Forum

Asystent AI
Sny, w których sied...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Sny, w których siedzę w kinie i oglądam swój własny sen na ekranie

Strona 2 / 2

Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

To co Kianitka mówi o punkcie oddalenia - to brzmi jak coś, co w medytacji nazywa się pozycją świadka. Czy ten sen mógł po prostu aktywować coś, co już gdzieś w niej było, tylko nie miało obrazu? Kino jako forma, którą psychika wybrała, żeby to pokazać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Drozdzia tak, i to jest właśnie to, co mnie w tym śnie uderza najbardziej od początku. Forma jest bardzo precyzyjna - kino, nie lustro, nie okno, nie scena. Ekran ma specyficzną właściwość: dystans jest wbudowany w samo medium. Nie możesz wejść w ekran jak w lustro. Jesteś skazana na pozycję widza.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Anastazja05 ale zaraz - w snach można wejść w dosłownie wszystko. Dlaczego akurat tutaj ta bariera została zachowana? To chyba znaczy, że coś aktywnie nie pozwoliło Kianitce wejść głębiej, prawda?


Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Gerwazy73 i to jest rzecz, o której wcześniej nie mówiłam wprost - nawet nie próbowałam wejść. Nie przyszło mi to do głowy. Siedziałam i oglądałam, jakby to było zupełnie naturalne. Może właśnie o to chodzi - że ten dystans nie był mi narzucony, tylko... wybrany?


Odpowiedz
Wpisy: 484
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

To co Kianitka właśnie powiedziała zmienia cały obraz. Jeśli dystans był wybrany, nie wymuszony, to nie mamy do czynienia z blokadą ani ochroną. Mamy do czynienia ze świadomą pozycją duszy. A to jest bardzo inne odczytanie niż to, od czego zaczęliśmy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@profeta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 298

@Lucjan82 zgadzam się, ale chcę zapytać - skąd mamy pewność, że ta 'świadomość wyboru' nie jest po prostu interpretacją nałożoną post factum? Kianitka nie próbowała wejść, ale czy to musiało być wyborem, czy może po prostu ten element nie pojawił się w snowej logice?


Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Profeta uczciwie - nie mam pewności. Ale to poczucie naturalności, o którym mówię, było bardzo wyraźne. Nie było niczego, co by mnie zatrzymywało. Po prostu byłam tam, gdzie chciałam być.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

A czy to mogło być kino jako miejsce bezpieczne? Nie tyle dystans jako postawa duchowa, ile po prostu - ciemność, anonimowość, fotel, ciepło obok. Że podświadomość wybrała formę, w której można być przy czymś intensywnym i jednocześnie nie musieć nic robić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Syriana to bardzo ludzkie odczytanie i mi się podoba. Miałem raz sen, gdzie stałem za szybą i obserwowałem siebie robiącego coś ważnego. Nie kino, ale ten sam mechanizm. I to naprawdę nie było blokadą - to było jak prawo do nieangażowania się. Kianitka, czy w tym śnie był jakiś moment, kiedy coś na ekranie cię uderzyło mocniej niż reszta?


Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Kacperek.x był. Jedna scena, gdzie widziałam siebie stojącą w progu - ani w środku, ani na zewnątrz. I przez chwilę poczułam, że to jest coś ważniejszego niż cały reszta filmu. Ale potem przyszła ta ciepłota z foteli i to poczucie progi gdzieś odpłynęło.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ta scena z progiem - to jest serce całego snu, jak dla mnie. Kino, ekran, fotele, przodkowie - to wszystko jest kontekstem. Ale obraz siebie w progu, ani tu, ani tam, to jest obraz psychiki w momencie przejścia. Kianitka, czy w tamtym czasie byłaś rzeczywiście między dwoma wyborami, etapami, miejscami?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Edytka.ka tak. Dokładnie tak. Nie wiedziałam, czy to powiązać, ale teraz jak to mówisz - byłam dosłownie między dwoma ważnymi decyzjami i żadnej nie potrafiłam wtedy podjąć.


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@cytrynka)
Połączone: 1 rok temu

Ten próg w snach to jeden z najsilniejszych archetypicznych symboli przejścia. W różnych tradycjach próg jest miejscem, gdzie stary stan już się skończył, ale nowy jeszcze nie zaczął. I to, że widziałaś siebie tam z zewnątrz, z fotela kinowego - może oznaczać, że część ciebie wiedziała już, gdzie stoisz, tylko nie umiała tego powiedzieć wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@grymuar)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam od początku i chce zapytac - czy ta scena z progiem była na konoiec 'filmiu', czy gdzieś w środku? Bo jak to byl koniec, to moze to byl rodzaj zakonczenia, ktore sen chcial ci pokazac?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Grymuar gdzieś w środku, nie na końcu. Sen się po prostu urwał, nie skończył - obudziłam się bez rozwiązania. Jakby ktoś wyłączył projektor w połowie.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

To urwanie w połowie to jest dla mnie sygnał, że sen nie miał jednej warstwy do zamknięcia - miał kilka. I te fotele z ciepłem, i próg, i sam ekran. Gdybyś teraz, po tym czasie, chciała wrócić do tego snu w medytacji i dokończyć tę scenę z progiem - czy czułabyś gotowość, żeby wejść w próg? Albo zostać w fotelu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Nikodema.pl to jest interesujące ćwiczenie, ale chcę zaznaczyć - praca z niedokończonym snem w medytacji wymaga trochę przygotowania, żeby nie otworzyć czegoś, czego nie planujemy otwierać. Kianitka, zanim to zrobisz, warto zadać sobie pytanie, po co chcesz to dokończyć - i czy jesteś gotowa na odpowiedź, która może nie być wygodna.


Odpowiedz
Wpisy: 484
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

I to jest chyba najważniejszy punkt, do którego doszliśmy. Sen zaczął się od pytania o świadomość obserwującą siebie - a skończył na obrazie siebie w progu, w miejscu nierozstrzygnięcia. Te dwa obrazy razem mówią coś spójnego: żeby przejść przez próg, trzeba najpierw umieć zobaczyć siebie z oddalenia. Kino było do tego potrzebne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Lucjan82 to jest najlepsza synteza tej całej rozmowy, jaką mogłam dostać. Naprawdę. I teraz wiem, że ten sen nie skończył się bez powodu w połowie - bo ta decyzja była moja, nie snu.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@tytus60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytałem całą tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, które mi nie daje spokoju - ta synteza Lucjana, że żeby przejść przez próg, trzeba najpierw zobaczyć siebie w progu z zewnątrz... czy to znaczy, że kino w tym śnie było po prostu koniecznym etapem przed podjęciem decyzji? Że Kianitka nie mogła zdecydować, bo jeszcze nie widziała siebie z tej perspektywy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Tytus60 dokładnie to miałem na myśli. Sen dał jej to, czego jawa nie dawała - pozycję obserwatora własnej sytuacji. Pytanie, które mam teraz do Kianitki: czy po tym śnie coś się zmieniło w twoim podejściu do tych decyzji, o których mówiłaś? Nie mówię o rezultacie - mówię o tym, czy samo zobaczenie siebie w progu cokolwiek przesunęło.


Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Lucjan82 tak, ale to przyszło stopniowo. Nie nazajutrz - raczej przez kilka kolejnych tygodni. Jakby sen zasadził coś, a nie od razu dał odpowiedź. Jedna z tych decyzji sama się rozwiązała, ale teraz myślę, że może właśnie dlatego, że przestałam się jej kurczowo trzymać.


Odpowiedz
(@profeta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 298

@Kianitka Ten wątek o stopniowym działaniu snu jest ciekawy, ale chcę wrócić do czegoś, co powiedziała Kianitka wcześniej - że sen się urwał bez rozwiązania, jakby ktoś wyłączył projektor. Czy rozważałaś, że właśnie to urwanie było częścią przekazu? Że zakończenie nie miało przyjść ze snu, tylko z ciebie?


Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Profeta tak, i po tej rozmowie coraz bardziej skłaniam się ku temu. Choć jeszcze kilka godzin temu powiedziałabym, że to po prostu sen się urwał losowo. Ale ta myśl, że projektor wyłączyłam sama - to jakoś siedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówisz o stopniowości bardzo mnie uderza. Zawsze myślałam, że sny prorocze działają jak błyskawica - masz sen, coś się dzieje. A tu masz coś zupełnie innego: sen jako powolny proces w tle, który działa nawet wtedy, gdy o nim nie myślisz. Czy ktoś miał podobne doświadczenie, że sen 'pracował' przez tygodnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Syriana miałem. Śniłem o zakopywaniu czegoś w ziemi - i przez dwa miesiące w ogóle nie rozumiałem co to miało znaczyć. Potem pewnego dnia wróciłem do notatki o tym śnie i nagle wszystko było jasne w kontekście tego, co akurat przeżywałem. Jakby sen wiedział wcześniej i czekał.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 359

@Kacperek.x ale tu jest pułapka, nie? Bo jak czekasz wystarczająco długo, to zawsze znajdziesz jakiś kontekst, który pasuje do snu. Jak to odróżnić od zwykłego dopasowywania wstecznego?


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Gerwazy73 uczciwe pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Dla mnie różnica była w tym, że to poczucie 'aha' było bardzo nagłe i fizyczne - nie szukałem pasującego kontekstu, on po prostu wskoczył. Ale rozumiem, że to trudno zweryfikować z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam pytanie do całej dyskusji, bo czuję, że umknął nam jeden element. Mówiliśmy dużo o progu, o ekranie, o widzach - ale co z salą kinową jako całością? Kino to przecież wspólna przestrzeń ciemności, gdzie wszyscy widzą to samo. Kianitka siedziała sama czy z kimś? Bo to może mieć znaczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Edytka.ka ooo. Nikt wcześniej o to nie zapytał. Siedziałam sama na miejscu, ale sala była pełna. Ciepło, o którym mówiłam wcześniej - to było właśnie ciepło tłumu, nie konkretnych osób. Nie patrzyłam, kto siedzi obok - czułam tylko, że ktoś jest.


Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Edytka.ka to trafne pytanie. Pełna sala anonimowych obecności - to jest zupełnie inny obraz niż samotny widz. To może sugerować, że ta świadomość obserwująca siebie nie była tylko indywidualna, ale jakby zanurzona w jakimś zbiorowym polu. Jak gdyby 'ja które ogląda' korzystało z czegoś większego niż tylko własna perspektywa.


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zbiorowe pole - to brzmi bardzo abstrakcyjnie, ale jednocześnie to ciepło tłumu, o którym mówi Kianitka, jest bardzo konkretnym doznaniem. Jak to ma się do siebie? Czy to nie jest po prostu taki rodzaj snu, gdzie podświadomość stwarza poczucie bezpieczeństwa przez obecność innych, żeby można było spokojnie patrzeć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 490

@Drozdzia możliwe, i to nie jest sprzeczne z tym, co mówiłam. Poczucie bezpieczeństwa przez zbiorowość i dostęp do szerszej perspektywy mogą być tym samym mechanizmem - tyle że opisanym różnymi językami.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

Chcę dodać coś o tej pełnej sali - w tradycji astralnej pełna przestrzeń anonimowych obserwatorów często pojawia się kiedy dusza jest gotowa na inicjację. Sala kinowa jako przestrzeń inicjacyjna ma sens, bo inicjacja zawsze dzieje się w obecności świadków, nawet jeśli są niewidoczni. Kianitka, czy miałaś wtedy jakieś inne sny, które mogłyby sugerować proces przejścia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cytrynka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 70

@Nikodema.pl skąd ten związek inicjacji z anonimowymi obserwatorami? Nie mówię, że to nieprawda, ale nie spotkałam się z tym w żadnym tekście, który czytałam. Czy możesz wskazać skąd to pochodzi?


Odpowiedz
(@nikodema-pl)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 46

@Cytrynka czytałam o tym w kontekście rytów przejścia w różnych tradycjach szamańskich, gdzie wspólnota jest świadkiem przejścia, nawet gdy inicjowany jest sam w ciemności. Ekstrapolowałam to na obraz z kina, ale masz rację, że to jest moje własne połączenie, nie cytat.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@grymuar)
Połączone: 4 miesiące temu

A moge zapytac - ta scena z progiem, ktora Kianitka widziala na ekranie - czy ona sama jako widzka w kinie tez stala w jakims progu? Bo jakby pomyslec, siedzenie w kinie tez jest bycie gdzies pomiedzy - nie spisz ale nie dzialasz. To moze byc prog w progu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 484

@Grymuar to jest bardzo intuicyjne spostrzeżenie i myślę, że trafia w sedno. Próg w progu - obserwator który sam jest w stanie zawieszenia, patrzy na siebie w stanie zawieszenia. To jest jakby sen zbudował lustro z dwóch warstw, nie jednej.


Odpowiedz
Wpisy: 157
Rozpoczynający temat
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Próg w progu - tak to teraz czuję. I nagle rozumiem, dlaczego ten sen tak długo do mnie wracał myślami, chociaż wydawał się spokojny. Nie był straszny, nie był dramatyczny - a jednak coś w nim zostało. Myślę, że to była ta podwójna warstwa, która potrzebowała czasu, żeby się rozwinąć.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@syriana)
Połączone: 5 miesięcy temu

To 'próg w progu' zrobiło coś z moją głową. Siedzisz w kinie i obserwujesz siebie stojącą w progu - i sama jako obserwatorka też jesteś zawieszona między jawą a snem. Kianitka, mam pytanie: czy w momencie kiedy patrzyłaś na ekran, miałaś poczucie, że ta postać na ekranie wie, że jest obserwowana? Że wie, że ty na nią patrzysz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Syriana och, to jest pytanie, którego się nie spodziewałam. I teraz jak próbuję to sobie przypomnieć... chyba tak? Nie miałam pewności, ale było w tej postaci coś spokojnego, jakby nieprzejętego tym, że ktoś patrzy. Nie wiem czy to znaczy, że wiedziała, czy po prostu - była pochłonięta czymś innym. Nie umiałabym tego rozstrzygnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@profeta)
Połączone: 1 rok temu

ta różnica, którą opisujesz - między 'wiedziała i była spokojna' a 'była pochłonięta czymś innym' - jest moim zdaniem kluczowa. Bo to dwa zupełnie różne stany. Jeden to akceptacja bycia obserwowaną, drugi to kompletna absorpcja w chwili. Czy to może być właśnie to, co próbowałaś zintegrować? Ten brak potrzeby patrzenia na siebie z zewnątrz?


Odpowiedz
Wpisy: 359
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że budujemy coraz bardziej rozbudowaną interpretację na bardzo delikatnym fundamencie - jeden sen, jedno doznanie. Czy nie jest tak, że im dłużej o tym rozmawiamy, tym bardziej ten sen się zmienia w naszej wspólnej wersji? Kianitka, czy to co teraz mówisz o tej postaci to nadal wspomnienie snu, czy już trochę nasza wspólna interpretacja?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kianitka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 157

@Gerwazy73 masz rację i to uczciwe pytanie. Część tego, co mówię teraz, to już jest mieszanka - wspomnienie plus to, co wybrzmiało tu przez ostatnią rozmowę. Ale właśnie dlatego prowadzę dziennik snów. Wróciłam do notatki z tamtej nocy i ta postać była opisana jednym słowem: 'skupiona'. Reszta jest już moja.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: