Chciałem zapytać, bo mnie to trochę nurtuje. Jakieś dziesięć lat temu miałem sen, który bardzo mocno utkwił mi w pamięci. Byłem na jakimś dworcu, ale nie znałem tego miejsca, szukałem kogoś w tłumie i nigdy nie mogłem tej osoby znaleźć. Budziłem się z dziwnym niepokojem. I ostatnio ten sen wrócił, ale tym razem byłem na tym samym dworcu, znowu szukałem, ale tłum był inny i... prawie dotarłem do tej osoby. Nie dotarłem do końca, ale byłem blisko. Co to może znaczyć? Czy to w ogóle ma jakiś sens interpretacyjny, że ta sama historia wraca po latach, ale jakby zmieniona?
To ciekawe, bo napisałeś że byłeś "prawie blisko". Czy w pierwszym śnie w ogóle nie wiedziałeś kogo szukasz, czy wiedziałeś tylko że to jakaś konkretna osoba? Bo to zmienia dość dużo w interpretacji.
To klasyczny sen o niezakończonej sprawie karmicznej. Dworzec w snach to zawsze punkt przejścia, transformacja. Szukanie kogoś bez twarzy to nierozpoznana część siebie lub duszy z poprzedniego wcielenia. To że tym razem byłeś bliżej znaczy po prostu, że jesteś bliżej rozwiązania tej karmy.
Mietek, nie musisz od razu wiązać tego z ojcem, ale mnie zastanawia jedno. Napisałeś że sen jest "lekko zmieniony". Poza tym że byłeś bliżej tej osoby, co jeszcze się zmieniło? Pora dnia? Nastrój? Czy ten sam niepokój po przebudzeniu?
To przejście od chaosu w dzień do spokoju wieczorem brzmi jak zmiana stanu wewnętrznego przez te lata, nie zmiana samego snu. Jakbyś ty się zmienił, a sen to tylko odwzorowuje. Ale nie rozumiem jednej rzeczy, dlaczego ta sama fabuła wraca akurat teraz, po tylu latach? Mietek, czy ostatnio coś Cię szczególnie przyciąga do przeszłości, jakieś wspomnienia, miejsca?
Słucham tej rozmowy i zastanawia mnie inna rzecz. Wszyscy skupiacie się na tym co jest w śnie, ale może ważniejsze jest kiedy on wraca? Czy nie ma żadnej numerologicznej zbieżności między datą pierwszego snu a obecnym momentem? Mietek, pamiętasz mniej więcej kiedy miałeś ten pierwszy sen, ile miałeś lat?
jedenaście to liczba mistrza w numerologii, związana z intuicją i przebudzeniem duchowym. Nie mówię że to wyjaśnienie, ale warto odnotować. Ciekawsze byłoby sprawdzenie dat urodzenia i rocznika ale to już głębsza analiza.
Ja mam trochę inne zdanie na ten temat. Sny powtarzające się to często po prostu niezakończone procesy psychiczne, mózg wraca do tego co nie zostało zamknięte. Nie trzeba od razu robić z tego karmę i liczby mistrza. Mietek napisał o ojcu, moim zdaniem ta żałoba to klucz. Zmiana snu po pięciu latach od straty to może być właśnie moment przetworzenia.
Mietek, to co piszesz o ojcu i tym impulsie do odwiedzenia grobu... u mnie coś podobnego było po powtarzającym się śnie o mojej babci. Sen wracał, zmieniał się, a potem dostałam bardzo wyraźne poczucie że muszę coś zamknąć. Nie wiem jak to nazwać, ale to chyba nie przypadek.
Dobra, ale jak złożyć te warstwy razem? Bo rozumiem, że jest emocja, jest symbol, jest czas. Ale czy ktoś ma jakiś konkretny sposób żeby to robić, nie na zasadzie "siedź i czuj", tylko coś bardziej uporządkowanego?
To co teraz napisałeś jest bardzo ważne. "Mniej do stracenia" to nie brzmi jak spokój, to brzmi jak pustka. Nie oceniam, pytam, czy sen pojawił się akurat teraz, kiedy ta pustka jest odczuwalna?
Słucham tego i mam wrażenie, że ten dworzec z snu, ta szukana osoba, i ta cisza w życiu to może być jedno i to samo pytanie. Tylko zadane na różne sposoby.
Wracając do Mietka i tej jedenastu, bo chcę dokończyć myśl. Liczba mistrza to nie tylko przebudzenie duchowe, to też intensywność. Jedenastki często pojawiają się kiedy coś wymaga uwagi w sensie duchowym, nie dlatego że nadchodzi coś złego, ale dlatego że jesteś gotowy to usłyszeć. Może ten sen wrócił właśnie teraz, bo jesteś gotowy inaczej niż dziesięć lat temu.
Wiosna po urodzinach to ciekawe, bo to moment roku kiedy własna energia jest zwykle mocniejsza. I jeśli obecny sen też pojawił się teraz, to czy też jest to wiosna? Mietek, to aktualny sen?
To naprawdę ciekawe, że oba sny są wiosenne. W numerologii rok osobisty liczy się od urodzin, więc jeśli sen pojawił się niedługo po urodzinach za każdym razem, to może być moment w roku kiedy twój cykl energetyczny jest w podobnej fazie. Mietek, w którym jesteś roku osobistym teraz, wiesz?
Rocznik 64, stąd nick. Urodziny 18 marca.
Ale chwila, rok osobisty 3 to brzmi jak coś pozytywnego, a Mietek mówił o poczuciu pustki i ciszy w życiu. To się nie gryzie?
Dobra, ale wróćmy do sedna, bo trochę odpłynęliśmy w numerologię. Pytanie z wątku jest o mechanizm, dlaczego ta sama fabuła wraca po latach. Mamy wiosnę, mamy rok 3, mamy dworzec i szukaną osobę. Ale czy ktoś może powiedzieć wprost: co się zmienia w samej fabule snu i co to znaczy?
To jest duża zmiana. Z pośpiechu i tłumu do pustego peronu i spokoju bez nadziei. Mietek, jak się obudziłeś po tym nowym śnie, co poczułeś najpierw?
Ten pogodzony smutek to może być sygnał że coś zostało zaakceptowane. Niekoniecznie że stracone. Może ta osoba której szukasz we śnie już nie jest gdzieś "na dworcu", bo jest gdzieś indziej.
Ale czy to zmienia interpretację samego mechanizmu powracania snu? Bo to że treść symboliczna się zmieniła, to jedno. Pytanie nadal brzmi: dlaczego sen wrócił dokładnie teraz, po jedenastu latach, a nie wcześniej albo później?
Dobre pytanie, nie będę udawał że mam pewność. Ale Mietek sam powiedział że stracił ojca między tymi snami. To nie jest nasze nakładanie interpretacji, to jego życie. Pytanie do niego: czy były inne duże straty albo zmiany w tym czasie, poza ojcem?
Trzy lata to niedaleko. Żałoba u mężczyzn często pracuje dłużej i inaczej niż się wydaje na zewnątrz. Ten pogodzony smutek ze snu może być właśnie jej zakończeniem, a nie początkiem.
To "poszedłem dalej" bez rozmowy to klasyczny wzorzec. I właśnie dlatego tarot i sny często wyciągają rzeczy, które nie zostały przepracowane słowami. Mietek, czy w tym nowym śnie ojciec pojawiał się jako postać, czy tylko jako to poczucie że to on?
A może ta osoba bez twarzy nie jest konkretną osobą, tylko częścią Mietka samego? Bo dworzec, pusty peron, szukanie bez nadziei, to brzmi dla mnie jak metafora jakiejś wewnętrznej straty, nie koniecznie kogoś zewnętrznego.
Dobra ale ja wciąż nie rozumiem jednej rzeczy. Dlaczego ten sen wrócił z wyprzedzeniem, bo rozumiem że jedenaście lat temu był w podobnym czasie roku, wiosną. Czy to znaczy że pewne sny są przypisane do konkretnych pór, jak coś cyklicznego?
Rok 3 co jedenaście lat to ciekawy wzorzec, ale chcę się upewnić zanim pójdziemy dalej. Jedenaście lat temu to był rok 2013 lub 2014 dla Mietka. Muszę sprawdzić czy tamten rok osobisty też był 3, bo to nie jest automatyczne. Martynka, ty już liczyłaś?
