To bardzo spójne z tym co mówię. Archetypy nie przedstawiają się, bo ich tożsamość jest funkcją - nie mają potrzeby bycia rozpoznanymi. Ale teraz mam pytanie do całej dyskusji, nie tylko do ciebie: czy ktoś z was miał sen, w którym to wy byliście tą przypominającą postacią? Dla kogoś innego?
To pytanie, które zadałem na końcu, zostawiam otwarte, bo mnie naprawdę ciekawi. Czy ktokolwiek był w snach tą postacią, która przypomina - nie tą, której się przypomina? Bo jeśli tak, to zupełnie inaczej wygląda cała ta dynamika.
Tak, dokładnie. I to było trochę nieswoje uczucie - byłam sobą, ale robiłam coś jakby przeze mnie. Nie wiem czy to znaczy że obie postaci, ta co daje i ta co odbiera, są tak naprawdę aspektami tej samej śniącej osoby. Czy Anastazy by to tak odczytał?
słucham tej rozmowy i zaczynam sie zastanawiać czy ja w ogóle pamiętam żeby ktokolwiek mi coś przypominał w snach. może mi się to przytrafiło i nie pamiętam? to byłoby smutne. Hydromantka_W próbowałam dzisiaj rano leżeć bez ruchu po przebudzeniu. zostało uczucie, nie obraz. ale nie umiałam go opisać. jak wy to robicie?
To co Hela opisuje - bycie kanałem, słowa przychodzące same - pojawia się też w pracy z czakrą gardłową w medytacji. Jest taki stan, kiedy nie wybierasz słów, a one po prostu nadchodzą. Nie mówię że sen i medytacja to to samo, ale skoro podobne stany pojawiają się w obu kontekstach, to może mówią o tej samej warstwie doświadczenia. Erazm, czy ta kobieta z twoich snów mówi do ciebie czy przez ciebie? Bo to różnica.
To rozróżnienie, które właśnie zrobiłeś, jest ważniejsze niż myślisz. 'Wskazuje na coś zakryte' a nie 'przynosi coś z zewnątrz' - to jest kluczowe przy interpretacji. W numerologii szóstka, którą wcześniej przywoływałam, działa właśnie tak: nie dodaje, ale przywraca. Pytanie brzmi - co zostało w tobie zakryte i przez co? Czy masz jakiś pomysł?
To co teraz powiedział Erazm jest może najważniejszą rzeczą w tym wątku. 'Nie umiejętność, tylko przekonanie że jest możliwe.' Bo latanie we śnie jako symbol to nie jest talent - to jest zgoda na działanie poza ograniczeniami, które sami sobie stawiamy. Zapomnienie o lataniu to nie utrata zdolności. To uwierzenie że się nie lata.
Czytam cały ten wątek od początku i mam takie proste pytanie - czy to znaczy że każdy z nas ma taką 'kobietę' albo jakąś postać w snach, która nam przypomina? Czy to jest coś co się przydarza tylko niektórym? Bo ja nie pamiętam żebym kiedykolwiek miała coś takiego i zastanawiam się czy to normalne.
Słucham tego co piszecie do Basieńki i myślę o tej kobiecie ze swoich snów. Ona też nie zawsze ma wyraźną twarz. Czasem wiem że to ona tylko po tym jak się czuję kiedy mówi. To jest coś przed rozpoznaniem. Przed myślą.
To co opisujesz - rozpoznanie przed myślą - jest jednym z tych momentów gdzie sen przestaje działać jak narracja a zaczyna działać jak bezpośrednie doświadczenie. Jakbyś wiedział nie przez rozumowanie, tylko przez kontakt. Czy to uczucie zostaje z tobą po przebudzeniu, czy znika razem ze snem?
'Przez jakiś czas' - ile to mniej więcej? Dni, godziny? Bo w numerologii jest coś co nazywamy czasem rezonansu, czyli ile trwa ślad po kontakcie z głębszym poziomem. I to nie jest bez znaczenia. Krótki ślad to jedno, długi ślad to drugie.
Wróćmy na chwilę do tego co Erazm napisał - że wie zanim pomyśli. Ja mam to z duchami w snach. Zanim widzę cokolwiek, wiem że ktoś jest w pomieszczeniu. I zawsze się okazuje że racja. Zastanawiam się czy ten rodzaj wiedzy - tej przed myślą - to nie jest coś co pracuje inaczej niż normalny sen.
Czytam to wszystko i nagle mi się coś układa. Może to latanie z tego snu nie jest osobną sprawą od tej kobiety i od tego co Gabrysia mówi o obecności przed myślą. Może cały ten sen działa na tym samym poziomie - jest czymś co mnie dotyka zanim zdążę to przetworzyć. I może dlatego nie trzeba mi tłumaczenia. Tylko przypomnienia.
To co napisałeś na końcu, Erazm, to chyba najbliżej sedna z całej tej rozmowy. Że ten sen działa zanim zdążysz go przetworzyć. I wiesz co - to mi przypomina dokładnie to co opisywałeś na początku, że ktoś musiał ci przypomnieć że możesz latać. Jakby ta wiedza o lataniu i ta wiedza o obecności kobiety działały na tym samym poziomie co wiedza Gabrysi o czymś w pokoju. Wszystko to jest przed myślą. Pytanie tylko: czy ten ktoś, który ci przypomniał - to była postać z zewnątrz snu, czy raczej miałeś wrażenie że to twoja własna część coś sobie uzmysławia?
