I właśnie dlatego sny z odwróconym czasem mogą być szczególnie skuteczne przy takich żywych sprawach. Linearne podejście - od przyczyny do skutku - może blokować. Ale jeśli zaczniesz od końca, od tego co już jest, i cofniesz się do źródła, czasem łatwiej to puścić. Sen zrobił to za Krysię bez jej udziału.
to co Krysia mówi o 'ktoś inny robił tę robotę' - ja to rozumiem chyba lepiej niż cokolwiek innego w tym wątku. Miałam kilka snów gdzie czułam się jak świadek własnego procesu. Jakby jakaś część mnie siedziała z boku i obserwowała, a inna coś robiła. I nigdy nie wiem która z nich to 'ja właściwa'. Krysia, czy miałaś poczucie, że ta obserwująca część pamięta więcej po przebudzeniu?
to co opisujesz to bardzo ciekawa struktura. W pracy z energią ja to rozumiem jako obserwatora wyższego - tę część nas, która nie jest uwikłana w emocje danej sytuacji. Że we śnie ona dochodzi do głosu, bo nie ma szumu dnia codziennego. Ale chcę zapytać o coś konkretnego: ta obserwująca część - czy miała emocje? Czy była chłodna?
To paradoks tylko pozorny. Jeśli ta część ciebie 'wie jak się kończy', to znaczy, że miała dostęp do całości snu niezależnie od kierunku jego przepływu. Czas był odwrócony w narracji, ale nie w tej obserwującej świadomości. To by sugerowało, że cofanie się było zabiegiem na potrzeby przetworzenia, a nie czymś, czemu ta świadomość podlegała.
Ale jak się do czegoś takiego praktycznie odnieść? Mam wrażenie, że ta rozmowa robi się coraz bardziej abstrakcyjna. Co miałaby zrobić Krysia albo ktokolwiek z nas z tą 'szczeliną między warstwami'? Czy to nie jest za bardzo teoretyczne żeby mieć zastosowanie?
Mam pytanie do całej tej rozmowy o obserwatora. Zakładamy, że ta spokojna część to coś wyższego, mądrzejszego. Ale czy na pewno? Może to po prostu dysocjacja - mechanizm ochronny, który odcina od emocji trudnej treści? I wtedy 'spokój obserwatora' nie jest mądrością tylko - przepraszam - ucieczką?
Wracam do czegoś, co zostało trochę z boku. Cały wątek zaczął się od cofającego się czasu i rozmów od końca do początku. Rozmawiamy teraz dużo o obserwatorze, o warstwach. Ale czy ktoś próbował kiedyś powtórzyć taki sen świadomie? Nie przez lucid dreaming, tylko przez intencję - zasnąć z myślą 'pokaż mi coś od tyłu'?
a czy to znaczy ze nie da się prosić o konkretną formę? Bo ja bym chciała mieć właśnie taki sen jak Krysia - z cofaniem, z obserwatorem - ale mam wrażenie ze nie można tego zamówić jak z menu 🙂
Można ustawić intencję, nie formę. Różnica jest zasadnicza. Forma należy do snu. Intencja należy do ciebie. I chyba trzeba zaakceptować, że to co dostaniesz może wyglądać zupełnie inaczej niż to, co sobie wyobrażałaś - a i tak trafić dokładnie tam, gdzie chciałaś dojść.
I żeby wrócić do samego odwrócenia czasu - bo o to chodzi w tym wątku - myślę, że to nie jest przypadkowy motyw. Sny z cofającym się czasem pojawiają się, w mojej obserwacji, najczęściej przy sprawach, z którymi chodzimy za długo w przód. Kiedy linearne myślenie o czymś już nie pracuje. Wtedy sen proponuje inną oś.
Krysia, to co opisujesz - 'trzymanie' czegoś bez analizowania - to w pracy z energią nazywamy przytrzymywaniem intencji bez jej kurczowego ściskania. I często to właśnie daje inne sny, nie koniecznie o tej samej formie, ale o tej samej treści. Tylko pytanie - czy ten spokojny sen cokolwiek ci powiedział o tej sprawie, którą trzymałaś?
to może być ważna informacja sama w sobie. Że sen z odwróconym czasem był zamknięty, skończony - a twój umysł potrzebował nocy ciszy żeby to przetrawić. Ja po intensywnych snach też czasem mam takie 'puste' noce, które z początku wydają mi się bezużyteczne, a potem rozumiem, że były potrzebne.
Ale jak rozróżnić 'pustą noc która jest odpoczynkiem' od 'pustej nocy która oznacza że nic się nie dzieje'? Bo dla mnie obie wyglądają tak samo - po prostu nic nie pamiętam albo nic się nie śniło. Skąd wiedzieć, że ta pierwsza jest znacząca?
a jak u was jest z snami gdzie czas płynie wstecz i sa przy okazji bardzo emocjonalne? Bo Krysia mówiła że jej sen nie był dramatyczny, ale zastanawiam się czy ktoś miał taki odwrócony sen gdzie emocje były bardzo intensywne? Czy to zmienia interpretację?
To mnie zastanawia. Mówimy cały czas o tym, że cofanie czasu 'daje wgląd', 'rozbija emocje', 'pokazuje źródło'. Ale czy nie jest tak, że my po prostu lepiej interpretujemy wstecz niż do przodu? To znaczy - może to nie jest żadna mądrość senna, tylko nasz mózg woli analizę retrospektywną niż prospektywną?
A co jeśli to nie jest wybór między jednym a drugim? Mechanizm może być drogą, przez którą działa coś więcej. Ciało ma oczy, przez które wchodzi światło - ale to nie znaczy, że światło jest tylko biologiczne.
Śledziłem ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z boku. Czy ten motyw cofającego się czasu w snach jest gdzieś opisany w tradycjach? Bo rozmawiacie o tym jak o czymś prywatnym, ale zastanawiam się, czy to nie jest coś co ludzie śnili od zawsze i może ma swoją symbolikę w jakichś starszych tekstach.
I właśnie dlatego warto traktować formę snu poważnie, nie tylko jego treść. Krysia nie dostała przypadkowej fabuły - dostała starą formę, która ma swój kontekst. Chciałam tylko zapytać, Krysia - czy zanim śniłaś ten sen, coś w twoim życiu wymagało tego 'powrotu do źródła'?
nie sądzę, żeby to była zbieżność. Sen, który przychodzi w środku okresu szukania, rzadko kiedy jest przypadkowy. Ale mam pytanie - czy w tym śnie cofającym się był jakiś moment, który poczułaś jako 'ten'? Jak gdyby forma cofania się zatrzymała się na jednej scenie bardziej niż na innych?
oś. To jest bardzo konkretne słowo i podejrzewam, że nieprzypadkowe. W symbolice snów stały element wśród ruchomego tła często oznacza to, co jest rzeczywiste - to co ma trwałość, podczas gdy reszta to interpretacja lub narracja. Co było na tym stole?
Pusty stół w środku cofającego się snu brzmi jak bardzo wyraźny obraz. Stół, który czeka - to może być zaproszenie do czegoś, czego jeszcze nie przyniosłaś. Albo do czegoś, co chcesz odłożyć.
To co opisuje Krysia - stały punkt w cofającym się świecie, przy którym jest napięcie a nie żal - to jest coś, co w kilku tradycjach opisuje się jako 'miejsce decyzji'. Czas się cofa, żebyś mogła do tego miejsca dotrzeć ze świeżą perspektywą. Nie żeby coś naprawić, ale żeby wybrać inaczej albo po raz pierwszy wybrać świadomie.
Właśnie - i tu wchodzi kwestia, którą poruszałam wcześniej. Czy ten stół był pusty, bo Krysia jeszcze nie podjęła decyzji, czy był pusty bo decyzja nie należy do niej? To dwie bardzo różne interpretacje tego samego obrazu.
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy Krysia dostała sygnał, że ma aktywnie szukać - czy że ma po prostu zaczekać. Bo pusty stół przy cofającym się czasie to może być i jedno i drugie. Czy coś po tym śnie poczułaś jako impuls do działania?
list którego nie wysłałaś - i czy wysłałaś go po tym? Pytam serio, bo to by układało się w konkretną historię. Sen cofa czas, dochodzi do pustego stołu, a ty po przebudzeniu kończysz coś co było zawieszone.
Może to jest właśnie odpowiedź na pytanie z początku tego wątku - co czas płynący wstecz próbuje powiedzieć. Niekoniecznie mówi ci co zrobić. Mówi ci, że coś czeka. A decyzja jak działasz - to już jest po przebudzeniu i należy do ciebie.
To co powiedział Anastazy na końcu zostaje ze mną. Że sen nie mówi co zrobić, tylko że coś czeka. Ale zastanawiam się - czy to nie jest trochę za wygodna interpretacja? Bo można to powiedzieć o każdym śnie. Skąd wiadomo, że akurat tu chodzi o 'coś czekającego', a nie o coś zupełnie innego?
