A może one są bardziej czułe niż myślimy i reagują na rzeczy, które my sami bagatelizujemy?


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Roch pisze o bagatelizowaniu - może właśnie dlatego ten ból w tych snach jest taki dziwny. Nie jest proporcjonalny do tego, co się dzieje na jawie. Czujesz go za coś małego, prawie niewidocznego. I może to jest właśnie wskazówka, że coś małego miało dla ciebie większe znaczenie niż ci się wydawało.


Odpowiedz
Wpisy: 539
Rozpoczynający temat
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracam do tego co pisała Malachitka o fizyczności po przebudzeniu, bo to mi coś otworzyło. Próbowałam dziś rano - nie po tym konkretnym śnie, bo go już nie miałam od jakiegoś czasu, ale po innym, który miał podobną fakturę. I rzeczywiście, kiedy nie wstaję od razu i nie interpretuję, zostaje coś gęstszego. Nie obraz, nie słowo. Bardziej - temperatura.


Odpowiedz
Wpisy: 279
(@leontynka)
Połączone: 1 rok temu

Temperatura to bardzo konkretne słowo. Ciepło czy zimno? Bo w moich snach z tego rodzaju emocją jest zawsze chłód - nie nieprzyjemny, ale jakby powietrze było inne. Rzadziej ciepło. I zastanawiam się, czy to ma jakiś kierunek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Leontynka Ciepło. Zdecydowanie ciepło, chociaż w samym śnie nie pamiętam temperatury. Ona zostaje po. Jakby sen skończył się, ale zostawił po sobie coś jak ślad po dłoni na szybie. I właśnie to 'po' jest dla mnie trudniejsze do zrozumienia niż sam sen.


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@wieszczbiarka02)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymuję się na tym 'po'. W symbolice archetypicznej istnieje pojęcie liminality - przestrzeni progowej, która nie należy ani do snu, ani do jawy. To co Mandragorka opisuje jako ciepło, a wcześniej jako 'ciepło z pomieszczenia przy zamkniętych drzwiach', brzmi dokładnie jak doświadczenie z tej przestrzeni. Pytanie jest inne: czy chcecie w niej zostawać, czy wychodzić jak najszybciej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Wieszczbiarka02 Ja bym to pytanie trochę odwrócił. Nie 'czy chcecie' - bo to sugeruje wybór. Ale 'czy w ogóle wiecie, że w niej jesteście'. Bo wiele osób z tej przestrzeni wychodzi nieświadomie, zanim zdąży cokolwiek zabrać.


Odpowiedz
(@rajmundaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 43

@Czulu To zdanie z 'zabraniem' - to mnie uderzyło. Co można zabrać z przestrzeni, która jest między? Pytam serio, bo nie wiem, jak to rozumieć praktycznie.


Odpowiedz
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1789

@Rajmundaa Nie obraz, nie historię. Raczej intencję. Albo pytanie, które zadałaś w śnie - nawet jeśli go nie pamiętasz. Czasem wychodzisz z przestrzeni progowej z pytaniem, które dopiero po kilku dniach rozumiesz jako swoje własne.


Odpowiedz
Wpisy: 416
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

To co Czulu mówi o pytaniu, które rozumiesz później - to jest bliskie temu, jak w tradycji nordyckiej traktuje się sny po inicjacji. Nie dajesz ich interpretować natychmiast. Dajesz im dojrzeć. I dopiero kiedy coś w życiu zaczyna im odpowiadać, wtedy sen zaczyna mówić. Może ten ból-piękno też nie jest do odczytania od razu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@roch-pl)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 125

@Runolog70 A czy można wtedy stracic ten sen? Że on dojrzewa, ale ty nie jesteś w tym samym miejscu co był i już go nie słyszysz?


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Roch.pl Szczerze? Nie wiem. Ale myślę, że sen, który miał coś ważnego do przekazania, nie znika - zmienia formę. Wraca inaczej. Może nie jako ten sam obraz, ale jako ta sama temperatura, żeby użyć słowa Mandragorki.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@oskar)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy o powrotach i chce sie zapytać o coś może banalnego, ale mi chodzi po głowie - czy ktoś próbował zapisywać te sny zaraz po przebudzeniu, nie słowami, ale rysunkami albo symbolami? Bo mi sie wydaje, że słowa rozbijają tą sprzeczność bólu i piękna, a rysunek może ją utrzymać razem.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Oskar To nie jest banalne. Sama przez jakiś czas robiłam coś podobnego - nie tyle rysunek co schemat, strzałki, napięcia. I rzeczywiście, kiedy próbowałam opisać słowami, jedno wychodziło przed drugie. Ból albo piękno. A w schemacie mogły stać obok siebie bez walki.


Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Malachitka98 Strzałki i schematy - czy możesz powiedzieć coś więcej, jak to wyglądało? Bo jestem ciekawa, czy te napięcia wskazywały na siebie nawzajem, czy może w różnych kierunkach. I co się z tym dalej robiło, czzy na to patrzyłaś i coś z tego wychodziło?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Ewunia82 Spróbuję opisać, ale to trochę trudne do przełożenia. Robiłam to tak, że zaraz po obudzeniu brałam kartkę i zamiast pisać 'śniło mi się X', zaznaczałam dwa punkty - jeden dla bólu, jeden dla piękna - i próbowałam narysować między nimi coś, co pokazywało ich relację. Czy przyciągają się, odpychają, czy jeden obraca się wokół drugiego. I okazało się, że najczęściej nie były ustawione naprzeciw siebie, ale pod kątem. Jakby patrzyły na to samo, a nie na siebie nawzajem.


Odpowiedz
(@ewunia82)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Malachitka98 Pod kątem - to mnie zatrzymało. Bo ja od razu wyobraziłam sobie coś jak dwa reflektory skierowane na jedną scenę. Ale to by znaczyło, że jest jakiś trzeci punkt, na który oba wskazują. Czy widziałaś w tych schematach, co to jest? Co jest pomiędzy nimi, co oba oświetlają?


Odpowiedz
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Ewunia82 Szczerze? Nigdy nie pomyślałam o tym w ten sposób. Ale teraz jak piszesz o tej scenie - nie wiem, może to jest właśnie to, czego nie pamiętamy po przebudzeniu. Ten środkowy punkt, na który patrzyły.


Odpowiedz
Wpisy: 1789
(@czulu)
Połączone: 2 lata temu

To co Malachitka opisuje z kątem między emocjami - to nie jest przypadkowe. W pewnych tradycjach mówi się, że sprzeczne emocje, które pojawiają się jednocześnie, nie oznaczają konfliktu, tylko że obie wskazują na coś, co nie ma jeszcze nazwy. I dlatego właśnie trudno to zapisać słowami - bo słowo musi wybrać jedno znaczenie. Schemat może trzymać obydwa.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@domowik)
Połączone: 3 miesiące temu

Czuję że ta rozmowa krąży wokół czegoś ważnego, ale mam pytanie może bardziej przyziemne - czy te schematy z napięciami, o których mówi Malachitka, były powtarzalne? Tzn. czy w różnych snach tego typu ten kąt był zawsze podobny, czy za każdym razem inaczej? Bo jeśli powtarzalny, to może coś mówi o strukturze tych snów, nie tylko o treści.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@malachitka98)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 451

@Domowik Dobre pytanie i nie jestem pewna. Robiłam to może cztery, pięć razy i nie porównywałam potem. Ale teraz żałuję, że tego nie zrobiłam. Mam wrażenie, że był jakiś powtarzający się kierunek, ale to mogę mylić z własną ręką, która rysuje podobnie.


Odpowiedz
(@runolog70)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 416

@Domowik To co mówi Domowik o powtarzalności struktury - to jest w ogóle ważny trop przy interpretacji snów tego rodzaju. Jeden sen to zdarzenie. Dwa podobne to możliwy wzorzec. Trzy to już coś, co warto potraktować jako przesłanie strukturalne, nie treściowe. I może dlatego te sny są takie trudne do rozgryzienia w pojedynkę - bo wymagają serii, żeby zobaczyć, co jest stałe.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: