Słucham tego i myślę o tym, co Anesja powiedziała o słowach mamy. Że brzmiały jak ona, ale inaczej. To mi przypomina opisy z kart, szczególnie z Gwiazdy, gdzie komunikat jest rozpoznawalny, ale przychodzi w innej formie niż zwykle. Nie wiem, czy to dobre porównanie, ale coś w tym jest.
To jest bardzo istotny detal. Więcej odwagi niż za życia. Czy twoja mama była osobą, która miała trudność z mówieniem takich rzeczy wprost? Bo jeśli tak, to ten sen mógł ci dać coś, czego nigdy nie dostałaś, niezależnie skąd to przyszło.
To zdanie mnie zatrzymało. Że żałujesz, że musiał to być sen. Bo to jest coś zupełnie innego niż pytanie, czy sen był prawdziwy. To jest żal, który ma w sobie całe życie z tą osobą. Czy dużo tego jest, tego żalu, że za życia nie powiedziała?
Nie musisz tego rozgryzać naraz. Ale chcę zapytać o jedną rzecz, bo to mi się kręci po głowie od kilku postów. Czy kiedy się obudziłaś, pierwsze uczucie było ulga, czy smutek? Bo to może dużo powiedzieć o tym, czego tak naprawdę szukałaś w tym śnie.
To rozróżnienie między ulgą po przebudzeniu a smutkiem, że to był tylko sen, to jest coś, co widzę bardzo często w opisach snów żałobnych. I mam teorię, że to dwa różne procesy. Ulga jest z kontaktu, smutek jest z powrotu do braku. Czy to brzmi sensownie dla tych z was, którzy mieli podobne sny?
To jest bardzo ważna obserwacja. Czy w trakcie tego snu byłaś taka sama jak na jawie, czy byłaś jakąś inną wersją siebie? Bo to pytanie wiele zmienia w ocenie tego, co się tam wydarzyło.
Bez zmęczenia, które jest między nami. To zdanie bardzo mi coś mówi. Mam wrażenie, że właśnie to jest serce tych snów, nie to, czy mama naprawdę przyszła, tylko to, że w tym śnie relacja mogła być taka, jaką chciałaś, żeby była. I teraz nie wiem, czy to smutne, czy piękne.
To, co Anesja napisała o miejscu, do którego można wracać myślami, bardzo mnie uderzyło. Bo ja po śnie z babcią miałam dokładnie to samo i przez długi czas nie wiedziałam, jak to nazwać. To nie było zapamiętanie snu. To było bardziej jak... coś zostało zdeponowane i wiem, gdzie leży. Czy ktoś inny tak to odczuwa?
Wracam do tego, co Anesja napisała, że ból nie zmniejszył się, ale coś przestało być urwane. To jest ważne rozróżnienie, bo często ludzie oczekują, że taki sen ulży w bólu i denerwują się, że tego nie zrobił. A tu chodzi o coś innego. Czy możesz powiedzieć więcej o tym, jak to się różniło przed snem i po?
To jest bardzo dobra odpowiedź. I to jest dokładnie ten rodzaj zakończenia, który pojawia się w opisach snów żałobnych, które są traktowane jako prawdziwy kontakt, niezależnie od tego, co myślisz o ich źródle. Urwane zdanie, które wraca na miejsce, to bardzo konkretny obraz. Chcę zapytać, czy mama coś w tym śnie powiedziała wprost, czy raczej to było przekazane inaczej?
Czy to jest normalne, że coś w śnie ma sens, a potem na jawie już nie ma? Pytam szczerze, bo to brzmi trochę jak to, co się mówi o snach w ogóle, że mają własną logikę. Ale tutaj chodzi o coś więcej, prawda? Bo to zdanie coś z tobą zrobiło, nawet jeśli teraz nie wiesz, co znaczy.
To zdanie "dobrze zrobiłaś", powiedziane bez konkretnego odwołania, pojawia się bardzo często w opisach snów po stracie. Niemal jak formuła. Zastanawia mnie, czy to jest coś, czego podświadomość szuka i sama sobie to wytwarza, czy może jest jakiś rodzaj przesłania, który przychodzi w tej właśnie postaci, bo jest najbardziej przyswajalna. Nie mówię, że jedno lub drugie. Mówię, że ta powtarzalność jest nieprzypadkowa.
Słuchając tego wszystkiego, mam wrażenie, że może właśnie to jest klucz do pytania, które Anesja zadała na początku. Że jeśli to jest tak stare i tak powtarzalne w różnych rodzinach i tradycjach, to może to nie jest kwestia wiary ani sceptycyzmu. Może to jest coś, co po prostu jest, i każda rodzina, każda tradycja opisuje to swoimi słowami.
Czytam to wszystko i mam jedno pytanie, do każdej z was. Gdybyście miały powiedzieć mi jedną rzecz, żebym wzięła z tego snu i zatrzymała, to co by to było? Nie szukam odpowiedzi na temat tego, czy to był kontakt. Po prostu chcę wiedzieć, co z tym zrobić.
Zatrzymałam się na tym pytaniu i nie wiem, czy mam jedną rzecz. Ale jeśli muszę wybrać, to powiedziałabym: zatrzymaj samo zdanie. Nie tłumaczenie, nie kontekst, nie to, do czego się odnosiło. Samo "dobrze zrobiłaś". I nie próbuj tego rozkładać na czynniki. Dałaś mi do myślenia tym, co napisałaś wcześniej, że w śnie wiedziałaś, do czego się to odnosi. Może właśnie to jest ta część, której jawa nie jest w stanie udźwignąć. I może nie musi.
