To 'okno otwarte tylko na chwilę' brzmi niesamowicie. Czy kiedyś miałaś poczucie że nie zdążyłaś? Że okno się zamknęło zanim skończyłaś mówić?
Czyli to niedokończenie zostaje z tobą po przebudzeniu? Pytam bo mam wrażenie że to ważne — że nie chodzi tylko o treść, ale o ten stan zawieszenia. Jakbyś wisiała między dwoma miejscami.
To przerwanie w środku zdania — czy po nim było jakieś fizyczne odczucie? Piszę o gardle, ale też o klatce piersiowej, ramionach. Czasem nagłe zamknięcie kanału komunikacyjnego zostawia ślad w ciele, coś w rodzaju nagłego napięcia mięśniowego.
To ściągnięcie w ramionach po urwanym śnie mnie zastanawia. Mam pytanie do Klimci albo Walentyny — czy to odczucie znika szybko, czy trwa jakiś czas po przebudzeniu? Pytam bo w kontekście energetycznym krótkie i długie ślady mają różne znaczenia.
Wracam do tej pilności którą Walentyna opisała wcześniej — to 'okno otwarte tylko na chwilę'. W astrologii są takie momenty, szczególnie przy tranzytach Merkurego przez domy komunikacyjne, kiedy przepływ informacji jest dosłownie udrożniony na krótko. Czy pamiętasz mniej więcej pory roku w których te sny były najsilniejsze?
To drugie zastrzeżenie jest uczciwe, nie pomijaj go. Ale jesień to też Skorpion, czyli czas kiedy komunikacja schodzi w głąb — to nie jest Merkury w swoim żywiole, to Merkury zmuszony mówić z poziomu głębszego niż zwykle. Może dlatego ten przekaz jest szybki i nieuchwytny, bo próbuje wyjść kanałem który nie jest dla niego naturalny?
Merkury w Skorpionie to ciekawy trop, ale mam pytanie — czy ta szybkość mowy może być też kwestią samej natury przekazu, a nie kanału? Znaczy, niektóre rzeczy naprawdę trudno powiedzieć powoli. Jak masz wizję całościową, to słowa za nią nie nadążają, więc muszą wszystkie wyjść naraz.
Zatrzymałabym się przy tym 'nauczyć się metody odbioru'. W tradycjach kontemplacyjnych jest coś takiego jak ćwiczenie uwagi prekonceptualnej — czyli uwagi zanim jeszcze umysł przetworzy doświadczenie na słowa. Medytacja Vipassana, ale też pewne ćwiczenia z fenomenologii. Pytanie do Walentyny: czy próbowałaś kiedyś bezpośrednio po przebudzeniu nie myśleć słowami, tylko zostać z tym co zostało, zanim zaczęłaś szukać nazw?
Właśnie takie poranki opisują osoby które ćwiczą jogę nidry — to stan między snem a jawą w którym wiedza jest cieleśnie obecna, zanim umysł analityczny ją 'zabierze'. Może te twoje sny naturalnie trafiają właśnie w ten stan, a nie w zwykłe śnienie? To by zmieniało jak do nich podchodzić.
Mam pytanie które wisi w powietrzu od dłuższego czasu: czy ta szybka mowa we śnie zmienia się z upływem lat? Walentyna wspomniała wcześniej że te sny pojawiają się od jakiegoś czasu. Czy jest jakaś ewolucja — inna intensywność, inne tempy, inny typ pilności?
Ta rytmiczność którą opisujesz na końcu — to mnie zatrzymuje. Czy to znaczy że te słowa mają jakiś regularny odstęp między sobą, czy raczej chodzi o coś innego? Rytm w muzyce to jedno, ale rytm w mowie sennej to coś czego nie potrafię sobie dobrze wyobrazić.
Ten puls który opisujesz Walentyna — czy jest stały przez cały sen, czy pojawia się tylko w momentach kiedy mówisz szybciej? Pytam bo w kontekście czakry gardła i czakry serca są momenty synchronizacji tych dwóch ośrodków, które właśnie tak brzmią w opisach.
To co mówi Klimcia o synchronizacji czakr jest interesujące, ale ja bym to zapytała inaczej — czy ten puls jest w twoim ciele we śnie, czy jest zewnętrzny? Znaczy, czy czujesz że pochodzi od ciebie, czy raczej że ty się do niego dopasujesz?
To 'wchodzenie w coś co już bije' jest dla mnie kluczowe w tym wątku. W tradycji taoistycznej jest pojęcie pulsacji pierwotnej, czegoś co poprzedza indywidualną wolę. Gdyby twoja mowa we śnie była dostrajaniem do tego rytmu — to tłumaczyłoby i szybkość, i poczucie że mówisz coś ważnego, i to że treść jest 'nie twoja' w zwykłym sensie.
Wróćmy na chwilę do tego zanikania treści — bo to mnie nurtuje od początku tego wątku. Walentyna, czy to zanikanie jest stopniowe czy nagłe? Czy jest moment kiedy wiesz że jeszcze masz dostęp, a potem go nie masz?
Ja tu trochę z boku, bo sny to nie moja działka, ale to co opisujesz z tym nagłym zamknięciem — to brzmi trochę jak pewne stany które znam z opisów hipnozy. Podobno po sesji ludzie też nie pamiętają co się działo, mimo że w trakcie wszystko było jasne. Czy to możliwe że sen działa tu podobnie?
Mam pytanie do Walentyny — czy te sny z szybką mową zostawiają jakiś ślad energetyczny w przestrzeni? Mam na myśli coś konkretnego: czy po takim śnie twoje otoczenie w pokoju wydaje się inne, czujesz inną gęstość powietrza, cokolwiek w tym kierunku?
Nawiązując do tego co Pytonissa pytała o ewolucję — jeśli rzeczywiście mowa staje się bardziej rytmiczna z czasem, to w astrologii mogłoby to korelować z postępującymi tranzytami, szczególnie Saturna który porządkuje i rytmizuje. Czy coś istotnego zmieniało się w twoim życiu w tym okresie kiedy ta zmiana nastąpiła?
Przepraszam że wchodzę z inną nutą, ale ja mam to szybkie mówienie we śnie od lat i nigdy nie wiedziałam że to może być coś więcej niż po prostu dziwny sen. Czy jest jakaś technika żeby w trakcie takiego snu zwolnić i spróbować zapamiętać co się mówi?
Ale jak ty 'siedzisz w uczuciu' podczas snu jeśli nie jesteś świadoma że śnisz? Tego nie rozumiem. Czy to znaczy że masz elementy lucid dreamingu w tych snach, czy to coś innego?
Walentyna, mam pytanie które mnie gryzie od jakiegoś czasu w tym wątku — czy w tych snach kiedykolwiek zmieniała się osoba do której mówisz? Bo od początku piszesz o rozmówcy, ale nie wiem czy to zawsze ta sama postać czy różne.
To ciekawe że twarz jest niedostępna, ale obecność jest wyraźna. W opisach spotkań z przewodnikami bardzo często pojawia się właśnie ten schemat — rozpoznajesz kogoś nie po wyglądzie, ale po czymś głębszym. Jakość uwagi tej postaci wobec ciebie mówi ci coś o niej?
Walentyna, wracam do tego co mówiłaś o cierpliwości tej obecności. Czy kiedykolwiek miałaś wrażenie że ona reaguje na to co mówisz, nawet jeśli milczy? Mam na myśli subtelne sygnały — zmiana w powietrzu, ciepło, cokolwiek.
Słuchajcie, chcę wrócić do czegoś praktycznego — Walentyna wspominała o zanikaniu treści. Czy w nocy po takim śnie zdarza ci się budzić częściej niż zwykle? Pytam bo przy pewnych tranzytach, szczególnie Merkury w aspekcie do Neptuna, sen bywa urywany właśnie w tych momentach gdy informacja jest najgęstsza.
Mnie w tym wszystkim zastanawia jedno — czy ktoś poza Walentyna i Mania ma ten motyw szybkiej mowy we śnie? Bo zaczęłam się zastanawiać czy to jest rzadkie czy ludzie po prostu nie zwracają na to uwagi.
To co Marcysia86 pisze o mówieniu 'przez kogoś' jest trochę niesamowite. Czy to nie byłoby wtedy coś w rodzaju channelingu? Przepraszam że pytam tak podstawowo, ale nie rozumiem jak odróżnić dyktowanie przez kogoś od po prostu własnej pilnej myśli.
Właśnie to jest to. Treść mnie zaskakuje. Nie wszystko, ale fragmenty — takie gdzie budzę się i myślę 'skąd to wiedziałam' albo 'dlaczego to powiedziałam'. To nie jest coś co świadomie formułuję przed snem ani coś co kojarzy mi się z moją jaźnią za dnia.
