Mam wrażenie, że ten sen mi się powtarza w różnych wariantach od jakichś kilku lat. Za każdym razem jest podobnie: jestem gdzieś w tłumie, coś mnie goni albo jestem w jakiejś trudnej sytuacji, biegnę, próbuję uciec - i wtedy pojawia się jakaś postać. Raz starsza kobieta, raz dziecko, raz ktoś bez wyraźnej twarzy. I ta postać mówi do mnie spokojnie coś w stylu 'no to leć'. Jakby mówiła o czymś oczywistym. I w tym momencie sobie uświadamiam - kurczę, przecież ja mogę latać. I lecę. Ale bez tego przypomnienia zupełnie o tym nie pamiętam, mimo że wcześniej w tym samym śnie wielokrotnie mi się to mogło przydać. Zastanawiam się co to może oznaczać. Czy ta postać to jakiś przewodnik? I dlaczego muszę być o tej możliwości informowany - skoro to mój własny sen, to czemu jej nie pamiętam?
To bardzo ciekawy motyw, bo ta postać która przypomina - to nie brzmi jak przypadkowy element snu. Mam pytanie: czy za każdym razem ta istota mówi te same słowa, czy treść się zmienia? I czy po tym przypomnieniu sen idzie w dobrym kierunku, czy mimo że lecisz, coś dalej cię ściga?
Ta dynamika, gdzie uświadomienie sobie możliwości zmienia całą strukturę snu, to jest moim zdaniem jeden z najgłębszych motywów onirycznych. Nie chodzi o latanie samo w sobie. Chodzi o moment przypomnienia. Pytanie, które mnie tu nurtuje: czy ta postać pojawia się przed zagrożeniem, w trakcie czy dopiero gdy jesteś już w narożniku? Bo to może sporo mówić o tym, co symbolizuje.
To co opisujesz bardzo przypomina mi archetyp strażnika progu. Pojawia się nie żeby ostrzec, tylko żeby odblokować. W tradycji jungowskiej powiedzielibyśmy, że ta postać to część ciebie samego, która zna twoje możliwości, ale nie ingeruje dopóki nie jesteś gotowy. Ale nie chcę od razu przyklejać etykietek. Mam pytanie do ciebie: jak się czujesz po przebudzeniu z tego snu? Spokojnie, czy raczej zostaje jakiś niepokój?
To uczucie które opisujesz po przebudzeniu - że 'powinienem był pamiętać od dawna' - to chyba najważniejszy element całej historii. Bo jeśli emocja po śnie jest spokojna i pełna, a nie zdezorientowana, to w wielu tradycjach traktuje się to jako znak, że sen nie był tylko zabawą podświadomości, tylko czymś realniejszym. Czy ta postać kiedykolwiek powiedziała coś więcej, poza tym przypomnieniem?
mnie sie tez zdarzało śnić, ze nie pamiętam ze moge latac, ale nigdy nie bylo zadnej postaci ktora by mi przypominała. zazwyczaj sama sie budziłam zanim cokolwiek rozwiązałam. zastanwiam sie czy ta postac to może być jakis przewodnik który wlasnie w tym momencie cie odwiedza? bo to ze pojawia sie zawsze w kulminacyjnym momencie jest nieprzypadkowe chyba?
Słuchajcie, mam podobny wątek, choć trochę odwrotny. U mnie to nie jest latanie, ale wiem we śnie, że mogę przejść przez ścianę, i też o tym zapominam. I też ktoś mi to przypomina - ale u mnie to zawsze ten sam mężczyzna, którego nigdy nie widziałam na jawie. Zastanawiam się od lat, kto to jest. Czy to w ogóle jest ta sama kategoria doświadczeń?
Pozwolę sobie wejść z innej strony. To co opisujecie - zarówno Erazm, jak i Janeczka - wpisuje się w bardzo stary motyw, który pojawia się w tradycjach szamańskich, tybetańskich praktykach snu i w zachodnich szkołach pracy ze snem. Moc, którą 'tracisz' w śnie, nie jest utracona - jest uśpiona. Postać która przypomina to nie tyle przewodnik z zewnątrz, ile most do tej części siebie, która wie. Pytanie które ja zawsze zadaję w takim kontekście: czy próbowałeś w stanie czuwania wejść w kontakt z tą postacią? Przez medytację, przez aktywną imaginację?
To ciekawy instynkt i nie powiem, że błędny. Niektórzy twierdzą, że kontakt przez aktywną imaginację wzmacnia więź, inni że lepiej zostawić sen jako autonomiczne przestrzeń. Ja nie mam jednej odpowiedzi na to pytanie. Powiem tyle: jeśli masz naturalny, spontaniczny i powtarzający się kontakt z tą postacią, to może ona sama da ci znać, jeśli będzie chciała spotkać się inaczej. Czy kiedykolwiek miałeś wrażenie, że ona cię zna - że wie o tobie więcej niż ty wiesz o sobie?
Muszę się wtrącić, bo to co mówisz o tym, że postać 'wie z góry' że zapomnisz - w numerologii jest pojęcie cykli amnezji duszy. Brzmi może dziwnie, ale chodzi o to, że część wiedzy jest celowo zasłaniana, żebyśmy musieli ją odkrywać na nowo. Ten sen może dosłownie odgrywać ten mechanizm - ty zapominasz, postać czeka, przypomina, ty odzyskujesz. Powtarzające się cykle. Zastanawiam się ile razy mniej więcej miałeś ten sen i czy jest jakaś regularność - co kilka tygodni, co kilka miesięcy?
Przepraszam, że się wtrącam, bo pewnie jestem tutaj najmniej doświadczona, ale to co opisuje Erazm brzmi dla mnie tak... wzruszająco? Że jest ktoś we śnie, kto pamięta za ciebie, kto nie jest zły że zapomniałeś, tylko spokojnie czeka i mówi 'no to leć'. Chciałabym żeby ktoś taki był i w moich snach. Czy to jest coś, co można jakoś... wywołać, czy to przychodzi samo?
Właśnie to chciałam zapytać - czy ta postać kiedykolwiek coś do ciebie mówi, czy tylko jest obecna? Bo u Janeczki to spojrzenie wystarczy, u ciebie chyba padają słowa? I czy to 'no to leć' jest dosłowne, czy raczej czujesz że to przypomnienie, bez konkretnych słów?
O, to jest ciekawe! Bo u mnie właśnie odwrotnie - zero słów, tylko spojrzenie. Zastanawiam się czy to ma jakieś znaczenie, ta różnica między słowem a spojrzeniem jako formą przypomnienia. Może chodzi o to, czego my konkretnie potrzebujemy żeby coś do nas dotarło?
Ale czy ta różnica między wewnętrznym a zewnętrznym ma tu naprawdę znaczenie praktyczne? Pytam serio, bo numerologicznie obydwa scenariusze prowadziłyby do tego samego wniosku - że jest jakaś warstwa ciebie lub twojego pola, która przechowuje to, co ty na poziomie świadomego snu gubisz. Czy to 'twoje' czy 'nie twoje' to trochę pytanie filozoficzne, nie?
hej, wracam do tego co mówiłam wcześniej, że u mnie sny sie urywają bez żadnego przypomnienia. teraz jak czytam o tej różnicy między słowem a spojrzeniem zastanawiam sie - może problem nie jest w tym że nikt nie przychodzi, tylko że ja nie umiem odebrać sygnału który jest? może on jest, tylko go nie zauważam?
Czytam ten wątek od początku i nie mogę przestać myśleć o jednym - czy ktoś z was próbował przed snem jakiegoś prostego rytuału intencji właśnie pod tym kątem? Nie żeby wywołać latanie, tylko żeby poprosić o to przypomnienie, gdyby się pojawiło. Ciekawi mnie czy to co przytrafia się Erazmowi naturalnie można jakoś zaprosić.
Wracając do kwestii rytuałów - nie wiem czy chciałbym tego próbować. Mam wrażenie, że te sny są dobre właśnie dlatego, że są nieplanowane. Jak tylko zacznę coś konstruować wokół nich, to może się skończyć poczucie że to 'czyste'. Choć jednocześnie rozumiem, że może właśnie przez tę bierność ona musi za każdym razem znowu mi przypominać.
To co mówisz o 'czystości' jest ciekawe, ale mam pytanie - czy naturalność snu wyklucza intencję przed snem? Bo intencja to nie jest scenariusz. To nie jest mówienie śnie 'masz się tak potoczyć'. To bardziej jak otwarcie drzwi. Czy nie jest tak że za każdym razem kiedy zasypiasz z jakimś pytaniem w głowie, to też jest rodzaj intencji?
Chcę wrócić do tematu, bo zgubiliśmy coś ważnego - sam motyw zapomnienia i przypomnienia. To nie jest przypadkowe. W numerologii dziewiątka to numer zamknięcia cyklu i powrotu do źródła wiedzy. Jeśli te sny zdarzają się w regularnych odstępach, to mogłoby wskazywać na cykl, nie na losowe odwiedziny. Erazm, masz jakieś poczucie rytmu tych snów?
To że ta postać jest zawsze taka sama - kobieta, podobny wygląd, spokojne zachowanie - jest dla mnie jednym z ważniejszych sygnałów w tym wątku. Bo w snach chaotycznych, które są po prostu przetrawaniem dnia, postacie się zmieniają, mieszają, rozpadają. Stałość formy to coś innego. Pytanie, które chciałbym ci zadać: czy ta kobieta kiedykolwiek czegoś od ciebie chciała, czy zawsze tylko daje?
Tak, to zmienia sporo. Postać, która daje bez oczekiwania odpowiedzi, nie pasuje do projekcji lękowej ani do naszych wewnętrznych konfliktów - te zazwyczaj domagają się czegoś: decyzji, uwagi, rozwiązania. To bardziej pasuje do roli, którą w różnych tradycjach nazywa się inaczej, ale funkcja jest podobna - coś co chroni dostęp do tego, co już wiesz.
Słuchajcie, wchodzę w ten wątek z trochę innej strony. To co opisuje Erazm - zapomnienie zdolności do latania, a potem przypomnienie przez kogoś innego - jest mi bliskie przez pracę z czakrami. Konkretnie z czakrą sakralną i gardłową. Bo latanie we śnie często wiąże się z energią woli i sprawczości. Jeśli ta energia jest zablokowana, to w śnie pojawiasz się w świecie, gdzie latać możesz, ale o tym nie wiesz. Pytanie: czy w czasie, kiedy te sny nie przychodzą, czujesz jakieś zamknięcie w wyrażaniu siebie?
Pasuje bardzo. Szóstka pojawia się właśnie w momentach, kiedy człowiek traci orientację i potrzebuje nie tyle informacji, co przypomnienia o tym, co już w sobie ma. Moment zmiany pracy, zagubienia - to klasyczny czas aktywacji takiego archetypu. Mnie ciekawi jedno - czy sny z tą postacią zostawiają cię z poczuciem spokoju, czy raczej z jakimś pilnym pytaniem?
Spokój. Zawsze spokój. Nie pilność, nie presja. Jakby ktoś powiedział: 'masz czas, ale nie zapomnij'. I to uczucie zostaje przez dość długo po przebudzeniu, nie ulatuje jak większość snów.
To co mówisz o spokoju, który zostaje - to mnie uderza. Bo u mnie sny, które coś znaczą, działają podobnie: zostaje jakiś osad emocjonalny, a nie obraz. Obraz się rozmywa, ale uczucie trwa. Zastanawiam się czy właśnie ten spokój po przebudzeniu nie jest ważniejszy niż sama treść snu. Jakby postać robiła swoje przez emocję, a nie przez słowo czy obraz.
Wracam do tego co powiedział Anastazy o postaci, która daje bez oczekiwania. Mam takie pytanie do was - czy taka postać może być kimś z rodziny, kto odszedł? Nie mówię że tak jest u Erazma, ale zastanawiam się czy ten spokój i brak oczekiwań to coś charakterystycznego dla osób, które... już nie są z nami. Bo w snach o bliskich, którzy odeszli, to uczucie jest podobne do tego co opisuje Erazm.
Ten opis - 'twarz dopasowana do roli, nie do osoby' - jest naprawdę precyzyjny. Bo to jest właśnie to rozróżnienie między archetypem a konkretnym duchem czy projekcją. Archetyp nie ma tożsamości, ma funkcję. I to może wyjaśniać dlaczego jest zawsze taka sama, a jednocześnie nie możesz powiedzieć: 'znam ją'. Erazm, czy ta kobieta mówi cokolwiek poza samym przypomnieniem? Coś o sobie, o tym kim jest?
